piątek, 10 lipca 2015

278. Włochy: Piazzetta di San Marco



Plac Świętego Marka (Piazza San Marco) okazał się czymś w rodzaju ilustracji do Piekła Dantego Alighieri, mimo że przez Napoleona nazwany został „najpiękniejszym salonem Europy”. Ma on nietypowy kształt litery „L”, który dzieli go na dwie części. Pierwsza, której wejścia strzegą dwie granitowe kolumny, położona jest bezpośrednio nad Adriatykiem. W tym miejscu niegdyś rozładowywano przybywające do Wenecji statki kupieckie. Kolumny wyznaczały wówczas bramę morską miasta. Zostały one w XII w. zrabowane i przywiezione z Konstantynopola. Na ich szczycie znajdują się posągi patronów miasta: św. Teodora i skrzydlatego lwa (symbolu św. Marka Ewangelisty). Ta część „litery L” nosi nazwę Piazzetta di San Marco. W czasie przypływów często zalewana jest przez wodę, z czym wenecjanie nauczyli się już radzić.



Patrząc od strony morza, po lewej stronie placu mieści się Libreria Marciana – najważniejsza biblioteka Wenecji i jedna z największych we Włoszech. Jest to pełen elegancji, harmonii i wdzięku gmach – dzieło Jacopa Sansovina i Vincenza Scamozziego. Kryje w swych wnętrzach bogatą kolekcję starożytnych rękopisów, cenne miniatury, stare księgi (od IX do XVI w.), bizantyjskie ewangeliarze. Znajdują się tam również bezcenne wydanie Boskiej komedii Dantego Alighieri z miniaturami lombardzkimi z XIV w., Historia Aleksanra Wielkiego z XV w., średniowieczny zielnik, aldyny (starodruki weneckie). W budowaniu piękna gmachu mieli swój udział m.in. Bartolomeo Ammanati, Tiziano Vecelli (znany powszechnie jako Tycjan), Paolo Veronese.



Zza budynku biblioteki strzela w niebo 99-metrowa Kampanila (Campanile di San Marco) – Dzwonnica św. Marka. Początkowo pełniła funkcję latarni morskiej i wieży obserwacyjnej, później dzwonnicy i wieży strzelniczej. Wielokrotnie od IX w. przebudowywana i podwyższana, swój obecny kształt zyskała pod koniec XVI w. W 1609 r. ówczesny doża Wenecji Leonardo Donato został zapoznany na jej szczycie z działaniem teleskopu, który zaprezentował mu sam Galileusz. Współcześnie na taras widokowy Kampanili nie trzeba już mozolnie wspinać się po niezliczonych stopniach, ponieważ zainstalowano w niej windę.


Po prawej stronie Piazetta di San Marco stoi słynny Pałac Dożów (Palazzo Ducale). Początkowo był on warownym zamkiem wybudowanym w IX w., do którego należały również zbrojownie, trybunały i więzienia. W XV w. przebudowano go i odtąd stanowi przepiękny pomnik gotyku weneckiego, zdobny w różowe i białe marmury z Werony i Istrii. Wprost z Pałacu Dożów, w którym obradował Trybunał Kryminalny, po ogłoszeniu wyroku sądowego wyprowadzano skazańców do sąsiedniego więzienia, w którym mieli spędzić wiele następnych lat, a nierzadko całą pozostałą im resztę życia. Przeprowadzano ich po łączącym oba budynki krótkim, zabudowanym moście z 1614 r., z którego po raz ostatni spoglądali na świat wolności lub w kierunku swych ukochanych. Stąd wzięła się jego nazwa: Most Westchnień (Ponte dei Sospiri). Nie wiadomo, skąd pochodzi romantyczny przesąd, że para, która pocałuje się, przepływając pod Mostem Westchnień, szybko stanie na ślubnym kobiercu. Być może z mylnej interpretacji nazwy.





Nieco dalej za Pałacem Dożów umiejscowiona została majestatyczna świątynia – bazylika św. Marka (Basilica di San Marco), najcenniejszy zabytek sakralny Wenecji. Na początku był to skromny przybytek wzniesiony w 832 r. dla złożenia szczątków św. Marka Ewangelisty. Zniszczony w czasie pożaru pod koniec X w., został odbudowany w stylu bizantyjskim, na planie krzyża greckiego (równoramiennego) przez dożę Domenico Contariniego. W ciągu kolejnych wieków nad jej przepychem pracowały całe pokolenia mistrzów lombardzkich, toskańskich i weneckich, trudząc się nad arcydziełami złotnictwa, arkadami, kolumnami, mozaikami i rzeźbami. Wenecjanie zwozili do bazyliki bogate łupy: greckie rumaki wykonane przez Lizypa (zdobiące dziś fasadę obiektu), antyczne, bizantyjskie i starochrześcijańskie rzeźby. Jej wnętrze ozdabiają mozaiki układające się w historię biblijną. Za ołtarzem znajduje się Pala d’Oro (Złoty Ołtarz) – arcydzieło bizantyjskiej sztuki jubilerskiej z 976 r. Zawiera około 3 000 kamieni szlachetnych.
Bazylika św. Marka stanowi jakby punkt graniczny pomiędzy Piazzetta di San Marco Piazza San Marco.







 


42 komentarze:

  1. To ja sobie palnęłam obie notki hurtem i czuję się prawie, jak po wizycie w Wenecji :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chciałaś palnąć sobie hurt z Wenecji, to trzeba było przeczekać - to dopiero połowa. Miałabyś od razu 4 za jednym przysiadem :))

      Usuń
    2. Ależ z wielką przyjemnością poczekam na ciąg dalszy, może być nawet w detalu :)

      Usuń
    3. I to mi się podoba - umiejętność cierpliwego czekania to cecha osób statecznych i godnych :)

      Usuń
  2. Gdyby mi tak Wenecje udostepnili bez tych tlumow turystow, chetnie bym ja sobie pozwiedzala, a tak poprzestane na Twoim przewodniku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem... tłum to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ale wcześniej pierwszy miał opory;)
      Zmieniłam konto na google, bo poprzednie było potwornie zawirusowane. Nie można było tego usunąć.Teraz mam kłopoty z facebookiem. Udaje że mnie nie zna. Sporo się zmieniło.
      Pa:)

      Usuń
    2. A na cholerę komu Facebook?

      Usuń
    3. Mnie? I nie na cholerę:) "Zapisałam"się tam lata temu i tak zostało. Tak samo w "Naszej klasie". Nic na to nie poradzę.
      Pa:)

      Usuń
    4. Dlaczego nie poradzisz?

      Usuń
    5. Bo nie umiem! Nie jestem moim szwagrem! To on jest od komputerów, nie ja.
      Pa:)

      Usuń
    6. Usunąć konta z Naszej Klasy nie potrafisz?!

      Usuń
    7. Nawet nie próbowałam. To nie ważne. Jest prawie nieużywane. Co mnie to. Mogę tam nie bywać i tyle. I tak prawie mnie tam nie ma.
      Pa:)

      Usuń
    8. Aleś sobie przypomniała...

      Usuń
  4. Fakt - tłumy są tam przerażające. Chociaż, kiedy byłam tam w 1998 roku, nie było tak źle. 5 lat temu juz tak.
    Z tym Mostem Westchnień faktycznie dziwny przesąd. Nazwa sugeruje coś romantycznego, a rzeczywistość była raczej tragiczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ten przesąd z pobożnych życzeń się wziął :)

      Usuń
  5. Coś dodam. Wenecjanie, byli korsarzami nie tylko Europy. Rabowali co się da zewsząd. Jaki jest powód bogactwa Wenecji? No jaki?
    Właśnie taki! Taki system trwa do tej pory. W różnej skali, ale jest! Dla obrabowanych bardzo odczuwalny.
    Niedobrze się robi, kiedy ktoś zda sobie z tego sprawę.
    Rabusie i tyle.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuję się obrabowana przez wenecjan - no chyba, żeby chodziło o tę cappuccino na Placu św. Marka. To istotnie rabunek w biały dzień :)))

      Usuń
    2. Wtedy jeszcze Ciebie nie znałam!

      Usuń
    3. CUD! Po prostu cud! Ten maszyn mnie rozpoznaje!

      Usuń
    4. Kiedy mnie nie znałaś?

      Usuń
    5. I jaki cud? Przecież do tej pory też się wpisywałaś.

      Usuń
    6. Tak wyglądają, czasem, nasze rozmowy. Jedna o strojach, druga o polityce na przykład. Albo zupełnie o czymś innym. Tym razem nie udało się!
      :)))

      Usuń
    7. A to moja wina? Ładujesz coś ni z gruszki, ni z pietruszki i nie wiadomo, co z tym zrobić.

      Usuń
    8. Skąd Cię nagle wzięło na komentarze z sierpnia?!

      Usuń
    9. Ten mój maszyn komputerowy chyba śpi.

      Usuń
    10. Mam przez komputer kłopotów trochę. Mimo antywirów , wgrało mi się coś, co zmieniło mi wiele w komputerze. Coś trzeba będzie zrobić, jeszcze nie wiem co!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    11. Dlaczego nagle wpisujesz mi się pod postem sprzed 2,5 roku?!

      Usuń
  6. Wieża imponującej wysokości,...byłaś na górze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam, nie chciało nam się stać w kolejce po bilety, za to pojechał na górę mój kolega. I się zgubił :)

      Usuń
    2. Byłby się spóźnił na vaporetto.

      Usuń