niedziela, 28 sierpnia 2016

350. Od pierwszego wejrzenia



To jest tak. Patrzysz, widzisz pierwszy raz i już wiesz, że to będzie miłość dozgonna. Strzała Amora przeszywa szybciej, niż zdążysz pomyśleć. Macie tak?
Jakby tak się zastanowić, parę takich strzał utkwiło we mnie na dobre. Ciekawe, jakie strzały tkwią w Was?
Zakochać się od pierwszego wejrzenia można w człowieku, ale i w zwierzęciu, w roślinie, w przedmiocie, w zapachu, w miejscu, w zjawisku…
Tak pokochałam od pierwszej chwili na zawsze Króla Popu, gdy po raz pierwszy usłyszałam piosenkę „Say, Say, Say”, śpiewaną przez niego z Paulem McCartneyem.
Tak zakochałam się w Warszawie, Wrocławiu i Tallinnie, gdy po raz pierwszy postawiłam tam stopę.
Tak pokochałam moją Teściową, gdy po raz pierwszy powiedziałam jej „dzień dobry”.
Tak zakochałam się w zapachu Light Blue Dolce & Gabbana, gdy po raz pierwszy dotarła do mnie jego smużka.
Tak pokochałam Blondyna Mojego Życia… Niestety, wygląda na to, że dozgonnie.
Tak zakochałam się w Rutgerze Hauerze, gdy bardzo, bardzo dawno po raz pierwszy zobaczyłam go w „Ślepej furii”.
Tak pokochałam „Czwórkę” Chełmońskiego, gdy po raz pierwszy zobaczyłam, jak konie „wyskakują” na mnie ze ściany.
A Wasze miłości od pierwszego (do ostatniego) wejrzenia, którym jesteście wierni?

70 komentarzy:

  1. Z ludźmi. :))

    Ale:

    - Praga
    - Opium (perfumy)
    - wiersz Inge Bartsch Gałczyńskiego
    - Narodziny Venus Botticellego
    - moja kocica Balbina już na foci z ogłoszenia
    - film "Pod osłoną nieba" Bertolucci już po plakacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się o Pradze nasłuchałam, potem pojechałam i owszem, podobała mi się, ale nie więcej niż inne miejsca. I nawet, powiem Ci, rozczarowało mnie to.

      Usuń
    2. Mnie bardziej rozczarował Paryż, ale to wszystko jest względne.

      Kocham też od zawsze, na zawsze orchidee, które pierwszy raz zobaczyłam na żywca sto lat temu w ogrodzie botanicznym w Libercu. :)))

      taka jestem Gienka Vulgaris. :)))

      Usuń
    3. Nie byłam nigdy w Paryżu, ale też nigdy mnie tam nie ciągnęło (choć to rzecz względna, bo nie ciągnęło mnie w wiele miejsc, dopóki ich nie zobaczyłam).
      A Gienka sobie możesz być, każdemu wolno kochać! :)

      Usuń
    4. I jeszcze kocham fiołki. :)

      (Co mi się przypomni, to Ci tu wpiszę, czy chcesz, czy nie!).

      Usuń
    5. Od pierwszego... usłyszenia, a potem wejrzenia pokochałam Joannę Pacułę.

      I pana, którego cenię do dziś, bo zwalcza tę chorą instytucję pt. Kk - Krzysztofa Pieczyńskiego.

      Kolejny był Bryan Adams i "Run to you". :))

      Usuń
    6. Polska Laicka górą :)

      Usuń
    7. Była też piosenka dziewczynki z cieniutkim głosikiem... Śpiewała o pierwszym śniegu, nazywała się Elsa... Cukierkowa, słodka jak malinka, a ja wtopiłam, nie wiem, dlaczego.

      Elsa, Jour de neige - nadal słucham z nutką nostalgii.

      Usuń
    8. Pierwszy raz to słyszę...

      Usuń
    9. :))

      A ja dziś tak: w nocy czuwałam, jak stuknięta, żeby do roboty nie zaspać. Lekcji miałam tylko 5 (dwie w klasie i 3 w szpitalu) i... padam na twarz ze zmęczenia...

      Muszę poczuć od nowa ten rytm... no i czytanie do trzej, czwartej nad ranem przechodzi do lamusa. :((

      Usuń
    10. Niby tak, do lamusa... ale jest i dobra wiadomość: za 10 miesięcy znów będą wakacje! :)

      Usuń
  2. Ja tam sie nie zakochuje po proznicy. Lubie albo nie, ale zeby zaraz...? Czasem drgnie mi do kogos/czegos serce, chce to miec, a nie zawsze moge.
    Nie, nie jestem kochliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Zimna sucz, stalowa Niemra :)))))))))

      Usuń
    2. Ale ze stali niehartowanej, na rdze podatnej. :ppp

      Usuń
    3. Akurat! Nierdzewka jak nic :)

      Usuń
    4. A dzie tam, juz prochno sie ze mnie sypie. I rdza ofkors.

      Usuń
  3. 'Kochliwosc' zmienia sie z wiekiem. W mlodym - ma sie, co sie kocha (malo ale mocno sie to kocha choc wybor duzy), w starszym - kocha sie to co sie ma (nie ma wyboru i istnieje zagrozenie utraty tego i owego wiec kocha sie mocno to co pozostaje): niezaleznosc i tolerancje we wszystkie strony, zdrowie, cisze, blekitne niebo, rabek ksiezyca i skrawek slonca, tecze, deszcz i burze, filizanke dobrej kawy, talerz porannej owsianki, krotka chocby rozmowe o niczym z dawnym znajomym, cos nowego na przemian z dobrze znanym, dluga przyjazn w miejsce krotkiej, choc moze goracej milosci... dzien powszedni w odroznieniu od swieta... kazde dzisiaj bo jutro to niewiadoma. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy się zmienia. wiem, że i ja kocham ciszę, niebo i deszcz. Tak mam od urodzenia, to nie wiem, czy się kwalifikuje...

      Usuń
  4. Miłość do Light Blue podzielam ale tylko latem :) Kocham od pierwszego wejrzenia moją wyspę, chociaż czasem na nią psioczę, od pierwszego uwielbiam Pratchetta, i Barcelonę i Skagway na Alasce i Jan Juan- Puerto Rico. Roberta Redforda i Audrey Hepburn. Nie będę zaśmiecać Ci bloga... Jednego przystojnego szatyna, nie od pierwszego, ale to zupełnie inna historia:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! To masz coś wspólnego z moją babcią: Audreykę, jak mawiała :)

      Usuń
  5. Zakochałem się w kiełbasie suchej krakowskiej 😁

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze myślałam, że miłość od pierwszego wejrzenia może się przytrafić tylko raz. Ale masz rację - przeżywam ją nieustannie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham burze, gory i morze. Kocham rafe koralowa. I musztarde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!
      Morze i burze!
      Trzy(dzieści) razy TAK!

      Usuń
  8. ECH - STARSZAWE PANIE TEŻ W MLODOŚCI ZAKOCHIWAŁY SIĘ OD PIERWSZEGO WEJRZENIA - I TO JAK !!!! na zabój i na amen,
    ja to na amen zakochałam się w Ignacym Gogolewskim, poszłam ze szkołą na Hrabinę Cosel i wyszłam śmiertelnie zakochana w cudownie nieszczęśliwym baronie ... pierwsza miłość trwa długo więc dzięki niej zapałałam inną, do naszej poezji romantycznej, taki Kordian, czy Konrad to było to, nie mówiąc o Mazepie ... a wiecie, jak mi się w szkole przydało, sobie wyobrażacie - potrafiłam się kłócić z polonistką o to, czy Kordian na górę wszedł, bo coś poczuł, czy może na odwrót , poczuł, bo wszedł ... niestety nie pamiętam już do której tezy się wtedy przychylałam :-) miłość to miłość o :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matuchno... Nie cierpię romantyzmu, a zwłaszcza polskiego!

      Usuń
    2. :-) a ja cierpię i nie cierpię czytając
      ----------
      w życiu mocno stąpam po ziemi i to co lubię, to dowcip, zwłaszcza lekki ...

      Usuń
    3. Dowcip tak. Romantyzmowi mówię stanowcze NIE! :)

      Usuń

  9. W tragicznych okolicznościach straciłam jedyny portret ukochanego, który to sobie wycięłam z okładki Eranu i pracowicie podkleiłam na tekturkę. Pewnego dnia uczyłam się z sympatycznym kolegą. Co mogę zrobić, żebyś wywaliła ten portret?' zapytał kolego, bez namysłu odpowiedziałam - zjedz te stokrotki, które mi przyniosłeś .... no w życiu nie przypuszczałam, że chłopak zje bukiecik , nie było rady musiałam patrzeć jak drzew strzępy tekturkę wraz z bohaterem filmowym ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malino, taż to jest warte poematu!!!

      Usuń
    2. hmmm - ilustrowanego awatarem, czyli moją fotką w kapeluszu ... to zdjęcie spod znaku stokrotek :-)

      Usuń
  10. Taką miłością zakochałam się w swojej Córce, gdy pierwszy raz, na sali porodowej ją zobaczyłam... i to jedyna miłość, która trwa od pierwszego wejrzenia do teraz i na pewno do zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj.. To ja wyrodna jestem, bo ledwo dziecko zobaczyłam, powiedziałam: "Spać mi się chce"... :))

      Usuń
    2. ...a ja chciałam od razu iść z Nią do domu, pół godziny po porodzie to było :)
      Na marginesie...wiesz pokochałam tak jak Ty Light Blue Dolce & Gabbana,tęsknię za tymi perfumami, bo obecnie dla mnie są za drogie i pokochałam Jacksona...za Moonwalker...moja miłość do Króla Popu wcześniej niż u Ciebie się zaczęła :)

      Usuń
    3. Wcześniej? Ja byłam w podstawówce wtedy.

      Usuń
    4. ups, film jest z 1988 roku, a piosenka z 1983, sprawdziłam, masz rację, Twoja miłość zaczęła się jednak wcześniej...sory, przebiłaś mnie :)
      W 1983 miałam 15 lat, wtedy nauka była mi tylko w głowie;)

      Usuń
    5. A dla mnie wtedy coś takiego jak teledysk było nowością, zasiadałam na podłodze przed telewizorem do oglądania takiego programu (nie pamiętam tytułu), chyba go Krzysztof Szewczyk prowadził i wtedy właśnie zobaczyłam M. J.

      Usuń
    6. ...program prowadzony przez K. Szewczyka "Wideoteka" się nazywał:)

      Usuń
    7. Tak, wiem, tylko nie jestem pewna, czy to akurat to było. Pewnie tak.

      Usuń
  11. Aż nie przeszył dreszcz po przeczytaniu Twojej listy zakochań i strzał. Czy mam podobnie? Oj niektóre strzały utkwiły w moim sercu na długo, ale z niektórych udało mi się zrobić samolocik, kiedy się przeżyły i wysłać w niebyt. (mam na myśli te do ludzi).
    A miejsca, których nie zapomnę: Kraków, Gdańsk, Paryż, Berlin też, ale za każdym razem od nowa.
    Miłość do moich teściów była miłością od co najmniej drugiego wejrzenia, ale teraz wiem, że jest dozgonna.
    Miłość do córki w chwili urodzenia.
    Miłość do piesia, jak mnie pierwszy raz polizał po palcach przez bramę.
    Miłość do kotka, jak zobaczyłam, kiedy ta mała drobinka zaprztala po moim domu, jak po swoim, pokazując jednocześnie pięć razy większemu od niej groźnemu psu, który dotychczas gonił wszystkie koty i nadal goni wszystkie inne, gdzie jest jego miejsce, kiedy wkracza księżniczka. :)
    Zebrałoby się jeszcze, teraz na pewno dołączyła do tego zestawienia miłość do rzeki Krutyni, którą zapewne jeszcze spłynę kiedyś. :)
    Pięknie tak powspominać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, skąd ten dreszcz? Czy moje zakochania są jakieś ekstremalne?!

      Usuń
  12. Dziecię. Rudy. Harrison Ford. Fiołki. Deszcz pukający o parapet, kiedy nie trzeba iść do pracy i można poleżeć. Jeszcze trochę miłych rzeczy. I wiesz kto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deszcz, tak, tak, tak!
      Podzielam Twoją fascynację. I "wiem kim" też, bo rozumiem to...

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Osobiście nie, ale ta nazwa przez całe dzieciństwo dźwięczała mi w uszach, podobnie jak Brzeżany i inne

      Usuń
  14. Piękne to napisałaś... Z doświadczenia wiem, że lepiej dozgonnie kochać miejsca niż ludzi. Bo u mnie ludzie pojawiają się na krócej lub dłużej, ale zawsze kiedyś znikają... Zabierając ze sobą zawsze jakiś kawałek mojego serca.

    A oto moje miłości, w przypadkowej kolejności (popatrz, nawet nie czuję, jak rymuję): Enya oraz szeroko i wąsko pojęty Celtyk. Celtowie, Wyspy i wszystko, co z nimi związane, Czorsztyn, Szczawnica, Szpital Shriners i Chicago, Tolkien i wszystko, co z nim związane. Niedźwiedzie pod każdą postacią odkąd miałem 3 latka... Moje "siostry z wyboru" (w tym najlepsza, obecna od 7 lat przyjaciółka, na której nigdy się nie zawiodłem...), Kiara (suczka znajomych). Moi Rodzice, Busia, Kuzynki... Mój blog, Ty oraz wszyscy inni czytelnicy, bez których nie wyobrażam sobie już życia.

    To chyba wszystko, co najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz tych miłości! A Gregorian?

      Usuń
    2. Aż dziw, że mi umknęli... Tak, Oni też :)

      Usuń
    3. No bo mnie się przypomniało, że ja ich też uwielbiam ♥ od pierwszego usłyszenia!

      Usuń
  15. Od dziecka wbijano mi do głowy, że kochać można wyłącznie ludzi. No cóż, wbijanie nie było skuteczne, bo kocham rzeczy, ale w ograniczonym zakresie. Najczęściej są to książki i obrazy. Uwielbiam książki J.Chmielewskiej, które rozbawiają mnie do łez. Jest też kilka obrazów n.p. "Szał uniesień" Chełmońskiego. No i morze! Godzinami mogę siedzieć na plaży i przyglądać się falom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki, to zupełnie inna sprawa.

      Usuń
    2. Ooo... akurat ludzie najmniej zasługują na miłość.

      Usuń
    3. Fakt, książki to co innego. One bardzo zasługują na miłość!

      Usuń
  16. Jeśli chodzi o miłość od pierwszego wejrzenia między ludźmi, miłość która trwa do końca i jest spełniona, to traktuję ją jako zwykły, czysty przypadek i tak zwany łut szczęścia. Zakochanie się w człowieku tylko na podstawie spojrzenia może i ma miejsce, ale czy to juz miłość ? Watpię :-)
    Poza tym w miejscach zakochuję się jak najbardziej od pierwszego wejrzenia :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie wierzę! To naprawdę Ty?! :))

      Usuń