czwartek, 26 listopada 2015

302. Krótkie nocne Polek rozmowy



Jak wiedzą zorientowani, moja rozbudowana potrzeba snu sprawia, że strefa nocna jest prawdziwym sacrum. Kiedy już śpię, to śpię na całego, porządnie i bez opieprzania się, kamiennym snem sprawiedliwego. Eks odkrył u mnie taką ciekawą (acz niebezpieczną) przypadłość jak mówienie przez sen. Podobno całkiem ciekawych rzeczy dowiadywał się ode mnie, gdy pomiędzy jednym a drugim chrapnięciem nadawałam jak Wolna Europa, a on gramolił się w środku nocy do wc. Dobrze, że nie wpadł na pomysł, żeby to nagrywać. Miałby kompromitujące (mnie!) materiały dla sądu.
Aktualnie świetnie się bawi (moim kosztem!) Letnia. Wywęszyła bowiem, że podczas gdy śpię, da się ze mną porozmawiać. Odpowiadam podobno całkiem przytomnie, czasem pierwsza rozpoczynam konwersację. Tyle, że bredzę od rzeczy. Nie muszę chyba dodawać, że rano kompletnie nie pamiętam faktu prowadzenia jakiejkolwiek nocnej rozmowy. Najczęściej wstając zastaję przed komputerem, gdzie piję poranną kawę, karteczki napisane przez Dzieciątko. Na przykład takiej treści:
„Pozdro z podłogi, leżę i kwiczę. W nocy zagaiłaś taką oto dyskusję:
- Po co tu przyszłaś?
- Po koc.
(Chwila ciszy)
- A po co koc?
- Bo zimno.
- Zimno?
- Zima przyszła.
- Aha. A wyłączysz radio?
- Wyłączyłam.
- Ale całkiem wyłączyć proszę.
- Całkiem wyłączyłam.
- Tak? Aha. To dziękuję, do widzenia. Po obiad proszę.
- Jaki obiad?
- Nie wiem. Ósemka.
- Ósemka na obiad?!
- Chyba tak.”

* * *

„- Jeżyk suszy się na kaloryferze.
- Co?!
- Jeżyk. Suszy się na kaloryferze.
- Jaki jeżyk?
- Z...ty.
- Złoty?
- Nie ten.
- To jaki?
- Nie wiem.
I tak się z Tobą rozmawia o 22.17, gdy usiłuję też pójść spać.”

* * *

„-Mamo, wróciłam!
- Dlaczego?
- No, wróciłam po prostu.
- Mhm.
Usiadłam na fotelu, żeby zdjąć buty. Fotel skrzypnął.
- Co robisz?
- Buty zdejmuję. Śpij.
- Dlaczego?
- No bo w butach się nie śpi.
- Dlaczego?
- Bo niewygodnie.
- Dlaczego?
- Za gorąco!
- Dlaczego?”

Ten ostatni dialog został przeprowadzony i zarejestrowany wczoraj.

78 komentarzy:

  1. Ostatni dialog mnie powalił :))) Chociaż jeżyk też jest dobry. Może w którąś kolejną nockę wyjawisz, o jakiego Ci chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię - trzymam to w tajemnicy nawet przed samą sobą :))

      Usuń
  2. Jeżyk najlepszy :-)
    Ja nie gadam, ja tylko chrapię. Ale takiego gadającego też znam, hue hue hue!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrapać też chrapię. A co se ni mom, kiej se moge?

      Usuń
  3. he, he :) Ja gadam jak najęta, ale mnie nie idzie wciągnąć w rozmowę, Córa próbowała nie raz i się nie udało, momentalnie przestaję, dodatkowo przez sen podśpiewuję...co? Nie wiadomo, bo czynię to w jakimś obcym, nieznanym języku czynię, może w ...aramejskim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie tylko sprowokować!

      Usuń
    2. Meg, jest ich wiele. Może przemawia przez Ciebie poprzednie wcielenie? Jakiś staroegipski może? Czy co. Było tych państw a było. Babiloński może?

      Usuń
    3. Jeszcze lepiej. Może w jakimś narzeczu ludów Bantu?

      Usuń
    4. Pieron wie. Są tacy, których nawet polszczyzna przerasta, choć to ich własny język.

      Usuń
  4. Czegos sie najarala przed pojsciem spac? Daj namiar na dilera, tez chce to miec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dobry gatunek grzybków. Wysłać Ci słoiczek? :)))

      Usuń
    2. Pewnie! Z tym, ze normalnych grzybkow mam pod dostatkiem jakby co, bo se nazbieralam. Jesli dysponuejsz tymi od halunow, to proszsz bardzo. :)

      Usuń
    3. Toż pewnie! Zielona Wróżka wysiada :)

      Usuń
  5. Mój brat, dawno temu, w środku nocy wstał z łóżka, całkiem goły poszedł do kuchni, wziął z lodówki kawał kiełbasy, zjadł i poszedł dalej spać. Nie powiedział przy tym ani słowa. Ja przez sen nie gadam, ale za to śpię jak zając pod miedzą. Skrzywienie zawodowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój zawód ma coś wspólnego ze spaniem?!

      Usuń
    2. Ma. Dyżury pod telefonem.

      Usuń
    3. Te Twoje "Dlaczego?" to tak jak "Pasł kozy?"

      Usuń
    4. Dyżury pod telefonem... Matko. Umarłabym.

      Usuń
    5. A z kozami to nie wiem, kto i co.

      Usuń
    6. Delikwenta łapie się za ucho i pyta: Pasł kozy? Odp.: Nie! Należy wtedy pociągnąć za ucho. Jeśli odpowie, że pasł, to pyta się, czy dał wilkowi jeść. Jeśli tak to cap! za ucho, jeśli nie to :A trzeba było! I znowuż za ucho. Można tak w kółko i trochę wydało mi się podobne do ciągłego "dlaczego?"

      Usuń
    7. Coś podobnego! A w jakich okolicznościach?

      Usuń
    8. Łapanie i pasanie? W dowolnie każdych.

      Usuń
    9. Tak jako potwierdzenie czy tak okolicznościowo? Pierwsze dowolnie, drugie zawsze, kiedy pożądasz niewinnej (he, he, bo to nie Twoje uszy) rozrywki.

      Usuń
    10. A. Właśnie. Rozrywki. Kapuję.
      :)

      Usuń
  6. Milczę jak kamień. Łatwo się budzę. Przez sen nie rozmawiam. Dziwna jakaś jestem, czy jak?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, tylko zupełnie inna niż ja :)

      Usuń
  7. Podobno chrapię, ale jak zasnę to huk armaty mnie nie obudzi. Rano jestem nieprzytomna i parę razy zdarzyło mi się powiedzieć mężowi, że jestem na urlopie - oczywiście miałam być w pracy. Urlop trzeba było załatwiać.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Skąd ja to znam..
      Jeśli co w życiu mnie wykończy, to właśnie to zdzieranie rano.

      Usuń
  8. 22:17 to wieczór. Spać chodzę po północy. Ale niech nikt nie próbuje mnie budzić przed 6:30. Mogę zadziałać jak niebezpieczne narzędzie.
    Ale dialogów nocnych nie prowadzę. Tak przynajmniej twierdzi rodzina.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, muszę wstawać o 5.00, więc narzędzie zbrodni dzwoni od 4.30. Jestem wykończona. Nie zawahałabym się przed torturowaniem tego, kto wymyślił pracę od 7.00!!!

      Usuń
    2. To wloką się jeszcze za nami, jak smród za wojskiem,komunistyczne, idiotyczne pomysły !!! Jak ktoś napisał (wiem kto), tak wczesna pora wstawania, jest dobra do dojenia krów , a nie do dojenia kogokolwiek innego!
      :)))

      Usuń
    3. 6 lat pracowałem od 7 rano. Przywykłem. wstawałem 5:15. Ale teraz do pracy mam 100 metrów. I chodzę na którą chcę, byle przed 8:30 się wyrobić. Staram się byc o 8:00 żeby nie drażnić innych, ale nie muszę.
      Tyle, że tak mam 2, 3 dni w tygodniu. Reszta gdzieś w rozjazdach.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Synu Belzebuba! NIE DA SIĘ przyzwyczaić do zdzierania w środku nocy!

      Usuń
    5. Czyżby to z Chmielewskiej było, to o krowach?

      Usuń
    6. OCZYWIŚCIE !!!!! Pamiętasz:)))

      Usuń
    7. Potwierdzam całą sobą.

      Usuń
    8. Mam trochę Jej książek, zaczytanych do imentu.

      Usuń
    9. My mamy wszystkie. W stanie absolutnego rozkładu. Pierwszą przeczytałam w podstawówce ("Wszystko czerwone") i odtąd zostały moją Biblią.

      Usuń
    10. "Całe zdanie nieboszczyka" było pierwsze. Leżałam na kanapie i płakałam ze śmiechu, a rodzina zastanawiała się, co mi jest :D

      Usuń
    11. O "Lesiu" nie wspomnę, bo już się śmieję :D

      Usuń
    12. "Lesio" - numer jeden w kosmosie!
      Ale nie tylko przy nim wyję.
      Jedynie te ostatnie już nie śmieszą, na starość straciła pazur.

      Usuń
    13. Uwielbiam mamusię i tatusia z ciotkami, Tereskę i Okrętkę, pana Muldgaarda i w ogóle wszystko.

      Usuń
    14. Pawełkę i Janeczka!
      Tfu - Janeczkę i Pawełka.

      Usuń
    15. "I pan z Biała Glista takoż proszę won!"

      Usuń
    16. Ciumcianie po ślicznym brzuszku Bobusia!!!

      Usuń
    17. :D Aktualnie do poduszki poczytuję "Autobiografię" Alicja przecież! I zwierzę z pralni... Długo tak można :) Idę spać, bo jutro pracuję :)

      Usuń
    18. Poszłam chyba przed Tobą, bo tego komentarza nie doczekałam :)

      Usuń
    19. Z wiekiem może złagodniała , (o J.Chmielewskiej piszę), ale nie znam nikogo, kto napisałby coś chociaż odrobinę podobnego do książek J.Chmielewskiej.
      :)))

      Usuń
    20. No bo stworzyła swój własny styl. Chmielewszczyznę samą w sobie.

      Usuń
  9. Ja też nawijam przez sen! Ciekawe jak wyglądałaby taka rozmowa dwóch "lunatyczek" XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic by nie wyglądało! Za to jak rozgadane mogłoby być;)))

      Usuń
    2. Właśnie, zastanawia mnie to. Byłoby podwójnie od rzeczy?

      Usuń
    3. Czyli nie wiadomo, która.

      Usuń
  10. Ja śpiąc podobno tylko chrapię,co jest mniej ciekawe niż "senne Polaków rozmowy" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kiedyś w środku nocy wstałam i odgrzewałam sobie spaghetti. Rano oczywiście nic nie pamiętałam i jeszcze zrąbałam mojego ówczesnego współlokatora, że bajzlu w kuchni narobił. Z błędu wyprowadził mnie dopiero sos pomidorowy na kołdrze i brudny talerz pod łóżkiem... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra jesteś!!! Wielki szacun! :)))

      Usuń
  12. Pierwsze, co przeczytałam Joanny Chmielewskiej, to był "Lesio". Siedziałam u kumpla z klasy (książka należała do jego siostry), czytałam i płakałam ze śmiechu. Bakcyl zagnieździł się na dobre i do tej pory mnie nie opuścił.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Wszystko czerwone". I też zostało mi na wieki.

      Usuń
  13. Frau! Nie z "Bocznych dróg", z "Lesia"!
    O tym rannym wstawaniu było w kilku książkach. Widać autorka nie znosiła porannych pobudek przed świtem!

    OdpowiedzUsuń
  14. He, he, he. Mnie takie cóś dopada przy zmianie otoczenia i klimatu czyli gdzieś na wyjeździe. Kumple ubaw mają niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do mnie, wszelkie przypadłości ze snem dotykają mnie jednakowo w domu, jak i poza nim.

      Usuń