wtorek, 18 października 2016

362. Litwa, Łotwa, Estonia: muzykanci z Bremy, Czarny Balsam i deszcz



Bezpośrednio z Litwy przejechaliśmy na Łotwę. Jest to mały kraj, którego 40% powierzchni pokrywają lasy. Największym łotewskim miastem jest Ryga (Ríga) – stolica kraju położona nad rzeką Dźwiną (Daugava). Mieści w sobie niezliczone parki, skwery i bulwary, które sprawiają, że jest oazą zieleni. Już w II w. n.e. istniała tutaj osada. W XII w. odkryli ją osadnicy niemieccy i odtąd datuje się jej rozwój. Początek miasta przypada na rok 1201, który (wraz z chrystianizacją tych ziem) przyniósł powstanie pierwszej chrześcijańskiej świątyni – kościoła św. Piotra. Legenda głosi, że od wieków co roku z Dźwiny wynurza się karzeł, który pyta, czy budowa miasta została już zakończona. Odpowiedź niezmiennie jest odmowna, gdyż koniec rozwoju Rygi byłby sygnałem do jej zalania przez karła wodami rzeki.
Ryga należała do miast hanzeatyckich, dlatego w czasach świetności stanowiła jeden z największych ośrodków handlowych Europy północnej.


Historia miasta związana jest z historią Polski, gdyż przez kilkadziesiąt lat (od 1561 r. do 1621 r.) znajdowała się w granicach Rzeczypospolitej (Inflanty). Później zawładnęli nią kolejno Szwedzi, Rosjanie, Niemcy (w czasie II wojny światowej utworzono tam tzw. Komisariat Rzeszy Wschód).
Kapryśny klimat krajów nadbałtyckich sprawił, że podczas zwiedzania Rygi dość hojnie podlał nas deszcz, dlatego nie wszystko zdołałam sfotografować, umknęła mi m.in. katedra.
Największą atrakcją stolicy Łotwy są jej starówka oraz nieco nowsza dzielnica secesyjnych kamienic. Należy dodać, że Stare Miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.



Jednym z ważnych miejsc jest ryski Plac Ratuszowy. W 1582 r. król Stefan Batory przyjął tutaj hołd mieszczan.

Ratusz w Rydze
Naprzeciw ratusza znajdują się dwa podobne do siebie budynki: Dom Wagi i Dom Bractwa Czarnogłowych.

Dom Wagi (z lewej) i Dom Bractwa Czarnogłowych (z prawej) oraz pomnik Rolanda (przed nimi)
Dom Wagi (skromniejszy z dwóch wymienionych) posiadało każde średniowieczne miasto, gdyż tam kupcy mogli skorzystać z miejskiej wagi oraz innych przyrządów służących do pomiarów handlowych.

Ryski Dom Wagi
Z kolei Dom Bractwa Czarnogłowych w XIV w. był pierwszą siedzibą Wielkiej Gildii, zrzeszającej kupców i rzemieślników. Czarnogłowi przejęli go na własność w XV w. Byli to kupcy, którzy z różnych względów nie mogli należeć do Wielkiej Gildii, nieżonaci, nie mający siedziby w Rydze. Organizacja powstała w XIII w. i istniała aż do wybuchu II wojny światowej. Miała charakter częściowo militarny, gdyż pomagała chronić miasto w razie zagrożenia. Członkowie bractwa od średniowiecza aktywnie uczestniczyli w życiu społecznym Rygi, organizując liczne bale i zabawy. Stolica przez wieki tętniła życiem, przybywali do niej królowie i książęta z całej Europy. W 1921 r. w Domu Bractwa Czarnogłowych podpisany został traktat ryski, który na koniec wojny polsko-bolszewickiej ustalał granice Rzeczypospolitej.
Budynek bractwa jest niezwykle bogato dekorowany. Szczególnie wyeksponowane zostały postać patrona Czarnogłowych – św. Maurycego (z czarną twarzą), Maria z Dzieciątkiem i przepiękny, niebiesko-złoty zegar.

Dom Bractwa Czarnogłowych

Zegar na Domu Bractwa Czarnogłowych

Maria z Dzieciątkiem i św. Maurycy na Domu Bractwa Czarnogłowych
Na Placu Ratuszowym, między ratuszem a Domem Bractwa Czarnogłowych, widnieje pomnik Rolanda – tego samego, o którym tajemniczy Turold spisał poemat z gatunku chansons de geste zatytułowany Pieśń o Rolandzie. Symbolizuje on potęgę średniowiecznego miasta i jest patronem Rygi.

Roland, ulubieniec Karola Wielkiego
Idąc dalej, spotykamy kościół św. Piotra (sv. Pēter Baznīca). W średniowieczu był to najważniejszy kościół w mieście, a dziś symbolizuje potęgę chrześcijaństwa na Łotwie. Jego wieża widoczna jest z każdego miejsca w centrum Rygi. Umieszczony na nim zegar co trzy godziny wygrywa ludową melodię „Ríga dimd” („Ryga dudni”).




Nieopodal znajduje się kościół św. Jana (sv. Jaņa Baznīca). Początkowo istniała w tym miejscu drewniana kapliczka należąca do zabudowań klasztornych dominikanów, później wzniesiono kościół. W XVI w. król Stefan Batory przekazał go luteranom. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana, po dzień dzisiejszy pozostała w rękach protestantów.

Pomiędzy kościołami stanęła piramida zwierząt z brązu – pomnik muzykantów z Bremy. Osioł, pies, kot i kogut to bohaterowie baśni braci Grimm. Ich podobiznę podarowało Rydze partnerskie miasto Brema.

Niesamowitą atrakcją Rygi są „Trzej Bracia” (Trīs brãli) – trzy mieszczańskie kamieniczki przy ulicy Mazã Pils, będące najstarszymi zachowanymi budynkami mieszkalnymi w mieście. Pierwszy z prawej, biały i cudownie krzywy, pochodzi z XV wieku. Środkowy, pomalowany na żółto i ozdobiony, ma umieszczoną na fasadzie datę wybudowania: 1646 r. Ostatni, ulokowany z lewej strony, wąziutki i zielony, powstał w XVII w.



Trzeba przyznać, że ogromne uznanie wzbudził we mnie właściciel kamienicy zwanej Domem Kotów (Kaķu nams). Nie został on z jakichś powodów przyjęty do Wielkiej Gildii, więc odwrócił figurki kotów umieszczonych na wieżyczkach tyłem do jej siedziby. Ktokolwiek posiada kota, wie, co oznacza pozycja, w jakiej znajdują się koty obrażonego kupca.



Na uwagę zasługują budynki Małej i Wielkiej Gildii. Mała Gildia (Mazā ğilde), którą początkowo zwano Gildią Świętojańską, założona w XIV w., skupiała przede wszystkim drobnych kupców i rzemieślników. Wielka Gildia (Lielā ğilde), nazywana najpierw Gildią Mariacką, została powołana do życia w 1354 r. Jej członkami mogli być wyłącznie najbogatsi kupcy. Było ich stać na to, aby łożyć wielkie sumy na rozwój miasta, w zamian za co mieli prawo do wpływania na ważne decyzje.

Mała Gildia po lewej (z niższą wieżyczką) i Wielka Gildia po prawej (z wyższą wieżyczką)
Budowlą zwracającą uwagę jest urokliwy, biało-niebieski kościółek pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej. Został on wybudowany w XVIII w. z inicjatywy Józefa II Habsburga. Pewne fundusze na ten cel przeznaczył również Stanisław August Poniatowski.


Przy Placu Katedralnym mieści się imponująca budowla – siedziba galerii sztuki Riga Bourse.



O Rydze mówi się, że jest stolicą secesji. Stare miasto wręcz wypełnione jest budynkami w stylu art nouveau.





Na koniec Ryga potraktowała nas ulewnym deszczem i gwałtownym spadkiem temperatury. Przemoczeni do suchej nitki, skupiliśmy się na ławach pod baldachimem, gdzie serwowano napój, który zapewne uratował niejednemu życie, a już na pewno zdrowie. Do ulubionych trunków Łotyszy należy potwornie gorzki i wstrętny w smaku Czarny Balsam (Rīgas Melnais balzams), będący alkoholową kompozycją ziół, kwiatów, jagód i olejków eterycznych o zawartości 45% alkoholu. Recepturę opracował w XVIII w. ryski aptekarz Abraham Kunze i podobno jest ona pilnie strzeżona. Prawdopodobnie samego w sobie balsamu bym nie wypiła, natomiast napój, który nam podano, był pyszny. Do balsamu dodano sok z czarnej porzeczki, laskę cynamonu i ćwiartkę pomarańczy, a wszystko razem zostało podgrzane do wysokiej temperatury. Pyszności!


36 komentarzy:

  1. A na ostatnim zdjeciu zagrycha do czarnego balsamu?
    No i dzieki Tobie, po prawie pol wieku wyjasnila mi sie pewna zagadka. Na przelomie podstawowki i liceum grywalam sobie w koszykowke i dzieki temu mialam wolny wstep na mecze ligowe, a nawet zagraniczne. Przyjechaly do Uc koszykarki z Lotwy, wtedy ZSRR, a jedna budzila prawdziwa sensacje, bo miala ponad 2 metry wzrostu. Klub nazywal sie Daugava Ryga i dopiero teraz dowiedzialam sie, co znaczy ten pierwszy czlon. Sama nigdy bym na to nie wpadla. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagrycha, w rzeczy samej :)
      Jednakowoż Pantera grywająca w koszykówkę budzi we mnie natrętną myśl o natychmiastowym wypiciu butelki czystej wódki bez zagrychy!

      Usuń
    2. Ale dlaczego? Przeciez nie bylam przez cale zycie starom babom bez kondycji.

      Usuń
    3. Matkobosko skądkolwiek, kondycja tu nie ma nic do rzeczy!

      Usuń
    4. O granie w koszykówkę :)

      Usuń
  2. Ryga jest ladna, choc my zwykle ja omijalismy obwodnica, bo zachecala zbytnio i marnowala nam cenny czas.
    A czy byliscie w Palacu Rundale w Bauska? Cudny kompleks. :DD Tego miejsca nigdy nie opuszczamy bo wiaze sie z noclegiem na trasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliczna jest Ryga, chociaż ja zakochałam się w Tallinnie. W Bauska nie nie byłam, przez Łotwę przemknęliśmy migusiem.

      Usuń
  3. ...śliczności same...kamienice, detale też, a Dom Wagi po prostu rewelacja! Pięknie tam i już! :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miasto :) Kapryśna pogoda brzmi zniechęcająco, ale może warto się poświęcić ;)
    Dom z kotami jest super :) Oczywiście wiadomo, co oznacza koci zadek skierowany w stronę człowieka, chociaż nie zawsze oznacza obrażanie się ;) Kotu nasz czasem się we mnie wtula, właśnie tą częścią ciała ;) Jak już do snu się układamy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Lidka, Lidka... Skup się! Wyprężony grzbiet, półprzykucnięta sylwetka i ten ogon do góry - to nie oznacza odwrócenia się zadkiem li i jedynie!

      Usuń
    2. Wczoraj ledwo na oczy paczyłam, czytając Twojego posta. Zwróć uwagę jednakowoż, że wysiliłam się bardzo, żeby jednak komentarz zostawić ;)
      Ale dzisiaj od rana, pełne skupienie, jeszcze raz tego kota obejrzę ;)
      Poza tym - wczoraj, czytam komentarz Pantery dotyczący nazwy zespołu koszykarek z d.ZSRR i wyszło mi, że nazywał się Zagrycha Ryga :)))))
      Potem dopiero, z trudem wielkim poszukałam, że chodzi o Dźwinę :)
      Kota dokładnie obejrzałam - fakt, pozycja jednoznaczna :))

      Usuń
    3. No i nareszcie ubawiłam się w pracy :)) Lidka, Tobie ta zagrycha po głowie chodzi, pewnie do tych alkoholi, co to Ty wiesz, a inni nie muszą :))))

      Usuń
  5. Wracają mi wspomnienia. Dla mnie, takie krótkie,jednodniowe wycieczki, to za mało. Rydze należy poświęcić więcej czasu. Ryga, to miasto głównie secesyjne. Może teraz już nie, bo wymogi czasów wprowadziły XX wieczną nowoczesność, czyli blokowiska.Brr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętałam, że byłaś w Rydze, więc wczoraj zwiedzałam znowu wydania archiwalne na Twoim blogu :) My się pałętaliśmy po Pribałtice przez dwa tygodnie, tu, tam i ówdzie, nawet do Helsinek nas zaniosło na chwilę. A co do Rygi - o wiele bardziej spodobał mi się Tallinn. Poczułam miłość od pierwszego wejrzenia!

      Usuń
    2. Wszystko zależy od czasu. Wystarczyłoby, żeby wycieczka trwała dwa dni i już zwiedzasz na luziku. Te jednodniowe, to mordęga. Wszystko odbywa się, jak pisała J.Chmielewska, "kurcgalopkiem".
      :)))

      Usuń
    3. Tallin jeszcze przede mną :)
      :)

      Usuń
    4. Nie byłam nigdy na jednodniowej. A "kurcgalopkiem" to się u mnie w domu mówiło :)

      Usuń
    5. A Tallin takie piękny, wielki, światowy, z rozmachem... Ach!

      Usuń
  6. Mam nadzieję w przyszłym roku odwidzić Rygę, jak widać ze zdjęć, czeka mnie niezwykła uczta duchowa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Tylko zarezerwuj sobie dużo czasu. Zrobisz przepiękne zdjęcia, już poznałam Twój talent...

      Usuń
  7. Kapitalny post, tyle wiadomości tak ciekawie podanych ! oczęta mi wylazły z zachwytu nad architekturą a gębusia mi się uśmiechnęła do (Kaķu nams) ....
    ----------------
    wiesz - jak by tu powiedzieć - pasuje do komentarzy u mnie :-))) gdyby tak zmienić na :Kaķu mams" to lepsze niż biskupka :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. W innej sprawie.
      Zapętliło mi się znowu.
      Muszę powalczyć z gmailem!
      :)))

      Usuń
    2. Ogniem, mieczem czy ułańską szabelką?

      Usuń
    3. Czym los pozwoli. Grunt, żeby nie maczugą, bo nie podniosę;)

      Usuń
    4. E tam, dasz radę! Co tam maczuga dla takiej siłaczki!

      Usuń
  9. Balsamik ohydny, miasto piękne.
    ZAZDROSZCZĘ CI tego, jak pięknie opisujesz zwiedzane miejsca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czego tu zazdrościć?... Siadasz, piszesz... i jest! :)

      Usuń
  10. Pięknie opisałaś Rygę. Byłam, widziałam również. Miło zobaczyć miasto oczyma innej osoby. Na mnie wielkie wrażenie zrobiła Dźwina - jest bardzo szeroka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna, nieprawdaż? Chociaż zostawiłam serce gdzie indziej - ukradł mi je Tallinn.

      Usuń
  11. A ja jeszcze nigdy w Rydze nie byłam, natomiast po twoim poście czuję się, jakbym już najważniejsze miejsca tam zwiedziła. Dziękuję Ci bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryga warta polecenia, ale moje serce zostało w Tallinnie.

      Usuń