czwartek, 3 grudnia 2015

305. Włochy: apogeum



Stałam w tłumie potrącana przez ludzi i płakałam. Patrzyłam – i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że łzy jak grochy płyną mi po policzkach jedna za drugą. Znikł świat wokół mnie, byłyśmy tylko my dwie: ja… i ona – wcielenie piękna i potęgi w najczystszej postaci. Cappella Sistina. Oglądałam na własne oczy arcydzieła wszechczasów, „Sąd Ostateczny” i „Stworzenie Adama”, które na wieki zapisały się na kartach historii sztuki – a przecież nie one jedyne stanowią o wielkości papieskiej kaplicy.


Ufundował ją w 1473 r. papież Sykstus IV, od którego wzięła swą nazwę. Projekt architektoniczny wykonał florentczyk Baccio Pontelle. Uwzględniał on nie tylko sakralne przeznaczenie budowli, ale również nadawał jej charakteru wewnętrznej fortecy Watykanu. Budowa trwała od  1473 do 1480 roku. Stara Sykstyna pokryta została malowidłami. Na bocznych ścianach wykonali je w latach 1481 – 1483 Sandro Botticelli, Cosimo Rosselli, Pietro Perugino, Domenico Ghirlandaio, Il Pinturicchio. Przedstawiają sceny z Biblii.


Ci sami twórcy namalowali między oknami wizerunki pierwszych 28 papieży. Sklepienie przedstawiało firmament niebieski usiany gwiazdami, namalowany przez Piermattea d’Amelia. W 1508 r. papież Juliusz II powierzył Buonarrotiemu jego przeróbkę. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Wypełnił je scenami z Księgi Rodzaju, z których jedną jest słynne „Stworzenie Adama”.







Czynił to z najwyższym poświęceniem, na niewygodnych rusztowaniach, wisząc pod sufitem na wysokości 20 m. Nie chciał, aby ktokolwiek mu pomagał. Przepędzał wszystkich, nawet samego papieża, który domagał się, aby uchylił przed nim rąbka tajemnicy. Udręczony, tak pisał w jednym z sonetów:

„Mam już od znoju wole, jak od wody
Mają je kozy w lombardzkiej dolinie
Czy w jakiejkolwiek gdzieś innej krainie,
I brzuch mi gwałtem zbliża się do brody.

Z brodą wzwyż, czaszkę mam od niewygody
Na plecach, wklęsłą pierś, czym harpia słynie,
A z pędzla kropel deszcz na twarz mi płynie,
Mozaikę czyniąc mi z niej, pstrej urody.

Lędźwie się moje wtłoczyły w głąb ciała
I przeciwwagę krzyżom czynią z tyła,
I, nóg nie widząc, stąpam na omacki.

W dziwactwa więc zasadzki
I w błędy wpada sąd ducha zmylony,
Bowiem źle strzela się z rury skrzywionej.”

Kolejnym wyzwaniem, jakie stanęło Michałem Aniołem, była ściana ołtarzowa. W ciągu pięciu lat (1536 – 1541) pokrył ją freskiem „Sąd Ostateczny”.




Opatrzył go swoistym „podpisem” – postać św. Bartłomieja trzyma w rękach skórę, z której obdarto tego męczennika. Fałdy skóry układające się w twarz to autoportret Buonarrotiego.


Postacie Michała Anioła, zgodnie z duchem renesansu, są potężne, muskularne i nagie. Gdy papież Paweł IV uznał dzieło za nieprzyzwoite i nakazał domalować postaciom szaty zasłaniające piersi i genitalia, nieszczęsny Daniele de Volterra, uczeń Buonarrotiego, któremu to zlecono, nazwany został złośliwie „majtkarzem”.
Wnętrze kaplicy dzieli marmurowa balustrada, która oddziela część ołtarzową od tej, którą zajmowali świeccy.
W Kaplicy Sykstyńskiej obowiązuje bezwzględny zakaz robienia zdjęć. Wszelkie zakamuflowane próby działania, choćby w największej konspiracji (jak np. skierowanie obiektywu aparatu ukrytego w otwartej torebce ku górze), natychmiast palą na panewce. W tajemniczy sposób wyrasta dosłownie spod ziemi armia wrzeszczących gburów i udaremnia zamiary. Niestety, musiałam więc tym razem posiłkować się zasobami Internetu.


„Kto nie widział Kaplicy Sykstyńskiej, ten nie może mieć pojęcia, do czego zdolny jest tylko jeden człowiek, Michał Anioł” (Johann Wolfgang Goethe)

46 komentarzy:

  1. Moze swiatlo fleszy mogloby zaszkodzic freskom? Tyle wiekow przetrwaly, wiec byloby naprawde szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze chodzi o rozpowszechnianie dobr narodowych? Takie posrednie przymuszanie do zakupu pocztowek?

      Usuń
    2. Pewnie też. ale i znając blondynizm 2/3 populacji, to rzeczywiście, gdyby zezwolono na fotografowanie, tylko bez fleszy, to i tak wspomniane 2/3 by błyskały. A to już dziełom sztuki szkodzi.

      Usuń
  2. Cóż tu dużo mówić - piękne i niesamowite... Dla mnie namalowanie głupiego kwiatka to już wyzwanie a tu jeden człowiek takie cuda wyczarował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! W czasach, gdy sztuka jest kupą, a kupa sztuką, zawsze powtarzam, że prawdziwa Sztuka przez duże "S" jest tam, u starych Mistrzów, którzy musieli mieć Talent. Gdzie tam do nich takiemu Kantorowi, Grotowskiemu czy Beksińskiemu?!

      Usuń
  3. Nie wiem jak to działa i czy rzeczywiście światło fleszy w czymkolwiek szkodzi freskom. Przypuszczam, że raczej chodzi tu o tworzenie klimatu wyjątkowości. Czego by nie mówić, Michał Anioł miał wyjątkowy talent. Możemy go podziwiać do dziś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że szkodzi i może to o to chodzi.
      A przed ludzkimi zdolnościami klękajcie narody, mnie mowę odejmuje na widok czegoś podobnego!

      Usuń
    2. Och, znam całą masę idiotów, którzy nie wiedzą, że istnieje coś takiego, jak potrzeby duchowe, czyli wyższe od posiadania kasy, żarcia i pierdzenia w fotel przed telewizorem.

      Usuń
    3. Według nich, jeśli oni nie mają takich, to reszta ludzkości też! W dodatku, mają się za pępki Świata!

      Usuń
    4. Trafne spostrzeżenie.

      Usuń
    5. Coś jeszcze muszę dodać. O ile się nie mylę, to w tej kaplicy namalowano freski. Wiesz jaka to trudna sztuka? Niewiarygodnie trudna!

      Usuń
    6. Przypadkiem wiem. I nie przypadkiem nasz Misiaczek pisał w trakcie tworzenia sonety, z których jeden przytoczyłam.

      Usuń
    7. Sonety mógł pisać, sądzę, że nie każdy w naszych czasach wie, na czym polega malowanie fresku.
      :)))

      Usuń
    8. Dobrze to opisał Michał Anioł. Również wyczerpująca fizycznie !
      Czyli nie wiem już co?

      Usuń
    9. Czyli tytaniczna, mordercza praca... sprzężona z geniuszem.

      Usuń
    10. Czytałaś "Udrękę i ekstazę" Irvinga Stone'a?

      Usuń
    11. W rękach miałam, ale czy czytałam? Teraz mnie pytasz? Jakbym miała ją teraz przed nosem, to na pewno wiedziałabym czy czytałam.
      Nie wiem. I wiesz dlaczego nie wiem;(

      Usuń
    12. Wiem.
      W każdym razie - fantastyczna powieść o Buonarrotim!

      Usuń
    13. Poszukam. Jak wezmę do rąk, to będę wiedziała;)

      Usuń
  4. O tak, rozmach dawnych mistrzów robi wrażenie :) Wcale się nie dziwię, że zrobiło to na Tobie tak wielkie wrażenie ....

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie widziałam, a bardzo bym chciała. Rzym pozostaje na liście marzeń.
    Ostatnio takie wrażenie wywarł na mnie Rosslyn Chapel. Nie będę opisywać bo to się nie da. Do Kaplicy Sykstyńskiej mu pewnie daleko, no i malunków żadnych nie ma, ale wrażenia z pewnością takie same. I tez nie wolno robić zdjęć. Znaki są wszędzie, a przed wejściem stoi jak byk wielki znak że nie wolno. No i co zrobiła cała niemiecka wycieczka? Natychmiast wyciągnęła komórki udając że nie rozumie. Dopiero po słownym upomnieniu pochowali, a i tak próbowali z ukrycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałam sobie tę Rosslyn Chapel w Internecie. Też robi wrażenie, że kopara opada!

      Usuń
  6. Trudno jest nazwać piękno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do tego jeszcze je opisać.

      Usuń
    2. Mieć siłę wyjść z tej kaplicy!

      Usuń
    3. Trudno wyjść... Trudno znaleźć w sobie tę siłę.

      Usuń
    4. Wczoraj czytałam w internecie o szkockiej kaplicy, należącej do szkockiej rodziny. Niesamowity zabytek angielskiego gotyku. Coś pięknego. Finezyjna robota. Te szczegóły , szczególiki. Rodzina biednieje i nie stać jej na konserwatora. Znikąd pomocy a rząd się nie kwapi. Kismet!
      :)))

      Usuń
    5. Co gdzie? Kaplica w Szkocji a w internecie... nie wiem. Poszukam.
      Zaraz!

      Usuń
    6. Właściwie, to chodziło mi o jedno i drugie :)

      Usuń
  7. Stworzenie Adama, myślę że Anioł który bardzo kochał swojego ojca troszkę się utożsamiał z tym tematem:
    Pisał po śmierci ojca w przepięknym wierszu - elegii, zacytuję końcówkę bo wiersz długi jest i podobno niedokończony:

    (...) Jeśli, jak cnota wszelka, rośnie w niebie
    Miłość, co ojca i syna jednoczy".
    Leopold Staff: "Michał Anioł i jego poezje".
    Dobrze rozumiem że masz ten tomik? " :)
    Kaplicy nie widziałam na żywo, tylko w necie, będąc wdzięczna że mogę oglądać dzięki sieci. A w Szkocji chcę wiedzieć, polecę to namówię córkę na wyprawę tam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na własność nie posiadam. Część jego wierszy, właśnie w tłumaczeniu Staffa, znajduje się w "Udręce i ekstazie" Stone'a.

      Usuń
  8. Wzruszające jest nawet patrzenie na zdjęcia, a co dopiero zobaczenie jej w naturze. Tak wspaniałych dzieł jest na świecie nie tak wiele.
    Oglądałam kiedyś film o malowaniu Kaplicy Sykstyńskiej przez Michała Anioła i o tej jego męce, wymigiwaniu się od podglądania przez papieża... Szkoda, że te majtasy im domalowali, ale cóż - w dzisiejszej Polsce pewnie byłoby tak samo...
    Mnie też powalają na łopatki takie wytwory ludzkiego geniuszu, w architekturze budowli, we freskach i mozaikach, albo w wytworach ze szkła, choćby witrażach. W takich momentach można się poczuć dumnym, że jest się człowiekiem.
    I że ma się ten zaszczyt oglądać takie wspaniałe dzieło.
    Mam nadzieję, że kiedyś i ja dostąpię tego zaszczytu i tam się wybiorę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy kiedykolwiek odczuwałam dumę z tego, że jestem człowiekiem. Jednak istnienie takich jednostek jak Michał Anioł albo mój ukochany Bernini czy Mozart uszczęśliwia mnie. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła żyć w czasach, w których zobaczyłabym któregoś z nich na własne oczy i mogła mu się pokłonić. Dziś nie bardzo jest komu...

      Usuń
    2. Wiesz, dziś raczej trudno trafić na geniusza formatu Michała Anioła czy choćby Bacha, Chopina, Mozarta, Fidiasza. Pomieszałam ich ,ale pisałam jak mi się przypominało. Trochę do dziś tych nazwisk przybyło. Lecz żaden z nich, w wykonywaniu tego, do czego miał największe predyspozycje, nie musiał tak dużo poświęcić.
      :)))

      Usuń
    3. No właśnie boleję nad współczesnym upadkiem sztuki w rynsztok.

      Usuń
    4. Czasem się zastanawiam, czy ona jeszcze istnieje.

      Usuń
    5. Z nazwy podobno istnieje :)

      Usuń