sobota, 11 kwietnia 2015

254. Tunezja: Wrota Sahary



Douz to miasteczko w oazie o tej samej nazwie, ojczyzna berberyjskiego plemienia Mhrazig, ośrodek handlu wielbłądami i osłami. Wokół Douz rozpościera się pustynia, a miejscowość zyskała sobie nazwę Wrót Sahary. Nawet ulice odgrodzone są tam od wszechobecnego piachu płotami sporządzonymi z mocno powiązanych ze sobą liści palmowych. W ciągu kilku godzin przekonałam się, dlaczego.



Douz położone jest dogodnie dla turystów, którzy czynią sobie z niego bazę wypadową. Dla mieszkańców stanowi to z jednej strony źródło zarobku, z drugiej – ogromny problem, gdyż przeciętny Europejczyk w ciągu trzech – czterech tygodni zużywa tyle wody, co tubylec przez cały rok. Czym zaś jest woda na pustyni, tego nie potrzeba nikomu tłumaczyć.
W Douz zatrzymaliśmy się na nocleg, poprzedzony przejażdżką wielbłądami po pustyni. Nie wzięłyśmy w nim udziału. Letnia bałaby się wsiąść na wielbłąda, mnie zaś zwyczajnie szkoda byłoby zwierzęcia. Zresztą, na drugi dzień należało zerwać się jeszcze po ciemku, aby wyruszyć w dalszą drogę. Pozostałyśmy w hotelu i postanowiłyśmy położyć się spać wcześnie, aby zdzieranie przed wschodem słońca nie bolało aż tak bardzo.










Przysłużył nam się zresztą okropny wicher, który o zmroku nadciągnął od pustyni. Zrobiło się ciemno, a widok gnących się palm robił dość niesamowite wrażenie. Wiatr miotał piachem, który wirował w powietrzu i po chwili musiałam uciekać z balkonu, gdzie usiłowałam robić zdjęcia. W hotelowym sklepiku zakupiłyśmy dwie pamiątkowe koszulki i położyłyśmy się spać.



 

20 komentarzy:

  1. Wspaniała oaza, chociaż takich burz śnieżnych to ja osobiście się boję, chociaż żadnej nie przeżyłam.
    Zwiedziłaś kawał świata, to wszystko jeszcze przede mną :)
    Uściski weekendowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisakowych raczej, nie śnieżnych :)

      Usuń
    2. Z dwojga zlego wole burze sniezne od piaskowych, bo jakos nie lubie piachu miedzy zebami, a jest to nie do unikniecia. :)

      Usuń
    3. W czasie burzy piaskowej należy nie mieć zębów :)))

      Usuń
    4. Ale palnęłam z tymi śnieżnymi, ale ostatnio mocno mnie zajmują różne sprawy i nawet nie zauważam takich literówek. :)
      Zęby są, więc się chyba nie nadaję na pustynię :)))

      Usuń
    5. Dla mnie to było oczywiste, że co innego pomyślałaś, a co innego napisałaś, mechaniczna pomyłka. A co do zębów - wystarczy ich nie mieć poprzez zaciśnięcie ust :)

      Usuń
  2. Pięknie to wszystko wygląda :) A nie zgrzytał Wam potem ten piach w zębach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo uciekłam z balkonu/nie mam zębów*.




      *Niepotrzebne skreślić :)

      Usuń
  3. Skreśliłam. To Ty siedzisz nad basenem. A na drugim zdjęciu Letnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Wówczas jeszcze dużo Nieletnia.

      Usuń
  4. I dobrze, że na tę pustynię nie pojechałyście. Jeszcze by Was tam zasypało ...
    Ciekawy żyrandol :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyrandol duży i piękny był. A ci, co pojechali, wrócili jednak. Nie zasypani :)

      Usuń
  5. Piszesz takie posty, że nic tylko tam jechać. Z powodów nam znanych, wyjazd w tamte rejony może się źle skończyć. Szkoda.
    Przepych w hotelach narodów wschodu, to typowe. Żałuję, że obecnie nie należy tam jeździć.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc szczerze, też żałuję - i to na najwyższych obrotach. Miałam jeszcze parę planów...

      Usuń
  6. Nie mogę Ci odpowiedzieć w miejscu no przeznaczonym, muszę napisać nowy komentarz.
    Chciałam znowu jechać do Turcji. Bardzo ją polubiliśmy. Przyjazny kraj.
    Zabytki jak marzenie. A tu jacyś tam strzelają do turystów!
    Nie, to nie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Mogę! Pomiń "no" w pierwszej linijce.

      Usuń
    2. I wkurzona jestem, chciałam tam jechać.

      Usuń
  7. Hotel Tuareg? Pamiętam jako najgorszy koszmar. Woda w basenie syf. Klimatyzacja się nam zepsuła, jedyne co zdołali zrobić to uruchomić wentylację, więc mieliło gorące powietrze. Córka miała migrenę, mnie bolała głowa, a im się nie opłacało naprawiać urządzenia na jedną noc... A i tak wstawaliśmy o piątej.
    Ale elblondzie fajne były. Sahara też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My byłyśmy tam zbyt krótko, zaledwie kawałek wieczoru i położyłyśmy się wcześnie spać. Nie zdążyłam przyjrzeć się warunkom - być może na szczęście?

      Usuń