niedziela, 1 maja 2016

328. Włochy: ora et labora



Na apenińskim wzgórzu Monte Cassino między Rzymem a Neapolem, na wysokości 516 m n.p.m. wznosi się najstarsze opactwo benedyktyńskie. Stanęło w miejscu dawnej fortyfikacji rzymskiej Municipium Casinum, gdzie znajdowała się m.in. świątynia Apollina. Gdy w 529 r. przybył w to miejsce Benedykt z Nursji, zniszczył starą budowlę i zastąpił ją kościołem poświęconym św. Janowi Chrzcicielowi. Wybudował w tym miejscu także klasztor, którego reguły był twórcą. Zakonnicy benedyktyńscy propagowali modlitwę i pracę, co zamykało się w zawołaniu „ora et labora”. Parali się astronomią, filozofią, medycyną, muzyką, prawem, przepisywaniem ksiąg, tłumaczeniem starożytnych tekstów z greki i łaciny.

 
Historia klasztoru była burzliwa, gdyż ze względu na położenie wielokrotnie stawał się celem ataków, był terenem walk, niszczyły go trzęsienia ziemi. Od 1866 r. ma status pomnika narodowego, dlatego po całkowitym zniszczeniu w czasie bitwy pod Monte Cassino został odbudowany przez rząd włoski. Przywrócono go do stanu z przełomu XVII i XVIII wieku.
Już sam wjazd na Monte Cassino dostarcza skrajnych emocji. W górę prowadzą serpentyny wijące się ostrymi zakosami nad przepaścią. Im wyżej, tym piękniejsze widoki, nie wszyscy jednak są skłonni je podziwiać. Powtórzyła się historia z góry Tabor. Kulka pojękiwała ze strachu i modliła się o przeżycie, Kościotrup siedział obojętny i niewzruszony, a mnie się, oczywiście, podobało.
Zastaliśmy klasztor częściowym remoncie, jednak dało się zobaczyć to i owo.
Na Dziedzińcu Bramantego stoją dwa ogromne posągi: św. Benedykta i jego bliźniaczej, naśladującej go we wszystkim siostry, św. Scholastyki. Zachwycają spacerujące po dziedzińcu białe gołębie.

 



Schody w górę prowadzą na Dziedziniec Darczyńców, skąd wchodzi się do świątyni.




Wychylając się z dolnych krużganków, można zobaczyć słynny polski cmentarz wojenny.

16 komentarzy:

  1. Przyznac musze, ze budowla jest imponujaca, ale gdybym miala wspinac sie pod gore po tych schodach i serpentynach, to nie wiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schody pikuś, a nawet Pan Pikuś. Serpentynami zaś się jedzie, kto by dyndał piechotą!

      Usuń
  2. Monumentalna budowla, urocze położenie i cud wnętrze! A białe gołąbki wpasowały się niezwykle w "klimat" miejsca :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, cudne to, też mi się wściekle podobało.

      Usuń
  3. Przepaście robią wrażenie, nie da się ukryć.
    Miejsce bardzo ładne, dobrze, że je odbudowano.
    A gołąbki najpiękniejsze :)) Te oczyska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bingo! Gołąbki najpiękniejsze. Potwierdzam i popieram. I wszystko inne na "po".

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że południowe części Europy, są usiane takimi schodami z racji ukształtowania terenu. Stwórca, czy też siły kształtujące obecny Świat, wiedział(y) co robią.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda. Nawet moje miasto jest pagórkowate i ciągle jakieś schody albo strome ulice i skarpy mamy :)

      Usuń
    2. ...a moje położone jest na siedmiu wzgórzach, jak Rzym :) i wszędzie jest pod górkę ...

      Usuń
    3. O i widzisz. My to zawsze mamy pod górkę...

      Usuń
    4. ...niestety, mamy...

      Usuń
    5. Ciekawe, czy jest szansa, że to się kiedyś zmieni.

      Usuń
    6. Za jakieś 2 tysiące lat... może!

      Usuń
    7. No bardzo Ci dziękuję, umiesz pocieszyć, nie ma co! :))

      Usuń
  5. Ora et labora, a garb ci sam wyrośnie... :) A miejsce, cud, miód, ultramaryna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że miodziowa ultramarynka? Też mi się podobało!

      Usuń