wtorek, 22 września 2015

283. Jak zrobić sobie dobrze, czyli pobawmy się w pogrzeb



A oto, jak zrobiłam sobie dobrze.
Udałam się do Muzeum Okręgowego, gdzie beczkę miodu na moje serce wylała wystawa zatytułowana „Życie zaklęte w miniaturze”. Totalny odlot!
Ekspozycja składała się z dawnych i bardziej współczesnych domków dla lalek oraz miniaturowych akcesoriów do nich przeznaczonych.
Czego tam nie było!
Ze wzruszeniem odkryłam „Lodówkę Małgosi”, którą sama bawiłam się w dzieciństwie.

„Lodówka Małgosi” wyprodukowana przez Spółdzielnię BOBO RADOŚĆ w Radości pod Warszawą
Taki plastikowy zestaw łazienkowy też posiadałam i niesłychanie go lubiłam.
 
„Łazienka” wyprodukowana przez Chemiczną Spółdzielnię Pracy w Łukowie
A co powiecie na „Marzenie z PRL-u”? Kafelki na ścianach, kopia prawdziwej wagi z Lubelskich Zakładów Wag, plakaty na ścianie, Książka Życzeń i Zażaleń na półce – wszystko jak się patrzy, tylko towar jakby z innej bajki…


„Marzenie z PRL-u”
W „Aptece trzech sióstr” zachwytem napawają miniaturowe detale: szklane buteleczki, mikroskopijne tabletki, które tutaj pokazuję w dużym zbliżeniu.





„Apteka” z lat 1910 – 1920
W „Domu z praniem” zadbano nawet o to, aby na stole leżał spinacz do bielizny. Wszystko jest prawdziwe: szydełkowa narzuta na łóżko, chusta z frędzlami, poduszka na krześle, umywalnia z miską ceramiczną, nawet święty obrazek za szkłem i drewniany krucyfiks nad łóżkiem.





Domek wykonany prawdopodobnie w Wielkopolsce, w latach 1930 – 1940

W dziennym pokoju nazwanym „Salonem złotym” moją uwagę przykuły serwis i szklane bibeloty.



„Salon złoty” z około 1955 r. produkcji niemieckiej firmy Crailsheimer Spielwarenfabrik
W „Pokoju z łabędziami” wszystko jest prawdziwe: portrety na ścianach, szklane łabędzie, książka i bibeloty na stole, nawet mikroskopijny motek muliny i haftowany obraz!



„Pokój z łabędziami” z przełomu XIX i XX wieku

W „Pokoju z kaliami” zaimponował mi skromnie stojący w rogu piec z mosiężnym imbrykiem.


„Pokój z kaliami” niemieckiej firmy MARKLIN z przełomu XIX i XX w.
Drewniany „sklepik rozkładany” posiada uchylną podłogę na zawiasach, która pozwala na łatwe zamknięcie zabawki. Rozśmieszyła mnie rozmaitość asortymentu, rozczuliły akcesoria oświetleniowe, AGD i RTV przywodzące na myśl moje dzieciństwo.



„Sklepik rozkładany” produkcji DDR z około 1950 – 1960 r.
A oto „Stragan-jatka”. Nie potrafię jednoznacznie określić, które z uczuć wzbudził we mnie w większym stopniu: zdziwienie, rozbawienie czy obrzydzenie.




„Stragan-jatka” z 1890 – 1900 r. wyprodukowany przez niemiecką wytwórnię zabawek Moritz Gottschalk
Na punkcie „Domu pisarza” – artysty-kawalera – kompletnie oszalałam. Ten bajzel, ten brud i zacieki w kabinie prysznicowej, te papiery i butelki przy łóżku, te książki z najprawdziwszymi kartkami – to absolutny majstersztyk!





 


„Dom pisarza” z około 1950 – 1960 r. niemieckiej firmy VEB Holzspielwarenfabrik Grünhainichen im Erzgebirge
W przedwojennej „Sypialni lalki Basi” nawet kołdry i poduszki wypełnione są prawdziwym pierzem. Gdzie tam do niej współczesnym koszmarkom z plastiku!

„Sypialnia lalki Basi” z 1920 r.
„Sklepik bławatny”, co tu dużo mówić, po prostu zwala z nóg, zwłaszcza precyzją wykonania drobiazgów pasmanteryjnych.




„Sklepik bławatny” wyprodukowany w Niemczech około 1950 r.
Absolutnie zachwycająca jest „Mała poczta” wypełniona paczkami, listami, malutkimi znaczkami, drukami. To chyba zabawka dla mnie – nieustającej entuzjastki pisania tradycyjnych listów.






„Mała poczta” z lat 1925 – 1935 wykonana przez polskiego rzemieślnika
W „Domu pani Róży” znajduje się taras i ganek, przytulna łazienka, przestronna sypialnia, pokój dzienny z kominkiem i kuchnia. Do tego lampy palą się naprawdę. Megawypas!







„Dom pani Róży” wykonany w 1950 r. w VEB Holzspielwarenfabrik Grünhainichen
Nie wiem doprawdy, które dziecko chciałoby dobrowolnie bawić się dość obskurną „Celą zakonnicy”. Podobno miała zachęcać dzieci do życia duchowego i do powołań zakonnych, ale coś mi się widzi, że raczej wtryniały ją swoim córkom matki, które obawiały się, aby dziewczynki nie wstąpiły do klasztoru…




 „Cela zakonnicy” wyprodukowana w Niemczech około 1920 – 1930 r.
A domki plażowe? To jest dopiero coś, co tygrysy lubią najbardziej!





Angielskie „Domki plażowe” z lat 1910 – 1920
W drewnianej „Kuchni bretońskiej” zachwyca piec ze stojącymi na nim naczyniami.



„Kuchnia bretońska” wyprodukowana we Francji w 1930 r.
„Namiot arabski” zachwyca orientalnym wyposażeniem: meblami, ozdobami, lampami, dywanami.






„Namiot arabski” wykonany prawdopodobnie w Turcji około 1970 r.
W „Sypialni art deco” najbardziej urzekł mnie piec kaflowy.





Francuska „Sypialnia art deco” z około 1915 r.
Manekiny w sukniach z epoki, albumy na zdjęcia, szeroki wybór zaproszeń ślubnych, ogromna liczba gorsetów, torebek, rękawiczek, parasolek, biżuterii, butów, nakryć głowy i rozmaitych drobiazgów mieści w sobie „Edwardiański salon ślubny”.




„Edwardiański salon ślubny” wykonany w Anglii około 1900 r.
„Tajski dom duchów” ozdobiony kolorowymi szkiełkami i złotymi ornamentami wzbudza ciekawość. Zabawka ta odzwierciedla zwyczaj umieszczania obok nowo powstałych budowli miniaturowych domków, gdzie mogą znaleźć schronienie duchy, których spokój zakłócono w czasie budowy.






„Tajski dom duchów” z około 1960 r.
W „Domu wschodnim” dziewczynka bawi się na tarasie z kotkiem, mama siedząca w fotelu gra na bałałajce, a w kuchni ojciec czyta przy jedzeniu.









„Dom wschodni” niemieckiej firmy Herbert Dohnalek KG, Hedo-Holzwerkstätten, Westerburg-Westerwald z 1950 r.
I absolutny hicior: „Klasa szkolna”! Wyposażona wzorcowo – nawet w uczniów i nauczycielkę. Wszystko działa, miniaturowy dzwonek szkolny też.






„Klasa szkolna” wykonana około 1935 r. w Polsce

 „Izba ludowa Justyśki” została wyposażona w drewniane, wypalane mebelki i kuchnię węglową. W dzieciństwie miałam bardzo podobną.





„Izba ludowa Justyśki” z drewna sosnowego wyprodukowana w Zakopanem około 1970 r.
Myszka! Cudowna mysiulka w kuchni. Do tego kredens z podwójnymi drzwiami („drzwi w drzwiach”) – istne cacko, a to wszystko w „Domu z pianinem”.






„Dom z pianinem” niemieckiej firmy VEB Holzspielwarenfabrik Grünhainichen im Erzgebirge z około 1950 r.
W „Domu krawcowej” mogłabym zamieszkać, taki jest przytulny!






„Dom krawcowej” wykonany w Polsce na przełomie XX i XXI w.
Luksusowy apartament dla nadmorskich wczasowiczów (z działającym telewizorem!) znajduje się w „Domku lux dla letników”. Został on wyposażony w obrazy o tematyce marynistycznej, tablicę reklamową, leżaki.





„Dom lux dla letników” z 1948 r. produkcji niemieckiej firmy VEB Holzspielwarenfabrik Grünhainichen im Erzgebirge
Całkowicie znokautowana padłam na kolana przed drewnianym „Domem miss Hope” wykonanym przez polskiego lotnika z Dywizjonu 306, który po II wojnie światowej osiedlił się w Londynie. Jest wyjątkowo reprezentacyjny i posiada tak bogate wyposażenie, że zapomniałam oczu w głowie!





 










„Dom miss Hope” z lat 1945 – 1950
I na koniec… wisienka na torcie: „Kaplica z niebem”! Mimo posiadania dość zwyrodniałego poczucia humoru, za nic w świecie nie wpadłabym na pomysł wyprodukowania, a tym bardziej podarowania do zabawy dziecku katafalku wraz z trumną i zawartością. Fakt, że nieboszczka odziana jest w zakonny habit, wydaje się nie mieć znaczenia. Pogrzeb to pogrzeb, trup to trup.

Włoska „Kaplica z niebem” z około 1920 r.