środa, 20 kwietnia 2016

326. Włochy: spacerem po Rzymie



Schodząc z Kapitolu minęliśmy tajemniczy posąg z brązu. Zakapturzona postać to Nicola di Rienzo – żyjący w XIV wieku przywódca rewolucji ludowej w Rzymie. Autorem pomnika wykonanego w 1877 r. jest Girolamo Masini.


Przy Via del Pozzetto, pod numerem 113, mieści się kamienica, w której mieszkał Adam Mickiewicz, gdy w czasie Wiosny Ludów przyjechał do Rzymu, aby tutaj utworzyć Legion Polski, którego zadaniem było walczyć z Austriakami o wyzwolenie Włoch. Fakt ten odnotowany został na pamiątkowej tablicy:
„Adam Mickiewicz
poeta wielkiej sławy
w tym domu tworzył
dla walk o niepodległość Włoch
oddział dzielnych Polaków
w 1848 roku”
Tablicę ufundowano staraniem Senatu i ludu rzymskiego w 1877 roku.


U stóp wzgórza Pincio rozpościera się słynny Plac Hiszpański (Piazza di Spagna). Jest to barwne i bardzo popularne miejsce spotkań oraz atrakcja turystyczna. Nazwa placu wzięła się od ambasady hiszpańskiej, która niegdyś miała tutaj swoją siedzibę. Najbardziej znanym obiektem na placu są rokokowe Schody Hiszpańskie (Scalinata della Trinita dei Monti), na których współcześnie odbywają się pokazy mody. Są to największe wolnostojące schody na świecie, liczące 138 stopni i podzielone na trzy sektory. Należą również do najszerszych w Europie. Na zlecenie papieża Innocentego XIII zaprojektowali je i wykonali Francesco de Santis i Alessandro Specchi. Zostały ukończone i oddane do użytku w 1726 r. U ich szczytu znajdują się kościół św. Trójcy (Trinita dei Monti) oraz obelisk egipski, który jednak nie jest oryginałem, a zabytkowym rzymskim falsyfikatem sprzed dwóch tysięcy lat. O każdej porze roku Schody oblegane są przez tłumy rzymian i turystów. Wiosną, w czasie festiwalu kwiatów, zamieniają się w kolorowy kobierzec, a zimą na jednym z tarasów ustawiana jest szopka bożonarodzeniowa.


U podnóża Schodów Hiszpańskich stoi pełna uroku barokowa Fontana della Barcaccia (Fontanna Starej Łodzi) w kształcie na wpół zatopionej łodzi, przez której burty przelewa się woda. Wybudował ją w 1627 r. Pietro Bernini, najprawdopodobniej przy pomocy syna, Giovanniego Lorenza. Została wykonana z białego trawertynu, który z upływem czasu pokrył się osadem wapnia, brudu i smogu. Stanęła na Placu Hiszpańskim na pamiątkę powodzi, która dotknęła Rzym. Zimą 1598 r. Tyber całkowicie zalał miasto, a gdy woda opadła, odsłoniła w tym właśnie miejscu starą łódź.



Odchodząca od Placu Hiszpańskiego ulica Via dei Condotti należy do najbardziej znanych w Rzymie. Rozmieszczone są przy niej sklepy najsłynniejszych projektantów mody.



Na malutkim placu u stóp Kwirynału czekało nas niemałe zaskoczenie. Monumentalna, piękna Fontana di Trevi przerosła moje wyobrażenia. Owszem, nastawiałam się na spotkanie z dziełem sztuki, ale mimo wszystko takiego ogromu i tej miary kunsztu się nie spodziewałam. Fontanna wyrosła w tym miejscu nie od razu. Jej powstanie poprzedziła legenda o dziewczynie imieniem Trevia, która wskazała bijące w tym miejscu źródło wracającym do Rzymu legionistom konającym z pragnienia. Pierwsza fontanna, dzieło Leona Battisty Albertiego, stanęła w tym miejscu w 1453 r. Gdy około sto lat później chciał ją przebudować papież Urban VIII, zlecił wykonanie projektu Berniniemu, do realizacji jednak nie doszło ze względu na kłopoty finansowe papieża. Dopiero Klemens XII doprowadził wymianę fontanny do skutku. Istniejący dziś obiekt to dzieło Nicoli Salviego, ukończone w 1765 r. Ma formę łuku triumfalnego wbudowanego w fasadę Palazzo Poli – zabytkowego pałacu należącego do książęcej rodziny Poli. Aby wbudować weń fontannę, trzeba było wyburzyć jego część. Monumentalne dzieło ma 26 m wysokości i 20 m szerokości. Przedstawia Okeanosa na wozie ciągniętym przez koniki morskie, które prowadzą trytony. Po prawej i lewej stronie umieszczone zostały posągi-alegorie Zdrowia i Obfitości, a na górze alegorie czterech pór roku. Zbiornik symbolizujący morze zasilany jest wodą docierającą z odległości 20 km. Na cześć Trevii nazwano ją Dziewiczą Wodą (Acqua Virgo). Wchodzenie do fontanny jest surowo karane, ale za to oblegają ją niesłychane tłumy. Turyści wrzucają do wody pieniądze, aby wrócić jeszcze w to miejsce, ale nie jest to dobry pomysł. Związki chemiczne wytrącające się z monet mają działanie szkodliwe dla kamienia, z którego wykonane są rzeźby. Nie zmienia to faktu, że nie miałabym nic przeciwko powrotowi w to miejsce.




34 komentarze:

  1. Też bym nie miała. Najpierw jednak, chciałabym w ogóle ją zobaczyć ;)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Schodach Hiszpańskich byłam już w godzinach bardzo późno - wieczorno - nocnych, ale ludzi sporo siedziało. Pewnie jest ich tam sporo przez całą dobę.
    Fontanna robi wrażenie, tyle detali ... w te miejsce chętnie wróciłabym, chociaż sam Rzym niespecjalnie się mi podobał. Ale może byłam tam za krótko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam za krótko. Rzym jak Rzym, chaos i masakra, ale chciałabym zobaczyć całego Berniniego...

      Usuń
    2. Całego byłoby ciężko ;)
      Ale w Rzymie, gdzie sie nie odwrócisz to Bernini chyba ;) tak, jak w Barcelonie Gaudi :))

      Usuń
    3. Tak, ale ja po całym Rzymie się nie obracałam :)

      Usuń
    4. I to jest prawdziwy dramat!

      Usuń
  3. Wszystko byloby znacznie bardziej atrakcyjne, gdyby nie te tlumy. Toz to jakis horror ta cizba ludzka. Chyba poprzestane na Twoich raportach. Nie jade do Rzymu! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, chaos i masakra! oblężenie po prostu, z najazdem Hunów włącznie.

      Usuń
  4. O, to w tej fontannie kąpała się Anita Ekberg w "Słodkim życiu". Obie były piękne, i aktorka, i fontanna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej pierwszej nie znam, ta druga mnie zachwyciła do nieprzytomności.

      Usuń
    2. Chciałabym tam kiedyś pojechać, ale... Chociaż, nieobecny mawiał: "Cieć to móć!"

      Usuń
    3. Nie zawsze, nie zawsze...

      Usuń
    4. Jak Ci wiadomo, są rzeczy, które chcę, a których nie mogę.

      Usuń
    5. Wiem, bo ja też takie mam. Czy Ty spać nie możesz?!

      Usuń
    6. W sensie organizmu bardzo mogę, a w sensie ogólnym nie mogę, bo muszę wstawać do kołchozu.

      Usuń
    7. No tak, przyganiał kocioł...

      Usuń
    8. ...a sam kołchoźnik! :)

      Usuń
  5. ...świetna fontanna! A swoją droga ludzi, co mnie nie dziwi, to tam jak mrówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i znów ogonki mi się nie zapisują :( przepraszam, to wina mojej klawiatury, muszę mocno walić w klawisze, niestety czasem o tym zapominam...

      Usuń
    2. Ludziów jak mrówków :)

      Usuń
    3. A z klawiaturą każdy wie, jak jest. Mnie się czasem z powodu długich paznokci po dwa znaki wciskają.

      Usuń
    4. ...o, z powodu długości paznokci mi też, ale to w sezonie...pozadziałkowym :)

      Usuń
    5. Na szczęście mnie sezony działkowe nie dotyczą!

      Usuń
  6. Walczę z kompem. Może tę walkę wygram? Pewności nie mam.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie wszystko pięknie tylko te cholerne tłumy. To kiedy tam jechać? W zimie chyba a i tak nie będzie puściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, tłumy są do kitu. Ale wolę z tłumami niż w ogóle, to mnie tak cieszy jak niewiele już rzeczy na tym padole.

      Usuń