środa, 10 czerwca 2015

269. Dialogi na cztery nogi, czyli podsłuchane zza okna



Sytuacja: rusztowania, robotnicy pracujący przy odnawianiu elewacji.
Poziom: drugie piętro.
Okna: moje.

Łup! Łup! Łup! Łup!
- Kurwa!
Łup! Łup! Łup! Łup!
- Staszek, kurwa! Kochasz swoją żonę?
Łup! Łup! Łup! Łup!
- No. Kocham.
Łup! Łup! Łup! Łup!
- A co?
Łup! Łup! Łup! Łup!
- A nic.
Łup! Łup! Łup! Łup!
- A ty?
Łup! Łup! Łup! Łup!
- Co ja?
Łup! Łup! Łup! Łup!
- No, kochasz swoją żonę?
Łup! Łup! Łup! Łup!
- A kocham.
Łup! Łup! Łup! Łup!
- Ugotowane mam, posprzątane mam, wyprane mam, dzieci mi urodziła, to co mam nie kochać?
Łup! Łup! Łup! Łup!

36 komentarzy:

  1. I wszystko w temacie :))))) Ci "moi" siedzą dwa piętra wyżej, więc rozmów nie słyszę, ale kto wie, moze coś wyłapię i zaraz na blogaska dam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj, może zejdą niżej :) Albo ucho wyciągaj do góry :))

      Usuń
    2. Trochę ciężko będzie, bo część z nich rozmawia po rosyjsku, albo ukraińsku :)) a z Polakami takim mieszanym polsko - ukraińskim zapewne.

      Usuń
    3. To Polacy już opływają w takie dostatki, że nie ma kto pracować...?

      Usuń
    4. Nie wiem, może na wyspy szczęśliwe wyjechali, a do nas napłynęli zza wschodniej granicy. I na pewno właściciel mniej im płaci niż Polakom - chociaż tego to nie wiem, rzecz jasna.
      A język raczej ukraiński to będzie.

      Usuń
    5. To bym ogarnęła. Nasłuchałam się tego w domu od dziecka...

      Usuń
    6. Ja nie, ino się rosyjskiego w szkole uczyłam. I to dawno temu ;)

      Usuń
    7. Rosyjskiego też się uczyłam. I niemieckiego. I łaciny. I staro-cerkiewno-słowiańskiego.

      Usuń
  2. No jasne, ugotowane ma, posprzatane, jak tu takiej nie kochac... Buahahahaha!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym dla pewnosci spytala te matke-polke-sprzataczko-kucharke, czy ona kocha swojego budowlanca. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie została mi przedstawiona :)

      Usuń
    2. Myślisz, że będzie skłonny do zwierzeń?

      Usuń
  4. Jak dobrze, że mężczyźni rozmawiają o miłości :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakże romantycznie! :)

      Usuń
    2. Romantycznego faceta teraz ze świecą szukać! A ty znalazłaś dwóch, pod własnym oknem;)

      Usuń
    3. No tak, tylko może to nie ze świecą, a z młotkiem trzeba...? :)

      Usuń
  5. To są dopiero trwałe uczucia. Jak beton albo przynajmniej tynk!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyrażone młotkiem :))

      Usuń
    2. Narzędzie...nie wiem które lepsze... Kielnia też nie bardzo.

      Usuń
    3. Kielnia za cicha, a o miłości trzeba głośno :)

      Usuń
  6. :D :D :D Nie ma to jak przybita młotkiem prawda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tabliczkę jakąś wstukają?

      Usuń
  7. Może i te ich wyznania przeplatane stukaniem i kurwami. Ale wyznania szczere. Jakby posłuchać tego czy i za co kochaja tych panów ich żony odpowiedzi byłyby typu: "nie pije zbyt wiele", "nie bije", "wypłatę cała przynosi", itp.
    Lepiej żeby się tak kochali niż (slangowo) chodzili stukać kurwy.
    Pozdrawiam z Litomyšla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tu:
      https://www.google.pl/maps/place/Litomy%C5%A1l,+Czechy/@49.8518205,16.3328878,12z/data=!3m1!4b1!4m2!3m1!1s0x470d92b2e3e10def:0x400af0f66156070?hl=pl

      Usuń
  8. Zaiste, głupkiem byłby ten, który by żony swej nie kochał za takie codzienne cuda :D

    Ja często mam podobnie, bo też mieszkam na drugim piętrze - z tym, że u mnie sama "ścieżka dźwiękowa", bez dialogów... Same "ŁUP! LUP!"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ścieżka dźwiękowa, dobre! :))))))

      Usuń
  9. Łup łup, dlatego nie zamierzam się nigdy heiraten ;-)
    By kochał, że gotuję i sprzątam ;-)
    Pozdrawiam
    Hania

    OdpowiedzUsuń