sobota, 12 grudnia 2015

308. O tym, jak Leslie doprowadził mnie do orgazmu, czyli echo gry wstępnej



Uderzyłam w stół i nożyce się odezwały.

I.                   Pierwsza brzęknęła Pantera. Skwitowała pytania konkursowe jednym celnym zdaniem:
Wszystkie te rzeczy służą jednemu celowi – jako miejsca wysypiania się kotów domowych!

II.                Jako druga nadesłała swoje odpowiedzi Iwona. Może nie wszystkie trafne, ale za to szalenie inspirujące! Zwłaszcza to biurko do uprawiania seksu w czasie pracy i torebki do okładania po głowach napalonych wielbicieli. Mm… Rozmarzyłam się! Oto wypowiedź Iwony:

- akwarium – telewizor dla kota

- bieliźniarka – służy do przechowywania niezliczonej ilości talerzy i salaterek

- biurko – do uprawiania seksu w czasie pracy (nigdy nie skorzystałam ale mój eks mnie o to codziennie posądzał, pewnie wiedział co mówi, hehe!)

- doniczka – mała jako stojak na śrubokręty, duża jako ubikacja dla kotów

- durszlak – urządzenie do robienia pasemek

- koszyk na owoce – służy do wrzucania wszelkich przydasiów

- lodówka – do otwierania i podziwiania pustych półek

- łóżeczko dla lalek – do usypiania chomika

- makutra – do mieszania sałatek

- mała torba podróżna – do przenoszenia kota

- pochłaniacz zapachów – w aerozolu, do odstraszania kota

- pralka – do przechowywania brudnej bielizny

- przedłużacz z listwą – do przyciągania kurzu i małych dzieci

- regał na książki – przechowalnia papierów

- reklamówka – do wykładania kosza na śmieci po uprzedniej zabawie z kotem

- stolik na gazety – do rzucania nań wszystkiego co ma się w danym momencie w ręce

- stolnica i wałek – stolnica do wskakiwania na nią kota w momencie największego umączenia, a wałek do odganiania kota. 

- stół kuchenny – ulubione miejsce kota w czasie gotowania

- suszarka do prania – składowisko czystych ubrań

- szafka kuchenna – służy do nabijania guzów na głowie

- szuflada kuchenna – do grzebania w niej w poszukiwaniu czegoś czego absolutnie tam nie ma

- suszarka do naczyń – do upychania brudnych naczyń w oczekiwaniu na włożenie do zmywarki

- telewizor – służy jako worek zapaśniczy lub ring dla kota, czego domyślić się można jedynie po ilości odbitych kocich łap

- torebki damskie – do okładania nimi po głowie napalonego uwodziciela

- walizka – do przechowywania mniejszej walizki i torby podróżnej 

- wiadro i szmata do podłogi – wiadro na pewno do przechowywania kota, ale co ze szmatą to nie wiem. Do okładania niegrzecznej latorośli?

- wieża audio – do porastania kurzem bo dawno już nie działa

- zgrzewka mleka – zgrzewka? To mleka się nie sprzedaje w butelkach? No dobra, zgrzewka mleka służyć może jako... stoper do drzwi :-)

- zlewozmywak kuchenny – urządzenie wielofunkcyjne, głównie służące do zarastania brudem w tempie absurdalnym.

III.             Elka rozśmieszyła mnie do łez pomysłowością i przez nią oplułam służbowy monitor. Część odpowiedzi trafionych!

- akwarium – pokrywa to poduszka, bo ciepła :) Ale przy wszelkich pracach pielęgnacyjnych sugerowany jest pośpiech zdecydowany.

- bieliźniarka, do, jak mówi sama nazwa, trzymania tam bielizny, ale nie tylko, czasem wystaje z niej puchata łapka :)

- biurko – a, tak, wiem, co to jest, mam stacjonarnego kompa i lampkę, by oświetlała mi klawiaturę. Do czego służy? Do różnych celów, czasem szklanka z herbatą jest szybko zabierana, zanim ulokuje się tam ciepły, puchaty tyłeczek.

- doniczka – u mnie służy do kwiatków. Wypełniona jest tylko kamieniami mniej lub bardziej półszlachetnymi, np. krzemem dużym i bywa, ciężkim, bo inaczej pół ziemi spod kwiatka wyląduje na parapecie, a tego bardzo nie lubię i jestem zła naprawdę.

- durszlak – wisi na kafelkach nad kuchnią i jest używany zgodnie z przeznaczeniem durszlakowym :)

- koszyk na owoce – acha, koszyk, na jabłka na ten przykład? No, leżą tam spokojnie sobie, czekając na zjedzenie, ale nie wkładam tam orzechów włoskich, bo znajduję je wszędzie później, tylko nie tam, gdzie być powinny, a sunia z zachwytem je rozgryza :)

- koszyk na pieczywo, u nas pieczywo schowane lodówkowe jest.

- lodówka – do potraw tylko i wyłącznie :)

- łóżeczko dla lalek – nie posiadamy takowego już od wielu lat :)

- makutra – do wyjmowania łapeczką puchatą, by spróbować tego, co w środku :) Najczęściej nie smakuje.

- mała torba podróżna – wszystkie duże i małe torby są używane do pakowania się :)

- pochłaniacz zapachów – zgodnie z przeznaczeniem

- pralka – a, tu mam problem, jest ładowana z góry i zawsze przed włączeniem dobrze sprawdzana. Najpierw wzrokiem, gdzie w pokojach kryje się bure futro :)

- przedłużacz z listwą – zgodnie z przeznaczeniem :)

- regał na książki – acha, no ustawiam tam książki, kilka okładek zostało pogryzione, za co sunia w dupsko otrzymała kilka klapsów i przestała je podgryzać. Czasem książki samoczynnie spadają z wyższych półek, jak nic duchy :)

- reklamówka – gdy bardzo ciężka, wytrząsam to, co się tam schowało :)

- stolik na gazety, nie mam na niego miejsca.

- stolnica i wałek – wyjmowane sporadycznie, ale dziwne ślady znajdowane na stolnicy są, jak nic wilki przebiegły po niej :)

- stół kuchenny – opanowany, nie mam już małych talerzyków, chyba dokupię plastikowe :)

- suszarka do prania – jak do czego służy? Przecież widać wyraźnie, kto się na niej suszy :)

- szafka kuchenna – do leżenia w poprzek albo na boku, takie ma zadanie i nie szafka, tylko na szafce :)

- szuflada kuchenna – u nas są szuflady w szafie wnękowej, zamykają się samoczynnie i dość szybko :))

- suszarka do naczyń – do suszenia naczyń, do niczego więcej :)

- telewizor – płaski, więc do wyświetlania filmów służy li tylko :)

- torebki damskie – nie noszę, nienawidzę!!!! Torebek, uraz z dzieciństwa mam, mamuś nosiła do kościoła. Brr, wstrętne są wszelkie torebusie, mam kieszenie :)

- walizka – najczęściej mam za dużo kilogramów w niej, a potrzebuję tylko 10-ciu, więc do właściwych, specjalnie dla niej przeznaczonych celów służy :)

- wiadro i szmata do podłogi – no, tu sunia pokazuje, do czego tak naprawdę służy i wiadro czy mop :)

- wieża audio – słucham przez kompa muzy, u nas nie używana, ale półki nad telewizorem służą do celów szeroko rozłożystych z puchatym brzuszkiem widocznym.

- zgrzewka mleka – kupujemy od krowy bezpośrednio, wiec butelka, służy do właściwych celów, ale gorzej z groszkiem zielonym mrożonym, musi szybko znaleźć się w szufladzie lodówki :)

- zlewozmywak kuchenny – chyba do zmywania i do różnych celów innych? Trzeba jednak najpierw wyjąć zeń puchate sześć kilo :) A wodę szybko zakręcić :))

IV.            Ozonka wyraziła się tyleż lapidarnie, co trafnie:

Wszystkie te przedmioty mają podwójne przeznaczenie. Pierwsze, właściwe dla nich, drugie, zaanektowanie ich przez koty do przeróżnych celów. Kota miałam, to wiem, jakie miewają pomysły.

V.               W wypowiedzi Dzieweczki znów pojawia się intrygujący wątek erotyczny biurka, wzbogacony o stół! Do tego durszlak, stolnica (!) czy przedłużacz w charakterze narzędzi przymusu bezpośredniego doprowadziły mnie do ataku głupawki, z tym, że tym razem plułam po monitorze domowym.

- akwarium – Hodowla rybek, w stanie suchym pojemnik na wszystko, mniej lub bardziej eleganckie;

- bieliźniarka – Schowek na odzienie, pościel, wszelkie domowe tekstylia;

- biurko – na ogół do pracy, chociaż czasem... :)

- doniczka – do zieleniny, niekoniecznie kwitnącej;

- durszlak – do cedzenia, czasem jako narzędzie przymusu bezpośredniego;

- koszyk na owoce – koszyk na owoce;

- koszyk na pieczywo – koszyk na pieczywo, raczej nienaruszalnie;

- lodówka – przechowalnia żywności i napitków wszelkich, czasem bardzo dziwnych rzeczy też (zegarek w zamrażalniku, znane z opowieści);

- łóżeczko dla lalek – nie tylko lalki, pluszaki również;

- makutra – do maku i majonezu;

- mała torba podróżna – aktualnie tkwi w niej segregator z wycinkami z „Poradnika domowego”;

- pochłaniacz zapachów – pochłania;

- pralka – pierze, czasem pranie, czasem buty; raz myślałam, że wyprałam kota i przez to o mało nie przyprawiłam się o zawał;

- przedłużacz z listwą – przyłącze wszelkich urządzeń elektrycznych, w sytuacjach niespodziewanych niezła broń;

- regał na książki – i różne durnostojki;

- reklamówka – przejściowy, albo i trwały pojemnik na wszystko;

- stolik na gazety – również stolik posiłkowy w sensie spożywania;

- stolnica i wałek – na ogół do ciasta, pierogów, makaronu i kopytek, również broń w potrzebie;

- stół kuchenny – patrz stolnica i wałek, reszta w zależności od sytuacji, bywa używany erotycznie;

- suszarka do prania – do suszenia tekstyliów i zawalidroga w małym mieszkaniu;

- szafka kuchenna – duży pojemnik na wszystko, nie tylko kuchenne;

- szuflada kuchenna – mały pojemnik na wszystko, nie tylko kuchenne;

- suszarka do naczyń – suszarka;

- telewizor – czasem rozrywka, czasem złodziej czasu i zbiorowisko kurzu;

- torebki damskie – temat rzeka;

- walizka – przedmiot przydatny w podróży i jako przechowalnia na pawlaczu lub w piwnicy;

- wiadro i szmata do podłogi – do sprzątania i brudzenia, bo jak się o nie zaczepi nogą albo przebiegający kot wywróci...;

- wieża audio – do słuchania muzyki;

- zgrzewka mleka – chyba do wypicia na świeżo, bo może skisnąć;

- zlewozmywak kuchenny – chyba tylko do zmywania, nic innego mi do głowy nie przyszło :)

VI.            Lidia zadziwiła mnie trafnością spostrzeżeń!

- akwarium jest po to, żeby kot miał rozrywkę, mając nadzieję na złowienie i schrupanie jakiejś rybki, albo po prostu szyba zakrywająca wlot służy kotu jako miejsce odpoczynku i relaksu nad wodą,

- bieliźniarka – doskonały schowek dla kota/kotów, a przy okazji możliwość zrobienia Personelowi porządków,

- biurko – miejsce wypoczynku dla kota/kotów, zwłaszcza wtedy, kiedy Personel zeń korzysta,

- doniczka – rosną w niej kwiatki najczęściej, ale jak zawadza na parapecie, to kot ją po prostu zrzuci ... a jaki fajnie spada... i rozpryskuje się na wszystkie strony :))

- durszlak – do kołysania kociego potomstwa ;) albo miejsce relaksu dla kota,

- koszyk na owoce - jak nie ma zbyt wielu owoców, to kot chętnie tam zażyje relaksu, a jeśli będą, to fajnie spadną na podłogę, czasem z rozbryzgiem ;)

- koszyk na pieczywo – miejsce odpoczynku dla kota, a pieczywo można włożyć do chlebaka, albo w foliówce trzymać,

- lodówka – dźwięk otwierania świadczy o tym, że przy odrobinie szczęścia lub sępienia zawsze jakieś jedzonko dla kota zostanie wyciągnięte i do miseczki nałożone,

- łóżeczko dla lalek – miejsce relaksu dla kota,

- makutra – przeważnie stoi pusta, więc kot może w niej odpocząć,

- mała torba podróżna – kot może się w niej schować, niech Personel szuka, dobrze mu zrobi takie ćwiczenie w orientacji przestrzennej ;)

- pochłaniacz zapachów – jeśli włączony, można z nim głośno pomiauczeć, a jeśli wyłączony – położyć się, wszystko z góry ładnie widać,

- pralka – w trakcie pracy telewizor dla kota, kot może próbować złapać wirującą odzież,

- przedłużacz z listwą – zabawka dla kota, kablem może się pobawić albo łapką włączyć lub wyłączyć znienacka,

- regał na książki – tu kot odpoczywa, a przy okazji wiedzę zdobywa na zasadzie osmozy

- reklamówka – kot może się w niej schować, porozrywać, pobawić się w ganianego,

- stolik na gazety – siedzącemu kotu cieplej w dupcię, bo gazety grzeją,

- stolnica i wałek – kiedy Personel ich używa, kot bierze czynny udział w zabawie, przy okazjo obsypie się mąką i rozniesie ją po domu, trzeba Personel do porządków wdrażać,

- stół kuchenny – miejsce odpoczynku dla kota,

- suszarka do prania – miejsce odpoczynku dla kota,

- szafka kuchenna – miejsce odpoczynku dla kota, a jeśli miejsca za mało, zawsze można coś z rzeczonej wywalić z hukiem i rozbryzgiem na podłogę,

- szuflada kuchenna – jak wyżej, poza tym, że spadające sztućce robią więcej hałasu,

- suszarka do naczyń – kot może zażyć na niej relaksu, miejsce dobre, jak inne,

- telewizor - ciepłe, miłe miejsce dla kota, tylko kto wymyślił te płaskie kineskopy??!!

- torebki damskie – dla kota: czasem fajnie pachną, można coś ciekawego z niej do zabawy wyciągnąć, samemu się w niej położyć albo nasiusiać, jeśli kuweta nie odpowiada,

- walizka – jeśli wyciągnięta, to należy się jej strzec, bo a nuż gdzieś kota chcą wywieźć, a jeśli nie, to może służyć jako miejsce odpoczynku dla kota,

- wiadro i szmata do podłogi – jeśli w wiadrze jest woda, to na pewno jest pyszniejsza niż w miseczce, więc kot musi jej spróbować, na szmacie można się przejechać po całym mieszkaniu, a jeśli wiadro jest puste – kot może w nim zażyć relaksu

- wieża audio – fajnie migocze, gra, buczy, kot chętnie muzyki posłucha, znienacka podgłośni,

- zgrzewka mleka – może coś kotu skapnie? Jeśli pije, a jeśli nie, to zawsze można zrzucić na podłogę, będzie fajny rozbryzg przy odrobinie szczęścia,

- zlewozmywak kuchenny – wodopój dla kota albo miejsce, w którym kot może zażyć relaksu.

VII.         Leslie doprowadził mnie (przepraszam za tę nieprzyzwoitą szczerość) do orgazmu (jednakowoż li i jedynie intelektualnego) swoim komentarzem pod postem). Wyobraziłam sobie bowiem, jak używam pralki do… napierdalania męża. Leslie, na litość…! Ja duża kobietka jestem, ale jednak nie strongmanka! Napisał bowiem, co następuje:

W zależności od posiadanej siły, dobra Pani Domu wszystkie opisane rzeczy może wykorzystać do napierdalania męża. Ewentualnie do opierdalania za ich stan techniczny (w sensie, że nie są naprawione).



A jak brzmią odpowiedzi prawdziwe i jedynie słuszne – o tym jutro.

36 komentarzy:

  1. Z pewnoscia wygralam! :))) Co najmniej dlatego, ze bylam taka blyskawiczna. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, to mieć dobre samopoczucie i wygodne buty! :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry, wciąż jednak jestem w szoku :)

      Usuń
  3. też oplułam monitor, od samego początku aż do końca odpowiedzi. siedzę i normalnie pluję i zastanawiam się, do czego ja używam owych przedmiotów :))) a Leslie...padłam i rację musze przyznać i 100 punktów za trafność :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio uważasz, że stłuc męża pralką to mały pikuś? :))))))

      Usuń
    2. Też naplułam na służbowy monitor :D Tłuczenie męża pralką jest o tyle niebezpieczne, że można dostać przepukliny, a po co nam ten kłopot. Durszlak lepszy, byle nie plastikowy :)

      Usuń
    3. Niestety, pozbyłam się aluminiowego. Po babci. Aluminium i tak nieprzydatne: za lekkie do tłuczenia, za szkodliwe do spożywki.

      Usuń
    4. A ja mam takowy stalowy, bez rączki, ale za to z uszami :)

      Usuń
    5. Tak, wiem, jak wyglądają.

      Usuń
    6. Zobaczyłam go właśnie oczami duszy w charakterze kapelusza :)))))

      Usuń
    7. Uprzedzam: nie przymierzałam w sklepie!

      Usuń
  4. Alle Leslie napisal wyraznie ze pralka nie nalezy meza napierdalac tylko go za te pralkie opierdolic. I za zlewozmywak i za biurko nawet tez. A co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, wcale tak jednoznacznie nie napisał!

      Usuń
  5. Mogę dorzucić jeszcze do czego służą buty :)). Dziś nie mogłam wsadzić nogi w buta, podejrzliwie zajrzałam do środka, dłoni nie wsadzę bo się boję pająków, wytrząsnęłam czosnek, wampir żem czy co? :))
    Idzie dwoje ludzi ulicą zataczając się ze śmiechu, osiedle patrzy spode łba, jeden ten wyższy, trzyma w palicach za ogon mysz. Ten wyższy jako że go coś uwierało ostro w palec u nogi, stanął na środku drogi osiedlowej i wygarnął z buta głęboko wepchniętą mysz, mocno wytarmoszoną, oczywiście zabawkę. :) Ot do czego służą buty. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie myszy zabawkowe żadnym zainteresowaniem się nie cieszą. Najżadniejszym!

      Usuń
    2. A czosnek albo wysuszona ostra czerwona papryka? Bo u mnie są to najpiękniejsze zabawki i gumowe małe piłeczki aportowane. :)Przy wiosennym remoncie po rozłożeniu wersalki pod nią znaleźliśmy 128 piłeczek a przecież zaglądaliśmy latarką świeciliśmy. :) Co jakiś czas były kupowane po 10, bo gdzieś znikały i nie mogliśmy wyczaić gdzie, aż już krasnale zaczęłam ostro podejrzewać. Staliśmy z otwartymi paszczami a potem :))))

      Usuń
    3. Nic z tego. My mocno pikantne żarciuszko lubimy, czosnek ani papryka w żadnej postaci się nie ostaną. Gumowe piłeczki dobre są, ale z zabawek preferujemy obuwie, dokumenty, długopisy, jajka, szeleszczące woreczki foliowe, telefony komórkowe, baterie, kwiatki doniczkowe.

      Usuń
  6. Widzę, że myśli Pantery, Ozonki i moje szły tym samym torem, tylko im nie chciało się tak dużo pisać :)))
    Co do napierdalania męża pralką - he,he, nie dam rady, mimo wszystko, a opierdalać za dużo nie ma co, bo się chłopak zamknie w sobie i tylko sobie tym krzywdę zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eli częściowo też, kociara, jakby nie było :))

      Usuń
    2. Wszyscyśmy zakoceni...

      Usuń
  7. Mnie rozalił durszlak do robienia pasemek - to jest to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *rozwalił, czy rozśmieszył. ;-)

      Usuń
    2. Też mnie ucieszył do nieprzytomności, ale że nie farbuję włosów, to przeszłam nad nim do porządku dziennego :)

      Usuń
    3. Pomysł wszakże przedni!

      Usuń
    4. Odkrywczy, można powiedzieć;)))

      Usuń
    5. I nader praktyczny :))))))

      Usuń
  8. Moim faworytem jest napierdzielanie nachalnych wielbicieli... Do tego to moje torebki przeważnie sie nadają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pralka jest w komplecie z suszarką i z moimi 54kg wagi mam problem ją przesunąć o napierdzielaniu adoratorów mowy ni ma.

      Usuń
    2. O matko... 54 kg to waży dobrze wypasiony indyk! Albo szanujący się przedszkolak :)))))))

      Usuń
    3. To i tak jest nieźle... Ważyłam 48kg niczym mocno wypasiona perliczka :D

      Usuń
    4. O ludzie... Taż to nawet gęś wyścigowa nie jest!
      Ty jesteś jak moja przyjaciółka Prosiaczek. Całe 47 kg, po urodzeniu dwojga dzieci pewnie z 52 w zimowych ciuchach. Mój tato wiecznie się z niej śmiał, że gęś wyścigowa :)

      Usuń
  9. Wiedzialam, ze absolutnie nie powinnam pic wina czytajac Twoje wpisy (biedna klawiatura - teraz sie lepi, i monitor tez).
    PS - przepraszam za brak polskich znakow.
    Pozdrawiam "kociasto" (u mnie tylko jedna kicia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oczywiste, że wina pić nie należy w ogóle! To skisła, śmierdząca ciecz :)

      Usuń