niedziela, 29 maja 2016

338. Włochy: San Giovanni Rotondo



San Giovanni Rotondo to miasto i gmina we Włoszech, w regionie Apulia. Jest częścią Parku Narodowego Gargano. Niewielkie miasteczko, pozbawione wartościowych zabytków i atrakcji turystycznych, żyje z obsługi pielgrzymów oraz wyrobu i sprzedaży dewocjonaliów. Od 1916 r. do 1968 r. żył tutaj o. Pio, późniejszy święty katolicki. Szacuje się, że miejscowość odwiedza rocznie około 7 milionów przyjezdnych.
Sanktuarium w San Giovanni Rotondo składa się z klasztoru, starego kościoła pod wezwaniem M. B. Łaskawej, bazyliki M. B. Łaskawej, kościoła św. o. Pio i drogi krzyżowej.
Stary, zabytkowy kościółek przylega bezpośrednio do zabudowań klasztornych. Konfesjonał, w którym o. Pio spowiadał od 1935 r. aż do śmierci, chroni szyba.



Bazylika (Basilica Santa Maria della Grazie) została wzniesiona w latach 1956 – 1959 według projektu Giuseppe Gentile z Boiano. Nad głównym ołtarzem umieszczono mozaikę o powierzchni 60 m kwadratowych, przedstawiającą wizerunek M. B. Łaskawej – dzieło artystów z watykańskiej szkoły mozaiki. Centralne miejsce w nawie zajmuje ołtarz, przy którym o. Pio odprawiał msze.




W 2004 r. została otwarta nowa świątynia – kościół św. o. Pio. Powstała według projektu jednego z najsłynniejszych architektów współczesnych – Renzo Piano. Jest to gigantyczna budowla mieszcząca 10 000 wiernych (w tym 6 500 miejsc siedzących), wzniesiona z kamienia i drewna. Największe wrażenie wywiera okno o powierzchni 700 m kwadratowych, pokryte nowoczesnym witrażem i wielkie łuki wykonane z różnorodnych bloków skalnych.





Gigantyczne okno, które wzbudziło we mnie szczery podziw
Oddzielną częścią kościoła jest kaplica, w której centralnym punktem jest gruby filar kryjący w swym wnętrzu relikwiarz – trumnę ze szczątkami świętego. Można ją oglądać przez specjalny otwór. Pielgrzymi wkładają do środka ręce, dotykają relikwiarza, zostawiają pod nim karteczki z prośbami. Wokół kaplicy biegną mozaiki autorstwa artysty słoweńskiego, o. Marko Ivana Rupnika.

Korytarz prowadzący do kaplicy

Kaplica o. Pio

Filar z relikwiarzem
Otwór, przez który widać relikwiarz

Relikwiarz - srebrna trumna ze szczątkami o. Pio

Wierni dotykający relikwiarza i wkładający karteczki z prośbami

Po zakończeniu II wojny światowej z inicjatywy o. Pio powstał szpital kliniczny o nazwie Dom Ulgi w Cierpieniu (Casa Sollievo della Sofferenza). Ze względu na najwyższe standardy personalne, organizacyjne i technologiczne Dom Ulgi w Cierpieniu jest jednym z najbardziej prestiżowych szpitali we Włoszech.

Dom Ulgi w Cierpieniu


23 komentarze:

  1. Dziwne, bo zwykle katoliccy lekarze z jakas sadystyczna przyjemnoscia kaza cierpiec w milczeniu, bo Jezus cierpial, a kobiety nie dostaja znieczulenia przy porodzie, bo w biblii stoi: w bolach rodzic bedziesz. Ta szmata z Kalkuty wmawiala chorym, ze cierpienie uszlachetnia, a plynace z calego swiata ofiary pieniezne przesylala do Watykanu. Dlatego zostala swieta. O jakiej wiec uldze w cierpieniu mowimy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie chodzi o ulgę w portfelu. Nie na darmo personel jet najwyższej jakości.
      Ta rzekoma święta z Kalkuty najbardziej podnosiła mi ciśnienie tym, że widząc cierpienie bezdomnych trędowatych zdychających na ulicach, nie zgadzała się na sterylizację kobiet, twierdząc, że nauczy je... metod naturalnych! To jest kpina z humanitaryzmu!

      Usuń
    2. O.Pio był chyba z innego odłamu katolicyzmu.

      Usuń
    3. To są jakieś odłamy?

      Usuń
    4. Razem z tym, co to niby "santo subito".

      Usuń
    5. Z tym obronca pedofilow i fanem dyktatorow na czele.

      Usuń
    6. Tak jest. Czołowym zamiataczem poddywanowym.

      Usuń
  2. ...eh, chciałabym (u)wierzyć w ojca Pio i jego cuda...może łatwiej by się żyło w oczekiwaniu na ...cud!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz sobie zaoszczędzić złudnych nadziei. Nie widziałam w życiu ani pół cudu.

      Usuń
    2. Ja też niedowiarek jestem i to koncertowy ;)
      A cuda tak naprawdę się dzieją, tylko my czasem ich nie dostrzegamy.
      Chociaż nie mogę powiedzieć, że w moim życiu jest ich tyle, że opędzić się od nich nie mogę ;)

      Usuń
    3. Wątpię. Cud to zjawisko z definicji nadprzyrodzone, a jak długo żyję na tym padole, tak niczego nadprzyrodzonego nie widziałam.

      Usuń
  3. Ojciec Pio...

    Uwielbiam zwiedzać kościoły, katedry, sanktuaria ze względu na dzieła sztuki.

    Okno robi wrażenie.

    W cuda nie wierzę.
    Wierzę w małe cuda codzienności: uśmiech obcego człowieka, bezinteresowne gesty życzliwości.

    I wierzę w cud poezji oraz sztuki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Pisałam już o tym kiedyś, że budowle sakralne przechowały najwięcej dzieł sztuki. Ten wielki kościół w San Giovanni Rotondo dziełem sztuki pewnie nie jest, ale akurat mi się spodobał - zwłaszcza okno-gigant z witrażem.
      W sztukę wierzę jak jej młodopolscy kapłani. Podziwiam ją. Każdy, kto ją tworzy, osiąga - tak sądzę - pełnię człowieczeństwa, nie każdemu dostępną.

      Usuń
  4. "Wiara to opium dla mózgu". Coś w tym rodzaju powiedział jeden z "kumpli" Lenina. Marks czy Engels .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do wypowiedzi Anny Marii P.

      Usuń
    2. Opium des Volkes - Karolek Marks :)
      W pełni się z nim zgadzam.

      Usuń
    3. To już nie jestem sama;)))

      Usuń
    4. Marks i ja jesteśmy z Tobą! :)

      Usuń
    5. I - bardziej tematycznie - AMEN :)

      Usuń
  5. Dzięki za przybliżenie i pokazanie mi kolejnych cudów włoskiej architektury. Może kiedyś je zobaczę na własne oczy. :)
    Póki co pooglądam z Tobą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem są to cuda, czasem nie - ale lubię zobaczyć wszystko, co się da.

      Usuń