sobota, 9 kwietnia 2016

321. Gniazdko



Perypetie Ozonki z poszukiwaniem odpowiedniego lokalu na zamianę przypomniały mi pierwsze odwiedziny u koleżanki ze studiów po jej zamążpójściu. Wizyta sprawiła, że kopara opadła mi do parteru. Młodzi z dumą powitali mnie w swoim świeżo nabytym gniazdku.
Gniazdko miało powierzchnię 20 m2. W trzech z czterech ścian miniprzedpokoju znajdowały się otwory drzwiowe, a na jedynej pozostałej w całości zmieściła się tylko listwa z wieszaczkami na okrycia wierzchnie. Na wprost drzwi wejściowych wchodziło się do pokoju. W meblach nie mieściło się wszystko, więc ubrania leżały starannie poukładane w schludne stosiki na fotelu i ławie. O dziwo, apartament wyposażony był w balkon, było więc przynajmniej gdzie suszyć pranie (takiego luksusu do dzisiaj nie dorobiłam się ja). Co prawda suszarka by się tam nie zmieściła, ale przynajmniej można było przywiązać sznurki do barierek. Inny sposób użytkowania balkonu – ze względu na rozmiary – nie wchodził w grę.
Z przedpokoju wchodziło się również – przez rodzaj wąskiego gardła – do łazienki. W owym gardle mieściło się coś na kształt kuchni. W mikroskopijnej wnęce wisiała szafka, a pod nią trzypalnikowa kuchenka. Na dole można było trzymać np. kosz na śmiecie. Stojąc przodem do kuchenki miało się za plecami drugą szafkę.
Szczyt wyrafinowania stanowiła jednak łazienka z wanną tak krótką, że chyba nie dało się w niej usiąść. Za rury biegnące nad umywalką powtykane były przykrywki do garnków i sitka. W nogach wanienki znajdowała się muszla klozetowa, a ukoronowanie całości stanowiła stojąca naprzeciw niej… lodówka! To chyba najpraktyczniejsze rozwiązanie świata: siedząc na sedesie można było jedną stroną wpuszczać, a drugą wypuszczać.
Dla kogo, u cholery, buduje się coś takiego?!

48 komentarzy:

  1. Dla minimalistów się buduje ;) Ponoć minimalizm w niektórych kregach jest bardzo modny.
    A tak powaznie, to też się często zastanawiam, dla kogo i czy owi architekci mieszkali choć przez chwilkę w swoich mózgowych wybździnach. Pewnie nie i wymyślali jeszcze lepsze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba muszą być minimaliści-anorektycy!

      Usuń
    2. Minimaliści-masochiści!

      Usuń
    3. Ciekawe, czy się myją.

      Usuń
    4. Minimalistycznie zapewne ;)
      Co do masochizmu to sie zgadzam. Minimalizm minimalizmem, ale bez przesady.

      Usuń
    5. Podpisuję się pod tym, a w ogóle to uważam to za idiotyzm.

      Usuń
  2. Po wojnie byl deficyt mieszkan, a ta podobno zla komuna chciala jednak zapewnic wszystkim jakies lokum. Pieniedzy na inwestycje tez za bardzo nie mieli, budowali wiec niezwykle oszczednie i tak powstaly te slynne mieszkania gomolkowskie.
    W Niemczech bylo podobnie. My zajmujemy takie powojenne niewielkie mieszkanie, tyle ze odpicowane na nowo i z dobudowanym niedawno balkonem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to takie niezbyt powojenne, trochę młodsze. Tak czy owak, trzeba psychola, żeby kazać człowiekowi w czymś takim mieszkać.

      Usuń
    2. Teraz w takim i ja mieszkam :(

      Usuń
    3. Czynsz miał osiągnąć, w poprzednim mieszkaniu, prawie wysokość mojej emerytury. W tyle mam taki czynsz. Wyprowadziliśmy się!

      Usuń
    4. ...i lodówkę w sraczu?

      Usuń
    5. Nie, na szczęście nie;)))
      Od tamtych czasów sporo spraw znormalniało:)

      Usuń
    6. Oj, nie popieram tego poglądu.

      Usuń
  3. Ostatnie dwa lata studiów mieszkałam w kawalerce po bracie mojej mamy. Apartament ten miał 24 mkw powierzchni, znaczy 1 przedpokój z szafą w ścianie i wnęką kuchenną, 1 pokój, 1 łazienka, 1 balkon (loggia). Potem w tym mieszkaniu przez 20 lat mieszkali moi rodzice. Lodówki w sraczu nie było, ale zlewozmywak owszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale szafa w przedpokoju była! I loggia!

      Usuń
    2. No fakt. Luksus niezaprzeczalny. Od wiosny do jesieni zabudowana loggia jest doskonałą sypialnią. Sprawdziłam.

      Usuń
    3. Wiem coś o tym - u moich rodziców jest 5-metrowa loggia, chociaż niezabudowana. W lecie zawsze urzędowałam tam całymi dniami, spałam na leżaku i jadłam pomidory prosto z parapetu (tam były poukładane po przyniesieniu z działki). W nocy też tam sypiałam.

      Usuń
    4. Którejś pięknej jesiennej nocy poszłam spać na balkon, żeby mi było cieplej to wzięłam do towarzystwa termofor. I ta łachudra gumowa przeciekła. I obudziłam się w kałuży.

      Usuń
    5. Nigdy nie mieliśmy termoforu. Nawet nie wiedziałabym, co z nim zrobić.

      Usuń
    6. Co do przytulania, zamiast termoforu wolałabym...

      Usuń
    7. Ja też, ale na bezptaszu i krowa słowikiem :)

      Usuń
    8. Co prawda, to prawda :))

      Usuń
  4. Nasza Cioteczka ma 28mkw, najbardziej bawi mnie prysznic... za ścianką działową... w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam koleżankę z kabiną prysznicową w kuchni, ale mimo wszystko mieli fajne to mieszkanie i relatywnie duże.

      Usuń
    2. Zaraz po studiach mieszkaliśmy z dzieckiem w kawalerce 38 m.Młodość,dobre zdrowie i fajna praca wynagradzały nam wszelkie niedostatki,związane z małym metrażem;)Dziś znana mi młodzież nie schodzi poniżej tzw.apartamentowca - mieszkania lub domku..w zależności od zasobności portfela rodziców:))
      Pozdrawiam,
      Eo

      Usuń
    3. 38 m to już full wypas! Ludzie mieszkają w takich mieszkaniach całymi rodzinami.

      Usuń
  5. ...koleżanka miała coś w tym stylu. Dostała od rodziców takie wiano :) 20 metrów, bez balkonu, kuchnia tak maciupka, że ledwo stanęła szafka, na niej mała lodówka ( o ile dobrze pamiętam radziecka), na przeciwległej ścianie zlewozmywak i 40 cm. szerokości własnej roboty szafka sięgająca od sufitu do podłogi. Łazienki nie było, wc na półpiętrze...przedpokój był tak wąski i krótki, że gdy się otworzyło drzwi, a drzwi otwierało się do wewnątrz to aby można było wejść do środka, osoba otwierająca musiała wejść do kuchni...inaczej szans na wejście nie było...Mieszkanie, dodam, zbudowano w 1973 roku, za PRL...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje jakoś niewiele większe, ale jednak bardziej funkcjonalne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja siostra z mężem i córką mieszkali w czymś takim. Ze 20 metrów kwadratowych w podobnej konfiguracji. Na swój sposób najciekawiej prezentowała się "kuchnia". Była to dwupalnikowa kuchenka gazowa we wnęce w przedpokoju.
    Cóż. Takie były czasy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką też kuchenkę mieli owi moi znajomi, tylko bardziej wypasioną, bo pomiędzy dwoma większymi palnikami był jeszcze malutki trzeci.

      Usuń
    2. To można było przygotować obiad z trzech potraw! Bez robienia przerw technologicznych. Szał!!!

      Usuń
    3. No nie wiem - może garnki z patelnią by się nie pomieściły.

      Usuń
  8. Jak to czytam to aż wstyd się przyznać jakim ja burżujem jestem. Owszem, przeszłam swoje "miodowe lata" z malutkim dzieckiem w klitce w akademiku, cały nasz dobytek mieścił się w jednym pokoju z umywalką. A potem już poszło burżujstwo. Najpierw wynajęliśmy mieszkanie 3 pokojowe, potem kupiliśmy mieszkanie 5-pokojowe do totalnego remontu, potem dom. Nigdy nie mieszkałam w klitce, zresztą mam klaustrofobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko... aleście bogaci! Nic mi tak w życiu nie doskwiera jak to ciasne mieszkanie bez balkonu. W dodatku ja też mam klaustrofobię, ale co z tego? Tu jest Polska, tu jedna goła pensyjka samotnej matki nie poradzi, choćby się przyszło udusić.

      Usuń
    2. Bogaci? Mieszkanie remontowalismy 7 lat, poszlo na to ze trzy kredyty. Czasami nie bylo co do garnka wlozyc. No ale sie oplacilo przy sprzedazy. Dom ktory mam teraz jest na kredyt, bede go splacac do emerytury, ale to i tak o wiele mniej niz bym wynajmowala. No chyba ze wyjde znowu za maz, przeprowadze sie do chlopa a ten wynajme, o wtedy to bede juz odrobine bogata :-)
      Masz racje, jest latwiej tu i teraz.

      Usuń
    3. Mimo wszystko jesteś w stanie spłacać kredyt w pojedynkę - ja jestem bez szans. Nawet nie wiem, czy bym jakiś kredyt dostała. A za mąż się nie pchaj, nie miała baba kłopotu, to za mąż wyszła... :)

      Usuń
    4. Co racja, to racja.
      Kurczę i niestety.
      :)

      Usuń