sobota, 14 maja 2016

332. Typowy poranek



Jak w tytule. No bo tak. Jest piękny, rześki środek nocy poranek, na zegarach godzina 600, na termometrach 12°C. Stoję na przystanku w bluzce z krótkim rękawem, w sandałkach na bosych stopach i napawam się ożywczym o tej porze smogiem powietrzem. Zaczynam myśleć, że życie może być prawie znośne, gdy nagle moją uwagę przyciąga dochodząca do przystanku kobitka. Na oko młodsza ode mnie albo co najwyżej w moim wieku. A na kobitce pozapinana szczelnie kurtka, szyja okutana szmatą, na nogach spodnie, rajstopy i pełne obuwie. Stoję zafascynowana, patrzę i czekam, kiedy nastąpi samozapłon i spopielenie zwłok… Czekam i czekam… A tu nic! Samospalenia ani widu, ani słychu. Matuchno – myślę sobie – z czego ta babka jest zrobiona? Z azbestu?!
Po upływie chwili dołączają jeszcze dwie, identycznie ubrane. Zerkam na drugą stronę ulicy – to samo. Kurczątko – myślę – jest początek zimy, a ja tego nie zauważyłam, czy co? Może to wcale nie jest połowa maja, tylko grudzień?! O tej porze niczego nie można być pewnym.
Pewien element normalności nadciąga wraz z dwiema nastolatkami zdążającymi, sądząc po plecakach, do szkoły. Mają ledwo narzucone na ramiona, uczciwie rozchełstane bluzy. Na ich twarzach znać wymalowany – i to dosłownie – inny problem. Oskubane jak gęsi na pierze do poduszek, w miejscu, gdzie normalni ludzie mają brwi, posiadają narysowane na czarno, kwadratowo zakończone u nasady nosa figury geometryczne. Żadna nowość – tak robi z 98% populacji. Nie rozumiem idei tak ochoczego zohydzania własnej twarzy, ale nie ma ustawy, że muszę wszystko rozumieć. Wsiadam do autobusu, w którym kłębi się już tłum nastolatek z identycznym malarstwem czarnofigurowym na twarzach i pogrążam się w lekturze książki. Pozwala mi to na zrównoważenie doznań estetycznych, ale i na przejechanie przystanku, na którym powinnam wysiąść. Normalka. W końcu jest typowy środek nocy poranek.

34 komentarze:

  1. Można rzec, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale to nie w tym przypadku. Chociaż coś podobnego. Co do ubierania się, widocznie masz własne grzałki, których większość populacji nie ma.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzałki! Super pomysł, podoba mi się to określenie :))

      Usuń
  2. Ty tez zmagasz sie z menopauza, Frau Be? Mnie jakos tez stale goraco i wiecznie chodze spocona, nie zeby tylko pod pachami, ale glownie u nasady wlosow, wiec wygladam jak panna z mokra glowa. Taaa...
    Te brwi w kwadracik to chyba jakis regionalizm? U nas tez czasem sie taka artystka brwiowa zdarzy, ale zeby 98%... nie, moze jedna na 1000.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi o menopauzie nie wiadomo, to znaczy nie w ogóle, tylko żeby występowała u mnie. No chyba, że mam ją od urodzenia, bo odkąd sięgam pamięcią, zawsze byłam gorącą kobietą :)
      Nie wiem, czy te paskudne brwi to regionalizm, ale tak czy siusiak, obserwuję plagę tego paskudztwa.

      Usuń
    2. To może nowa ksywa: Grzała? :) Frau Grzała

      Usuń
    3. Prześlicznie :))))))

      Usuń
  3. Wiesz, przy 12 stopniach o 6 rano, to ja również oscylowałabym w kierunku tej pozapinanej ;) chociaż zalezy, czy świeciłoby słońce, czy wiał wiatr ;)
    Co do malarstwa obliczowego - muszę się przyjrzeć naszej populacji, ale brwi w kwadracik za często też nie widuję.
    Może jeszcze ta moda do nas na prowincję nie doszła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest całkowity kwadracik, kwadracikiem zaczynają się u nasady nosa, potem leci ostry łuk, obowiązkowo wycyzelowany do milimetra i zapaprany starannie czarnym czymś.

      Usuń
    2. Podobno do malowania tego czegoś na twarzy kupuje się specjalne szablony. Albo są w zestawie z tuszem. Nie, to nie żart.

      Usuń
    3. Naprawdę nie żartujesz?!

      Usuń
    4. Nie. Szukałam wiadomości na temat stosowania olejków do ciała i włosów. Trafiłam na jakiś blog i post opisujący kosmetyki, jakich używa autorka bloga i tam między innymi było to "coś". Stąd wiem, że te wszystkie takie same brwi u dziewczyn to może być efekt szablonu.

      Usuń
  4. Tu też takiej mody nie ma. Może jeszcze nie ma. Mieszkam w stołecznym mieście, ale teraz, to chyba największa wiocha w Polsce. Sądząc po wielu obliczach spotykanych na ulicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój żaby, teraz cała Polska to wiocha do kwadratu.

      Usuń
  5. Ja nie mogę!!!
    Myślałam, że jestem przewrażliwiona z tymi figurkami nad oczami, ale nie! Hurra!

    Ale jestem z azbestu - jeszcze nie wpadłam na to, aby wyjąć z czeluści szafy sandały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwała dowolnemu bogu, u Ciebie też występuje malarstwo czarnofigurowe! A już myślałam, że tylko Podkarpacie jakieś parszywe.
      Serio nie spalasz się w kurtce na wiosnę?!

      Usuń
    2. Mnie jest wiecznie zimno, preferuję na teraz, cienkie płaszczyki, grubsze żakieciki...
      Dziś rozpaliłam w kominku, bo się telepałam...

      Te brwi to jakaś chora moda z netowych, jutubowych poradników: jak się pomalować, żeby być piękną. Moja córka to czasem ogląda i woła mnie, cobyśmy się pośmiały (maluje też dziewczyny do zdjęć, które im robi, ale nie preferuje takiego wzorca).

      Usuń
    3. Matkoboskopiekutowsko!!!

      Usuń
  6. Zastanawiam się jak doszłaś do tego, że kobitka na przystanku miała pod spodniami rajstopy. A jeżeli miała jedynie podkolanówki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podstawie tego, co było widać między spodniami a butem. Tak naprawdę to nie gra roli, mogłaby mieć i podkolanówki - do tego pełny but i ja już bym nie miała stóp, tylko dwie kupki popiołu.

      Usuń
  7. Ja jestem strasznym zmarźluchem, więc mogłabym tam stać koło Ciebie na przystanku :) Na sandały się jeszcze nie odważyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czekałam jak zmiłowania tego momentu, w którym będę mogła przestać się przegrzewać :)

      Usuń
    2. Może powinnaś mieszkać na Antarktydzie lub w Arktyce? Warunki pogodowe są odpowiednie;)))

      Usuń
    3. Tak! Może zresztą nie tak skrajnie, jakaś Skandynawia by mnie zadowoliła w zupełności :) A tak najbardziej pociąga mnie Syberia z jej krajobrazami i spokojem.

      Usuń
    4. Krajobrazy faktycznie ma!
      :)

      Usuń
    5. Właśnie... i zwierzynę cudną... Kiedyś jeszcze będę obrzydliwie bogata i pojadę tam na wycieczkę! To moje marzenie.

      Usuń
  8. Wiesz, ja po tylu latach w Szkocji tez juz tak mam ze 20 stopni to dla mnie upal, a przy 16 zakladam krotki rekawek. Pare lat temu bylam w Polsce w lipcu, ochlodzilo sie lekko po burzy to plakali ze zimno, a ja dopiero moglam oddychac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Lato w Polsce to koszmar, nie ma czym oddychać.

      Usuń
  9. Zmarzluch jestem, mnie zimno jest. :) A w Szkocji podziwiałam i aż mnie trzęsło z wrażenia, ludzie po śniegu w sandałkach z bosymi stopy i tak tam chodzą brrrr.
    A mam dla Ciebie zagadkę wyjaśnisz ją? Szukam od dawna racjonalnego wytłumaczenia tego zdarzenia którego miałam hm "szczęście" doświadczyć. Być może właśnie Ty je wyjaśnisz racjonalnie, tylko nie mów że obie z córką uległyśmy autosugestii. Spróbuj chociaż.
    http://elkiblog.pl/index.php/duchy-natury-opowiesci-wlasne-i-cudze/?preview=true&preview_id=3667&preview_nonce=95cc1883af&post_format=standard
    Pod Twoim komentarzem u siebie, dałam adres tego dawno napisanego postu, przyznaję że jestem ciekawa Twojego zdania w tej akurat kwestii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie mogę wejść pod ten link, wyskakuje mi komunikat o treści: "Nie posiadasz uprawnienia do podglądu szkiców.".

      Usuń
  10. Ja odniosę się do tej części wpisu o szczelnym opakowaniu przedzimowym ;) W. tak miała - zawsze, od wieku dziecięcego. Było 20 stopni, ona ubrana jak na 10, było 10, ona jak na 0... :-) I tu mi się przypomina odcinek z "7 życzeń": "Bo ja zawsze jeżdżę 20 wolniej, niż na znaku: można 60, to ja 40, można 40, to ja 20" - "A jak można 20?" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko kochana - jak ona to przeżyła?!

      Usuń
    2. Nie wiem, ale jak mogłaś się przekonać z moich postów na jej temat, możliwe, ze z tego przegrzania postanowiła zostać pustelnicą, żyjącą w dziwnej symbiozie ze swoją matką, w przekonaniu, że każdy kto uważa inaczej (na każdy temat), niż one obydwie, jest głupi :P

      Usuń
    3. Tak, pamiętam, jak o niej pisałaś. To ubieranie może być kluczem do zagadki jej zachowania: styki jej się przegrzały!

      Usuń