wtorek, 23 czerwca 2015

272. Tak mi jakoś



Jakoś tak mi się zrobiło… Z lekka ciulowo. Wyszłam zza swojego bloku, kierując się na ryneczek. Zobaczyłam ją tuż przed sobą – schylona, grzebała w bagażniku pokaźnego samochodu. Wyprostowała się, zatrzasnęła bagażnik, spostrzegła mnie i jakby bez entuzjazmu powiedziała, obrzucając wzrokiem z góry na dół:
- O, cześć. A ty ciągle tu mieszkasz?
W tym pytaniu zabrzmiało coś urągliwego. Tak, ja ciągle tu mieszkam. W tym ciasnym, starym, beznadziejnie położonym slumsie.
- Taka jesteś wierna?
- Tak. Ta wierność nazywa się brak kasy na cokolwiek innego. Gdyby było inaczej, już by mnie tu nie było – odpowiedziałam.
W przeciwieństwie do niej nie wychowałam się w luksusie i rodzice nie kupili mi domu, bo nie mają za co. Nie odezwała się już, bez słowa zatrzymała się przy pierwszym straganie z warzywami, nawet już na mnie nie spojrzała.
Kiedyś byłyśmy całkiem dobrymi koleżankami.
Poszłam dalej. Tylko tak jakoś przykro mi się zrobiło. Trzyma i nie chce puścić.

76 komentarzy:

  1. brak kasy to żaden wstyd. dlatego lej na to i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leję. Ale jest mi przykro, że tak...

      Usuń
    2. Lej tak żeby nie było Ci przykro!

      Usuń
    3. Leslie, jak zwykle masz uwagi bezcenne i poprawiające nastrój. Od razu lepiej! :)

      Usuń
    4. Lej. Tylko uważaj na buty. Swoje buty.

      Usuń
    5. Nie mam przesadnie dużego rozmiaru, może się uda.

      Usuń
  2. To jej powinno byc glupio. Jak sie okazuje, wcale nie byla taka dobra kolezanka, jak Ci sie wczesniej wydawalo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może było jej głupio. Że rozmawia z taką...

      Usuń
    2. Nic nie jest dane NA ZAWSZE i byc moze kolezanka bedzie zmuszona kiedys spuscic z tonu. Tacy ludzie zdaja sie o tym zapominac.
      Nie niedostatek, a arogancja jest powodem do wstydu.

      Usuń
    3. Nie odebrałam tego jako arogancji... Nie życzę jej źle, zresztą, doświadczenie uczy, że jak się komuś wiedzie, to przez całe życie, a jak ktoś jest dziadem, to nim pozostaje do końca. Całkiem nie o to chodzi.
      A tam, w cholerę z tym.

      Usuń
    4. Ale jak komuś "całe życie dzieje się dobrze", to i upadek bywa boleśniejszy, a żyjemy w czasach niepewnych

      Usuń
    5. Nie wierzę w takie upadki.

      Usuń
    6. Zdziwiłabyś się. Przecież nikt Ci się nie przyzna, że z własnej winy dupnął o kilka poziomów życia w dół. Albo, że go ktoś wyrolował jak dziecko i oskubał

      Usuń
    7. Mówię o ludziach, których znam i co do których nie oże być wątpliwości.

      Usuń
    8. Kasa to nie klasa. Ta dziunia Ci do pięt nie dorasta i to jak i gdzie mieszka tego nie zmieni

      Usuń
    9. To już jest tanie pocieszenie!

      Usuń
  3. Dobrze że byłyście. Kiedyś. Też uważam że brak kasy to żaden wstyd. Kłamstwo to wstyd, i złodziejstwo. I brak szacunku też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wydarzenia zawsze wytrącają mnie z równowagi.

      Usuń
    2. Pomyśl, że dla wielu ludzi Twoje mieszkanie to luksus - wierz mi!

      Usuń
    3. Być może, ale to niczego nie zmienia.

      Usuń
    4. Czy ja wiem, czy niczego? Przynajmniej masz świadomość, że "koleżanka" to podwójny tłuk. Ktoś, kto z powodu długów dzieci musi opuścić mieszkanie na rzecz jakiegoś baraku pewnie przydzwoniłby jej po prosu w zęby

      Usuń
    5. Ech, mnie już wszystko jedno.

      Usuń
    6. Wszystko jedno to niech Ci będzie w odniesieniu do tej baby. nie daj się niszczyć takim ćwokom

      Usuń
    7. W odniesieniu do niej jest mi wszystko jedno. Przykrość była chwilowa. Nic nas już nie łączy.

      Usuń
  4. Przykre, ale to ona powinna się wstydzić. A co ją obchodzi, gdzie mieszkasz. Może w domu masz złote ściany i ogromny apartament złożony z kilku mieszkań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, przecież wie, jak mieszkam.

      Usuń
  5. Jednym słowem - franca - tak spaskudzić człowiekowi cały dzień, ale tak właśnie jest, jak komuś trochę lepiej w życiu - to drugiego trzeba stłamsić. Miałam podobnie, nie chodziło o mieszkanie, tylko o pracę. Trzymało mnie chwilę.
    Niesmak został.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy franca, ale czuję się do d...

      Usuń
  6. Wyluzuj. Ludzie tacy są i srał ich pies.
    Pamiętam sytuację sprzed kilkunastu lat. Kupiliśmy mieszkanie. Nie było nas stać w Warszawie, więc kupiliśmy tuż za jej granicami. W bloku z wielkiej płyty. Z lat chyba 80-tych. Z najgorszego okresu dla budownictwa. Ale było nasze własne. I tym swoim szczęściem postanowiliśmy podzielić się ze znajomymi, których zaprosiliśmy sporą grupę. Jedni szczerze inni, pewnie, mniej gratulowali nam, cieszyli się naszym szczęściem. Z wyjątkiem żony naszego przyjaciela. Weszła i rzuciła "ale tu okropnie". I wieczór poszedł się jebać.
    Wyluzuj więc, albo walnij setkę czegoś na wyluzowanie.
    Pozdrawiam z Mrągowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice do dzisiaj mieszkają w swojej jedynej zdobyczy - właśnie w takiej szafie z 1980 roku. I powiem Ci, że to ich mieszkanie jest cudne w porównaniu z moim.

      Usuń
  7. Mieszkałem całe lata z Rodzicami i Bratem w klitce 48 m2. Budownictwo z lat 70-tych. Na skraju Miasta. - Teraz rozrosły się kolejne dzielnice, a z Taty, Mamy, Brata i mnie pozostał Ojciec. - Jest w takim wieku, że zbiera rózne rzeczy (póki co ze sklepu) i zapycha mieszkanie. Z mojego pokoiku prawie nic nie pozostało.
    Lubiłem ten Dom. Rózne dobre i złe rzeczy tam przeżyłem, zawsze mogłem tam wrócić...
    Teraz mieszkam w 'ekskluzywnym osiedlu' (innych tu nie ma), niedaleko od dawnego Domu. - Szlabany, monitoring, furtki i śmietniki zamykane na klucz. Sąsiedzi zmieniają się, jak w kalejdoskopie...
    Czasem pod którys z niewielkich bloków podjeżdża karetka, potem Policja. W końcu wynoszą taki śmmieszny, biały worek, zapinany na zamek...ktoś nie dał rady...
    Kredyt rujnuje mi nerwy.
    Te stare osiedla maja swój urok. Nawet 'slumsy' bliżej Centrum: wszyscy się znają, często pod dachem czai się strych, pełem róznych gratów...
    Sikający pijacy? - Nie...może to niezbyt dobry przykład...
    Jest takie porzekadło: "Najlepiej tam, gdzie nas nie ma..."
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym po prostu uciec z bloku.

      Usuń
    2. Ja niby "uciekłam" ,to znaczy serce mnie z niego wyrwało... Dziś widzę, że wcale nie było tak źle. Wszystko ma swoje "Zady i walety"

      Usuń
    3. Wiem, ale prawda jest taka, że chętnie bym spierniczyła z tego piekła.

      Usuń
    4. Mieszkałaś kiedyś z ruchliwą ulica pod oknem i stadionem (żużel, mecze, kibole, koncerty) za oknem? Jak nie, to zapraszam na miesiąc.
      Wpadał Ci kiedyś tynk z farbą olejną do wanny? Nie? To zapraszam.
      Miała kiedyś rozpadające się meble i PCV na podłodze? Nie? To zapraszam.
      Musiałaś kiedykolwiek suszyć pranie w pokoju, bo łazienka 1,5 na 1,5 m, a balkonu brak? Jeśli nie, to zapraszam z praniem.
      Musiałaś kiedyś w biały dzień świecić światło, bo w pokojach ciemno jak w dupie? Nie? To zapraszam do czytania książek u mnie.
      Miałaś kiedyś przechodni pokój? Nie? O, jaka szkoda!

      Usuń
    5. Kiedyś tak miałam! I wiem jak to jest.
      Nie Ty jedna, nie.

      Usuń
    6. Zapewne nie ja jedna, ale czy od tej wiedzy jest mi lepiej? Nie, nie jest.

      Usuń
    7. Frau, a musiałaś w XX wieku wychodzić z domu, żeby iść do WC? ;)
      Moja Kochana, rozumiem Twoją gorycz... skusiłam się na "mały, biały domek" , który faktycznie nie jest biały tylko szarawy... W którym podłogi wymagają odnowienia i właśnie siedzimy w jednym pokoju niemal na walizkach, bo w drugim zaczyna się remont - trzeba wylewkę zrobić. Dasz wiarę? Domek w części wybudowany w latach 30. XX wieku i nikt z poprzednich właścicieli nie pokusił się o to, żeby o podłogi zadbać...

      Głowa do góry... Ja ugrzęzłam w miejscu, gdzie jestem dyskryminowana na rynku pracy, bo "matka ze wsi" - to przykre, cholera i to tak, że chyba tylko rodzina trzyma mnie, żebym się nie spakowała i nie wróciła do miasta rodzinnego, żeby móc pracować... ale nie po to stamtąd wyjeżdżałam, żeby - założywszy rodzinę - musieć wracać...


      Każda z nas ma takie momenty, że czuje się bezsilna, a jak jeszcze ktoś strzeli coś głupiego i jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy, to człowiek siadłby w kącie i tylko płakał...
      Znam to doskonale... Ściskam mocno

      Usuń
    8. Wiem, Maugosiu, wiem... Pamiętam, co pisałaś o łazience... wiem, jak masz z pracą. Gdybym mogła, przychyliłabym nieba i Tobie, i sobie... i Kulce, która mieszka najlepiej z nas, w pięknym, dużym mieszkaniu, a jest chodzącym kłębkiem nerwów, o który boję się, że coś się stanie, coś bardzo złego i nieodwracalnego... dlaczego jedni maja po różach, a inni po gwoździach?

      Usuń
    9. PS Mam stare, rozpadające się meble, tu i ówdzie zjadane przez wilgoć :-) Jak w pokoju teściowej skończy się remont, to nie wiem, co jej tam wstawimy w miejsce starego regału...

      Usuń
    10. Wilgoć to straszny wróg.

      Usuń
    11. Frau, musimy się jakoś trzymać.
      A wiesz? Wstawiliśmy do kuchni wannę. Jedną szafkę się wywaliło i teraz można się kąpać. Mamy więc kuchnio-łazienkę.
      Wanna odczekała swoje na wstawienie na podwórku :P

      A powiem Ci, że ja ostatnio też w dołku jestem, bo już sama nie wiem, jak mam coś zarobić. A wiesz, co robi z ludźmi lęk? Wstawia Ci szlaban na myślenie i jest jeszcze gorzej. Muszę coś z tym zrobić, bo dziecko mnie potrzebuje. Poza tym, co by zrobił mój chłopina, gdybym się załamała? Tak przynajmniej ktoś się dzieckiem zajmuje i nie trzeba za to płacić. Z jednej pensji trudno posłać dziecko do przedszkola.
      Ale są dni, że chce się wyć, z tych samych powodów, co już napisałaś - jedni mają łatwo, inni z przesadą trudno.

      Usuń
    12. Moja koleżanka mieszkała przez chwilę niedaleko nas, po drugiej stronie ulicy. Nie w normalnym mieszkaniu, tylko na strychu. Były to dwa połączone ze sobą pomieszczenia + kibelek po drugiej stronie korytarza. Pierwsze pomieszczenie to właśnie kuchnio-łazienka, o jakiej piszesz. Było jak w kuchni, tylko że z kabiną. Dobrze wspominam tamte czasy, było fajnie, wesoło. Potem wszyscy się podorabiali i tylko ja zostałam tu, gdzie jestem.

      Usuń
  8. Jeżu malusieńki, jak ja znam takie akcje...."A ty dalej tam mieszkasz na TYM osiedlu? Rodzice Ci nie pomogli wziąść kredyt?"

    *Wziąść celowe iż to cytat był;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. I ja też dalej na TYM osiedlu.

      Usuń
  9. A cóż ona się osiedli czepia?
    Od razu "widać", że słoma babie z butów wystaje. I co z tego, że buty za 1000 zł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, takie osiedle to bidosia. To nie dzielnica willowa.

      Usuń
    2. Wiesz, jej willa nie ma 10 pięter, ani nawet czterech :-) A Twoja ma

      Usuń
    3. A wcale nie.
      Tylko trzy.

      Usuń
    4. No widzisz! A willa tej dziuni to pewno parter i co najwyżej jedno piętro ma! Phi!

      Usuń
    5. Tylko metraż nieco inny jakby... I wnętrza... A tam, nic, nieważne.

      Usuń
    6. Niech się swoim metrażem laska wypcha - metraż i złote klamki babki z klasą z niej nie zrobią. A złote klamki można ukraść, a "klasy człowieka" nie

      Usuń
    7. Ta klasa to mit jakiś...

      Usuń
  10. Mam paskudny charakter. Nic mnie nie rusza. Nikt mi złego słowa nie powie. Zamiast otaczać się coraz to nowszymi meblami i przedmiotami ,cieszę tym co mam i co jest, przede wszystkim, wygodne. Za to , lubię zwiedzać Świat. Lubię podróżować. Lubię jeździć na wakacje w ulubione miejsca. Chyba właśnie o to chodzi? Żeby nie było zbyt wesoło , mam znajomą na tym samym piętrze, dla której mieć, to podstawowy obowiązek. No cóż. Można i tak. Tylko na jak długo wystarczy jej to "mieć"???
    Pozdrawiam:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maugosia ma rację:)))

      Usuń
    2. Frau! Olej babę i już. Tak jak my , żyją w tym kraju miliony uczciwych, ciężko pracujących ludzi. To mało?

      Usuń
    3. Jestem gotowa głowę na pniu położyć, że do grobu, tych swoich materialnych zdobyczy, nie weźmie! Chce, niech ma.Olać babę!
      Przepraszam za "olać".
      Pa:)

      Usuń
    4. No ale w sumie co z tego, że nie weźmie? To mi polepsza samopoczucie?

      Usuń
    5. Miliony ludzi to statystyka. Mnie interesuje moje życie, nie milionów.

      Usuń
    6. Nie polepsza ale powinno!

      Usuń
    7. O ile mi wiadomo, w psiej budzie nie mieszkasz.

      Usuń
    8. To poczytaj moja odpowiedź na Twój komentarz wyżej.

      Usuń
    9. A dlaczego niby inni los innych ludzi miałby wpływać pozytywnie na moje samopoczucie? Od małego uczono mnie, że równa sie w górę, nie w dół.

      Usuń
    10. To może część społeczeństwa powinna zacząć kraść?
      Faktem jest, że Polacy zarabiają SKANDALICZNIE MAŁO !!!
      Jesteśmy skandalicznie okradani przez wszystkich po kolei. Od pracodawców zaczynając a nie wiem na kim kończąc, bo kolejka jest długaśna!

      Usuń
    11. Nikt mnie kraść nie nauczył...

      Usuń
    12. Mnie też nie i zaczynam mieć o to pretensje. Uczciwość, skrupuły, phi!

      Usuń
    13. Wiesz, że ja już naprawdę czasem zaczynam tak myśleć? Że wychowano mnie na frajerkę i kretynkę, że zostałam oszukana, bo wpajano mi wartości takie jak miłość, przyjaźń, altruizm, uczciwość, rozwój umysłowy i duchowy... A tu gówno, powierzchowność, dupa i kasa się liczą.

      Usuń
    14. Spod klawiatury mi to wyjęłaś

      Usuń
    15. Ozon - mnóstwo Polaków kradnie, ale do tego trzeba minimum sprytu, a nie każdy go ma

      Usuń
    16. Spryt to pikuś. Do tego trzeba nie mieć godności, szacunku do siebie i innych i całej reszty pozytywnych cech. Przecież chęć posiadania nie może przesłaniać nam Świata! Tak mnie uczono.
      Te wycieczki same z siebie się nie biorą. Trzeba jeszcze na nie zapracować. Mój połówek , mimo że emeryt, ciągle pracuje. Inaczej siedzielibyśmy jak takie dwie stare wrony, naburmuszeni i zgorzkniali. A jeśli takiego złodzieja ktoś w końcu złapie? Wstyd dla całej rodziny i piętno do końca życia. Jeśli jeszcze zamkną w miejscu odosobnienia to sama radość? To zostaje na zawsze!
      Dyskutować można długo.
      Pa:)

      Usuń
    17. U nas łapie się tylko złodziei batoników po 99 groszy. Tych od grubej kasy nie.

      Usuń
    18. Przykładnica prosto z nieba!
      Pa:))))

      Usuń
  11. Kasa aż tak wymóżdża ?? może kiedyś będę miała okazję się przekonać

    OdpowiedzUsuń