sobota, 15 października 2016

361. Chłopski remanent



Tak mnie ostatnio Iwona natchnęła i dzięki niej zrobiłam (pobieżny) chłopski remanent. Doszłam do wniosku, że zestawienie „byłych” i „aktualnych” da się przedstawić tabelarycznie :) To niezupełnie wszyscy, ale płotki pominęłam.

Szkolno-studenckie miłości
Chłopak do „chodzenia”
Płomienny romans
Mąż
Największa Miłość Mojego Życia
Romtaj – zerówka, uczucie odwzajemnione (zrobiliśmy pani awanturę, że życzymy sobie siedzieć razem w jednej ławce)
Amor – klasa VII, jedna z największych i najlepiej wspominanych przeze mnie miłości w życiu po dzień dzisiejszy
Poldek – III rok studiów
Eks – nie ma o czym mówić
Blondyn Mojego Życia – trwa od 2005 r. i pewnie trwać będzie po grób
Gnieziu – IV klasa podstawówki, uczucie platoniczne
Prorok – klasa VIII, efektownie wygrany zakład z Tobołkową
Jasny – V rok studiów i jeszcze trochę po studiach


Kasza – V i VI klasa podstawówki, uczucie platoniczne, w dorosłym życiu Kasza został przestepcą
Król Jacuś I – I rok studiów, z fasonem puścił mnie w trąbę jak idiotkę
Perliczka – schyłek małżeństwa


Pawełek – wielka miłość licealna od pierwszego wejrzenia, klasy I – IV LO, układ niezupełnie platoniczny
Król Jacuś II – IV i V rok studiów, prawie za niego wyszłam, jednak rzuciłam go w ostatniej chwili
TiP – 2006 r.; uwielbienie dla mnie trwa po dzień dzisiejszy


Krzyś – II rok studiów, uczucie kompletnie platoniczne i zupełnie nieodwzajemnione

Black – tak jakoś w międzyczasie



40 komentarzy:

  1. 16 sztuk! No, no, no!
    Nawet ja nie mogę taką ilością się pochwalić ! A wszyscy mnie uważali za osobę, za którą każdy facet się obejrzy! O podrywaniu nawet nie napiszę;)
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie całkiem wszyscy, ale płotek nie uwzględniłam :)

      Usuń
    2. Aaaa, nie uwzględniłam szkoły podstawowej i średniej. Wtedy to ja o chłopakach nie myślałam. Jeszcze;)Lałam jak było trzeba i tyle. Jeśli wykręcanie ręki jest dowodem zainteresowania, to ja dziękuję. Kto mi wykręcał rękę , dostawał bańki i już!

      Usuń
    3. W życiu nie bawiłam się w chłopczycę! Z nikim się nie biłam i mnie nikt nie bił. Byłam prawdziwą dziewczynką.

      Usuń
    4. Ja przeciwnie. A i żeby nie było. Robiłam to wszystko w samoobronie. Jak mnie ktoś zaczepiał w taki sposób, to co miałam robić? To się kiedyś nazywało "końskie zaloty".
      Reszta może być na priv, bo otwartym tekstem nie ma o czym mówić!
      ;)))

      Usuń
    5. Nie wiem, to chyba jakaś patologiczna dzielnica była albo szkoła - u nas nikt się takimi końskimi zalotami nie traktował. Raz pobili się o mnie dwaj rywale, ale do mnie z łapami nikt nie startował.

      Usuń
    6. Do mnie też nikt nie startował. Broniłam innych dziewczynek. Siebie czasem też.W wyższych klasach, nic podobnego nie miało miejsca!

      Usuń
    7. Patologiczna? Może. Wola to była.
      Przypominają mi się miejsca. Wiesz co trwa najdłużej? Prowizorki! Kiedyś Ci wyjaśnię co mam na myśli.

      Usuń
    8. A inne dziewczynki nie miały rodziców? Ty się musiałaś bić?

      Usuń
    9. I skoro nikt do Ciebie nie startował, to tym bardziej po co się biłaś?

      Usuń
    10. Stawałam w ich obronie. Krzyczały Ewaaaa i się zjawiałam. No dobrze, dobrze,startowali, ale byli mi zupełnie obojętni. Dziewczynki rodziców miały, tylko że rodzice, do naszej szkoły nie chodzili. Na wywiadówki tylko. Wielu spraw nie dało się załatwić w formalny sposób. Gdy opowiadałam rodzicom co było w szkole, to albo bagatelizowali, albo nie rozumieli o czym mówiłam. Z zasady lekceważyli. Dopiero w innej szkole, przy innej wychowawczyni, wszystko uległo zmianie. Mądra kobieta to była i doświadczona nauczycielka.
      ;)

      Usuń
    11. A więc jednak patologia - i to potrójna: te bachory, ci rodzice i bijące się dziewczynki.

      Usuń
    12. Bez patologi ale potwierdzam, ze 'konskie zaloty byly'.
      W drugiej podstawowej, Marysia mazala tablice na przerwie stojac na stolku. Romek podszedl ja z tylu i przesunal stolek. Marysia upadla pyskiem na twarz i nabila sobie guza. Wychowawczyni z pytaniem do Romka: Cos ty narobil? Odpowiedzial: NIc. Chcialem ja poderwac.
      Inny Jasiu na zajeciach recznych przybil gwozdziami dwa wspaniale warkocze kolezanki siedzacej przed nim. Ale Jas nie znalazl wytlumaczenia i jak dorosl poprosil dziewczyne o reke bo ta juz nie nosila warkoczy na wszelki wypadek...
      Frau Be, ales Ty byula kochliwaaa!

      Usuń
    13. Byłam, potwierdzam! bardzo możliwe, że mi nawet jeszcze zostało :)

      Usuń
    14. oby zostalo, bo fajnie miec takie bogate zycie uczuciowe. :D

      Usuń
    15. Nie wiem, jak będzie i nawet jak jest, bo w tej chwili od 10 lat jestem zdominowana przez to jedno z ostatniej kolumny tabelki :)

      Usuń
  2. Mnie tam dwoch serenady pod oknem spiewalo, a bylo to gdzes w poczatkach podstawowki. Chyba jednak niespecjalnie im szlo, bo sasiad przegonil na cztery wiatry.
    To Ty Tobolkowa znasz juz ze zlobka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie :) Między nami jest tylko dwa dni różnicy. Jesteśmy jak te dwie głowy jednego ptaka :)

      Usuń
    2. Co dwie glowy, to nie jedna - dlatego tez kazdy milicjant, a teraz i katolicki policjant, nosi w klapie szpilke.

      Usuń
    3. I jeden prezyWZDĘT nosił w klapie podpórkę intelektualną, ale mu nic nie dała.

      Usuń
  3. Niezłe zestawienie :)))
    Ja chwalić się nie będę, bo nie mam czym, tak naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna tabelka, troche mnie refleksyjnie natchla, bo sie myslami przenioslam do przeszlosci i... Kurde, chyba mi ostatnia kolumna z zycia gdzies wybyla bo nikogo nie zaszczycilam tym tytulem, chyba jakas zimna Manka jestem. Bo to co myslalam ze bylo najwieksza miloscia kiedys, niestety sie skonczylo.
    Doswiadczenie mowi mi ze najwieksza miloscia zycia pozostaje ta milosc niespelniona, zawieszona w prozni, ta uteskniona i nieosiagalna. Udalo mi sie taka milosc rozwinac i zachowac w nieco innej formie. A napisze o tym, a co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak się wzajemnie natychamy :)
      Wiesz, ta ostatnia kolumna jest bardzo problematyczna...

      Usuń
  5. Dziewczynki się nie biły.
    Jedna dziewczynka stawała w obronie innych dziewczynek.
    To źle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dla mnie bijąca się dziewczynka to nie dziewczynka, tylko chłopaczysko.

      Usuń
    2. Rozumiem. Wyznajesz zasadę nadstawiania drugiego policzka?
      Zwracam Ci uwagę na różnicę czasów! Tak, tak, czasów!

      Usuń
    3. Nie. Po prostu patologię omijam z daleka.

      Usuń
    4. A jak w tamtych czasach?
      Najlepiej jakby nosiła ciężary na głowie i następne w rękach. "Równością płci" to się nazywało! Ile kobiet poroniło? Zapytaj szczątki Gomółki,że o Stalinie nie wspomnę

      Usuń
    5. Normalnie. Tak jak i w każdych czasach. Ja też urodziłam się za Gomułki i co z tego? Zadawałam się z normalnymi dziećmi z normalnych środowisk. A ile kobiet poroniło? Co to ma do rzeczy? Ja też poroniłam, chociaż nie za Stalina.

      Usuń
  6. O,o,o!
    Tak nie będzie!
    Albo wszystko, albo nic.
    Bez żadnych domysłów i innych ...proszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy... Czyli co mam napisać? Bo się zgubiłam :))

      Usuń
  7. Fajne zestawienie aż się zamyśliłam. :) Bo u mnie to jakoś tak bywało że ja uciekałam od zakochanych we mnie - ktoś śpiewał, grając na pianinie "Tylko taka jak Ty" a drugi deklarował przy świadkach "Ela jak Boga kocham ja cię kocham" :)) ale ja od obydwu uciekałam jak najdalej pierwszego traktując jako kolegę uparcie a drugi postanowił mnie zabić. Chyba nie byłam kochliwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po deklaracjach mojego taty wobec mamy do dzisiaj widnieje namacalny ślad: duży napis "ELA" wykopcony świeczką na suficie w piwnicy :)

      Usuń
  8. Nie spisałabym nawet w tabelce - było, nie ma i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to miłe, czasem zabawne wspomnienia.

      Usuń
  9. Spisanie w tabelce moich eks jeszcze nigdy nie przyszło mi do głowy, ale przeczytanie Twoich to co innego, to jednak część ważnej historii życia każdej / każdego z nas. Może i ja kiedyś spiszę, ale nie wiem, czy odważę się zamieścić publicznie ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nic takiego :) Byleś z danymi osobowymi nie wyskoczyła, bo może czekać Cię lincz :))

      Usuń