sobota, 2 kwietnia 2016

320. Włochy: pępek świata



Ciekawe, kto wie, które miejsce starożytni Rzymianie uważali za pępek miasta i świata? Znajdował się on na najważniejszym rzymskim placu – Forum Romanum.
Najpierw rozciągała się w tym miejscu bagnista dolina otoczona wzgórzami: Eskwilinem, Kapitolem, Kwirynałem i Palatynem. Rządzący powstającym Rzymem Etruskowie wybudowali osuszający kanał o nazwie Cloaca Maxima, co umożliwiło powstanie placu targowego, a potem reprezentacyjnego rynku, na którym wyrosły bazyliki, pomniki i świątynie.
Forum Romanum leżało w najniższej części doliny, dlatego wraz z upływem czasu jego poziom się podnosił, głównie ze względu na prace budowlane i remontowe. Różnica narosła między VII w. p.n.e. a XVIII w. n.e. wynosiła już 12 m, a antyczne ruiny były wówczas schowane pod ziemią – całkowicie albo przynajmniej do połowy. Dopiero prace naukowe i archeologiczne spowodowały powrót miejsca do dawnego poziomu.
Ważną częścią placu są niewielkie pozostałości świątyni boskiego Juliusza (Tempio del Divo Giulio), poświęconej Juliuszowi Cezarowi. Zachowała się niewielka część ruin wraz z zadaszonym ołtarzem, na którym w 44 r. p.n.e. spalono ciało cesarza zabitego przez spiskowców. Do dziś można zobaczyć w tym miejscu wiązanki kwiatów.


Trzy wielkie kolumny z zachowanym fragmentem belkowania to pozostałość po świątyni Dioskurów (Kastora i Polluksa), których uważano za szczególnych opiekunów miasta. Należała ona do najokazalszych na Forum Romanum. Tuż obok, u stóp Palatynu, znajduje się niezwykły kościółek Santa Maria Antiqua wciśnięty między ruiny. Zasypany przez osuwającą się z Palatynu ziemię, został odkopany dopiero 100 lat temu. Jest on jednak zamknięty dla turystów ze względu na obawę o stan unikatowych malowideł sprzed katastrofy.


Z większości pomników wotywnych, jakie stawiano na placu, nie pozostało nic, poza kilkoma cokołami lub trzonami kolumn. Zachowała się jedynie kolumna Fokasa z 608 r., na której szczycie znajdował się pozłacany posąg cesarza.


Znajdująca się w pobliżu baza Decennaliów to pokryta płaskorzeźbami podstawa kolumny honorowej upamiętniającej dziesiątą rocznicę ustanowienia tetrarchii, czyli równoczesnego panowania czterech cesarzy, z których każdy odpowiadał za inną część imperium.


Jednym z najważniejszych obiektów na Forum Romanum była Kuria (Curia Iulia), czyli budynek, w którym obradował senat, wzniesiony w VI w. p.n.e. Na zdjęciu widać fragment Kurii (po lewej), w tle zaś, zakryty rusztowaniami i płachtą, widnieje portyk świątyni cesarza Antonina Piusa i jego żony Faustyny z II w. n.e. W XI w. wbudowano w niego kościół San Lorenzo in Miranda poświęcony św. Wawrzyńcowi.


Nieopodal Kurii znajduje się baza, na której stał posąg cesarza Konstancjusza II.


Do najstarszych i najważniejszych budowli na placu należała mała, okrągła świątynia Westy, wewnątrz której płonął święty ogień. O to, aby nie zgasł, dbały westalki.





Tuż za świątynią Westy znajduje się Edikola (Aedicole) – budynek, którego funkcja nie jest do końca jasna. Prawdopodobnie było to sanktuarium chroniące rozdroże, gdyż wierzono, że skrzyżowania dróg narażone były na wpływ mrocznych bogów świata podziemnego.


Za Edikolą widać białe posągi – pozostałość po domu Westalek (Atrium Vestae).


Obiektem przyciągającym wzrok na Forum Romanum jest Łuk Septymiusza Sewera (Arco di Settimio Severo). Został wzniesiony w 203 r. na cześć Septymiusza i jego synów. Pokrywają go płaskorzeźby przedstawiające zwycięskie wojny cesarza z Partami.






U stóp łuku znajduje się ruina niewielkiego postumentu zwanego Pępkiem miasta i świata (Umbilicus Urbis Romae). Miejsce to uważane było przez Rzymian za środek miasta i świata.



Zadaszenie tuż obok chroni szczątki ołtarza, na którym składano ofiary bogu Saturnowi (Ara di Saturno). Za nim, po przeciwnej stronie drogi, znajdowała się jedna z najpotężniejszych budowli na Forum Romanum – świątynia Saturna, bóstwa zasiewów i rolnictwa, zapewniającego dostatek. Pierwotnie w miejscu tym znajdował się ołtarz, na którym składano ofiary z ludzi. Świątynię wybudowano w latach 501 – 498 p.n.e., za czasów Tarkwiniusza Pysznego.



Między świątyniami Dioskurów i Saturna widać pozostałości pięcionawowej bazyliki Julia (Basilica Iulia) poświęconej Juliuszowi Cezarowi.


Pod Kapitolem zachował się narożnik świątyni Wespazjana i Tytusa z końca I w. n.e. – trzy marmurowe kolumny korynckie z fragmentem belkowania.


Za nią wznosi się kapitoliński Pałac Senatorów. Jego dolna część to dawne Tabularium – archiwum rzymskie z II w. p.n.e., w którym przechowywano akty publiczne, dekrety i najważniejsze dokumenty. Na jego ruinach wybudowano na przełomie XII i XIII w. Pałac Senatorski – siedzibę władz Rzymu.


42 komentarze:

  1. Czlowiek zna te miejsca z ksiazek, a Ty mialas szczescie widziec je na wlasne oczy i zanurzyc sie w te niepowtarzalna atmosfere antyku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie,zanurzaj się gdzie chcesz, tylko potem wypłyń i opisz nam wszystko;))) Tego Rzymu to Ci zazdroszczę. Nawet nie wiesz jaK bardzo.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze Ci tego nigdy nie pisałam, a miałam chęć już dawno. Twoja wiedza historyczna jest dla mnie absolutnie imponująca! Czy to "tylko" hobby, czy jesteś historykiem z wykształcenia?

    Drugie spostrzeżenie, które mnie olśniło, to że "skrzyżowania dróg narażone były na wpływ mrocznych bogów świata podziemnego" - to pokrywa się przecież z feng shui, wg którego też domów nie powinno się ustawiać na skrzyżowaniach i narożnikach dróg, bo występuje tam złe krążenie chi! :)
    Może jednak są w przyrodzie jakieś siły, których wpływ w jakiś sposób musieli sobie wytłumaczyć nasi przodkowie, a które wyczuwali lub które znali z doświadczenia i przekładali na język wierzeń, aby zachować tę mądrość w przekazach dla przyszłych pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie, nie jestem historykiem i daleko mi do tego. To zaledwie hobby i to dość chaotyczne :) Mam za to kolegę historyka i on często podrzuca mi ciekawe książki albo wyjaśnia rozmaite zawiłości historii, co do których jestem ciemna jak tabaka w rogu.

      Usuń
  4. p.s. Jeśli zwiedzać Rzym, to tylko z Tobą jako przewodnikiem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam bardzo wielu rzeczy i nie wiedziałabym, w który wsiąść autobus :) Nie nadaję się na przewodnika :)

      Usuń
    2. Ale opowiadasz fascynująco i ze znajomością rzeczy! :)

      Usuń
  5. Lubię czytać Twoje opisy, bo czuję się jak z najlepszym przewodnikiem. Jak dokądś jadę, za pierwszym razem lubię być na wycieczce zorganizowanej, żeby posłuchać przewodnika... Wiadomo, że dużo się czyta, ale przewodnicy mają zawsze w zanadrzu jakieś ciekawostki... Choć czasem bywa to dziwne, bo taką Pragę mam bliżej niż Kraków i często tam jeżdżę ot tak, więc jak wzięłam dzieciaki na wycieczkę, to byłam zdumiona opowieściami pani przewodnik.
    Rzym i Włochy pierwszy raz zwiedzaliśmy z Radusiem... naszym karton - fordem tudzież trabantem na początku lat dziewięćdziesiątych... doświadczenie po zbóju. ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz... Ja mam do Krakowa blisko, ale go nie lubię :) Bywam - bo mam tam rodzinę. Chyba w dziwnym miejscu mieszkasz :)))

      Usuń
    2. Mieszkam w mieście ceramiki, w Grodzie nad Bobrem. mam blisko do Drezna, Wrocławia, Pragi.
      A Kraków uwielbiam, mogę tam być co wakacje i nigdy się nie nudzę...
      Do Twojej Tobołkowej mam rzut berecikiem. :))

      Dobrej nocki, idę jeszcze troszkę poczytać.

      Usuń
    3. No toż przecież mówię, że w dziwnym miejscu :)) Niedaleko Ciebie urodziła się moja mama. Nad Pełcznicą. Nad jej domem - poniemiecką willą położoną w dole - przejeżdżały tramwaje. Nigdy tam nie byłam, a mama, odkąd stamtąd wyjechała w wieku 8 lat ani jej siostra, a moja ciocia (wówczas w wieku 4 lat) - też nie. Całkiem nam nie po drodze donikąd. Mama Tobołkowej też tam się urodziła, chociaż parę lat wcześniej. Nic o sobie nie wiedziały, taki zbieg okoliczności.
      Ale mimo wszystko Twoje "miasto ceramiki" to nie Szczecin :)

      Usuń
    4. Świat jest mały...
      Mój tato i jego rodzina pochodzi z Lubelszczyzny...
      A moja mama spod Poznania.

      Wylądowali w mieście ceramiki, bo tato był w delegacji i mu się spodobało...

      Ja próbowałam mieszkać gdzie indziej, ale nie wyszło, tęskniłam jak diabli za swoim miasteczkiem i jestem i jest mi tu dobrze.

      A i Szczecin lubię. Jadę tam przez Berlin, bo lepsza droga. :)))

      Usuń
    5. Napisałam o Szczecinie, bo tam mam jednak dalej niż do Ciebie :)

      Usuń
    6. No wiem, się domyśliłam, ale też lubię to miasto... i Międzyzdroje. :)))

      Wiesz, mam nadzieję, ze w tym roku ruszę cztery literki i wreszcie gdzieś pojadę, choć póki co... jakoś mi się nie chce. Starzeję się. :))

      Usuń
    7. A ja tam nigdy nie byłam. Ani w Szczecinie, ani w Międzyzdrojach. Po przekątnej mam :)

      Usuń
    8. No, to jeszcze wszystko przed Tobą.

      Mnie się marzą Chiny i Australia - chyba w przyszłym wcieleniu!

      Usuń
    9. Mnie identycznie! Tylko w odwrotnej kolejności i jednak w tym wcieleniu... Ale mam jeszcze jedno marzenie, większe, ważniejsze i bardziej nieosiągalne.

      Usuń
    10. To Ci życzę spełnienia tego największego marzenia (ale rym - cym cym!).

      I tych mniejszych również - od tego są, aby się spełniać.

      Usuń
    11. Ale co do tego najważniejszego, jestem bez szans.

      Usuń
    12. Nie wierzę.
      Wierzę w Ciebie i Twoje marzenia.

      Dziś sobota, spij jak najdłużej. :)

      Dobrego dnia!

      Usuń
    13. Właśnie wstałam i nie jestem jeszcze dość obudzona, żeby myśleć :)

      Usuń
    14. No tak, myślenie to wysiłek. :))

      Usuń
    15. Wysiłek wysiłkiem, ale to poranne zaćmienie mózgu... Mama mnie telefonem obudziła.

      Usuń
  6. Ech, jak Ty lubisz sie wloczyc po ruinach... Ja tez lubie, a im starsze tym lepsze. Ciekawe rzeczy opowiadasz, ja nie potrafie zapamietywac nazw miejsc w ktorych bylam, no chyba ze sobie je potem wygugluje ze dwadziescia razy to samo sie zapamieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt - kocham, kiedy przemawiają do mnie wieki!

      Usuń
  7. Ciekawe zestawienia odkopanych ruin i nowszych budowli. Ale w Rzymie to chyba normalne, kopniesz jakiś kamyk, a tu okazuje się, że kawalek jakiejś starożytnej świątyni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. I tak sobie turlasz zabytki czubkiem buta... :))
      W Grecji jest tak samo.

      Usuń
  8. Sehr interessant.
    A gdzie jest obecnie pępek świata? Na Nowogrodzkiej w Warszawie?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? Przecież byle dziecko wie, że pod Wielką...

      Usuń
    2. Oj, naraża się jedynie słusznej sile...

      Usuń
    3. "sz" mi zeżarło i tak jakoś w trzeciej osobie wyszło.

      Usuń
    4. Nie szkodzi - i tak zrozumiała :)

      Usuń
  9. Czytam sobie, czytam... Już chciałam napisać, że nic nie rozumiem ale... rozumiem wszystko. Zaćmienie przeprowadzkowe mózgu , chyba zaczyna mi przechodzić. Nie wiem jeszcze w co czy gdzie, ale to fakt.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Z przyjemnością przeczytałam i obejrzałam.
    Jest napisany dwa tysiące lat temu przewodnik po zabytkach,"U stóp boga Apollona", już chyba wtedy byli turyści. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turyści istnieli chyba od zawsze :)

      Usuń