niedziela, 4 października 2015

284. Nareszcie!



Nareszcie da się normalnie żyć.
Moja ulubiona pora roku przychodzi mi z odsieczą i uszczęśliwia.
Oddycham zamiast się dusić.
Nie jest mi niedobrze.
Nie boli mnie na okrągło głowa.
Nie ociekam potem (ani przedtem!).
Moje dziecko nie rzyga jak kot z powodu temperatury i duchoty.
A nade wszystko – jest pięknie!




30 komentarzy:

  1. Leszczyna narobiła mi smaka na czekoladę z orzechami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie do konca podzielam Twoja euforię. Lubię każdą porę roku, ale lato najbardziej. Tylko staram się spędzać je w wodzie... lub na wodzie... lub w pobliżu wody... Ile się da. Wtedy się da wytrzymać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. ale jeśli nie ma się takiej możliwości, to... lipa. Męczarnia.

      Usuń
  3. Cóż, taka jesień moze być. Ale tylko i wyłącznie taka. Innej nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Krotkie dni, depresja, ciemnosc i ciemnota, zimno, deszcze, bol glowy od zas***go cisnienia powietrza, zly humor, wlkadanie na siebie kilogramow odziezy, skarpetek i sznurowanych butow, liniejace zwierzeta domowe. Bleee...
    Udaje sie tam, skad wlasnie powrocilas, w okolice rowu marianskiego. Bywaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótkie dni to mit - długość doby nie zmienia się ani o jotę.
      Depresja to jest od konkretów, od pory roku to może być co najwyżej nędzna podróba. Poza tym depresję to ja mam w lecie, a o. Podobnież notoryczne bóle głowy!
      Deszcze padają i latem, mokre jest cudne.
      Zły humor to ja mam z przegrzania i uduszenia. Można go mieć zresztą z dowolnego powodu w dowolnej porze roku.
      I na to ludzkość łuczywo wynalazła, żeby rozświetlać nocy mroki kagankiem oświaty... eee... i tym podobne.
      Ryby mi nie linieją, a koty czynią to całorocznie, więc bez różnicy.
      W Rów Mariański nie wierzę - skoro nie lubisz, żeby było zimno, ciemno i mokro, to nie wysiedzisz tam ani chwili :)

      Usuń
    2. Phi! Wcale mnie nie przekonalas.

      Usuń
    3. Phi! Wcale nie usiłowałam. Grunt, że mi dobrze :))

      Usuń
  5. Dwoma rękami podpisuję się pod Twoimi słowami.
    Wreszcie można ŻYĆ.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet trzema się podpisuję :)

      Usuń
    2. Skąd masz trzecią?
      Ania

      Usuń
  6. Dla mnie jesień to najgorsza pora roku...Listopad to zawsze jakaś załamka, i najchętniej leżałabym tylko pod kocem. Ale dobrze jesień przyniosła Ci wytchnienie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię lato ale w Szkocji :-p
    Zimę też lubię w Szkocji. I jesień i wiosnę (jeśli takie cos istnieje). W Pl dla mnie stanowczo za gorąco latem i za zimno zimą. Upał jest fajny na wakacjach, gdy sie można w klimatyzowanym pokoju schować. Ja się do życia w upale nie nadaję po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz tak jak ja - mimo że w Szkocji w życiu nie byłam!

      Usuń
    2. No mam, dlatego mi sie tu podoba.

      Usuń
    3. Pojechałabym za Tobą, ale tego pogańskiego języka nie znam i nie zniosę. Rozważę Kamczatkę...

      Usuń
  8. Jesień może być, pod warunkiem, że będą też kolory jakie pokazałaś. Niestety, najczęściej jest kolejna faza, bez pokazanej pierwszej, czyli żółto-brązowo a potem sruuu i wszystko ląduje na ziemi.
    Coś tam Ci posłałam .
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest ślicznie! Trzeba tylko to zobaczyć.

      Usuń
  9. Wołanie na puszczy! No ale cenię takie pozytywne podejście w tym zalewie narzekactwa pogodowego. (Choć w momencie gdy to piszę, zamarzły mi stópki, meh)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje stópki nie marzną - jeszcze w listopadzie popierdzielam bez rajstop.

      Usuń
  10. Piękno ma to do siebie,że musimy nauczyć się je dostrzegać.Na mnie jesień tak jakoś nostalgicznie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na większość ludzi tak działa, tylko ja jedna nienormalna jestem :)

      Usuń
  11. Jesienią mi z kolei robi się smutno. Za odchodzącym latem, za przemijaniem, za upałami, które ja akurat znoszę świetnie, za słońcem... I taka melancholijna i płaczliwa nawet się czasem robię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuuu... to kiszka. Ja tak mam wtedy, gdy żyć i oddychać nie mogę :)

      Usuń