czwartek, 13 października 2016

360. Litwa, Łotwa, Estonia: Góra Krzyży



Bardzo ciekawym miejscem i jedną z największych atrakcji Litwy jest Góra Krzyży (Kryžių kalnas), oddalona o 10 km na północ od miejscowości Szawle. Bywa nazywana Świętą Górą. Jej historia jest jedyna w swoim rodzaju.



Niewielki, siodełkowaty pagórek ma zaledwie 10 m wysokości i rozciąga się wzdłuż na 25 m. Pokryty jest kilkudziesięcioma tysiącami krzyży, stawianych tutaj od bardzo dawna.







Pierwotnie było to najprawdopodobniej miejsce kultu pogańskiego, jednak w 1430 r. stanęła tu kaplica upamiętniająca przyjęcie chrztu przez Żmudź. Prawdopodobnie wówczas zaczęto stawiać pierwsze krzyże. Przekazy historyczne wspominają również o istniejącym w tym miejscu średniowiecznym grodzie, który jednak został zniszczony przez Krzyżaków.





Z czasem wzniesienie stało się swoistym sanktuarium pod gołym niebem. Powszechne stawianie krzyży rozpoczęło się w XIX wieku – po powstaniu listopadowym, a potem styczniowym. Represje popowstaniowe sprawiły, że wiele rodzin powstańców nie wiedziało nawet, gdzie zostali pochowani ich mężowie, synowie i bracia, a nawet jeśli mieli groby, to nie wolno było stawiać na nich krzyży. Przynoszono je więc na to wzgórze, aby w ten sposób symbolicznie uczcić ofiary, a także zesłańców. Gubernator Wilna, Michał Murawjow, kazał usunąć krzyże, ale wtedy zaczęto przynosić ich jeszcze więcej.






Minął okres powstań, a krzyży wciąż przybywało. Ludzie zaczęli przynosić je również z okazji narodzin, śmierci, ślubów i innych ważnych wydarzeń rodzinnych. Zjawisko to nasiliło się znowu w czasie I i II wojny światowej, a później w okresie komunizmu. Krzyże stawiali między innymi zesłańcy powracający z Syberii, aby uczcić pamięć zmarłych tam dziadków i ojców.






W 1961 r. władze ZSRR zdecydowały, że nielegalne miejsce kultu musi zostać zlikwidowane. Powstał nawet projekt spiętrzenia wody i zalania wzgórza. Litwini jednak stawili opór. Wobec tego na wzgórze wjechały spychacze. Marmurowe krzyże rozbito, drewniane spalono, a metalowe przetopiono. Do akcji skierowano oddział poborowych z dalekich, azjatyckich republik radzieckich, pochodzących z rodzin muzułmańskich. Po dzień dzisiejszy okoliczna ludność opowiada historie o milicjantach, którzy brali udział w akcji likwidacji Góry Krzyży. Miała ich za to spotkać kara w postaci choroby lub nieszczęścia. Dopiero gdy w latach 80-tych sprawa niszczenia wzgórza została nagłośniona, uznano ją za przejaw prześladowań na tle religijnym i napłynęły protesty z całego świata. Proceder usuwania krzyży ustał.




Aktualnie wzgórze pełni funkcję symbolu dążeń niepodległościowych Litwy oraz miejsca kultu, do którego przybywają pątnicy z całego świata. Wciąż dostawiane są nowe krzyże, między innymi zakupione na pobliskich straganach, ale także wykonane własnoręcznie, przywiezione z daleka i opatrzone napisami zawierającymi prośby. Opiekę duszpasterską powierzono franciszkanom, którzy wznieśli w pobliżu kościół.



28 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tyle, że Grabarka jest prawosławna.

      Usuń
    2. No właśnie kojarzę Grabarkę, tamte krzyże widziałam...

      Usuń
    3. A ja nigdy nie byłam na Grabarce, choć znam ją ze słyszenia i ze zdjęć.

      Usuń
  2. Na ogol zawsze tak jest, ze kiedy cos jest zakazane, ludzie tym bardziej sie buntuja i robia wbrew. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślę, że to jest najważniejszy powód tego maniakalnego uporu.

      Usuń
    2. ...ale i tak dodane zostaną. Kolejne krzyże :)

      Usuń
  3. http://www.polskieszlaki.pl/sanktuarium-swieta-woda.htm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matuchno, ileż tych świętych gór z krzyżami!

      Usuń
    2. Ludziom brzydnie krzyże dźwigać, to i odstawiają.

      Usuń
    3. Nie przyszło mi do głowy, ale to nader oryginalny pogląd :)

      Usuń
  4. Biedne ukrzyżowane góry bardzo im współczuję. Ludziom mniej bo im wirus religii mózgi blokuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, Elko! Wyjątkowo trafna diagnoza :)

      Usuń
  5. Miejsce bardzo ciekawe :)
    Chociaż ja od pewnego czasu, nie jestem zwolenniczką stawiania krzyży i w dodatku z wizerunkiem cierpiącego Jezusa ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja od pewnego czasu nie jestem zwolenniczką niczego, co trąci jakąkolwiek religią.

      Usuń
    2. Mam, może nie aż tak, ale mam podobnie. Nie lubię przesady. W niczym!

      Usuń
    3. Religie są bardzo często przyczyną przesady zwanej fanatyzmem, a to już jest groźne.

      Usuń
    4. Widziałam taką górkę w drodze na Litwę? Łotwę? Jakoś tak:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    5. Zwolenniczką religii też nie jestem ;)

      Usuń
    6. Ozon, bo to jest na Litwie.

      Usuń
    7. Liduś - ja już ani religii, ani wiary.

      Usuń
  6. Widziałem w tym roku dwa takie miejsca na Podlasiu - Grabarke i Świętą Wodę. Pewnie różne są intencje osób, które ta krzyże tam stawiają. O ile wynikają z głębokiej wiary i dają poczucie spełnienia osobie wierzącej - jest OK. Ale najczęściej to wygląda tak - przyjeżdża wycieczka, czasem może pielgrzymka. Ludzie podchodzą do wielkiego kosza z krzyżami, kupują za kilka zł i po chwili stawiają w jakimś wolnym miejscu. Ani modlitwy, ani skupienia. Śmiech, rozmowy, obiad w restauracji i do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Litwie widziałam dokładnie to samo. Mentalność ludzi jest chyba wszędzie jednakowa...

      Usuń
    2. Mentalność ludzi jest chyba wszędzie jednakowa - bingo!

      Usuń
  7. Przypomina mi to trochę zwyczaj wieszania kłódek przez zakochanych na moście... Podobny owczy pęd w sumie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w mojej ocenie równie okropny, chociaż bez wątpienia Góra Krzyży ma dla mnie silniejszy wydźwięk symboliczny. Przemówili do mnie ci powstańcy.

      Usuń