piątek, 29 maja 2015

266. Tunezja: lądowanie na Tatooine



Pustynny rajd zakończył się na mecie w… Mos Espa na planecie Tatooine. To nie żart – w tym miejscu, niedaleko miasta Nefta, George Lucas wzniósł „kosmiczne miasteczko” złożone z około dwudziestu domostw, aby nakręcić początkowe sceny do najstarszej części „Gwiezdnych wojen”, która ostatecznie okazała się tak zwanym czwartym epizodem, zatytułowanym „Nowa nadzieja”. Zdjęcia rozpoczęły się 22 marca 1976 roku i pokazywały pobyt na planecie Tatooine dwóch robotów księżniczki Lei – R2-D2 i C-3PO.



R2-D2
C-3PO
Do nadania jej takiej nazwy zainspirowała Lucasa istniejąca w Tunezji miejscowość Tataouine. Żadna ze scen nie została zresztą nakręcona w tym odległym mieście, posłużyło ono tylko jako impuls do nadania fantastycznej planecie podobnie brzmiącego miana.

Prawie w tym samym miejscu i czasie Franco Zeffirelli kręcił „Jezusa z Nazaretu”, z czym wiąże się pewna anegdota. Gdy ekipa Lucasa przybyła na miejsce, zastała spustoszoną wypożyczalnię samochodów i wynajętych wszystkich miejscowych techników, gdyż uprzedziła ich ekipa Zeffirellego. George Lucas pozwolił sobie wówczas na małą złośliwość, wpuszczając na plan „Jezusa z Nazaretu” robota R2-D2 w czasie kręcenia ujęć. Udał przy tym, że to przypadek spowodowany awarią zdalnego sterowania rekwizytu.
W 1997 roku ekipa filmowa George’a Lucasa powróciła tutaj, by stworzyć plan filmowy do epizodu pierwszego, zatytułowanego „Mroczne widmo”. Spotkała ją tu niemiła przygoda – rozpoczęcie zdjęć zbiegło się z burzą piaskową, która zniszczyła całą scenografię. Nie było wyjścia, trzeba było odbudować miasteczko. Od tamtej pory Mos Espa stoi do dziś, jednak nie wiadomo, jak długo jeszcze. Znajduje się bowiem w miejscu, w którym diuny bardzo szybko się przemieszczają z powodu silnych wiatrów. Zasypują one i niszczą „gwiezdne miasteczko”.















Skraplacze wilgoci - ktoś pamięta?






Lądowanie na planecie Tatooine było ostatnią naszą tunezyjską przygodą. Resztę czasu spędziłyśmy wczasując się.

środa, 27 maja 2015

265. Moje dziecko ma pomysły



Moje dziecko ma pomysły. Ostatnio na przykład, z okazji urodzin ulubionego kolegi, napisało mu… 2,5 metra życzeń. Na sylwestrowej serpentynie, którą później ciasno zwinęła i leciutko zakleiła na końcu, żeby się nie rozwinęła. Następnie przekroiła ostrym nożem jajko-niespodziankę z czekolady w miejscu łączenia. Ze środka wyjęła zabawkę i w jej miejsce włożyła rulonik 2,5-metrowych życzeń. Czekoladowe jajko ponownie skleiła (wystarczyło przejechać po brzegach rozgrzaną łyżką) i zapakowała w oryginalne opakowanie. Wyglądało jak nówka prosto ze sklepu!
A teraz dzieciątko urządziło mi Dzień Matki.




Dostałam pudełko ręcznie ozdobionych cukierków – każdy oklejony był misternie jakimś napisem. Napis na na pudełku głosił: „Zjedz mnie, gdy…”, a na cukierkach wypisane były dokończenia tej frazy:
- wyszedł Ci smaczny obiad
- zamarzy Ci się daleka podróż
- mnie kochasz
- zjadłaś obiad (czas na deser)
- wróciłaś z pracy
- już coś zjadłaś, ale chcesz jeszcze
- nie masz dobrego powodu
- komputer zamula
- masz okres
- masz problem
- pragniesz zrozumienia
- nie masz na nic siły i ochoty
- ciemno za oknem
- jest poniedziałek
- dostałaś pieniądze,
- wróciłaś z zakupów
- pusto w domu
- miałaś dziiiiiiwny sen
- czeka Cię ciężki dzień
- masz bałagan w pokoju
- wygadałaś się za wszystkie czasy
- brakuje kasy
- właśnie umyłaś podłogę
- masz ochotę na galaretkę
- jesteś smutna
- Whiskas się skończył
- za mało cukru we krwi
- nakarmiłaś koty i śledzie
- jesteś szczęśliwa
- myślisz o mnie
- masz za dużo myśli
- kot ciągle miauczy
- nie masz z kim pogadać
- rozpływasz się z upału
- masz wolne
- czytasz dobrą książkę
- pada deszcz
- musisz zrobić pranie
- przyszła poczta
- piszesz pracę
- chce Ci się śmiać
- jesteś pełna życia
- chcesz płakać
- idziesz do pracy
- masz na sobie coś czerwonego
- potrzebujesz przerwy
- nie masz nic do roboty
- dyrektorka Cię wkurzy
- jest gorąco
- dopiero ranek
- jesteś sama w domu
- już wieczór
- pracy za dużo
- zgubiłaś coś
- słuchasz radia
- nudzi Ci się
- nie masz w co się ubrać
- makijaż nie wychodzi
- za dużo myśli w głowie
- chcesz się przytulić
- jesteś niewyspana
- masz podły humor
- wkurzy Cię ktoś znajomy
- wypiłaś kawkę
- jest piątek
- pustka w głowie
- jest zimno






Oprócz tego zastałam mieszkanie usiane serduszkami kryjącymi we wnętrzu malutkie karteczki. Znajduję je wszędzie – w szufladzie ze sztućcami, pod poduszką, w szafce z bielizną, w garnkach, w kosmetyczce. Karteczki głoszą, co następuje:
- Dajesz mojemu życiu kolory!!!
- Nikt Cię nie przebije w byciu świetną :)
- Uśmiechnij się! :)
- Po prostu... ♥ ♥ ♥
- Jesteś najlepsza
- Myślę o Tobie :)
- Ludzie mogą mi zazdrościć takiej fajnej mamy <3
- To Twoje święto, ale pamiętaj: kocham Cię ZAWSZE!
- Mam nadzieję że wiesz, o jakim słowie na „K” myślę... (nie „kawa” ani nie „kurnik”!)
- Jesteś moim szczęściem :D
- Dziękuję, że jesteś.
- Jedni mają fajne buty, ja mam fajną CIEBIE <3
- Po co mi Super Niania? Mam SUPER MAMĘ!
- Na loterii genetycznej wygrałam głównie SZCZĘŚCIE (w postaci Ciebie) <3
- Głowa do góry ;)
- Dzięki Tobie się uśmiecham (Ty też to zrób. Już!)
- Kotki też Cię kochają (ale ja bardziej)
- Dasz radę! Przekaż innym, że Cię nie oddam!
- Kocham… (zgadnij, kogo?) Zgadłaś! CIEBIE!
- Bez Ciebie nic nie miałoby sensu!
- Nie ma lepszej od Ciebie <3
- Dziękuję Ci za wszystko!
- Czy już Ci mówiłam, że Cię kocham???