środa, 28 września 2016

356. Uchchch!...



Dokopało mi i czuję się jak rzadka kupa. Muszę dać upust negatywnym emocjom, bo czuję w sobie bolesny niesmak.
Taka byłam zawsze entuzjastycznie nastawiona wobec przyjaźni, tak w nią wierzyłam i takie peany piałam na jej cześć, tak ją gloryfikowałam, że wszelkie hymny o miłości bladły.
No i po raz cztery tysiące pięćset siedemdziesiąty dziewiąty okazało się, że moje najmocniejsze strony to wciąż naiwny idealizm i rozkoszne frajerstwo. I w ich imię setki razy przymykałam oko (no bo przecież taką jestem superprzyjaciółką dla moich superprzyjaciół!) na dziury w tym złotogłowie, który sama uprzędłam. A powtarzał mi zawsze mój wewnętrzny głos rozsądku, który mam po tacie: „nigdy dla nikogo nie opuszczaj poprzeczki, bo to się obróci przeciwko tobie!”. Nie posłuchałam, no to mam. Okazuje się, że najwyższy stopień „przyjaźni” to kopanie leżącego. Zajebiście fajna zabawa!
Jestem rozgoryczona i dobrze, że chociaż przy tym wściekła. W tym stanie widoczność zdecydowanie się poprawia.
Czy ktoś wie, jak boli rozczarowanie tym, co było ważne przez ponad ćwierć wieku?

34 komentarze:

  1. Nic mi jeszcze nie wiadomo w tym temacie, ale mówią, że taka wiedza to podobno kwestia czasu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzyłam, kurde. Nie wierzyłam! A jednak...

      Usuń
  2. Eee, jeszcze tak zle z Toba nie jest, skoro potrafisz wykrzesac z siebie tyle wscieklosci, choc lepiej zeby byla ona skierowana na tego ktosia, a nie w siebie sama.
    Mnie jeszcze tak bardzo nikt nie rozczarowal, choc male szczypniecia poczulam na wlasnej skorze, ale ja tez niewiele oczekuje od innych i tym mniej sie rozczarowywuje. Taka zyciowa zasada ograniczonego zaufania.
    Eh, Frau Be, przytul sie do memlona, moze zrobi Ci sie nieco lzej na duszy. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, ja raczej na ktosia jestem wściekła, choć na siebie -za nieustającą naiwność - również. Jednak wściekłości towarzyszy frustracja i rozgoryczenie.
      Do dupy generalnie, jedynie Twój memłon na osłodę mi się trafił.

      Usuń
    2. To i ja się dokładam :D Do tego memłona...

      Usuń
    3. Ja mam szeroki memlon, mientki i tlusty, kilka osob sie zmiesci i znajdzie pocieszenie. :))

      Usuń
    4. Niestety, nie - koło mnie nikt już się nie zmieści.

      Usuń
    5. Sama powiedziałaś, żem chuchro...

      Usuń
    6. Owszem, potwierdzam: Tyś chuchro! Ale co to ma do rzeczy oprócz tego, że masz za wąski memłon jak na moje wymagania?

      Usuń
    7. Ale nie kościsty! Przytulny!

      Usuń
    8. Tym niemniej - lepiej mieć dwa do dyspozycji.

      Usuń
  3. A wiesz, że mnie wystarczył jeden raz! I "Po ptokach" !!!
    Taka "kurew jestem"! NO!
    Nie wierzę prawie nikomu. Ludzie lubią kłamać!
    Po czym dają mi bolesnego kopa!
    Miałam "memlona", zapłakany misiek to był, w dodatku w kratę! Czerwony, zielony i wszystkiego po trochu! Towarzyszył mi...20-30 lat?
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, niełatwo sobie wyobrazić, że ktoś po wielu latach może dać kopa w d... Ale ja się szybko uczę, nie potrzeba mi dwa razy powtarzać - kiedy raz się sparzę, to koniec. Moja specjalność to palenie mostów. W tym wypadku, zanim spalę, to najpierw jeszcze się zabawię. A co mi tam, już mi nic nie pozostało.

      Usuń
    2. W sensie palenia czy zabawiania się?...

      Usuń
    3. I to, i to. Ponieważ dokopało to zabawić się mściwie, a potem weg! Z sążnistym kopem.

      Usuń
    4. Właśnie... Nie chciałam tego nazwać po imieniu, ale o malutkiej zemście myslałam... I wiem, kiedy i w jakich okolicznościach to zrobię. Tylko poczekać muszę chwilę, ale nic to, cała przyjemność po mojej stronie. Pomszczę samą siebie w białych rękawiczkach.

      Usuń
    5. Zemsta najlepsza jest na zimno :)

      Usuń
    6. Dlatego starannie przemyślę.

      Usuń
    7. To te rękawiczki zamroź! Jak na zimno, to konsekwentnie;)

      Usuń
    8. Bardzo praktyczny pomysł!

      Usuń
  4. Niestety.
    Wiem.

    Ale już się otrząsnęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to pewnie potrwa... dopiero zaczynam otrząsanie, a właściwie to nie wiem nawet, czy cokolwiek zaczynam.

      Usuń
  5. Wiem, z niektórych takich akcji jeszcze się otrząsam oraz pozdrawiam- naiwna idealistka i rozkoszna frajerka w jednym. Z drugiej strony wolę być naiwną idealistką niż wyrachowaną qoor...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urwał nać, normalnie nie wiadomo, co z sobą zrobić.

      Usuń
    2. Zapewne. Czas i tak upłynie, bez względu na nasze decyzje.

      Usuń
  6. Dostałam tak że, nie ważne, dziś już nie ważne ale wtedy było bardzo ważne. A trza było jak kto głupi powtarzać że zawsze daję ludziom 100 procent zaufania, co z nim zrobią to ich sprawa i zrobiły. Dzięki nim nie mam zaufania do ludzi a do "przyjaźni" wcale nie mam zaufania. Ech ich problem? Nie tylko, czegoś mnie nauczyły. "Cześć kochana co słychać" - warkot niski z gardzieli mej - nic nie słychać, to cześć, odłożona słuchawka z mojej strony. Teraz jest tak. Szkoda że tak późno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak traciłam to zaufanie, odcinałam po kawałku siebie, dorobiłam się bardzo złego zdania o ludzkości, a jednak wciąż jeszcze odkrywam od czasu do czasu kogoś fajnego... Tylko już się boję ufać, przywiązywać się... Beznadziejna sprawa.

      Usuń
  7. ...i ja niedawno dostałam takiego kopa, i to od osoby z którą zawsze byłam szczera ( może za bardzo?), którą obdarzyłam zaufaniem ( z wzajemnością), od osoby, która jawiła mi się jako wielkie dobre serce (grała taką?...przejechałam się na osobie w momencie gdy najbardziej jej potrzebowałam...odchorowałam...dwa dni w szpitalu, tak mnie siekło...cóż, za bardzo i ja idealistycznie podchodziłam do tej jakże delikatnej nici zwanej przyjaźnią... dostałam nauczkę, pierwszą w życiu...nikt nigdy nie potraktował mnie tak źle i nikt nigdy tak mnie nie upokorzył... jak ta...osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co my możemy poradzić na całe zło tego najbardziej popapranego ze światów?...

      Usuń