niedziela, 28 czerwca 2015

274. Włochy: droga do Tarvisio



„Droga do Tarvisio” to tytuł powieści, z którą moja podróż nie miała nic wspólnego, ponieważ w głównej mierze ją przespałam. Jak to ja.


Do Tarvisio dotarliśmy wieczorem i tylko na nocleg.





Sądząc po tym, co ujrzeliśmy na miejscu, a zwłaszcza po widoku przez okno, który ukazał się naszym oczom o poranku, warto zatrzymać się tam na dłużej.



Miasto położone jest na granicy trzech kultur: austriackiej, słoweńskiej i włoskiej, w regionie Friuli-Wenecja Julijska, w prowincji Udine. Jego korzenie sięgają starożytnych czasów rzymskich. Przez ponad 700 lat należało do imperium Habsburgów i dopiero od 1918 roku jest częścią Włoch. Od dawna było ważnym ośrodkiem handlowym, górniczym i wojskowym, jednak współcześnie najważniejszą gałęzią ekonomii Tarvisio jest turystyka. Miasto jest jednym z najważniejszych ośrodków narciarskich położonym w Alpach Julijskich, bogatym w piękne lasy, w których żyje bogactwo gatunków zwierzyny i ptactwa.





Tarvisio jest również celem pielgrzymek, ponieważ znajduje się w nim sanktuarium Matki Bożej z Góry Lussari. Monte Lussari to święta góra, na której – według tradycji – owce znalazły figurę Madonny z Dzieciątkiem.



czwartek, 25 czerwca 2015

273. 25 czerwca



Nienawidzę 25 czerwca.
Kiedyś była to zwyczajna data.
Na przykład 25 czerwca 1992 roku obroniłam pracę magisterską.
Ale 25 czerwca 2006 roku świat zatrzymał się, a ja chciałam wysiąść.
25 czerwca 2006 roku wszystko stało się inne. Potwornie inne. Ja też.

wtorek, 23 czerwca 2015

272. Tak mi jakoś



Jakoś tak mi się zrobiło… Z lekka ciulowo. Wyszłam zza swojego bloku, kierując się na ryneczek. Zobaczyłam ją tuż przed sobą – schylona, grzebała w bagażniku pokaźnego samochodu. Wyprostowała się, zatrzasnęła bagażnik, spostrzegła mnie i jakby bez entuzjazmu powiedziała, obrzucając wzrokiem z góry na dół:
- O, cześć. A ty ciągle tu mieszkasz?
W tym pytaniu zabrzmiało coś urągliwego. Tak, ja ciągle tu mieszkam. W tym ciasnym, starym, beznadziejnie położonym slumsie.
- Taka jesteś wierna?
- Tak. Ta wierność nazywa się brak kasy na cokolwiek innego. Gdyby było inaczej, już by mnie tu nie było – odpowiedziałam.
W przeciwieństwie do niej nie wychowałam się w luksusie i rodzice nie kupili mi domu, bo nie mają za co. Nie odezwała się już, bez słowa zatrzymała się przy pierwszym straganie z warzywami, nawet już na mnie nie spojrzała.
Kiedyś byłyśmy całkiem dobrymi koleżankami.
Poszłam dalej. Tylko tak jakoś przykro mi się zrobiło. Trzyma i nie chce puścić.