niedziela, 4 grudnia 2016

371. Litwa, Łotwa, Estonia: Córka Bałtyku



Tytułową Córką Bałtyku Finowie nazywają swoją stolicę – Helsinki. Nie należą one do wielkich miast pełnych zimnych, bezdusznych drapaczy chmur ze stali i szkła, dlatego zachowują w pewnym sensie przytulny i zaciszny charakter.
W połowie XVI w. założony został przez Karola Gustawa I Wazę port, w założeniach konkurencyjny w stosunku do Tallinna, jednak rozwijał się bardzo wolno, dlatego został przeniesiony w nowe, obecne miejsce. W XVII wieku były ważnym punktem strategicznym w czasie wojen szwedzko-rosyjskich i wielokrotnie z tego tytułu ucierpiały. Kolejna wojna Szwecji z Rosją przyniosła zajęcie Helsinek przez Rosjan w 1809 roku. Będąc częścią Imperium Rosyjskiego, Finlandia zyskała znaczną autonomię, a miasto rozwijało się i zyskało rangę centrum politycznego i kulturalnego, stolicy Wielkiego Księstwa Finlandii. Gdy w 1812 r. spustoszył je wielki pożar, zostało odbudowane w stylu Petersburga. Do rozwoju Helsinek przyczyniła się budowa kolei i otwarcie się na wpływy europejskie.
W 1917 r. proklamowana została niepodległość Finlandii i w tym samym czasie rozpoczęła się wojna domowa wywołana rewolucją październikową w Rosji. W zaprowadzeniu ładu pomogła rządowi niemiecka Dywizja Bałtycka.
Na początku XX wieku liczba mieszkańców Helsinek przekroczyła 100 000, co – biorąc pod uwagę słabe zaludnienie Finlandii – uczyniło z nich metropolię. W dwudziestoleciu międzywojennym nastąpił dynamiczny wzrost miasta, przypieczętowany przyznaniem przywileju organizacji igrzysk olimpijskich w 1940 r., do których doszło (ze względu na II wojnę światową) w 1952 r. W czasie wojny Helsinki nie były okupowane, dlatego nie ucierpiały przesadnie ich zabytki. Po wojnie nastąpił dalszy rozwój stolicy, nie bez pomocy ZSRR, który zapewniał Finlandii szeroki rynek zbytu, a po rozpadzie którego nastąpił kryzys fińskiej gospodarki. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej w 1995 r. Helsinki osiągnęły status jednego z najnowocześniejszych miast świata, a w roku 2000 otrzymały tytuł Europejskiego Miasta Kultury.
Zanim zrobiliśmy rundkę po mieście, na drodze stanął mi sklep, z którego spoglądały na mnie śliczne, kuszące Muminki, dopraszające się jeden przez drugiego, abym wzięła je ze sobą do domu. Cena, wyrażona w €, nawet gdybym chciała kupić tylko jednego (ale którego wówczas wybrać?!), była, niestety, dla mnie zaporowa, dlatego musiałam w końcu się poddać i pozwolić się odciągnąć od wystawy.


Ruszyliśmy w trasę. Idąc, zarejestrowałam po drodze interesujący wąwóz. Kiedyś szły tędy tory, dziś natomiast jest to bezpieczna ścieżka dla rowerzystów i biegaczy.


Pierwszym ciekawym obiektem wartym zobaczenia jest Skalny Kościół (Temppeliaukio) – owalna świątynia wykuta w granitowej skale, dzieło braci Timo i Tuomo Suomalainenów z lat 1968 – 1969. Oprócz oryginalnego położenia i zamysłu architektonicznego kościół posiada świetną akustykę, co pozwala wykorzystywać go również jako salę koncertową.






Nad historycznym centrum Helsinek, na placu Senackim (Senaatintori), dominuje biała, neoklasycystyczna katedra luterańska Tuomiokirkko. Jej budowa, sfinansowana przez cara Rosji Mikołaja I, została ukończona w 1852 r., dwanaście lat po śmierci jej architekta, Carla Ludwiga Engela. Z jednej strony prowadzą do niej gigantyczne, wysokie i strome schody, z drugiej zaś dojście jest niemal płaskie. Na wielkich schodach ludzie umawiają się na spotkania, świętują nadejście Nowego Roku, a turyści robią sobie zdjęcia.






Z góry widoczne są inne ważne obiekty, w tym zaprojektowane przez Engela. Patrząc ze szczytu schodów, po prawej stronie znajduje się gmach Uniwersytetu Helsińskiego (Helsingin yliopisto)...



...po lewej – dawny gmach rządu zwany Domem Senatu.


W centralnym miejscu placu stanął pomnik darzonego sentymentem przez Finów cara Aleksandra II.




Zagłębienie się w sieć ulic i uliczek dookoła prowadzi do spotkania z kolejnymi ważnymi i ciekawymi obiektami. Należą do nich:
Narodowy Bank Fiński (Suomen Pankki) – czwarty najstarszy bank na świecie...


...Biblioteka Narodowa Finlandii (Kansalliskirjasto), do 2006 r. Biblioteka Uniwersytecka, dzieło Carla Ludwiga Engela...


...dawny budynek parlamentu fińskiego (do 1906 r.)...



...Muzeum Marki Fińskiej...



...Muzeum Uniwersyteckie...


...Cerkiew Trójcy Świętej (Pyhän Kolminaisuuden kirkko) zaprojektowana przez Engela...




...katedra prawosławna pod wezwaniem Zaśnięcia Bogarodzicy (Uspenskin katedraali)...



Została wybudowana w 1868 r. według projektu architekta rosyjskiego, Aleksieja Gornostajewa. Uważana jest za największą zachodnią świątynię prawosławną. Została wyposażona w trzynaście pozłacanych kopuł, które symbolizują Jezusa Chrystusa i dwunastu apostołów oraz w siedem dzwonów. Wewnątrz cerkiew jest bardzo piękna, ale nie można w niej robić zdjęć. Usytuowana jest na wzniesieniu, z którego rozpościerają się piękne widoki, w tym na Targ Rybny, który zeszłyśmy wzdłuż i wszerz, nabywając ostatecznie… pluszowego renifera.



Widok na Targ Rybny

Port pasażerski


Tyły pałacu prezydenckiego
Do ciekawszych obiektów należy miejsce, w którym na placu Senackim mieścił się Ulrika Eleonoran kirkko (kościół Ulriki Eleonory) z XVIII w. Po przyłączeniu Finlandii do Cesarstwa Rosyjskiego, na skutek przebudowy placu kościół został najpierw uszkodzony, a potem rozebrany. Pamiątką po nim jest medalion z czerwonego granitu. Część wyposażenia znalazła miejsce w muzeum miasta.


Udało nam się zobaczyć w Helsinkach ciekawostkę – tzw. oszukane okno, pozostałość z czasów, gdy biedota, której nie było stać na wprawienie prawdziwego okna, malowała je na ślepym murze, tak, aby wyglądało jak prawdziwe.


Z okna autobusu zrobiłam jeszcze zdjęcie gmachu parlamentu...


...oraz słynnego domu handlowego Stockmann, wybudowanego w latach 1929 – 1930 – jednego z największych i najsłynniejszych domów towarowych w północnej Europie.

Stockmann to ten ciemny budynek po prawej
Potem trzeba było wracać do portu i odbyć powrotną podróż promem do Tallina.

40 komentarzy:

  1. z wielkim zainteresowanie przeczytałam , jednak zupełnie inaczej chodzi się po tych miejscach z zaprzyjaźnioną Osobą niż z zimnym papierowym albo elektronicznym przewodnikiem ... wiem czyimi oczmi patrzę i to pomaga widzieć ... no ciągnie oko :-)
    ---------------
    a te Muminki strasznie mikołajuśne ... Mikołaj krąży, krąży i szuka a tu .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Mikołaja nie stać na Muminki z Helsinek... :(

      Usuń
  2. A mnie zastanawia, jak Ty sie tam dogadalas? Jak w ogole moglas cos kupowac, palcem pokazalas czy jak? Tego sie nawet przeczytac nie da, a co dopiero wypowiedziec. :)
    Echo pisala u mnie kiedys goscinnie o Helsinkach
    http://swiattodzungla.blogspot.de/2014/07/echa-wycieczki-wycieczki-echa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, jestem niesłychanie zdolna :) a po drugie targ to targ, wszystko leży wyłożone na straganach i ma napisane ceny.
      Jak widać, byłyśmy z Echem w tych samych miejscach.

      Usuń
    2. To samo miejsce, dwa rozne spojrzenia. :)

      Usuń
    3. Na pewno tak. Zawsze tak jest, ile par oczu, tyle oglądów sytuacji.

      Usuń
    4. Aniu, u Ciebie pisalam tylko o kosciele w "Corce Baltyku" ;), tym w skale i wspomnialam o katedrze... :))) O Helsinkach mozna pisac calego bloga przez lata... Ja przez rok bylam codziennie w stolicy a obecnie kilkanascie razy w roku tylko. :))) i za kazdym pobytem jestem pod wrazeniem 'metropolii'. Szczegolnie latem jest pieknie i ludnie, i drogo, i niepowtarzalnie...

      Usuń
  3. Pogoda na zwiedzanie była chyba w sam raz :)
    Muminków szkoda, ale renifer to też symbol Finlandii, więc spoko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale renifer jest Córkowy. A ja Muminków nie mam :(

      Usuń
    2. Ale Córka pożycza Ci go czasami? ;)

      Usuń
    3. Pewnie nie miałaby nic przeciwko temu, ale... po co mi on? Ja chce Muminki! Buuu...

      Usuń
  4. A Kiazmy nie widzialas, po drugiej stronie parlamentu, a marszalka na koniu, teatru, pomnika ichniejszego wieszcza, Domu Finlandia, pomnika Amandy, promenady i pare jeszcze malych detali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marszałka na koniu i parę innych pomników (tudzież detali) widziałam, niektóre zdjęcia mam, ale dupnej jakości. Nie lubię fotografować z autobusu. A wszystko w pędzie, bo tych kilku godzin mało...

      Usuń
    2. Aj, aj! Najlepiej z autobusu, z pieterka :))) bo z osobowego to po pstryknieciu tylko sasiednie auto, bus, tramwaj, slupek zostaje w okienku gdzie powinno byc cudo architektoniczne. :))) Niebo i swiatla (najczesciej uliczne) wychodza najlepiej przy podjazdach na stromych uliczkach. :)))
      I jeszcze jedno aj, aj! z tymi malowanymi oknami. :D
      Wniosek wyciagniety troche pochopnie, ze to z biedy. Jak ktos sobie strzeli dom na drogiej dzialce to i na okno go stac. Otoz, te slepe okna to dla symetrii i estetyki architektonicznej :))), byl taki wymog szczegolnie na frontach domow. :)))
      Moze kiedys trafisz do malowniczej Rauma'y, tam od strony wody malowano nawet doniczki z pelargonia :) w tych oknach nie-oknach, aby sciana nie wygladala nudnie. To moze taka dawna forma ... murali (bez muru) lub graffiti uzytecznego. :DD Prawda jest, ze byl to element architektoniczny a nie miernik statusu spolecznego. :)))
      Powaznie chcesz Muminka?

      Usuń
    3. trochę dopowiem - takie iluzoryczne malarstwo to i u nas występuje, spotkałam się z nim w klasztorze w Krzeszowie, jak historycy zaczęli badać tynki to się pod póżniejszymi pięknie pokazały wcześniejsze, a na nich wymalowany detal i bardzo bogata dekoracja, malowana kropka w kropkę jak ta prawdziwa "rzeźbiona" z zaprawy na innej elewacji tewgo klasztoru

      Usuń
    4. Echo, tak nam przewodniczka po "Córce" powiedziała, o tych biednych. Muminki? Boziu, cały sklep bym wykupiła, gdybym mogła... Buuu i chlip!

      Usuń
    5. Malino, pamiętam ten Twój post o Krzeszowie, pełen takich cudownych detali. Być może w najbliższe lato będę w Krzeszowie. Jak dożyję.

      Usuń
    6. To przewodniczka z Kamczatki chyba co to nawet w necie nie szpera... :DDDD aby sprawdzic.
      Muminkow bys nie wykupila, bo male chinczyczki je robia na biezaca i uzupelniaja, ale w zachwych wpadliby spadkobiercy praw do Muminkow, oj tak, oj tak!

      Usuń
    7. Ps. Nie mam sily poprawiac zmian mewich w tekscie popszczonym. O wybaczenie prosze.

      Usuń
    8. Trudno, darowanej przewodniczce nie zagląda się w zęby...

      Usuń
    9. A wiesz Ty co Frau Be? Szkoda, ze nie czytasz po finsku. (Moze czytatsz po szwedzku?). Z tym oszukanym oknem - przypomnialo mi sie, ze Leena Krohn napisala pod tym tytulem "Valeikkuna" = Oszukane okno (jak dla Ciebie) fajna ksiazke, ni to powiesc, ni to zbior nowel, duzo filozofii, takiej tez oszukanej, dobrze sie czyta. Ksiazka ukazala sie (chyba) w 2009 roku.

      Usuń
    10. Czytać to ja mogę, ale co mi po tym, skoro nie zrozumiem? Ot, jak by się nie obrócić, tak dupa zawsze z tyłu.

      Usuń
  5. Jakoś tak o Muminkach myślałam do tej pory bezpaństwowo, a tu proszę :) A gdzie renifer? I kiedy ja tam pojadę? Na św. Nigdy chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy ja na Kamczatkę pojadę? I do Irkucka? Że o bliższych rejonach nie wspomnę.

      Usuń
    2. Kiedyś były plany obejrzenia Bajkału, ale... No, grunt, że były.

      Usuń
    3. Taaa... My z Kulką mamy takie powiedzenie:
      - Chciałabym jeszcze raz pojechać (i tu pada nazwa).
      - A co, już raz byłaś?
      - Nie, ale już raz chciałam.

      Usuń
    4. Chciejcie pojechac do Baden-Baden. Bedzie od razu cztery razy.

      Usuń
  6. Te mewy to zawsze wiedza gdzie usiasc i w jakim momencie pozowac do fotografii :-)Oj, takiego Muminka to ja bym chciala. UU nas kiedys byl Moominshop (skelp tylko z Muminkami), ale ceny takie ze nie na moje nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, co innego Muminki dowolnie europejskie, a co innego oryginalne, fińskie...
      Fakt, mewy mają wybitne poczucie humoru i za to je kocham! :) Ta tutaj usadowiła się jak na zamówienie :)

      Usuń
    2. A mewy zawsze tam siedza i pszcza na bialo.
      Mewy to cala historia. Bylam ze znajomym malolatem na tamtejszej promenadzie (prowadzacej do "targu rybnego" - nawet zapomnialam, ze sie go tak w przewodnikach nazywa) i bylo goraco i napatoczyla sie budka z lodami. Zakupilismy duuuuze porcje (dwa Muminki za galke) i dawaj lizac. Mnie sie zaczely rozpuszczac i kapac po palcach, wiec lizalam, obcieralam i nic innego ze swiata otaczajacego do mnie nie docieralo. Nagle zauwazylam glodny wzrok mlodziana, wzrok z szalem wpatrzony w mojego loda. Patrze, on nie lize. Pozarl w tempie blyskawicy. Pytam czy smakowao. On tylko machnal reka. Zapytalam grzecznie czy chce drugiego bo mnie jeszcze troche zejdzie czasu zanim sie uporam z wlasnym. On, ze chce ale nie z tej bydki, gdzie sprzedaja znikajace lody. Poprawiam, ze topiace sie a on sie upiera, ze znikajace i wskazuje mi na potwierdzenie tego: na budce z lodami kartka i pisze jak byk: Uwaga na zlodziejki mewy! Jak sie potem okazalo, nie doczytal do konca informacji i loda mu mewa uniosla w chmury. Mie uratowal chwilowy analfabetyzm. :DDD

      Usuń
    3. Uwielbiam mewy, nawet się nie obraziłam, jak jakaś obżarta glonami osrała mnie na zielono w Maroku. Ale te dwa Muminki za gałkę brzmią tak... urągliwie!

      Usuń
    4. Frau, jeszcze musimy poczekać. Na dniach, powinno się wszystko zmienić.
      Dzięki za wstawiennictwo.
      Ozon:)

      Usuń
    5. Och, daj Boże, żeby się już zmieniło, pora skończyć z tymi kłopotami.

      Usuń
  7. Katedra Luterańska jest bardzo podobna do Katedry w Wilnie. Te kolumny:)
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, do tego jeszcze ta biel. Ale jest o wiele bardziej okazała.

      Usuń
    2. Możliwe!
      Nareszcie, powoli wracam do dawnych ustawień. Popatrz ile czasu to trwało. Może odinstalowała się ta niechciana i samosięwgrywająca 10?
      Pozdrówka:)

      Usuń
    3. No nie wiem, na blogu dalej nie widać. ale oby się to wszystko jak najszybciej skończyło. Tęsknię już za Twoim blogiem.

      Usuń