sobota, 3 września 2016

351. Litwa, Łotwa, Estonia: „Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki”



Dzieje Kowna (Kaunas) nierozerwalnie związane są z naszymi, za sprawą unii polsko-litewskiej zawartej w Krewie w 1385 roku przez Witolda Jagiełłę, a później wzmocnionej unią lubelską w 1569 r. Związek ten zniweczyły dopiero rozbiory.
Kowno, położone na wzgórzach nad Niemnem, jest drugim co do ważności miastem Litwy. Powstało w 1408 r. na prawie magdeburskim. Po dzień dzisiejszy na jego terenie znajdują się cenne zabytki wysokiej klasy.
Stare miasto ma fantastyczne położenie – na ziemi leżącej u zbiegu dwóch rzek: Niemna i Wilii. Tutaj Wilia uchodzi do Niemna. Uwiecznił to w Konradzie Wallenrodzie Adam Mickiewicz, tak opisując to niezwykłe miejsce:

„Wilija, naszych strumieni rodzica,
Dno ma złociste i niebieskie lica:
Piękna Litwinka, co jej czerpa wody,
Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody.

Wilija w miłej kowieńskiej dolinie,
Śród tulipanów i narcyzów płynie:
U nóg Litwinki kwiat naszych młodzianów,
Od róż kraśniejszy i od tulipanów.

Wilija gardzi doliny kwiatami,
Bo szuka Niemna, swego oblubieńca:
Litwince nudno między Litwinami,
Bo ukochała cudzego młodzieńca.

Niemen w gwałtowne pochwyci ramiona,
Niesie na skały i dzikie przestworza,
Tuli kochankę do zimnego łona,
I giną razem w głębokościach morza…”
(Adam Mickiewicz, Konrad Wallenrod, Pieśń)


W tym miejscu Wilia (po lewej) łączy się z Niemnem (po prawej)
W losy tytułowego bohatera Mickiewiczowskiego wpisany jest kowieński zamek (Kauno pilis).


Pierwszą twierdzę wybudowali w tym miejscu Litwini w I połowie XIV wieku. Była to warownia o kamiennych murach, która jednak w 1362 r. została zdobyta i zniszczona przez Krzyżaków pod wodzą Winrycha von Kniprode, o którym również mowa w Konradzie Wallenrodzie. W 1383 r., po drugim najeździe, Krzyżacy wybudowali nowy zamek. Wrócił on w ręce Litwinów wraz z zawarciem traktatu salińskiego w 1398 r. między wielkim księciem litewskim Witoldem a Konradem von Jungingenem, bratem swojego następcy, Ulricha. W zamku przebywał wielokrotnie Władysław Jagiełło, który przyjmował tu posłów.




Od XVII w. zamek pełnił kolejno funkcję sądu, archiwum, więzienia, a później niszczał, w czym wydatnie dopomogły mu wylewy Wilii. Osuwiska zabrały około 60% terenu, na którym stał zamek. Współcześnie istnieją zachowane dwie baszty – okrągła z basteją i podziemiami oraz kwadratowa, a także fragmenty murów. Teren zamkowy jest pusty. Wykorzystuje się go do organizowania wystaw artystycznych.

„Dwaj rycerze pojmani jadą bez trwogi do Kowna,
Jeden młody i piękny, drugi latami schylony.
Oni sami śród bitwy, hufce niemieckie rzuciwszy,
Między Litwinów uciekli; książę Kiejstut ich przyjął,
Ale strażą otoczył, w zamek za sobą prowadził.”
(Adam Mickiewicz, Konrad Wallenrod, Powieść Wajdeloty)

Z zamkiem sąsiadują zrujnowany kościół św. Jerzego oraz budynki klasztoru bernardynów z XV w. Po II wojnie światowej zostały zamienione na magazyny, co doprowadziło je do ruiny. Mimo że zachowały się elementy wyposażenia, oba zabytki są niedostępne do zwiedzania.






W czasie wieczornego spaceru po Kownie udało nam się napotkać stary, typowy krzyż żmudzki. Jego charakterystyczną cechą jest promieniste „słoneczko” okalające przecięcie belek.


Na placu ratuszowym było już ciemno, dlatego ze zdjęć mało co wyszło i są one marnej jakości.

Jezuicki kościół św. Franciszka Ksawerego - tutaj mieszkał i pracował w młodzieńczych latach (1819 - 1823) Adam Mickiewicz
Plac ratuszowy z widoczną katedrą pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła

Wieża ratuszowa

60 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis, Frau Be :) Te cytaty trafnie dobrane :)
    Zrujnowane zabytki czekają widocznie na swoją kolej, może kiedyś będzie można je zwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera wie... Litwa bardzo antypolsko nastawiona ostatnio. A takie dobre jedzenie tam mają!

      Usuń
    2. ...czyli coś, czego nie cierpię.

      Usuń
    3. a cepeliny może jadłaś ?

      Usuń
    4. I tak, i nie. To znaczy: podano, ale były z farszem mięsnym. Posmakowałam z wierzchu tylko. dobre było to ciasto.

      Usuń
    5. Też podano, ale mnie odrzuciło.Zbyt tłuste były.
      ;)

      Usuń
    6. Mnie odrzuca tylko mięso.

      Usuń
  2. Pamiętam tę zagadkę z tytułu :). Mam nadzieję, że kiedyś będzie mi dane zwiedzenie Litwy. Tyle tu naszej mickiewiczowskiej historii drzemie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mickiewicz Mickiewiczem, wolę Orzeszkową :) Ale pomijając kolegów po piórze :) widziałam tam dużo ciekawsze rzeczy.

      Usuń
  3. Niedawno zwiedzałem Wilno, następnym razem będzie Kowno, tylko nie wiem, kiedy znów zawitam w pobliże litewskiej granicy. A jedzenie rzeczywiście mają dobre.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Wilnie byłam tylko przelotem, podobnie jak w Kownie. Ale dobre i to - co zobaczyłam, to moje.

      Usuń
  4. się ugryzłam w język i o Dziadach ani mru, mru :-)
    Odgrzeję stary suchar :
    - jasiu skomentuj "Pieśń Wajdeloty"
    - Wajda lota i śpiewa - psze pani
    -------------------
    a na serio - bardzo ciekawa notka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musiałaś się tak bardzo gryźć - jak widzisz, w "Konradzie Wallenrodzie" grzebałam i żyję :) A poza tym bardzo żałuję, że nie byłam u bazylianów w Wilnie - celę Konrada chętnie bym zobaczyła.

      Usuń
  5. Już wczoraj czytałam, chciałam coś napisać, ale nie wiedziałam, co coby głupio nie było...
    Nie potrafię pisać o miejscach, z tym większą uwagą czytam Twoje wpisy...

    Pozdrowionka znudzone perspektywą jutra. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego miejsca można ustosunkować się literacko :)

      Usuń
    2. Można, tak, na pewno...


      Pozdrówki serdeczne.

      Usuń
    3. Toteż się ustosunkowałam. Mickiewiczem.

      Usuń
    4. Toteż wiem, tylko jak czegoś nie lubię, choć znam, to wole przemilczeć...

      Jak Ci w pracy?

      Usuń
    5. W pracy dobrze. Ale w życiu źle. Bardzo źle. Coraz gorzej.

      Usuń
    6. Bosze...
      Mam dokładnie to samo. :(
      Potrzebuję psychiatry i to z doktoratem...

      Usuń
    7. Najgorzej, że nie spotkałam jeszcze psychiatry, który rozwiązałby jakikolwiek problem.

      Usuń
    8. Wiesz.
      Mam zajęcia w psychiatryku.
      I wiesz...
      Mam wrażenie, że ci wszyscy psychiatrzy
      są bardziej popaprani, niż ja...

      Ale i tak jest do bani...
      Wszystko wydaje się nie mieć sensu...

      Usuń
    9. Popaprani może nie, a w każdym razie nie wszyscy. jednak ani żaden psychiatra, ani psycholog, ani tabletki nie pomogą, bo nie rozwiążą problemu, nie usuną przyczyny takiego a nie innego stanu.
      A sensu... nic nie ma. Za grosz.

      Usuń
    10. A czy sens ma sens?

      Dobranoc. :)

      Usuń
    11. Nie!
      Na pewno nie ma.
      Zdecydowanie nie ma.

      Usuń
  6. Niemen jest zamulony. Wejść do niego niekoniecznie z mułu się wygrzebać by było trudno, płynie leniwie i jakoś mnie nie zachwycił, wolę go na obrazach. :)
    Cepeliny jadam u siebie w mieście, niestety też z mięsnym nadzieniem ale bardzo dobre ciasto i kapustę mają do tego taką, jakiej sama nie umiem zrobić. Litwini się zbiesili nie lubią nas a kogo oni lubią, retoryczne pytanie. Prawdą jest może to, że pochodzą od Jadźwingów, którzy zwiali z Suwalszczyzny bo wystarczająco tu narozrabiali atakując nasze miasta i wsie, potem część wróciła bo kochali te miejsca, wtedy nasi pankowie zatrudniali ich jako leśników.
    Czy odczułaś może dziwny nastrój jak się wjeżdża na Litwę? Taki nostalgiczny jakby, smutny trochę, może już go nie ma, wtedy z 12 lat temu był wyraźnie odczuwalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam wchodzić do Niemna. Sama rzeka też mnie nie zachwyciła, za to wywarł na mnie potężne wrażenie fakt, że to ten słynny Niemen oglądam.
      Wydaje mi się, że masz rację z tym nostalgicznym nastrojem, aczkolwiek może to nasze sentymentalne odczucia?

      Usuń
    2. Też nie próbowałam, bo trochę on dziwny. Miejscami przypomina podwarszawski Świder.

      Usuń
    3. Świdra nie widziałam!

      Usuń
    4. Niemen Widziałaś? To Świdra nie musisz;))) Taki sam:)

      Usuń
    5. Wolę Niemen, bo bardziej znany i "kulturalny" :)

      Usuń
  7. Od kilku lat próbujemy pojechać do Kowna, Niestety, nic z tego. Nie organizują wycieczek. Jak twierdzą, jest zbyt małe zainteresowanie tym miastem ze strony Polaków!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak z tego wynika, spora część Polaków to idioci, guzik wiedzą o własnej historii i kulturze. I w ogóle ich to nie interesuje.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Ewą - tam to raczej na własną rękę...

      Z Tobą też się zgadzam, ale zamiast "spora" powiedziałabym "większa".

      Usuń
    3. Chciałam być oględna.

      Usuń
    4. Wiecie, jakby tak zebrać chętnych do zwiedzania Kowna, to z samej W-wy, kilka autokarów można by wysłać. Albo i więcej.

      Usuń
    5. Czegoś nie rozumiem. Każda wycieczka, to pieniądze dla organizatorów. Nie organizują takich wycieczek, to znaczy ze nie chcą zarobić?

      Usuń
    6. Być może nie zbiera się wymagana liczba chętnych. Przecież w wypadku możliwości zarobku zorganizowano by nawet wycieczkę do wszystkich diabłów.

      Usuń
  8. 14 lipca 1928 roku w Kownie na świat przyszła moja śp. Mama...tam skończyła też tzw. X klas, potem wyjechała z Kowna i nigdy nie powróciła...przez całe swoje życie marzyła o powrocie...nie wyszło, takie były czasy, a gdy już mogła, po 89 to się rozchorowała i znów nie mogła...ślad życia mojej Mamy na mapie Kowna odcisnął się tak mocno, że moim marzeniem/planem jest pojechanie do tego miasta...może los pozwoli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś podobnego... Ale w takim razie była starsza od moich rodziców o całe pokolenie. Jak to możliwe?

      Usuń
    2. ...możliwe, urodziła mnie w wieku 40 lat, gdy ja miałam 30 zmarła....

      Usuń
    3. A, no to tak, faktycznie...
      Krótko miałaś Mamę :(

      Usuń
    4. ...Mamę i Tatę...Tatę o rok krócej...:(

      Usuń
    5. Czyli wszystko do niczego...

      Usuń
  9. a ja byłam w Złoczowie i nigdy tego nie zapomnę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię... Tez chciałabym pojechać do miejsca urodzenia mojego taty i dziadków...

      Usuń
    2. A ja co? Warszawa i Warszawa.

      Usuń
    3. A Warszawa da się lubić!

      Usuń
    4. i śnić można o Warszawie ...

      Usuń
    5. Śniłam kiedyś wiele...
      Ale marzenia się nie spełniają.

      Usuń
  10. Dziękuję za tę przyjemną wycieczkę okraszoną pięknymi zdjęciami :) O Wiliji dotąd nie słyszałem, chociaż Niemen, Jagiełło (jeden i drugi), Mickiewicz i Kowno obiły mi się o uszy w czasach szkolnych, w różnym kontekście :)

    Przy okazji przypomina mi się skecz Grabowskiego, w którym pada zawołanie: "Wodzu, prowadź na Kowno!" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilia to Niemenowa oblubienica, Celtumiu :)

      Usuń
  11. a kto wie, co to jest zełepucha ?
    ooo- podkreślił mi słowniczek, czyli nie ma teraz takiego wyrazu?
    ale zełepuchy są :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co to są zełepuchy, ale znam żelepuchy (niedojrzałe owoce).

      Usuń
    2. :-) u mnie w domu zełepuchy to były twarde, zielone gruszki
      - znaczy,zgadza się oprócz wymowy :-)

      Usuń
    3. A u mnie zawsze się tak mówiło i mówi - na wszelkie niedojrzałe owoce :)

      Usuń
    4. dzisiaj właśnie zabierałam się za jedną jak usłyszałam - Hania, zostaw te zełepuchy ... uśmiechnęłam się do siebie , bo dawno nie słyszałam tego słowa ...
      -----------
      hyżki nie znam ...oj, kiepsko
      -------------
      a znasz powiedzenie - "kupiec na zdechłe ryby" ?

      Usuń
    5. Zajrzyj pod ten link, tam użyłam tego słowa :)
      http://fraube2.blogspot.com/2012/01/6-grecja-saloniki.html
      Powiedzenia nie znam, a hyżka była zawsze obecna w moim domu... Inaczej studzienina :)

      Usuń