piątek, 6 maja 2016

330. Włochy: Czerwone maki...



Droga schodząca w dół od opactwa na Monte Cassino prowadzi na polski cmentarz wojenny, jedno z najważniejszych naszych miejsc pamięci narodowej.


Spoczęli na nim żołnierze II Korpusu Sił Zbrojnych na Zachodzie, polegli w maju 1944 r. w czasie próby natarcia na niemieckie pozycje obronne rozlokowane w klasztorze i wokół niego.


Wielu z nich było wcześniej więźniami Gułagu, którzy wyszli z obozów sowieckich i z ZSRR z armią generała Władysława Andersa. Pod Monte Cassino walczyli w terenie niemal całkowicie nieosłoniętym, pod ciągłym ostrzałem. Wyparli Niemców ze wzgórza i leżącego niżej miasta, okupując zwycięstwo liczbą trzech tysięcy rannych i ponad 900 poległych. Decyzję o budowie w tym miejscu cmentarza podjął jeszcze w czasie bitwy gen. Anders, który nakazał umieścić poległych w jednym, wspólnym miejscu spoczynku. Jego uroczyste otwarcie wraz z apelem poległych nastąpiło 1 września 1945 r.
Wejścia na teren nekropolii strzegą dwa białe orły z rozpostartymi skrzydłami.


Na środku półkolistego tarasu płonie wieczny znicz, znajdujący się w centrum wielkiego Krzyża Virtuti Militari.



Za nim znajdują się groby generała Andersa i jego żony, a wyżej – mogiły żołnierzy.


Byli wśród nich katolicy obrządku rzymskiego i greckiego, prawosławni, protestanci, żydzi, muzułmanie.



Uhonorowano ich napisem: „Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”. Góruje nad nimi biały orzeł wykuty w trawertynie – godło i symbol państwa polskiego.


17 maja 1944 r., dzień przed zdobyciem wzgórza, poległ pod Monte Cassino podpułkownik Karol F., mój pradziadek. W czasie, gdy trafiłam na cmentarz, trwały prace renowacyjne nagrobków. Sprawdziwszy na liście poległych miejsce pochówku (wszystkie są dokładnie oznaczone), odnalazłam grób z łatwością. Pracujący w pobliżu Polacy wskazali na przygotowane do położenia, odnowione płyty. „Nasza” leżała na samym wierzchu.
- Gdyby pani przyszła jutro, to będzie już założona – powiedzieli.
Niestety, nie było to możliwe.

Grób pradziadka


Widok z cmentarza na opactwo benedyktyńskie


22 komentarze:

  1. Daleko Twój pradziadek znalazł miejsce pochówku ... dobrze, że mogłaś tam być i grób odwiedzić.
    Swoją drogą, mój ojciec urodził się w tym samym dniu, co Twój pradziadek, tylko - rzecz jasna, dużo później ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pradziadek dziewiętnastowieczny był :)

      Usuń
  2. Ściągnęłam sobie Wańkowicza "Bitwa o Monte Cassino" i mam zamiar odsłuchać. Dobrze, że mogłaś tam być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest bardzo ładnie, ale tak jakoś melancholijnie... Albo to moje subiektywne odczucie.

      Usuń
  3. Gdzies na swiecie ludzie dbaja o groby Polakow i tylko Polacy u siebie likwiduja lub zaniedbuja groby Rosjan. Co za wstyd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, chociaż akurat na Monte Cassino słyszałam, że dba o ten cmentarz polska fundacja i Polacy, za polskie pieniądze. Już kiedyś napisałam o tym, co mnie smuci:
      http://fraube2.blogspot.com/2013/10/207-czy-nam-postawia-z-litosci-chociaz.html

      Usuń
  4. Jeden z moich wujków walczył pod Monte Cassino, on wrócił.
    Dobrze, że to miejsce jest tak upamiętnione. I że odwiedziłaś grób Dziadka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz pojęcia, jak się cieszyłam. Oni tam muszą być na co dzień bardzo samotni...

      Usuń
    2. Też mam takie uczucie, z daleka od swojego domu, kraju, bliskich...

      Usuń
    3. Prawda? Tak to odczułam.

      Usuń
  5. Bardzo symboliczne miejsce. Chciałabym je kiedyś zobaczyć na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  6. niesamowite miejsce i słusznie się należy naszym przodkom. możesz być dumna ze swojego pradziadka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zamiast dumy częściej odczuwam zadumę: po cholerę oni życie oddali? Po to, żebyśmy w takim gównianym kraju teraz żyli?

      Usuń
    2. hmmmmm, może gdyby tego nie zrobili nie żylibyśmy w żadnym kraju :)

      Usuń
    3. A może żylibyśmy w lepszym :)

      Usuń
  7. Dobrze, że odnalazłaś grób pradziadka. Należało mu się to. Twojej rodzinie również.
    Smuci mnie widok zaniedbanych grobów żołnierzy radzieckich. Ale nie tylko ich. Żaden z żołnierzy, walczących po jakiejkolwiek stronie, nie miał szans na wybranie sobie miejsca spoczynku.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wcześniej była tam już babcia.
    Myślę, że stosunek do zmarłych jest pewną miarą człowieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  9. ... cmentarz osnuty nie historią wojenną, ale i dziejami Twojej rodziny...Twego Dziadka, który chcąc nie chcąc się w nią wpisał i którego już tylko TU możesz odwiedzić...smutne to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy dożyłby moich czasów i czy miałabym szansę go zobaczyć nawet gdyby przeżył wojnę. Być może...

      Usuń
  10. Czytałam Wańkowicza. Bronić się trzeba przed nienawiścią w sobie, by znów nie wybuchła w wojnę.
    Mojej babci brat, zginął w niedaleko domu pędzony wraz z innymi na wprost niemieckich wojsk, z tyłu za nimi szli carscy oficerowie.
    Wytrzymał, długo wytrzymał w carskim wojsku, nie mówiąc swojego zdania na temat carskiej rodziny, ostatniego dnia po wypiciu wypowiedział się niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ pofyrtaną historię mają Polacy...

      Usuń