piątek, 8 maja 2015

259. Tunezja: wschód słońca nad Chott el-Jerid



Nie oglądałam w życiu zbyt wielu wschodów słońca, ale wiem na pewno, że takich, jaki zobaczyłam na Saharze, próżno by szukać u nas. Z hotelu w Douz wyruszyliśmy na pustynię jeszcze po ciemku. Wielki Szott powitał nas zapierającą dech w piersiach niespodzianką. Takie widoki oglądałam wcześniej tylko na egzotycznych, kiczowatych pocztówkach – z tą różnicą, że natura nie zna kiczu. To był najpiękniejszy wschód słońca w moim życiu! Trwał chwilę, w czasie której stałam jak urzeczona, patrzyłam i nie mogłam się napatrzyć.



Wokół nas rozpościerał się Wielki Szott (Chott el-Jerid), największe słone jezioro nie tylko w Tunezji, ale i w całej Afryce.
Około 15 milionów lat temu szumiało w tym miejscu morze pokrywające teren, który dziś zajmują północna Afryka oraz Morze Śródziemne. Mijały wieki i tysiąclecia, w czasie których dno morskie podnosiło się pod wpływem ruchów izostatycznych. Wzrastała również temperatura nad Saharą. W wyniku tych procesów wody rozdzieliły się i powstało Morze Śródziemne oraz słone jeziora wewnętrzne. Żyjąca w epoce kamienia ludność tamtych terenów zaczęła migrować na północ, ponieważ sawanny zaczęły zamieniać się w pustynię. Słone jeziora na Saharze rozpoczęły wysychanie, a ich pozostałości jeszcze można oglądać. Po oszałamiającym spektaklu wschodzącego słońca królowa pustyń odsłoniła przed nami kolejne tajemnice.






Woda pojawia się na powierzchni Wielkiego Szottu tylko zimą. Pozostałość po słonych jeziorach wygląda w tym czasie jak najprawdziwsze morze, nad które zlatują się flamingi poszukujące miejsc lęgowych. W lecie, gdy temperatura oscyluje wokół 50°C, szott wysycha, a na jego powierzchni tworzy się skorupa z soli i rozmaitych związków mineralnych wymieszanych z piaskiem.





Nie należy dać się zwieść. Pod taflą kryształów i piachu nadal znajduje się solankowe morze. Chodzenie po powierzchni nie jest raczej niebezpieczne, jest wystarczająco gruba i mocna, nie pęka i nie załamuje się, czego dowodem jest fakt, że bez problemu udźwignęła mój słodki ciężar. Jednak już jazda samochodem nie jest całkowicie bezpieczna, dlatego droga przewidziana dla ruchu kołowego biegnie przez specjalną groblę, którą usypano w 1986 roku. Łączy ona miejscowości Tozeur i Kebili, przecinając powierzchnię 5 tysięcy km kwadratowych długiego na 110 km i szerokiego na 70 km Wielkiego Szottu. Na terenie tym opowiada się historię, której prawdziwość trudno zweryfikować. Podobno zaginęła tu karawana złożona z tysiąca objuczonych wielbłądów wraz z ich właścicielami, którzy postanowili przejść szott na skróty. Poszli – i dosłownie zapadli się pod ziemię.
Jadąc groblą można zobaczyć reklamy piaskowego windsurfingu, do którego używa się specjalnych łódek z poliestru. Podobno jest to emocjonująca zabawa.
Warto wiedzieć, że Chott el-Jerid został wykorzystany jako plener przy kręceniu scen do „Gwiezdnych wojen” George’a Lucasa.
Przydrożni sprzedawcy pamiątek oferują różnorodne minerały, w tym róże pustyni.






Te ostatnie są zjawiskiem fascynującym. Tworzą je kryształy gipsowe, skupiające się w formy przypominające płatki róż. Oprócz gipsu zawierają również kwarc. Powstają pod powierzchnią, na głębokości kilku (od trzech do sześciu) metrów poprzez odparowywanie słonych wód. Są przepiękne same w sobie. Na niektórych widać wyraźnie solną powłoczkę. Zupełnie niepotrzebnie niektórzy zohydzają je, farbując na odpustowe kolory.


36 komentarzy:

  1. Mam takie pustanne roze, znajomi przywiezli mi z Afryki, na szczescie sa w naturalnym kolorze.
    Mialas okazje widziec naprawde fascynujace miejsce na ziemi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też sobie je przywiozłyśmy. I różne kamienie z minerałami w środku. Takie to wszystko piękne, że aż żyć się chce, gdy się wspomina.

      Usuń
  2. Nie wiem, czy uda mi się uchwycić wschód słońca nad Bałtykiem, ale zachód na pewno. Niech tylko pogoda dotrzyma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wschodami jest znacznie trudnej - trzeba zdzierać się w środku nocy. Dobrowolnie jest to praktycznie niemożliwe. Za to, że na pustyni zostałam zdarta przymusowo, jestem dozgonnie wdzięczna losowi.

      Usuń
  3. Ukradło mi wpis. Zastanawiałam się, jak przy Twojej awersji do porannego wstawania udało Ci się zrobić takie zdjęcia. Ale już wiem. Przymus to jest to! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze parę razy z przymusu widziałam wschód słońca i muszę przyznać, że zastanawiam się, czy przypadkiem nie są ładniejsze od zachodów. Nad Bałtykiem też widziałam i był naprawdę bardzo piękny.

      Usuń
    2. No to może się postaram :)

      Usuń
    3. Czasem można się poświęcić, choć krwawa to i straszna ofiara :)

      Usuń
    4. Taka ofiara to mnie pewnie w poniedziałek czeka, jak dobrze pójdzie. Ząb mnie boli i pewnie trzeba mu będzie kęsim zrobić, bo z bolącym zębem nigdzie się nie jedzie.

      Usuń
    5. A kiedy w ogóle wyjeżdżasz?

      Usuń
    6. 21 maja wieczorem, jest bezpośredni autobus z Białegostoku do Kołobrzegu. Wracam stamtąd 12 czerwca, 13go w Suwałkach, 14go do pracy.

      Usuń
    7. Będę płakać! Buuuuuu!!!
      Chciałabym pomachać Ci prześcieradłem i otrzeć nim łzy.
      A poza tym też chcę pojechać gdzieś, byle jak najdalej stąd, w cholerę jasną i zapomnieć o pracy, ukoić nerwy i duszę...

      Usuń
    8. Nie płacz, kiedy odjadę.... Kiedyś wrócę :)

      Usuń
    9. Ale mi będzie jeszcze bardziej smutno i jeszcze bardziej źle.

      Usuń
    10. Sercem będę przy Tobie... :)

      Usuń
    11. To się jeszcze okaże!

      Usuń
  4. Kolory TEGO wschodu słońca, są niesamowicie intensywne. Też chciałabym tam pojechać, zobaczyć.... Gdzieś już te róże widziałam, miałam nawet w ręku i pojęcia nie mam gdzie. Musiał ktoś je przywieźć, bo w Afryce jeszcze nie byłam. Czuję, że ta Afryka ciągle na mnie czeka.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zrobiła się niebezpieczna i żałuje jak wszyscy diabli, bo pokochałam Maroko i Tunezję jak własny Rzeszów.

      Usuń
    2. Miejmy nadzieję, że wszystko ma swój koniec. Kiedyś muszą się przestać bić!
      ;)))

      Usuń
  5. A widziałaś u mnie? Pewnie nie bo to dawno publikowałam, o tutaj: http://iwand71.blogspot.co.uk/2013/05/wschody-i-zachody.html
    Klucz: zachód-zachód-wschód-wschód-zachód-wschód a potem to nie wiem :-)
    Szkoda że jeziorko Ci nie wyszło z kolorami,bo to co ja widziałam było różowo-niebiesko-zielone i w ogóle cudowne. A moze dlatego ze inna pora roku była?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam te kolorowe, ale dlaczego nie zrobiłam zdjęć, nie mam pojęcia. Może mi coś nie wyszło?

      Usuń
  6. Na Saharze to akurat widziałam zachód słońca,ale jak się domyślam i jedno i drugie jest extra :))
    szkoda,że teraz tam nie polecimy....aczkolwiek jak to mówią nie ważne gdzie,ważne z kim :)) i tego się trzymajmy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne :))) Przynajmniej masz co wspominać i szkoda tylko, że tam tak zapalny rejon jest i mało zachęcający do przyjazdu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy jeszcze nie był. Psia kość, gdzie pojadę, tam potem coś się dzieje i pozamiatane!

      Usuń
  8. Najpiękniejsze to te zachody słońca, które natychmiast skojarzyły mi się z tym podwójnym zachodem z "Nowej Nadziei"...a oprócz tego róże pustyni :) Zazdroszczę Ci troszkę.

    Zapraszam do siebie...na pewne wielkie, grudniowe spełnione Marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedziałam, że skądś znam te krajobrazy! Z Gwiezdnych wojen oczywiście. Cudowne miejsca, wspaniały opis. Chętnie bym tam pojechała i zobaczyła te cuda na własne oczy. Bardzo, bardzo mi się podobał wschód słońca i pewnie niejeden jeszcze taki przeżyję, jeśli postawię sobie za cel odwiedzenie tego miejsca.
    We will see :)
    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie podejrzewasz, jak bardzo chciałabym tam wrócić! Niestety, teraz jest to niezalecane.
      A gdybyś tak mogła w jakimś ludzkim języku do mnie zamiast tego pogańskiego...! :) Nawet dziecię moje, niby produkt współczesności, a jednak się pogaństwem nie kala i po bożemu dzisiaj maturę auf Deutsch pisała :)

      Usuń
    2. Oba należą do języków zachodniogermańskich. Oba są więc równie pogańskie, albo równo... niepogańskie.
      Ty decydujesz :-)

      Usuń
    3. To było do Lesliego:)

      Usuń
    4. Angielski jest pogański, a niemiecki jest ludzki. Zdecydowałam! :))

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna co do odpustów, ale produkty w odpustowej kolorystyce posiadają.

      Usuń