piątek, 16 października 2015

289. Góralu, czy ci nie żal...? Nie, kurwa, nie żal!



Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego, u cholery, polski naród gustuje w tych gównianych pieśniach, od których uszy więdną, mózg się lasuje, a skóra na dupie marszczy się w harmonijkę?!
Nawet całkiem – wydawałoby się – cywilizowane towarzystwo dostaje małpiego rozumu, gdy przyjdzie mu wziąć udział w ognisku, pojechać na wycieczkę albo pohulać na balu czy innym weselu. Ledwo toto wejdzie do autokaru, a już odpala „Szła dzieweczka do laseczka”, „Czerwony pas” albo „Z tamtej strony Wisły”. Ledwo ktoś zapałkę pod drewno przywalone chrustem podłoży, a już „Sokoły” doprowadzają mnie do kurwicy, już „Głęboka studzienka” przewierca mózg na wylot, a od „Zielonego mosteczka” żołądek podskakuje jak na gumce. Ledwo przebrzmi toast za solenizanta, już rozochocone towarzystwo przy grillu torturuje otoczenie, dając upust nastrojom: „Upływa szybko życie” i „Gdybym miał gitarę”, „My Cyganie i „Przybyli ułani pod okienko” to główne narzędzia zbrodni na ciele ludzkości. Nie wiem, co siedzi w głowach miłośników „Jak długo na Wawelu”, „Jarzębiny czerwonej” czy „Hej, z góry, z góry”, ale gdy słyszę „Bando, bando”, „Czerwone i bure” i im podobne hity, budzi się we mnie Breivik na Utøyi.

40 komentarzy:

  1. Spiewanie przy ognisku nie jest niczym nagannym, wqrwiajace sa jeno pijackie zaspiewy w kazdych okolicznosciach.
    Piateczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, JEST naganne, jeśli śpiewa się to... to... to... Noż kurde, słów mi brak!

      Usuń
  2. A dlaczego? Niech se spiewajo pod warunkiem ze wszystkie pijo jak jeden molsz i tak samo pijane som. Bo tak na trzezwo to zupelnie rozumiem rozterki autorki... to nie do przezycia jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest do przeżycia nawet po pijanemu, przecież te debilne teksty urągają człowieczeństwu!

      Usuń
  3. Śpiewanie tych piosenek to nasza taka stara polska tradycja.Nie widzę w tym nic złego.Bo cóż innego śpiewać przy koleżeńsko-rodzinnych spotkaniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie można śpiewać czegoś mniej debilnego? Czegoś normalnego?

      Usuń
    2. Nie wiem, co, wszystko jest lepsze; nie śpiewać może, ja tam wolę porozmawiać albo przyrody posłuchać. Mam alergię na głupotę, a niczego głupszego od tych pieśni nie znam.

      Usuń
    3. "Chociaż innych są miliony, Tyś tą jedną orzeczony....."
      O żadnej tradycji w tym względzie nie słyszałam. Piosenki są dobre albo do d..y . Jestem starszej daty i znam ich wiele. Można śpiewać całe mnóstwo, tylko trzeba zadać sobie trochę trudu i je wykopać z miejsca, gdzie je pogrzebano. Dlaczego pogrzebano? Może zbyt ładne, może zbyt trudne dla tej grupy społeczeństwa. Może nie da się ich wydzierać po popijawie? Nie wiem. Wiem , że są !!!

      Usuń
    4. Tradycji w naszym narodzie dużo, ale w tym całkiem sporo kretyńskich.

      Usuń
  4. Wspólny śpiew piosenek może nawet nie najwyższych lotów łączy ludzi.Ja rozumiem można mieć wątpliwości co do „Czerwone i bure”,ale „Sokoły”,„Głęboka studzienka” ,„Upływa szybko życie” -przecież to klasyka :)
    Rozmawiać zawsze można,przyrody posłuchać wskazane,ale i nieraz i pośpiewać trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyka czego, przepraszam?!
      Najgorsze są te "Sokoły" (i cała wymieniona reszta, nie wiem, czym miałyby się różnić na korzyść od pozostałych), po prostu się we mnie gotuje od tej "klasyki". I niech sobie kto śpiewa co chce, jeden lubi Beethovena, a drugi jak mu skarpetki śmierdzą, ale katowanie tym czyichś uszu powinno być karalne.

      Usuń
  5. ale przy tych piosenkach najlepiej można się wyżyć muzycznie, a nawet wywrzeszczeć na całe gardło :) chyba nie wolisz pieśni operowych przy ognisku, to jakoś nie pasuje. a siedzieć i milczeć to nuda. no zawsze jeszcze można cos discopolowego np.majteczki w kropeczki :DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to "wyżyć muzycznie"?! Ten kociokwik to jest muzyka???! To powinno być karalne!

      Usuń
    2. Czy ja wiem? Jakieś "Szumią jodły na gór szczycie...", przy ognisku, mogą być. Byle zaśpiewane jak należy.
      P.S. "Czy ja wiem", dotyczy wypowiedzi Polly anny.(dlaczego Anna małą literą napisana, pojęcia nie mam).
      Pa:)

      Usuń
    3. Też mnie to zastanawia od dawna, ale nie dociekam :)

      Usuń
  6. Oj tam, a Mały bialy domek gdzie? W sumie to najgorszy jest bełkot lub darcie papy pod oknem. Wtedy to dopiero psychol sie budzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie się nie budzi, bo kiedy śpię, to śpię na całego. Wychowana między żużlem a tzw. miejscem koncertów i imprez miejskich, mam sen jak suseł. Tylko na żulwenalia mam alergię, tabuny pijanego i naćpanego bydła doprowadzają mnie również do zbreiwiczenia.

      Usuń
  7. Właściwie nie wiadomo, dlaczego akurat te teksty tak wpadły w ucho i stały się popularne, że aż weszły do kanony piosenek narodowych. Może na zasadzie łątwego wpadnięcia w ucho, jak bardziej współczesne "Jesteś szalona", "A ona tańczy dla mnie", "cztery osiemnastki", a wcześniej "Majteczki w kropeczki", czy "Mydełko Fa" i inne tego typu bardzo popularne obecnie kawałki :)))
    Wcześniej uczono nas jeszcze albo sami uczyliśmy się piosenek harcerskich, a trochę fajnych było, ale niestety od dawna śpiewanie przy gitarze stało się mało popularne, więc śpiewa się to, co najłatwiejsze.
    Sokoły akurat lubię :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej na świecie nienawidzę "Sokołów"! A te współczesne popularne też nie lepsze. Piosenek harcerskich też nie znoszę, chociaż to nieco inna bajka. Mam wstręt do takich organizacji.

      Usuń
    2. Ja bym tu dorzuciła "Oczy czarne", bo to też chyba kanon podobnych imprez jest. Śpiewało się kiedyś, owszem, ale chyba gust mi się wyprostował albo imprezy na łonie natury się urwały... :) A, i było jeszcze "Przy blasku księżyca..."

      Usuń
    3. Matko kochana... :|
      Mnie się chyba nie miało co prostować, ale moja mać pacholęciem będąc (znaczy studentką) w uczelnianym zespole folklorystycznym tańczyła. Kto ją tam wie, czy przypadkiem czego nie śpiewała! Inna rzecz, że za komuny to były zespoły jak się patrzy, nie na zasadzie "robić wszystko każdy może".

      Usuń
    4. Mam alergię na wszelkie disco polo... Mam ochotę wyrwać sobie uszy... Jak słyszę że ona znowu tańczy dla mnie. Mam ochotę rzucić się na ziemię i trzasnąć temper tantrum....

      Usuń
    5. Disco polo ma chociaż jedną zaletę - jest dobre do tańczenia, bo rytmiczne. A te gówna nawet do tańca się nie nadają...

      Usuń
    6. Ja też tańcowałam w zespole bardzo młodą Dzieweczką będąc,
      w chórze też śpiewałam, a wszystko przez rodziców tańcząco-śpiewających w zespole "Suwalszczyzna". I tu się z Tobą zgadzam, że takich cósiów to nie śpiewali :)

      Usuń
    7. Natomiast ja nie tańczyłam, za to śpiewałam w dwóch chórach. Rozmawiałam o tym z koleżanką (z jednego chóru) - zostałyśmy, niestety, wychowane na prawdziwej muzyce. Niestety, bo dzisiaj zadaje się gwałt naszym uszom ;)

      Usuń
    8. Szkoda, że nie uwodzi Cię ten dyskretny urok tandety.
      Na Śląsku natomiast króluje nowa pieśń biesiadna, na którą mam silną alergią. Obawiam się, że kiedyś słuchając tych sztajerków (zharmonizowanych w tzw. świńskich tercjach), zesram się i to drutem kolczastym!
      Wlatach 60 też śpiewałem w chórze chłopięcym, następnie wychowywałem się na klasykach wiedeńskich i wczesnym swingu.
      Od ponad 30 lat piszę teksty piosenek, toteż muzyczne badziewie razi mnie jeszcze zawodowo...
      Na razie zapraszam Cię na mój skromny jubileusz.
      ściskam

      Usuń
    9. Nie uwodzi mnie, Klaterku - jako żywo nie uwodzi :)

      Usuń
    10. No to widzę, że całe towarzystwo roztańczone i rozśpiewane a nie lubimy rzeczy podobnych :), chociaż masz rację Fau Be, że te diskopolowe piosenki chociaż do tańca dobre.
      Pozdrowienia!

      Usuń
    11. Dobrze, że chociaż na tych, w których gust wierzę, się nie zawiodłam :)

      Usuń
  8. Aż chce się dośpiewać arią ze "Strasznego Dworu": "Matko moja miła ..."!!!
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ...nie znoszę tego muzycznego obciachu, który objawił się na przysłowiowych imieninach u cioci i wujka o "imieniu" "no to polej" ...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście rodzinnych doświadczeń tego rodzaju nie posiadam :)

      Usuń
    2. Czasem odnoszę wrażenie, że właśnie ja jedna w całej Polsce.

      Usuń
    3. ...i ja nie, moja rodzina gdy była, to nie śpiewała przy stole, nie piła tylko rozmawiała... tak dawno to było...i cholernie brak mi tych rozmów przy wspólnym stole...

      Usuń
    4. Moja śpiewała kolędy w jedynym stosownym momencie. Dziadek zaczynał, intonował: "Stille Nacht..." Długo nie znałam słów tej kolędy po polsku.

      Usuń
  10. Hej, sokoły – polska, ukraińska , białoruska tradycyjna ballada z pierwszej połowy XIX wieku, czasem interpretowana jako utwór biesiadny. Autorstwo jego słów jest przypisywane polsko-ukraińskiemu poecie i kompozytorowi Tomaszowi Padurze[1]. Utwór stał się popularny podczas wojny polsko-bolszewickiej. Utwór ma cechy szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu.
    Tyle Wikipedia.
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jak to się ma do wycieczki z Bydgoszczy?!

      Usuń