wtorek, 31 maja 2016

339. Życie w słoiku



Jednym z obiektów mijanych przeze mnie w codziennej drodze do pracy jest słoik. Nazwałam go tak w duchu, odkąd ze zdumieniem dokonałam odkrycia, że ściany rzeczonego apartamentowca nie są, jak mylnie sądziłam, zrobione z szyb weneckich albo czegoś w tym rodzaju. Początkowo nie zwracałam na to uwagi – nie chciało mi się zadzierać głowy i gapić na wieżowiec, bo i po co. Aż pewnego razu podniosłam wzrok i, ku zaskoczeniu, skonstatowałam, że przez te szklane ściany wszystko widać! Czajniki stojące na szafkach kuchennych, ludzi siedzących przy komputerach, bałagan w pudełkach…
Nie wiem, jak kto, ale ja bym nie chciała żyć na widoku, jak w szklanym słoiku, przez którego przeźroczyste ściany każdy może sobie zaglądać.
Zdjęcia postanowiłam zrobić z pewnego oddalenia, na wypadek, gdyby komuś przyszło do domu wybiec z domu na mój widok i oklepać mi michę za fotografowanie jego życia prywatnego. Stąd duże zbliżenie, więc zdjęcia nie do końca wyraźne. Z bliska widać znacznie lepiej.

Zdjęcia robiłam właśnie z takiej odległości (tutaj jestem na moście)

Troszkę zbliżenia

Jeszcze większe zbliżenie i już widać elementy wyposażenia mieszkań!

O. Jakieś krzesełko przykryte folią, po prawej ładny, biały regalik... I fragment ocegiełkowanej ścianki.

Kuchnia jak na dłoni, lodówka też.
 
No proszę, łóżko! Niestety, o tej porze już puste, a szkoda, może by się jakieś kino akcji obejrzało :)


niedziela, 29 maja 2016

338. Włochy: San Giovanni Rotondo



San Giovanni Rotondo to miasto i gmina we Włoszech, w regionie Apulia. Jest częścią Parku Narodowego Gargano. Niewielkie miasteczko, pozbawione wartościowych zabytków i atrakcji turystycznych, żyje z obsługi pielgrzymów oraz wyrobu i sprzedaży dewocjonaliów. Od 1916 r. do 1968 r. żył tutaj o. Pio, późniejszy święty katolicki. Szacuje się, że miejscowość odwiedza rocznie około 7 milionów przyjezdnych.
Sanktuarium w San Giovanni Rotondo składa się z klasztoru, starego kościoła pod wezwaniem M. B. Łaskawej, bazyliki M. B. Łaskawej, kościoła św. o. Pio i drogi krzyżowej.
Stary, zabytkowy kościółek przylega bezpośrednio do zabudowań klasztornych. Konfesjonał, w którym o. Pio spowiadał od 1935 r. aż do śmierci, chroni szyba.



Bazylika (Basilica Santa Maria della Grazie) została wzniesiona w latach 1956 – 1959 według projektu Giuseppe Gentile z Boiano. Nad głównym ołtarzem umieszczono mozaikę o powierzchni 60 m kwadratowych, przedstawiającą wizerunek M. B. Łaskawej – dzieło artystów z watykańskiej szkoły mozaiki. Centralne miejsce w nawie zajmuje ołtarz, przy którym o. Pio odprawiał msze.




W 2004 r. została otwarta nowa świątynia – kościół św. o. Pio. Powstała według projektu jednego z najsłynniejszych architektów współczesnych – Renzo Piano. Jest to gigantyczna budowla mieszcząca 10 000 wiernych (w tym 6 500 miejsc siedzących), wzniesiona z kamienia i drewna. Największe wrażenie wywiera okno o powierzchni 700 m kwadratowych, pokryte nowoczesnym witrażem i wielkie łuki wykonane z różnorodnych bloków skalnych.





Gigantyczne okno, które wzbudziło we mnie szczery podziw
Oddzielną częścią kościoła jest kaplica, w której centralnym punktem jest gruby filar kryjący w swym wnętrzu relikwiarz – trumnę ze szczątkami świętego. Można ją oglądać przez specjalny otwór. Pielgrzymi wkładają do środka ręce, dotykają relikwiarza, zostawiają pod nim karteczki z prośbami. Wokół kaplicy biegną mozaiki autorstwa artysty słoweńskiego, o. Marko Ivana Rupnika.

Korytarz prowadzący do kaplicy

Kaplica o. Pio

Filar z relikwiarzem
Otwór, przez który widać relikwiarz

Relikwiarz - srebrna trumna ze szczątkami o. Pio

Wierni dotykający relikwiarza i wkładający karteczki z prośbami

Po zakończeniu II wojny światowej z inicjatywy o. Pio powstał szpital kliniczny o nazwie Dom Ulgi w Cierpieniu (Casa Sollievo della Sofferenza). Ze względu na najwyższe standardy personalne, organizacyjne i technologiczne Dom Ulgi w Cierpieniu jest jednym z najbardziej prestiżowych szpitali we Włoszech.

Dom Ulgi w Cierpieniu


czwartek, 26 maja 2016

337. Nowy



Trochę to daleko ode mnie, ale korciło mnie, żeby pójść i zobaczyć tak zwany nowy most. No to poszłam i zobaczyłam. To znaczy, widziałam go już kilka razy wcześniej, ale zawsze przejazdem.


Do tej pory nowym mostem nazywany był ten, którym popierniczam codziennie do pracy, ale teraz nowości przybyło. Nie powiem, malowniczy jest, ale ze zrobionych zdjęć i tak nie jestem zadowolona. Nowy prezentuje się, moim zdaniem, najlepiej z boku, ale nie wiem, dokąd należy pójść, żeby uchwycić go w całości.


Powstał między osiedlami Załęże i Staromieście, ma prawie pół kilometra długości i 108,5 m wysokości, dzięki czemu jest drugim co do wysokości w Polsce (wyższy od niego jest tylko most Rędziński we Wrocławiu, mierzący 122 m) i, oczywiście, najwyższym na Podkarpaciu. Płyta mostu podwieszona jest do pylonu za pomocą 64 stalowych lin potężnej grubości.






Wewnątrz pylonu znajduje się klatka schodowa, którą można dostać się na szczyt. Z wszystkich czterech jego stron widnieje herb miasta.


Przez most, biegnący od ulicy Załęskiej do Lubelskiej, prowadzą cztery pasy ruchu, chodniki dla pieszych i ścieżki rowerowe. Nadano mu, moim zdaniem, ni z gruszki, ni z pietruszki, imię Tadeusza Mazowieckiego.


Tak czy owak, należy do najbardziej innowacyjnych i najnowocześniejszych konstrukcji tego typu. I co najważniejsze – bardzo mi się podoba.