poniedziałek, 18 kwietnia 2016

325. Głupie gadanie


Nie wiem, dlaczego porzekadła i przysłowia nazywa się „mądrością narodu”. Rzekomo ją wyrażają i biorą się – przynajmniej część z nich – z obserwacji życia, ale jakoś mi się nie wydaje. Dla przykładu, podobno podróże kształcą. Ale pytanie: kogo? Pustaka, który niczym się nie interesuje, nie wykształci nic, choćby podróżował dookoła świata sześć razy do roku. Jaki głupi pojechał, taki powróci. Klasycznym przykładem może być kolega-bufon Góralki, która oniemiała, zapytawszy go o to, co ciekawego zobaczył za granicą, bawiąc na dwutygodniowych wczasach. Dowiedziała się bowiem, że mając all inclusive, basen i drinki z palemką, nie miał potrzeby ruszać się z hotelu na krok.
Gotuje się we mnie, gdy słyszę, że cierpienie uszlachetnia. Nie, kuźwa, nie uszlachetnia! Wystarczy popatrzeć na człowieka, który zebrał od życia wiele kopniaków – w końcu sam zaczyna wierzgać, gryźć, kopać i oddawać razy na prawo i na lewo. Cierpienie jest bezsensowne i kaleczy, prędzej zabije w człowieku szlachetność niż ją wzbudzi. Najczęściej czyni go złym.
Podobnie gówno prawda, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Każda tragedia, każde nieszczęście, nawet każda kolejna trudność osłabia, ujmuje sił, zniechęca, demotywuje. Wiem to z autopsji. W najmniejszym stopniu nie wzmacnia!
Od pieprzenia, że każdy jest kowalem swojego losu i że dla chcącego nic trudnego cierpną mi zęby i skóra na dupie. Są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, choćby się człowiek nawet w kucki porobił i żadne brednie tego nie zmienią!
I dlatego nie lubię głupiego gadania.

72 komentarze:

  1. No i nareszcie na koniec żeś mądrze powiedziałaś :-)))
    Są rzeczy których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, więc po co się nimi zadręczać? Jak się na coś nie ma wpływu to należy to olać i zająć tylko tym na co się wpływ ma.
    Ale to prawda że każdy jest kowalem swego losu. Nie ma co zwalać na innych, każdy powinien być odpowiedzialny za siebie. A jak nie jest to to jest właśnie jego wina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gówno prawda. Nie zgodzę się i koniec. Są rzeczy, na które nie mamy wpływu mimo wysiłków. Naz los nie zależy w całości od nas!

      Usuń
    2. To prawda, nasz los nie zależy w całości od nas. Ale od nas zależy co my z tym losem zrobimy. Przeczytałam właśnie wszystkie komentarze. Nic nowego, przecież od dawna wiem że jesteś osobą pesymistyczną, że widzisz wszystko w czarnych kolorach itepe. Ale to Twój wybór, nie zgadzam się ani z tym że to cierpienie Cię tak ukształtowało, ani z tym że przez to stałaś się zła. Bo co to znaczy "zła"? To że masz swoje własne zdanie? To że nie podoba Ci się coś i potrafisz to wyrazić? To że coś Cię denerwuje i nie wahasz się o tym powiedzieć? To że masz uczucia, że potrafisz kochać i nienawidzić? Czy to czyni Cię złą??? Zła byłabyś jakbyś robiła krzywdę wszystkim dokoła, jakby perfidnie i z zimną krwią biła i zabijała, jakbyś nie miała z tego powodu wyrzutów sumienia pozostając świadomą swego okrucieństwa osobą. Nie. Ty nie jesteś zła i koniec. I kropka. Ty jesteś po prostu ponura bo nie chcesz widzieć że słońce świeci przez burzowe chmury i że gówno leży w ślicznej zielonej trawie. Ale to jest Twój wybór, a nie los.

      Usuń
    3. Przede wszystkim - jestem realistką, a realista już z definicji musi być pesymistą :) Ale przede wszystkim jestem maksymalistką i kiedy chcę słonia, a mogę mieć tylko żyrafę, to mnie to nie satysfakcjonuje. No i nie umiem się oszukiwać.

      Usuń
  2. Podpisuje sie pod wszystkim czterema konczynami. Tych wszystkich przemadrzalcow z gotowymi receptami na zycie dla innych, bo im sie sprawdzily - chetnie bym rozstrzelala. Wszystko bzdury i truizmy i niech ich szlag!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołóżmy jeszcze "Bozia cię kocha".

      Usuń
    2. Mnie nie kocha, bo w bozie nie wierze.

      Usuń
    3. A mnie kocha bo w niego tez nie wierze, nie podejrzewa mnie wiec o podlizywanie sie, widzi we mnie potencjal samodzielnego myslenia, nic mi nie robi zlego. Kochac mnie musi, nie inaczej.

      Usuń
    4. Zważywszy na to, że nie istnieje, to na pewno Cię kocha :))

      Usuń
    5. Frau Be, sprawdzilem. Wszedlem na bloga 'Dzis tez cie kocham'. Kocha. A ze to 'blog' a nie 'bog'? To tylko jeden kulfonik w postaci 'l'... bog, blog, blok, gol, bol, log, LOL :DDDD

      Usuń
    6. Nie wiem, jak komu, ale mnie te kulfoniki jednak robią różnicę.

      Usuń
  3. Zajrzałaś mi do głowy czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wkurzyło mnie głupie gadanie :)

      Usuń
    2. Tak jak i mnie, dzisiaj zwłaszcza...

      Usuń
    3. Takie "dzisiaj zwłaszcza" zaczyna się zdarzać coraz częściej.

      Usuń
  4. moja osobista madrosc i prawda18 kwietnia 2016 18:36

    Be, be, be, Frau Be! Jestes mloda. Masz energie. Zyjesz intensywnie. Masz jeszcze maly dystans do pewnych rzeczy. Te wszystkie madrosci aplikuje sie innym (i sobie w ramach autosugesti) aby latwiej bylo zniesc chwile czarnych mysli zawladnietych przez pesymizm zyciowy. Pewnie, ze to 'goowno prawda' ale czym ona jest gorsza (lub lepsza) od 'prawdziwej prawdy', polprawdy czy 'tez prawdy' (plus innych odcieni prawdy)?
    Przyklad 'pustaka' to najlepszy przyklad na to, ze podroze ksztalca: dopiero tam zrozumial co dobre, wygodne, latwe i piekne. Zrozumial, ze latanie po wydeptanych sciezkach turystycznych to mniej fascynujace niz 'kontemplacja' pod palmami... a moze byc nawet niebezpieczne dla mozgu... :))))
    Ja tam uznaje przyslowia i stosuje wybiorczo a podrozowaniem sie przesycilam i cenie sobie spokoj pod grusza, ciesze sie uczta zwyklych dan (nawiazanie do uczty Baltazara i puenty - uczta sie sami)... Podroze wiec ksztalca. Mnie uksztaltowaly. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze jest wiedzieć, czego się chce!

      Usuń
    2. moja osobista madrosc i prawda18 kwietnia 2016 22:13

      ... i wiedziec czego sie nie chce. :)))
      Przyklad: Chce gwiazdke z nieba i nie chce jakiegos Plutona, Marsa... ani nawet Venus. Co ja bym z nimi poczela na tej biednej Ziemi. :D Wniosek? Gwiazdka jest marzeniem, niewiedza, zmienna, nierealnoscia poprawiajaca samopoczucie ale lepiej, zeby sie to marzenie nie spelnilo.

      Usuń
    3. Trudno odmówić logiki takiemu tokowi myślenia!

      Usuń
    4. Popieram "Moją osobistą mądrość i prawdę". Rację ma!

      Usuń
  5. "Pokorne ciele dwie matki ssie", nienawidziłam tego przez całe dzieciństwo.
    Kowalem swego losu jest się poprzez zmianę sposobu myślenia, jest to stan umysłu. Louiza Hay wyszła z raka złośliwego bez operacji (wielokrotnie gwałcona w dzieciństwie) przez zmianę sposobu myślenia, "kocham i akceptuję siebie" mówiła patrząc sobie w oczy w lustrze. To się nie dzieje raz dwa hop i już, przez lata myśląc o sobie źle,(a my kobiety niestety to mamy wpisywane od dzieciństwa w umysł) nagle nie stanie się inaczej bo tak chcemy.
    Znam panią co powtarzała nieustannie na głos dzień w dzień "z dnia na dzień coraz to gorzej i gorzej" i tak miała, więc niewątpliwie kowalem swego losu była, czyż nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie. W takie gadanie też nie wierzę :)

      Usuń
  6. Bo tych wszystkich mądrości, nie należy stosować "jak leci". Są niuanse i niuansiki, które to wszystko zmieniają. W ogóle to wiem co robię i "robię co wiem". Tylko bez"śmichów chichów proszę".
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako dziecko wciąż słyszałam, jak sąsiad pijaczyna wydziera japę do córki z "mundrościom" pt. Dzieci i ryby głosu nie mają.
    Dla mnie to przysłowie jest jednym z najgłupszych. Pamiętam stres, jaki mi towarzyszył, gdy analizowałam te słowa. Na szczęście szybko się wyprowadziliśmy do innego domu, bez takich sąsiadów. Trauma została.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie sie bardziej podoba powiedzenie 'dzieci i ryby glosu nie maja' niz stwierdzenie: No i co sie wymadrzasz malolacie lub: Zamknij morde szczeniaku!!!!

      Usuń
    2. A ja zwyczajnie nie przepadam za dziećmi.

      Usuń
    3. Ja tez nie lubie ryb. :|

      Usuń
    4. Dzieci są gorsze, bo dłużej się gotują.

      Usuń
  8. Ludzie najnormalniej w świecie wycierają sobie usta słowami, które są właściwe tylko w pewnych sytuacjach. Jakiego kopa można strzelić jakiejś osobie niewłaściwą "mądrością" w niewłaściwym momencie, wie niemal każdy, kto nie jest gruboskórny...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem takim mądrym powiedzeniem można kogoś bardziej zdołować, niż jest zdołowany, dlatego moim ulubionym jest 'nie zawsze mów, co wiesz, ale zawsze wiedz, co mówisz'. Czyli milczenia złotem jest jednak :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Fakt, wiele z tych "mundrości" tylko o kant ... stołu potrzaskać.
    Wkurza mnie szczególnie to o cierpieniu, które rzekomo uszlachetnia...
    Aczkolwiek Ela ma trochę racji z tą zmianą myslenia. Chociaż jest to czasem bardzo, bardzo trudne, bo nasza podświadomość ostro wierzga przy próbach zmiany myślenia i nam na to nie pozwala. Trzeba długiej i wytężonej pracy nad sobą. Piszę to z wlasnego doświadczenia. A ile mi jeszcze zostało do przerobienia .... szkoda gadać. Bo mimo pracy i tak nie wychodzi ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w to nie wierzę. Powtarzaniem w kółko dowolnych słów nie zmieni się rzeczywistości.

      Usuń
    2. Jakaś kobitka popadła w obłęd (wiem od pań pielęgniarek z psychiatryka, gdzie mam zajęcia), bo czytywała tzw. "literaturkę pozytywną" typu L.L.Hay czy Joseph Murphy i po całej chacie miała porozwieszane tzw. afirmacje, typu: "Jestem piękna i myślę pozytywnie" i inne bla, bla, bla... Od kilku lat jest stałą pacjentką. :(

      Usuń
    3. Czytałam coś takiego, chyba tego Murphiego. Wszystko to funta kłaków niewarte. Aż szkoda zostać z tego powodu pacjentem psychiatryka. Nie warto marnować życia dla idei. Żadnej.

      Usuń
    4. Jak z wszystkim, łatwo przesadzić.
      Jestem zawodowym niedowiarkiem, więc też nie powtarzam sobie żadnych mantr i afirmacji, bo w to nie wierzę, tylko po prostu, w pewnym momencie zaczęłam inaczej myśleć o sobie, lepiej. Dużo się zmieniło na dobre w moim życiu, naprawdę.
      Jakbym się za siebie nie wzięła, byłoby ze mną źle, albo już by mnie na tym świecie nie było.
      Długo by o tym pisać.
      To temat na rozmowę po świt, a nie na komentarz pod postem ;)

      Usuń
    5. Prędzej pod mostem niż pod postem :)))

      Usuń
    6. Oj tam, zaro tam pod mostem ;) Zimno i głośno ;)

      Usuń
    7. Lidko, cierpienie uszlachetnia. Musi byc tylko zabojczo glebokie, nieludzkie, dlugotrwale. Czlowiek przechodzi takie przemiany, ze to nazywa sie procesem 'uszlachetnienia'. Powiedzenie nie twierdzi jednak, ze to uszlachetnienie jest akurat dobrem. ://// Jest zmiana.

      Usuń
    8. O właśnie, zmiana. Jest na pewno, co do tego sie zgadzam.
      U niektórych dobra, u niektórych zła.
      Dajmy na to choroba. Może sprawić, że kiedy człowiek wyzdrowieje, to się ogarnie, albo zatruje swoimi dolegliwościami cale otoczenie.
      Długo by o tym pisać ,bo różne są przypadki.

      Frau Be - no nie zawsze, ale zawsze pod mostem jest Echo, to znaczy echo ;))

      Usuń
    9. Nad mostem tez. :))) Pozdrowienia.

      Usuń
    10. Echo... echo... cho... o...

      Usuń
  11. Tak,to w wiekszosci glupie powiedzenia.
    I jeszcze bardzo wkurzajaca jest moda,chyba rodem z Ameryki) na mowienie ludziom pierdylion razy diennie"kocham cie".Że to niby ma moc sprawcza i ludzie staja się lepsi i będą kochać się nawzajem.
    G**o prawda.
    pozdrawiam
    Eo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie gie prawda. :D
      Lepiej przyjac zasade, ze sie poinformuje dana osobe, gdy sie cos zmieni (przestanie sie ja kochac) :D

      Usuń
    2. Osoby inteligentne rozumieją , a raczej czują wszystko bez słów!

      Usuń
  12. Mądrości ludowe to zabobony, naszym życiem rządzą niezależne od siebie ciągi przyczynowo-skutkowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Nie wierzę zwłaszcza w zmienianie rzeczywistości jakimś "pozytywnym myśleniem" lub za pomocą powtarzania jakichś mantr dowolnej treści.

      Usuń
    2. ...bo i nie zmienisz rzeczywistości słowami, ani nawet myśleniem tzw. pozytywnym...są ściany nie do przebicia i Rubikony nie do przejścia, chociaż człek się stara jak może, chociaż daje z siebie wszystko to guzik z tego...:(

      Usuń
    3. Oczywiście, że tak! Masz najtrzeźwiejszy osąd świata.

      Usuń
    4. ...życie mnie nauczyło patrzeć na świat trzeźwo!

      Usuń
    5. Mnie też. Jak się komuś porządnie za kołnierz naleje, to szybko trzeźwieje.

      Usuń
  13. Akurat ja jestem po drugiej stronie barykady i wierzę w inne rzeczy. Może dlatego, że cierpię i chociaż baaardzo mnie to wkurza, to wiem, że również bardzo mnie zmieniło, bo musiało. W wielu aspektach na lepsze. Przede wszystkim nauczyło poszukiwać i stawiać sobie najtrudniejsze pytania, a przede wszystkim myśleć. Właśnie o tym, co ma sens, a co nie. Może dlatego łatwiej jest mi się czasami pogodzić z tym, co mnie spotkało, czego nie zmienię, ale mogę tego nie rozdrapywać. Podróże kształcą tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć, a nie tylko leżeć przy basenie z drinkiem. A to, że każdy jest kowalem własnego losu....każdy z nas ma wybór jak myśleć i jak postępować. Można się dołować, nie wierzyć w nic i nie chcieć się zmieniać, a można też inaczej. Jedno wiem na pewno. Trzeba wszystkiego w życiu próbować zamiast się poddawać i tylko narzekać, że nic nie działa. A jak ma działać skoro tego nie chcesz?
    Pozdrawiam ciepło i z uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W inne rzeczy" to znaczy w jakie?

      Usuń
    2. Właśnie w takie w jakie nie wierzysz Ty :))) Nie całkiem zaprzeczam temu, co napisałaś, ale z wieloma kwestiami się nie zgadzam. Uważam, ze jest zupełnie na odwrót. No tak, ale tym chyba różni się pozytywne nastawienie do życia od negatywnego. Na własnej skórze przekonałam się, jak to jest być po dwóch stronach. Dlatego wolę wierzyć, że cierpienie może nie każdego uszlachetnia, ale na pewno potrafi zmienić na lepsze. Wiele spraw zależy od naszych wyborów, bo nikt za nas nie przeżyje życia. No tak, ale kto komu broni siedzieć i się nad sobą użalać. Spróbuj przez cały dzień marudzić i mówić, że czujesz się źle i wszystko Cię boli i jest do kitu, a na drugi dzień na przekór wykrzesz siebie dużo dobrej energii i nastaw się na dobre samopoczucie. Myślę, że zauważysz zmianę, nawet jeżeli na początku wcale nie uwierzysz w to, co mówisz: "czuję się świetnie". Każdy dobty psycholog przyzna mi rację :)

      Usuń
    3. To faktycznie jesteśmy po przeciwnych stronach barykady. Przeżyłam w życiu takie cierpienie, które ani mnie nie wzmocniło, ani nie uczyniło lepszą - przeciwnie, odebrało chęć życia (byłam na krawędzi, jeśli rozumiesz, co to znaczy) i wyzwoliło cechy, których wcześniej nie miałam (te złe). Dokładnie wiem, jak bardzo zmieniłam się na gorsze. Brzmi to pewnie enigmatycznie, ale nie będę się publicznie wyflaczać. Jeśli jesteś ciekawa, mogę powiedzieć Ci więcej w mailu. Być może "każdy dobry psycholog" przyzna Ci rację, ale żaden psycholog nie rozwiąże problemu, z którym aktualnie się borykam ani nie odmieni tego, co się stało w przeszłości, dlatego ani nie wierzę w psychologów, ani w pieprzenie o byciu kowalem swojego losu. Dam Ci przykład z Twojego podwórka. Wybierałaś swoją chorobę? W jaki sposób to zrobiłaś? Tak właśnie chciałaś żyć? Jeśli tak, to w takim razie rzeczywiście jesteś kowalem swojego losu. A jeśli nie wybierałaś życia z chorobą, która posadziła Cię na wózku, to może powtarzanie czegoś do lustra Cię uzdrowiło (albo jakiś dobry psycholog), a ja nic o tym nie wiem? Jeśli tak, to w takim razie szacun, jesteś kowalem własnego losu!
      Można by jeszcze powiedzieć mojej ciotce, która straciła córkę, że jest kowalem własnego losu, bo jej kazała umrzeć albo mojej kuzynce, chorej na s. m., bo chciała zachorować. To mam jeszcze przykład tej części mojej rodziny ze strony mamy, która zginęła w komorach gazowych - też byli kowalami swojego losu? Pewnie się tam pchali bez kolejki.

      Usuń
    4. Frau Be. Smutne to co piszesz. Cierpienie Cie zmienilo na gorsze. Znaczy tak chcialas? Tak wybralas? Moglas wybrac zmiane na lepsze tak jak to inni robia. Choroba? To nie jakies dziwadlo ale stan, ktory ma zwykle jakies podloze (chocby genetyczne). Podziwiam Polly Anne za postawe wobec swojej choroby (i wszystkich innych, ktorzy mimo wszystko staraja sie czerpac z zycia to co dla nich mozliwe). Przyklady cierpienia innych mimo wielkiej zdolnosci do empati, nie potrafimy odczuwac tak jak osoby zainteresowane. Mam znajoma bezdzietna: wszyscy prawie (szczerze czy nie) jej wspolczuja a ona samo jest szczesliwa, ze nie musi sie martwic nadchodzacymi czasami dla przyszlego pokolenia... Antyspoleczne podejscie? Nie chce przekazac genu, ktory moze unieszczesliwic potomstwo i cala reszte ... :| spoleczenstwa.
      A te komory gazowe? Czasu ani miejsca urodzin nie mozna sobie wybrac ani zmienic, na reszte mozna miec wplyw (mniejszy lub wiekszy wg rozumu, odwagi itp).
      Frau Be, moze powiesz jeszcze, ze nie wierzysz w szczescie, bo ono tez nie zalezy od nas samych?

      Usuń
    5. Oczywiście, że nie wszystko w życiu zależy od nas np. wypadki losowe i wiele chorób ( bo część z nich sami sobie fundujemy). Ja oczywiście nie wybierałam choroby, ale tylko ode mnie zależy, jak będę z tym żyć. Poddam się i ze zwieszoną głową będę siedzieć na wózku, czy wręcz przeciwnie. Zawalczę dalej mimo tego wózka. Oczywiście nie twierdzę, że jestem super szczęśliwa i nigdy nie mam dylematów i dołów. Mam, jak każdy. Ale z tej całej mojej sytuacji staram się wyciągnąć coś więcej, niż tylko cierpienie. Wiem również, że stan sprzed wózka, kiedy jeszcze dużo chodziłam mogłam utrzymać dłużej, ale tylko wówczas gdybym nie spróbowała żyć w miarę normalnie i nie podjęła pracy. Mimo wszystko nie żałuję. Dlatego właśnie twierdzę, że jestem kowalem własnego losu w bardzo dużej mierze. Życie nie jest różowe. Każdy ma swoje problemy. Ważne jest jednak, żeby potrafić i chcieć się z nimi zmierzyć. Może nie same tragedie są ważne, ale to jak do nich podchodzimy. Na swoje mega doły też mam sposób. Staram się pamiętać, że życie nie trwa wiecznie i wcale nie musimy się do niego aż tak bardzo przywiązywać. Dlatego staram się nie skupiać tylko na negatywach, ale szukać tych fajnych stron. Może to kolejne "głupie gadanie" i nie tak należałoby się pocieszać, ale są ludzie, którzy maja ode mnie o wiele gorzej i nie mogą zrobić nawet połowy z tego, co ja.
      Pozdrawiam Cię cieplutko, a reszta na mailu :)))

      Usuń
    6. Ludu szczęścia, czy jak Ci tam. Nie wybrałam sobie ani faktu, że chcę się zmienić, ani faktu, jak chcę się zmienić. Stało się to niezależnie ode mnie, bo każda psychika ma swój próg wytrzymałości.
      Nieprawdą jest, że można mieć wpływ na wszystko poza czasem urodzenia i śmierci w komorach gazowych.
      W szczęście wierzę, bo sama kiedyś byłam szczęśliwa i znam ludzi szczęśliwych. Nie oznacza to jednak, że moje szczęście zależy ode mnie.

      Usuń
    7. Polly, ja nie pytam o to, czy walczysz i czy próbujesz coś zrobić, nie każę Ci również cierpieć do końca życia ani siedzieć ze zwieszoną głową. Pytam o zasadność twierdzenia, które jest z gruntu fałszywe.

      Usuń
    8. Przypominam o pewnej znanej 'przypadlosci' z podkresleniem na "Inteligencja intrapersonalna (refleksyjna)": (za Wikipedia) "Inteligencja (od łac. intelligentia - zdolność pojmowania, rozum) – zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia. Zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych. Cecha umysłu warunkująca sprawność czynności poznawczych, takich jak myślenie, reagowanie, rozwiązywanie problemów.

      Rodzaje inteligencji według Howarda Gardnera:

      Inteligencja językowa – umiejętność czytania, pisania i porozumiewania się za pomocą słów, doskonale rozwinięta u pisarzy, poetów i mówców.
      Inteligencja logiczna lub matematyczna – umiejętność rozumowania oraz liczenia. Najlepiej jest rozwinięta u ekonomistów, naukowców, inżynierów, prawników i księgowych.
      Inteligencja wizualno-przestrzenna – umiejętność malowania, rysowania, robienia artystycznych fotografii, rzeźbienia lub wyobrażania sobie trójwymiarowych kształtów; doskonale rozwinięta u nawigatorów i artystów.
      Inteligencja muzyczna – umiejętność układania piosenek, śpiewania, gry na instrumencie, pisania wierszy, a także stosowania rymu i rytmu. Szczególnie rozwinięta u kompozytorów, dyrygentów, muzyków.
      Inteligencja interpersonalna (społeczna) – umiejętność nawiązywania kontaktów; rozwinięta u sprzedawców, nauczycieli i przywódców.
      Inteligencja intrapersonalna (refleksyjna) – umiejętność skupienia uwagi na swoich uczuciach, umiejętność wyciągania wniosków z przeżytych doświadczeń i umiejętność planowania. Ten rodzaj zdolności wiąże się u niektórych ludzi z wielką intuicją.
      Inteligencja ruchowa – zdolności manualne oraz umiejętności sportowe; dobrze wykształcone u gimnastyków, tancerzy, rzemieślników i sportowców, a także chirurgów.
      Inteligencja przyrodnicza – umiejętność rozumienia praw natury i postępowania zgodnie z nimi; dobrze rozwinięta u biologów, rolników i osób działających na rzecz ochrony przyrody.

      Jedynie dwa pierwsze rodzaje inteligencji są uznawane przez klasyczne modele edukacyjne"

      Usuń
    9. Właśnie staram Ci się wyjaśnić, że nie do końca masz racje, ale to jest Twój subiektywny sposób odbioru rzeczywistości i szkoda, ze tak kategorycznie przy nim obstajesz. Zawsze można uznać, że nic nie jest czarne albo białe, tylko ma jeszcze wiele odcieni.

      Usuń
    10. Żadne odkrycie. Test inteligencji wielorakich Gardnera sprawdzałam na sobie już dawno - sprawdza się co do joty. Ale co z tego?

      Usuń
    11. Polly, fakty to nie subiektywizm. Doskonale wiesz, że istnieją rzeczy nie do przeskoczenia, których nie możemy zmienić, choćbyśmy się w kucki porobili. Podałam Ci wystarczające przykłady.

      Usuń
  14. Kolega-bufon nauczył się co oznacza all inclusive. Nie mieszaj tego z turystyką.
    Do pozostałych Twoich przykładów też można znaleźć lepsze wyjaśnienie niż serwujesz.
    Всё зависит от вашей точки зрения.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od tego, do jakiego stopnia kto lubi sam siebie oszukiwać albo wierzyć w placebo.

      Usuń