poniedziałek, 30 listopada 2015

304. Włochy: Pieta watykańska



Celowo pominęłam w opisie bazyliki św. Piotra jedno z największych dzieł sztuki, jakie kiedykolwiek powstały: „Pietę” Michelangelo Buonarrotiego. Chciałam poświęcić jej odrębne miejsce. Tchnąca spokojem i elegancją, harmonijna rzeźba zaklęta w karraryjski marmur jest jednym z pierwszych dzieł Michała Anioła. Stworzył ją w wieku zaledwie 24 lat. Została zamówiona przez ambasadora króla Francji Karola VIII w Rzymie – kardynała Jeana Bilheresa de Lagraulasa. Praca nad nią trwała od 1497 do 1499 roku. Autor sam pofatygował się do Carrary, by tam wybrać najlepszy surowiec. Gdy zleceniodawca zmarł, przeznaczono „Pietę” na jego pomnik nagrobny w jednej z kaplic bazyliki Konstantyńskiej. W czasie przebudowy świątyni kilkukrotnie zmieniała miejsce, aż w 1749 r. spoczęła tam, gdzie stoi po dziś dzień: na prawo od wejścia do bazyliki.
Jest to jedyna praca, którą artysta podpisał swoim imieniem i nazwiskiem. Według anegdoty zakradł się do świątyni nocą i wykuł swój podpis na szarfie biegnącej ukośnie przez szatę Maryi po tym, jak usłyszał, że autorstwo rzeźby przypisywane jest komu innemu. Napis na szarfie głosi: „Uczynił to Florentczyk, Michał Anioł Buonarroti”.
W 1972 r. dzieło zostało poważnie uszkodzone przez szaleńca uważającego się za Jezusa Chrystusa, który rzucił się na nie z młotkiem. Odłupał Madonnie lewą rękę aż po łokieć, uszkodził jej nos i powieki. Do naprawy przystąpiono natychmiast, używając oryginalnych fragmentów. Udało się zrekonstruować rzeźbę wiernie, m.in. dzięki istnieniu licznych kopii. Od tamtej pory chroniona jest pancerną szybą.
Przypomniało mi się, gdy stanęłam z nią twarzą w twarz, jak opowiadała mi o swoich wrażeniach Tobołkowa. Nie potrafiłam sobie wyobrazić tego chłodnego piękna, tej delikatnej łagodności, o których mówiła. Ale w tamtym miejscu i w tamtym czasie zrozumiałam. Przed „Pietą” można tylko trwać i nie pomyśleć ani jednego słowa.
Pieta za szybą pancerną



niedziela, 29 listopada 2015

303. Jeszcze zdążymy



Hej, ludzie, jest robótka!
Biorę w niej udział, bo jako jedna z nielicznych akcji naprawdę mi się podoba.
Chciałabym, żeby dołączyli ci, którzy mają:
- odrobinę czasu,
- kompletne minimum grosiwa,
- dużo, dużo serca.
Więcej nie truję, za źródło informacji niech posłuży robótkowy blog .

czwartek, 26 listopada 2015

302. Krótkie nocne Polek rozmowy



Jak wiedzą zorientowani, moja rozbudowana potrzeba snu sprawia, że strefa nocna jest prawdziwym sacrum. Kiedy już śpię, to śpię na całego, porządnie i bez opieprzania się, kamiennym snem sprawiedliwego. Eks odkrył u mnie taką ciekawą (acz niebezpieczną) przypadłość jak mówienie przez sen. Podobno całkiem ciekawych rzeczy dowiadywał się ode mnie, gdy pomiędzy jednym a drugim chrapnięciem nadawałam jak Wolna Europa, a on gramolił się w środku nocy do wc. Dobrze, że nie wpadł na pomysł, żeby to nagrywać. Miałby kompromitujące (mnie!) materiały dla sądu.
Aktualnie świetnie się bawi (moim kosztem!) Letnia. Wywęszyła bowiem, że podczas gdy śpię, da się ze mną porozmawiać. Odpowiadam podobno całkiem przytomnie, czasem pierwsza rozpoczynam konwersację. Tyle, że bredzę od rzeczy. Nie muszę chyba dodawać, że rano kompletnie nie pamiętam faktu prowadzenia jakiejkolwiek nocnej rozmowy. Najczęściej wstając zastaję przed komputerem, gdzie piję poranną kawę, karteczki napisane przez Dzieciątko. Na przykład takiej treści:
„Pozdro z podłogi, leżę i kwiczę. W nocy zagaiłaś taką oto dyskusję:
- Po co tu przyszłaś?
- Po koc.
(Chwila ciszy)
- A po co koc?
- Bo zimno.
- Zimno?
- Zima przyszła.
- Aha. A wyłączysz radio?
- Wyłączyłam.
- Ale całkiem wyłączyć proszę.
- Całkiem wyłączyłam.
- Tak? Aha. To dziękuję, do widzenia. Po obiad proszę.
- Jaki obiad?
- Nie wiem. Ósemka.
- Ósemka na obiad?!
- Chyba tak.”

* * *

„- Jeżyk suszy się na kaloryferze.
- Co?!
- Jeżyk. Suszy się na kaloryferze.
- Jaki jeżyk?
- Z...ty.
- Złoty?
- Nie ten.
- To jaki?
- Nie wiem.
I tak się z Tobą rozmawia o 22.17, gdy usiłuję też pójść spać.”

* * *

„-Mamo, wróciłam!
- Dlaczego?
- No, wróciłam po prostu.
- Mhm.
Usiadłam na fotelu, żeby zdjąć buty. Fotel skrzypnął.
- Co robisz?
- Buty zdejmuję. Śpij.
- Dlaczego?
- No bo w butach się nie śpi.
- Dlaczego?
- Bo niewygodnie.
- Dlaczego?
- Za gorąco!
- Dlaczego?”

Ten ostatni dialog został przeprowadzony i zarejestrowany wczoraj.