piątek, 3 czerwca 2016

340. Włochy: Monte'Sant Angelo i Adriatyk



W odległości 26 km od San Giovanni Rotondo, w mieście Monte’Sant Angelo na górze Gargano, znajduje się najsłynniejsze sanktuarium poświęcone Archaniołowi Michałowi.

Według legendy, w 490 r. dokonało się tutaj objawienie archanioła, który zapewnił o świętości tego miejsca. Miał również osobiście je poświęcić, dlatego grota, w której się ukazał, określana jest jako jedyna na świecie świątynia, która nie została poświęcona ludzką ręką.
Kult św. Michała Archanioła w tym miejscu trwa nieprzerwanie od V wieku. Do groty dobudowano bazylikę, w której znajdują się schody prowadzące w dół.



Gospodarzami sanktuarium są od 1996 r. polscy michaelici. Nie wytrzymałam tam długo – wygonił mnie stamtąd obrzydliwy, nieziemski smród piwnicznej stęchlizny. 
Wjazd na górę Gargano, a potem powrót z niej były równie emocjonujące, co jazda na Monte Cassino. Stromizna, ostre kąty serpentyn, praktycznie nie zabezpieczone brzegi przepaści mogły przyprawić co mniej odważnych o zawrót głowy. Za to widoki – bezcenne!
Gargano to półwysep, stanowiący na mapie ostrogę włoskiego buta. Wrzyna się w Morze Adriatyckie, obfitując w plaże ładniejsze niż po stronie Morza Tyrreńskiego – piaszczyste, a nie kamieniste. Kąpiel w Adriatyku została również zaliczona, chociaż w wodzie wytrzymałam dość krótko. Kolano rozbite w San Giovanni Rotondo na śliskim chodniku paliło w ciepłej, słonej wodzie żywym ogniem.







38 komentarzy:

  1. Zdjęcia obejrzałam. Reszta jutro:)
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...kolor nieba i wody przepiękny! Owoce zapewne smakują jak winny smakować..chciałabym je skosztować...
    Ilekroć czytam, że jakieś miejsce zasłynęło dzięki legendzie ciarki mnie przechodzą...co też ludzie nie wymyślą, aby coś lub się "sprzedać" :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meg, bardzo dobre spostrzeżenie. Legendy o smokach, wampirach, świętych i aniołach dobrze się sprzedają, zwłaszcza wśród zabobonnego ludu.
      Co do nieba, morza i owoców, jest taka poprawnościowa moda dzisiaj, żeby podnosić walory polskiej przyrody, umniejszając zalety innych. Nie jestem zwolenniczką zakłamywania rzeczywistości i piszę, co myślę: lubię każdą przyrodę, jednak nie da się ukryć, że w basenie śródziemnomorskim jest po prostu piękniej niż u nas.

      Usuń
    2. ...dyplomatycznie Ci odpowiem ...przyroda na planecie Ziemia jest niezwykle zróżnicowana i ...niepowtarzalna :)

      Usuń
    3. Czasem powtarzalna (w różnych miejscach).
      :)

      Usuń
    4. ...e, podobna raczej :)

      Usuń
    5. ...e, powtarzalna raczej :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Kaktusiątka i cytrusiątka pikne. Woń legendowej świętości rzygliwa.

      Usuń
  4. Co to jest, to na ostatnim zdjęciu? Jakieś takie wąsate;)))?
    Pozdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moje ukochane brezylki cytrynowe! :)

      Usuń
    2. Czy to da się jeść?
      :)))

      Usuń
    3. Do głowy by mi nie przyszło próbować! To piękne, duże kwiaty :)

      Usuń
    4. No to co, że duże i piękne. Powinny być jadalne. W każdym razie nietrujące:)

      Usuń
    5. Ale dlaczego upierasz się, żeby je jeść? Za ładne są, protestuję!

      Usuń
    6. Nie upieram się. Natura zadziałała tak, żeby to co dla ludzi korzystne, było też i interesujące wzrokowo. Diabeł , jednak zapiera się przy szczegółach i rację ma! Nie zawsze co piękne pozwala się skonsumować! Nie napiszę, że zeżreć!
      Pa:)

      Usuń
    7. No wiesz... Gdyby należało jeść wszystko, co piękne, to ludzkość już dawno zeżarłaby dzieła sztuki :)))))

      Usuń
    8. a ilu pięknych mężczyzn poszłoby na pożarcie :-)

      Usuń
    9. Teraz żałuję że nie zeżarłam jednego takiego :)

      Usuń
  5. Cóż za bajeczne widoki! Najeździłaś się po tych Włochach Koleżanko :), na taką wyprawę też miałabym ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włochy stały się jednym z moich ulubionych krajów!

      Usuń
    2. to witaj w klubie :-) chociaż ja tak bardziej wirtualnie

      Usuń
    3. Nawet temperatury nie dały mi rady, choć ja z tych zimnolubnych...

      Usuń
    4. Ja akurat lubię i te temperatury, więc mam nadzieję, że kiedyś pojadę tam i pozwiedzam. :)

      Usuń
    5. A ja ich nie znoszę, ale gdy mam motywację, to wszystko zniosę :)

      Usuń
  6. Gdyby nie przybudówka to w grocie by tak nie śmierdziało :)).
    Córka była trzy dni w Rzymie dostała prezent na 40 stkę :)Rzymem jest zachwycona, słońcem i tym co tam zobaczyła.
    U siebie na blogu opisała w kilku postach: http://odsasadolasa.blogspot.com/
    zerkniesz gdy znajdziesz chwilę czasu? :)
    Podrzuciłam jej Twój blog co warto w Rzymie zobaczyć gdy robiła spis tego co zdąży w ciągu trzech dni zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda. Ledwo uratowałam się przez puszczeniem gigantycznego pawia.

      Usuń
    2. ...maska p-gaz by się przydała :)

      Usuń
    3. Powiem tak. Znoszę wszelkie smrody jako tako i nic mi się nie dzieje. Jedyne, czego naprawdę nie mogę znieść, to woń stęchlizny. Od tego mój organizm dostaje wariacji.

      Usuń
    4. :-) niestety niektóre rzeczy musimy z dobrodziejstwem inwentarza

      Usuń
    5. Niektóre tak, ale innych nie, dlatego stamtąd szybko uciekłam :)

      Usuń
    6. Każdy smród wywołuje u mnie odruch wymiotny. A że węch mam prawie jak pies... muszę uważać , żeby...no, żeby nie wyprodukować ozdobnego ptaszka !
      Pa:)

      Usuń
    7. A ja jestem w stanie wiele znieść, ale nie stęchliznę.

      Usuń
  7. Cudowny wielki błękit!
    Lubię legendy, są czasem takie naiwniutkie. :)

    Pozdrawiam, jeszcze dwa tygodnie... I będę tu częściej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziś BayerFull dla uszu ból,
      a mózg
      ma spokój!"

      ;-)

      Usuń
    2. Co prawda, to prawda :)

      Usuń