czwartek, 25 sierpnia 2016

349. Litwa, Łotwa, Estonia: przyjemna odmiana



Na horyzoncie zamajaczyły kraje nadbałtyckie. To była dla mojego organizmu, a co za tym idzie – całego jestestwa – przyjemna odmiana klimatyczna. W nieprzegrzanym ciele bowiem nieprzegrzany duch! Co prawda miesiące letnie w tym rejonie Europy to „pora deszczowa”, czego doświadczyliśmy na własnej skórze, ale nie jest to coś, co miałoby mnie zniechęcić. Co zobaczyłam, to moje, a poza tym ustaliłam, że moim faworytem pośród krajów do dobrowolnego zamieszkania jest Estonia, z dwóch powodów. Po pierwsze, bezgranicznie zachwycił mnie Tallin. Po drugie, cały kraj liczy chyba mniej mieszkańców niż Warszawa. Skutkuje to spokojem na ulicach miast, brakiem tłoku i znienawidzonego przeze mnie hałasu. Język, co prawda, mają tam potwornie ugrofiński, ale gdyby to miała być jedyna przeszkoda…
Atutem „Pribałtiki” jest przyroda, rozrzutnie szafująca zielenią lasów, szerokością czystych, piaszczystych plaż, błękitem nieba i jezior. Liczne zabytki powiązane są bezpośrednio z historią Polski, przynajmniej te na Litwie.
Pomijając detale, na które przyjdzie czas, trzeba powiedzieć, że są to kraje naprawdę piękne, ciekawe i chyba wciąż jeszcze zbyt niedoceniane jako alternatywa dla letniego wypoczynku. Dla mnie niewątpliwym atutem była także możliwość porozumiewania się po rosyjsku, który wciąż jeszcze znany jest pośród starszego i średniego pokolenia.

24 komentarze:

  1. Estoński jest faktycznie kosmiczny, ale bez przesady. W końcu nauczyłabyś się po ichniemu gadać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyłabym się, zapewne. Z tym, że póki co, raczej mi to nie grozi :)

      Usuń
  2. Qrde, jaki czlowiek ma potencjal jezykowy dzieki tamtemu systemowi oswiaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawdaż? Pa ruski to ja się dogawariła nawet w Tunezji!

      Usuń
  3. A w Estonii to ja jeszcze nie byłam.
    Byłam w Moskwie w 1990.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o Moskwie i Petersburgu!

      Usuń
    2. Oj, tak - muzeów Ci tam dostatek. :))

      Usuń
    3. Muzea, pałace, cerkwie... A i Lenin nie do pogardzenia!

      Usuń
    4. Oj, tak.
      Przywiozłam z Moskwy dla wszystkich znajomych ... guziki z łebkiem Lenina (nie znad pianina), bo wtedy były modne takie płaszcza a la Anna Karenina. :)))

      Usuń
    5. Już Ty mnie tą Kareniną tak nie torturuj...

      Usuń
  4. ...i tych cholernych parawanów na plaży tam nie ma!
    A nawiasem, miejsce do życia fantastyczne tylko...raczej w sferze marzeń, przynajmniej moich!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moich też. A ja naprawdę niewiele już od życia wymagam... Tylko spokoju i ciszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...to tak jak ja, im jestem starsza tym bardziej moje zapotrzebowanie na spokój i ciszę rośnie...

      Usuń
    2. ...a ponadto straciłam zupełnie cierpliwość do ludzi. Na szczęście mam blisko w Bieszczady, jak już osiągnę emeryturę, to wypierniczam stąd między dziki i niedźwiedzie!

      Usuń
    3. ..."trzeba być bardzo cierpliwym, żeby nauczyć się cierpliwości" :)
      ...i powiem Ci, że takie dzikie odludzie to świetny pomysł...może i mi się ziści :)

      Usuń
    4. Jeszcze długa droga do ziszczenia marzenia... i może to w ogóle być ślepa uliczka. Nie wiem, czy kiedykolwiek p r z e d śmiercią zaznam spokoju.

      Usuń
  6. W Piaskach pod samą ruską granicą, w Październiku pusta plaża, morze kochane szumi i próbuje łapać za nogi, las wielki wielki las no i dziki, locha z małymi krąży dookoła domów a panowie w lesie odpoczywają. Cudowne miejsce, cudowne. No i grzyby. :) Jeździmy tam w Październiku bo ze zwierzaczkami i trafiamy na słońce cieple słoneczne dni. W Estonii nie byłam w Rosji też nie, muzea oglądam w albumach i mam swoich ulubionych malarzy w tych muzeach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, październik nie dla mnie. Widok wody, do której nie mogę wejść, to TORTURA!

      Usuń
  7. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, niestety,
    Powiedział talent do estety.
    A nad Estonią, to też bym się zastanowił. Wyłacznie po to, by za radą antoniego Ślonimskiego, zmienić... naród.
    Do pieca dowlił mi jeszcze S. J. Lec:
    "Naród może mieć jedną duszę, jed­no ser­ce, jedną pierś, którą nad­sta­wia, ale biada, gdy ma tyl­ko je­den mózg.z'
    p. s. W komentarzu do najnowszego postu Hani - Maliny dość nierozważnie, moim zdaniem, wyraziłaś się o... polityce.
    Polityka i tworzący ją politycy to nie szarlotka ani szkolne psiapsiółki, by je lubić! Mało ich to obchodzi, za to dopadają nas nas na każdym kroku. Trzeba zatem odpowiednio się ustawić: frontem lub zadkiem. Wybór należy do Ciebie!
    pozdrawiam ściskam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literówki! Coraz częściej mnie to dopada, gorzej niż... polityka!
      Nerwica jakaś, czy co?!!!

      Usuń
    2. Ależ Klaterku... ustawiłam się zadkiem i łajno stanowi przyjemną kompozycję z tymże :)

      Usuń
    3. P. S. Byle nie była to nerwica seksualna, reszta to pikuś!

      Usuń
  8. A tam to mnie jeszcze nie było! :) Ale moja córka ostatnio zawędrowała z narzeczonym do Estonii. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń