piątek, 17 lipca 2015

280. Włochy: wpuszczeni w kanał



Korzystając z wolnego czasu, dałyśmy nurka w plątaninę zaułków przylegających do Placu św. Marka w poszukiwaniu masek weneckich. Setki sklepików są nimi wypełnione po brzegi, a od różnorodności wzorów, kolorów i cen może się zakręcić w głowie.


Udało nam się nabyć właściwą: maskę wybrała Nieletnia, a cenę możliwą do przełknięcia – ja.


Tradycyjne weneckie karnawały rozpoczynały się zwyczajowo 26 grudnia. Mieszkańcy Wenecji wylegali na place i dziedzińce w kolorowych strojach i maskach, które równały ze sobą ludzi wszystkich stanów społecznych. W XV w. istniał odrębny cech rzemieślniczy wytwórców masek. Przez kilka tygodni trwały rozpasane zabawy, dawano przedstawienia – głównie komedie. Ostatnim akordem karnawału był tłusty czwartek. Sygnał do zakończenia zabaw dawało o północy z wtorku na środę popielcową bicie dzwonów w kościele San Francesco della Vigna.

Na Piazzetta di San Marco oczekiwałyśmy na vaporetto w cieniu Libreria Marciana, bo Nieletniej zrobiło się w końcu niedobrze od upału. Na szczęście nie trwało to długo. Powoli jej przeszło, a czas oczekiwania na tramwaj wodny był krótki.
Przejażdżka główną arterią Wenecji stanowi wyjątkową okazję do obejrzenia miasta od strony wody. Canal Grande został nazwany w XV w. „najpiękniejszą ulicą świata”. W rzeczywistości jest cieśniną przypominającą odwróconą literę „S”, która dzieli miasto na dwie części. Ma 3,8 km długości, jest szeroki na 30 – 60 m i głęboki do 6 m.
W dodatku udało nam się dopaść miejsc przy oknie, dzięki czemu porobiłyśmy trochę zdjęć.












32 komentarze:

  1. maska świetna :) mam nadzieje, że nie hasasz w niej po ulicach w taki upał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle w niej nie hasam - maska należy do Letniej i na zdjęciach też ona jest, tylko że wtedy jeszcze Nieletnia.

      Usuń
  2. Moja córka tez sobie kupiła taka maske wenecką - na ebayu :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzies w czelusciach piwnicznych tkwia miniaturki masek weneckich. Nawet nie wiem, skad je mam, ale mam. Przeciez w Wenecji nigdy nie bylam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniaturkę mamie przywiozłam, taka na ścianę. Śliczna jest.

      Usuń
  4. Ostatnio oglądałam "Człowieka w żelaznej masce" i tam taki bal maskowy był...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a "Człowiek w żelaznej masce" to wkurzająco beznadziejna wersja "Wicehrabiego de Bragelonne".

      Usuń
    2. Owszem, ale nie żelazna maska mnie obchodziła, tylko te balowe. A chyba nawet mam tę książkę...

      Usuń
    3. Nic nie szkodzi, maski maskami, a ja się zawsze denerwuję, ilekroć otrę się o zbrodnię na ciele literatury! :)

      Usuń
    4. To prawda. Dość wspomnieć choćby "Ogniem i mieczem", ale może to tylko moje odczucie...

      Usuń
    5. A, czyli jesteśmy zgodne... :)

      Usuń
  5. Jakiś mam dziś dziwny humor niedzisiejszy. Ciągle myślę o tym, że te domy w końcu się rozsypią z powodu wilgoci. A wszystko jest tam takie piękne.
    Gratuluję pomysłu z zakupem maski, doskonały i maska niczego sobie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i się rozsypią, ale jeszcze nie dzisiaj. Tyle stały, to jeszcze trochę postoją.

      Usuń
    2. Jak będą chciały!

      Usuń
    3. A jak im się zechce, to się położą.

      Usuń
  6. ...można rzec, że maska twarzowa :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajną maskę wybrałyście :) Ja nie mam żadnej, bo one mnie trochę przerażają - nie wiedzieć, czemu.
    Wenecja to niesamowite miasto, pełne kontrastów - jak dla mnie. W tym roku byłam w "małej Wenecji" na południu Niemiec - na pewno o tym mieście napiszę, bo warte jest zwiedzenia i odwiedzenia :)

    Przejażdżka vaporetto fajna jest :) Raz płynęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie przerażają, ale... W dzieciństwie bałam się manekinów i do dziś ich nie lubię.

      Usuń
  8. Myślałam, że tylko mnie weneckie maski napawają niepokojem...:)
    Moja teściowa kolekcjonuje, a ja się boję. To chyba nie przypadek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to stawia mnie w szeregach teściowej :)

      Usuń
  9. Muszę się kiedyś wybrać do Wenecji, i taką maskę też bym chciała mieć :) Piękna!

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam kunszt architektów i budowniczych tych wszystkich kamieniczek. Dziś mają do zrobienia serię kwadratowych czy prostokątnych okien a i to nie zawsze się dokładnie udaje, a wtedy takie cuda robili, że tyle dziesięcioleci w wodzie stoi i nadal się trzyma! Niewiarygodne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Z tym, że dziś wszystko obliczone jest na dużą i łatwą kasę. Im większe badziewie, tym lepiej, bo klienci zaraz przyjdą po nowe.

      Usuń