czwartek, 18 lutego 2016

316. Włochy: w cieniu Koloseum



Amfiteatr Flawiuszów (Koloseum) w Rzymie jest chyba najbardziej rozpoznawalnym zabytkiem Włoch.

Jego budowę rozpoczął cesarz Wespazjan, a ukończyli jego synowie (wszyscy pochodzili ze znanej dynastii Flawiuszów, stąd nazwa budowli). Słowo „Koloseum” natomiast, wbrew rozpowszechnionym mniemaniom, nie pochodzi od kolosalnych rozmiarów amfiteatru, a od umieszczonego pierwotnie w jego bezpośrednim sąsiedztwie Kolosa, czyli pomnika Nerona przedstawiającego cesarza w postaci Boga Heliosa o wysokości 40 m. Budowa trwała od 70 do 80 r. n.e. Koloseum przeznaczone było do walk gladiatorów. Mogło pomieścić do 50 tysięcy widzów. Wybudowano je w miejscu, gdzie wcześniej znajdowało się sztuczne jezioro należące do ekskluzywnej rezydencji Nerona o nazwie Domus Aureus (Złoty Dom).


Amfiteatr został wzniesiony na planie elipsy o obwodzie 527 m i 57 m wysokości. W najdłuższym miejscu ma 188 m. W arkadach elewacji pierwotnie znajdowały się posągi. Został wyposażony w 80 wejść, co ułatwiało sprawną komunikację. Na skrajnych punktach elipsy mieściły się dwie bramy. Przez jedną wychodzili na arenę gladiatorzy, a przez drugą wynoszono ciała poległych w walce. Pod nawierzchnią areny znajdowały się klatki dla zwierząt i korytarze dla gladiatorów, prowadzące tunelem do ich koszar.


Prześladowania chrześcijan, łączone w tradycji z Neronem i Koloseum, są raczej historycznie wątpliwe. Chrześcijanie ginęli na arenie amfiteatru, ale później, za Nerona zaś odbywało się to w Cyrku Nerona na Wzgórzu Watykańskim.


Do wewnątrz Koloseum nie weszliśmy, za to tragiczna przewodniczka Brydzia trzymała nas w upale pod rozprażonymi murami budowli bez końca, opowiadając ze swadą o najokropniejszych szczegółach zwyrodniałych gustów rozrywkowych cesarzy rzymskich. Przysiadłyśmy więc z Nieletnią i Kulką w cieniu murów, w pewnym oddaleniu od grupy i napawałyśmy się chwilowym świętym spokojem.


34 komentarze:

  1. Trza bylo wybrac sie tam w zimie, nie pocilybyscie sie tak bardzo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat taki termin miałyśmy do wyboru. W Maroku byłyśmy w marcu i było gitesik majonezik, w sam raz.

      Usuń
  2. Jestem dziś taka padnięta, że, jak Scarlett, "pomyślę o tym jutro"...
    Tzn. wrócę, przeczytam, skomentuję...
    Póki co: spokojnej nocki, Be!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przede mną dzisiaj rysuje się kiepski dzień! Zajeżdżę się na amen.

      Usuń
    2. Miewam ostatnio same kiepskie dni. :(
      Już nie wiem, co o tym myśleć. Czuję się jak wypluta guma do żucia zdeptana na miazgę.

      Koloseum, tak... Miejsce z duszą... I dobrze, że wspomniałaś o Neronie.

      Usuń
    3. Dla odmiany mój dzień dzisiejszy był bardzo udany. Wszystko się dziwnie plecie na tym tu biednym świecie, że zacytuję klasyka.
      Absolutnie nie zgadzam się na Twoją gumę do żucia!

      Usuń
    4. Krychy Jandy nie lubisz? ;-)))
      Dziś spędziłam dzień w wyrze, potem domowe spa i regenerum okejek... może do jutra starczy. :))

      Usuń
    5. Nie lubię. Powiem więcej: organicznie znoszę!

      Przeciwko SPA nie mam nic, choćby dlatego, że nie wiem, co to takiego :)

      Usuń
    6. Ja mam mieszane uczucia do niej, podobnie jak do Poświatowskiej. MM była prawdziwsza. :)

      Paskudnie dziś u mnie (dopiero wstałam, siara, wiem), to życzę dobrego dzionka!

      Usuń
    7. Siara?! Normalna pora do wstawania dla normalnych ludzi!!! Siara to jest wtedy, kiedy trzeba wbrew naturze organizm do roboty zdzierać w środku nocy.

      Usuń
    8. "Siara Siarzewski - gangster!" ;-))

      Kiedy nowy post?
      Tęsknię, ale mam nadzieję, że piszesz - wiesz, co.

      D o b r a n o c!

      Usuń
    9. "- Ty jesteś Siara?
      - Nie.
      - A kto ty jesteś?
      - Rewiński"

      * * *
      Jest tak. Urwanie gwizdka w pracy, kupa roboty w domu plus piszę to, o czym myślisz :) Blog zaniedbany, ale kilka tematów chodzi mi po głowie, tylko brakuje mi dla nich już czasu. Kombinuję - i wykombinuję :)

      Usuń
    10. "Memory... Find... Siara i wszystko jasne!"

      Dobrze, że piszesz. Pisanie to fajna sprawa.

      Wykombinuj, poczekam!

      Dobrego dzionka!

      Usuń
  3. Gladiator to chyba współczesny. Na wykopalisko nie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to gladiator, chyba raczej pretorianin, sądząc po szczotce do zamiatania na głowie. Tak czy siusiak, najmłodszy egzemplarz to nie jest. Prawie z wykopalisk :)

      Usuń
    2. Sprzedam to "tak czy siusiak" :D

      Usuń
    3. A weź za to dobre pieniądze, bo to moja produkcja własna :))

      Usuń
    4. A nie omieszkam. Prowizję chcesz?

      Usuń
    5. No jasne! Po cóż innego miałabym Ci nakazywać dobrą cenę?

      Usuń
  4. Przewodnicy potrafią zamęczyć, nie da się ukryć ... bo muszą zrobić program, bo muszą powiedzieć a ile z tego sie zapamięta? Niewiele.
    Tez tam kiedyś byłam, ale nikt nie kazał nam wystawać na prażącym słońcu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Durną Brydzie charakteryzowało to, że gadała bez opamiętania, a potem leciała, sapiąc nam do słuchawek i poganiając, bo czas, czas, czas!

      Usuń
    2. No właśnie, czas, czas, kurna ... A można mniej, nie rozumiem tego coraz bardziej.

      Usuń
    3. Brydzi nie rozumiał nikt. Wynagrodziła nam te tortury Elwirka - przewodniczka po Pompejach i Capri. Cudowna istota i oby żyła wiecznie!

      Usuń
    4. Niech żyje :)) Takie Elwirki to trzeba dopieszczać, chuchać na nie i dmuchać, żeby nie padły ;)) Bo to rzadkość niczym szarotka alpejska w Wielkopolsce ;)))

      Usuń
    5. U nas szarotek też przesadnie dużo nie ma. Za to barszczu Sosnowskiego pod dostatkiem, można by nim Brydzię potraktować :)

      Usuń
  5. Wspaniałe! Mam nadzieję, ze kiedyś i mnie uda się zobaczyć na żywo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym wejść do środka. Pewnie jest podobnie jak w El Jem, ale i tak bym chciała :)

      Usuń
  6. ...ponoć nocą jest pięknie oświetlone...
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć jest, ale nocą mnie tam już nie było, kurka wodna...

      Usuń
  7. Ach, chciałabym to zobaczyć na żywo. Nawet w upale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłabym chętna, żeby tam wrócić.

      Usuń
  8. Piękna notka o wspaniałym zabytku... :) Chciałbym kiedyś zwiedzić Rzym i Watykan.

    Sam mam w szkicach notkę o Koloseum, której redakcja i publikacja czeka teraz na sposobniejsze (nie uczelniane ;) ) czasy.

    WSZYSTKIEGO ZIELONEGO!

    OdpowiedzUsuń