środa, 13 maja 2015

260. Tunezja: Degache



Wszyscy wiedzą, że najlepsze kasztany są na placu Pigalle. A gdzie rosną najlepsze daktyle? W oazie Degache! To stąd pochodzą pyszne, bogate w witaminy i potas owoce palmy daktylowej, które Tunezyjczycy eksportują do innych krajów, między innymi do Polski. Zawierają błonnik, magnez, wapń, potas, żelazo, fosfor, witaminy PP, B1, B2, C i A. Są także naturalnym źródłem salicylanów (które działają jak aspiryna) oraz bardzo dobrym źródłem przeciwutleniaczy. Arabowie uważają je nawet za afrodyzjak.
W Degache, otoczonym ogrodzeniem z liści palmowych powiązanych w płotek, rośnie około 220 000 palm daktylowych i około 35 000 drzew cytrusowych, figowych, oliwnych.






Kwiat bananowca

Banany, jakie znamy

Moje ukochane oliwki, a jakże!

Daktylowce dzielą się na męskie i żeńskie, a ze względu na brak owadów zapylających kwiaty trudnią się tym ludzie. Wymaga to wdrapania się na drzewo, które osiąga nawet 25 m wysokości. Wchodzą na nie uzbrojeni w miotełki z kwiatostanów i zapylają je ręcznie. Zajmują się tym procederem całymi latami. Mężczyzna, który zademonstrował nam wspinaczkę, miał ponad 70 lat. Na palmy wspina się od kilkudziesięciu lat, boso, bo tak jest najwygodniej i najbezpieczniej. Skóra na spodzie jego stóp stwardniała, zgrubiała i stała się nieczuła na ból jak podeszwa buta. Wdrapywał się na górę zwinnie i błyskawicznie. Zdjęcia, które mu zrobiłam, są mocnymi zbliżeniami.





Kiście dojrzewających daktyli zabezpieczane są przed opadaniem woreczkami z siatki. W ten sposób także łatwiej się je zbiera. Jeżeli są przeznaczone do suszenia, proces ten odbywa się również na drzewach, w warunkach naturalnych, z zachowaniem wartości odżywczych owoców.




W Degache rosną także nieatrakcyjne z wyglądu krzewy pokryte drobnymi i niesłychanie pięknie pachnącymi kwiatuszkami, a później malutkimi, kulistymi owockami.





To Lawsonia bezbronna (Lawsonia inermis), potocznie zwana krzewem hennowym. Z intensywnie pachnących kwiatów pozyskuje się olejek do produkcji perfum, natomiast ze sproszkowanych liści barwnik (hennę), który przenika do włosów i zewnętrznych warstw skóry. Powszechnie stosowano go w czasach biblijnych, zwłaszcza w starożytnym Egipcie, gdzie barwiono nim usta, brwi i paznokcie. W krajach afrykańskich po dzień dzisiejszy za jego pomocą wykonuje się piękne, koronkowe tatuaże na całym ciele, w tym na dłoniach i stopach. Szczególnie misterne są tatuaże ślubne. Lawson, czyli ów barwnik, nie przenika w głąb skóry. Jest więc usuwalny – znika w miarę wymiany naskórka (zazwyczaj w ciągu kilku tygodni). Jest również bezpieczny, bo w pełni naturalny i nie alergizuje. Niebezpieczna może być tylko tzw. „czarna henna” (ta zwykła barwi na brązowo), gdyż do niej dostosowane są substancje syntetyczne. Henna zawiera wapń, magnez, potas, cynk, miedź, mangan, żelazo, dlatego nie wyjaławia skóry głowy w czasie farbowania włosów, tak jak to dzieje się w wypadku farb syntetycznych. Lawsonia wykorzystywana jest od dawna jako środek przeciwgorączkowy, przeciwbakteryjny i ściągający. Badania wykazały, że ma właściwości przeciwgrzybicze i przeciwnowotworowe.

46 komentarzy:

  1. No pacz, nawet nie wiedzialam, z czego tak naprawde jest henna. Teraz wiem!
    A ten dziadek tak bez zabezpieczenia wspina sie na palme? Myslalam, ze choc linka sie przywiazuje... No no!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczym! Krew mi się w żyłach nieomal ścięła, gdy na niego patrzyłam.
      Dla mnie henna jako roślina była cudna, ten oszałamiający zapach to sam cymes - ale do włosów się nie nadaje, bo nic nie widać. Po prostu moje są ciemniejsze.

      Usuń
  2. Ha ha, ten sam dziadek co u mnie :-) A tak naprawdę to palny są chyba fajne do wchodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Narobiłaś mi smaka. Idę do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po hennę, daktyle, banany, brzoskwinie, oliwki czy granaty?

      Usuń
    2. Daktyle. Henny nie używam, brzoskwiń jeszcze nie ma, granatów jeszcze nie próbowałam. Poza tym, mam dziurę w szczęce, a granaty mają malusie pestki...

      Usuń
    3. Granaty to w ogóle mają same pestki i inne części niejadalne. Miąższu ani na lekarstwo!

      Usuń
    4. To skąd sok z granatów? Z pestek?

      Usuń
    5. Z tej mikronowej grubości powłoczki na pestkach.

      Usuń
    6. To dlatego drogi jest. Może kiedyś spróbuję...

      Usuń
    7. Mnie wkurzają granaty. Dojrzałe są pyszne, ale jedzenie ich jest denerwujące. W środku zyliony pestek otoczonych czerwoną galaretką i to ona jest jadalna. Po prostu oblizujesz te pestki i plujesz, plujesz bez końca...

      Usuń
    8. Jak mi się dziąsło wygoi to może sobie kupię jednego i przetestuję. Teraz nie będę ryzykować zagnieżdżenia granatu w gębie.

      Usuń
    9. No tak. A jak już będziesz kupować, to dojrzałego bierz! Czerwony musi być. Mocno.

      Usuń
  4. Nie mikronowej , ale faktycznie nie jest tego dużo. Sok z granatów uwielbiam. Doskonale gasi pragnienie, ale nie tylko.
    W czasie ostatniego pobytu w Turcji, ostatnie dwa dni byliśmy w Antalyi. Blisko portu, przy głównej ulicy jest kawiarnia. Byliśmy zmęczeni chodzeniem po starym mieście. Usiedliśmy przy stoliku na powietrzu i zamówiliśmy sok z granatów. Kilku młodych Turków przy stoliku obok, rozmawiało z kelnerem. Kelner przyniósł nam sok w olbrzymim pojemniku w kształcie menzurki. Chociaż powinniśmy dostać tylko po szklaneczce. Piliśmy spokojnie chłodny sok. Młodzi Turcy uważnie nam się przyglądali. Spokojnie wykończyliśmy ten sok i wróciliśmy do hotelu. Ciągle się zastanawialiśmy nad zachowaniem towarzystwa przy stoliku obok. Przypomniałam sobie, że w czasie składania przez nas zamówienia, ciągle rozmawiali z kelnerem. Domyśliłam się o co chodziło. Sok z granatów ma właściwości rozluźniające. Każdy wie co to znaczy. Jeśli nie, to wytłumaczę. Sok z granatów jest dobry na zaparcia. Oni czekali na skutki działania soku na nasze żołądki, ale się nie doczekali. I dobrze im tak, bo o ile się zorientowałam, to oni za ten sok zapłacili. Mam nadzieję, że nie będą tak ochoczo żartować z turystów z Polski.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłe :)
      Jedzenie granatów jest maksymalnie wkurzające - tej czerwonej galaretki dookoła pestek jest tyle, co kot nakichał, a plucia pestkami - na całe lata!

      Usuń
    2. Ja je po prostu wyciskam. Traktuję granaty jak pomarańcze. Sok bardzo lubię:)

      Usuń
    3. Ręcznie. Mam takie urządzenie do wyciskania soku z owoców cytrusowych. Działa i na granaty. Zwyczajna wyciskarka do soków.
      ;)

      Usuń
    4. Z tym, że moja jest duża. Można na niej wyciskać sok z grapefruitów.

      Usuń
    5. Nie potrafię sobie tego wyobrazić.

      Usuń
    6. To znaczy - wyciskania granatów, bo wyciskarka wiem, jak wygląda.

      Usuń
    7. Granat do jedzenia, nie jest zrobiony z blachy! Wyciśniesz. No , trochę trzeba się postarać. Przecież nie kupię profesjonalnej wyciskarki. Nie ma po co.

      Usuń
    8. Mam jeszcze podobnie działające urządzenie w całym zestawie, ale nie chce mi się tego wyciągać.

      Usuń
    9. Nie, nie - mnie chodzi o te pestki, czy nie przełażą przez dziury albo w ogóle jak się to rozlatuje, to nie ma jak przycisnąć i wycisnąć.

      Usuń
    10. Czy ja się wyraziłam zrozumiale...?

      Usuń
    11. Robię tak. Najpierw przekrawam na pół, jak pomarańczę czy co innego i potem wyciskam sok. Najzwyczajniej w świecie:)

      Usuń
    12. Siły w rękach nie masz?

      Usuń
    13. Na tej wyciskarce do soków wyciskam. Jak pomarańczę czy cytrynę.

      Usuń
    14. Przecież Turcy robią tak samo, tylko mniej się męczą, bo mają odpowiedni sprzęt.

      Usuń
    15. Nic się nie rozlatuje, bo skóry nie zdejmujesz z tego granatu/a ? Przekrawasz tylko na pół.

      Usuń
    16. Skóry nie zdejmuję, ale te pestki odlatują, rozwala się to wszystko, ten cały czerwony środek!

      Usuń
    17. Pod naciskiem i z powodu kręcenia owocem.

      Usuń
    18. Mnie się rozwalało tylko troszkę. Nic wielkiego.

      Usuń
  5. Z tego co pamiętam, najlepsze daktyle i figi były u Turka, niedaleko stacji metra Wedding w Berlinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przemyśleniu obok stacji metra Wittenau. Sklep jest na Finsterwalder Straße.
      Pa

      Usuń
    2. Berlin jeszcze przede mną...

      Usuń
    3. A, byłam! Przypomniało mi się. Ale tylko przez chwilę, w kawiarni na szczycie Fernsehturm.

      Usuń
    4. Byłam kilka razy ale przejazdem. Zatrzymywaliśmy się tam tylko na trochę. W czasach komuny to było i raz udało mi się zrobić zakupy bieliźniane. Cud. W Polsce była wtedy posucha na wszystko.

      Usuń
    5. A teraz jest wszystko, oprócz pieniędzy na zakupy.

      Usuń
    6. Też prawda. Mówi się o Polakach, że są doskonałymi pracownikami i najgorzej opłacanymi. Wstyd na całą Europę!

      Usuń
    7. Dlatego mamy takie "dupne" emerytury!

      Usuń
    8. Najlepszym wyjściem jest "zejść" przed emeryturą. Jeśli nie , to potem wegetacja lub harowanie do śmierci.

      Usuń
    9. Najlepszym wyjściem byłoby nie zejście przed emeryturą, tylko życie w jakimś normalnym kraju!

      Usuń