wtorek, 27 grudnia 2016

378. Pirgiel i rewolucja



Słowo daję, ja się nie nadaję. Tak konkretnie, to do prac fizycznych, a już do sprzątania zwłaszcza. Szczerze tego nienawidzę i nie ma systemu, który byłby w stanie to zmienić. Tymczasem skazana jestem na niegodziwe męki, a wszystko to wina społecznych rewolucji i innych przewrotów.
W domach moich babć były kucharki, służba i nianie do dzieci. Zachowała się z tamtych czasów na przykład anegdota o tym, jak w czasie przyjęcia służąca zapytała przy gościach: „Proszę pani, kucharka pyta, kiedy ten pirgiel ma być”, to znaczy purée ziemniaczane. Słowo „pirgiel” pozostało w mojej rodzinie pewnie już na wieki. Chyba na pocieszenie takim jak ja albo moja mama, bo o 12.00 śniadanko do łóżka by nam pasowało, a nie do pracy popierdzielać o pogańskiej porze i myć ciągle te gary i podłogi, psia krew…
Anegdoty o głuchym hrabim Rościszewskim nie przytoczę, bo nie na temat.
Słowem – jestem zdegustowana własnym losem i proszę mnie nie przekonywać, że nie powinnam, tylko ładnie mnie pocieszyć.
Uwaga: wypowiedzi w rodzaju „inni mają jeszcze gorzej” wcale nie są pocieszające.
Foch!

108 komentarzy:

  1. W pocieszaniu to ja jestem niezbyt zdolna, ale powiem Ci, że każdemu czasem dobrze robi taki luksus poleżenia w pościeli do 12. Po prostu w te wolne (czyli naprawdę bez obowiązków) dni ustal sobie, że leżysz i najwyżej kawę zrobisz rano. Nawet śniadanie sobie przygotuj w przeddzień, żeby mieć tego dnia wolne. Czy to może jest jakiś sposób?
    Uściski dla hrabiny von Be! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm... To tylko oszustwo, ale nie omieszkam i tego wypróbować. Każda metoda jest dobra, żeby zrobić sobie dobrze :)
      Ukłony od hrabiny von Be :)

      Usuń
    2. Chłop do mnie rzecze:
      -Ooooo! Mamy satelity! I to nadawcze i odbiorcze.
      Ja odpowiadam:
      -Mylisz się, bo to jest babie lato. W dodatku nie każdy ma babie lato w środku zimy. Duma powinna cię rozpierać, że ci babie lato wyhodowałam;D.

      A co do sprzątania. Mam prywatną sprzątaczkę, która w dzień śpi, a w nocy trzepie dywaniki i chodniki. Jest to z musu udomowiany kot.Nie wiem czy robi to z nudów czy z wdzięczności.


      I taka moja sugestia:dom jest, by w nim mieszkać,a nie być wieczną sprzątaczką. Bo ileż można sprzątać?????
      ;D

      Usuń
    3. Ostatnie zdanie, podzielam w pełni!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Tak. Tylko że jednak CZASEM trzeba posprzątać.

      Usuń
    5. A samo się, kurde, nie chce zrobić...

      Usuń
    6. Czasem sprzątam ;).
      Pralka pierze, ja zmywam(lubię!),odkurzam(nie lubię,ale czasami trzeba), myję podłogi. Gruntowne porządki przeprowadzam, gdy mam wolne w pracy i nie mam pilnych obowiązków w domu/na podwórku; a nie przed świętami(!!!).
      Ale zawsze wyśrodkowuję pomiędzy sterylnością, a wizytą delegacji sanepid.
      To tyle w temacie.
      Idę zmyć podłogi, bo uznałam, że czas to zrobić ;].

      Usuń
    7. No tak. Ale skąd Ty masz taką pralkę, co sama posortuje pranie, sama je do siebie wpakuje, sama wypierze i sama rozwiesi? Kurde, dobrze bogatemu :)))))

      Usuń
    8. Po prostu sama wieszam pralkę ;D.

      Usuń
    9. Razem z zawartością?! Toś Ty mocarna kobita!

      Usuń
    10. U mnie pralka sama sie zawiesza! Ot, taka automatyczna nie tylko z nazwy!

      Usuń
    11. Ludziom to dobrze na tym padole... Burżuazja!

      Usuń
    12. Tam zaraz burżuazja ;)

      Ja plebs; o wyżej urodzonych mówię hrabiostwo.W dodatku z taką lekką ironią, bo wiem,że hrabiostwo uderza do głowy tak, że insygnia mogą pogubić ;P

      Usuń
    13. Samo nie chce, bo nie musi. A gdyby musiało? To kto wie?
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    14. Mnie hrabiostwo nie zdążyło uderzyć, bo insygniów już nie było, kiedy się urodziłam. Rewolucja zrabowała :)

      Usuń
    15. Ozon, w cuda nie wierzymy!

      Usuń
    16. Pomarzyć nie można? Przy okazji, insygnia o niczym nie świadczą! To tylko przedmioty. Jednak miło jest coś takiego posiadać!
      Swoją drogą... Mam nadzieję, że czas i prawda , ukarzą kogo należy w najczulszy punkt!

      Usuń
    17. Ja nie o tym, to było do Twojego poprzedniego komentarza :)

      Usuń
    18. No to wsjo w pariadkie :)

      Usuń
  2. Qrde...
    Jeszcze historyjki mamy podobne!!!
    Nie wierzę...
    A śniadanko w samo południe... jak najbardziej!

    Foch uzasadniony!

    Pozdrawiam, bo mam tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co w tym dziwnego? Kiedy bratnia dusza bratnią dusze spotyka, to...

      Usuń
  3. Ładnie pocieszam.
    Jebać sprzątanie i gotowanie oraz wstawanie o pogańskich godzinach! Masz moje pełne zrozumienie w tych sprawach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leslie, trochę niepraktyczna to rada... Ale pocieszenie ładne, dziękuję :)

      Usuń
    2. Nie praktyczna, ale jakże świetna i niepowtarzalna.

      Usuń
    3. Miało być niepraktyczna, ale się automatyczna korekta włączyła.

      Usuń
    4. Nie szkodzi - taktownie i z wrodzonym wdziękiem udałam, że nie widzę :)

      Usuń
  4. Frau Be, qrna! Ja tez jakby jestem stworzona do lepszych celow, wiec bardzo nadazam za Twoim tokiem myslenia. Obydwie zaslugujemy na sluzbe. No dobra, ja mam chlopa na emeryturze, wiec mnie w pracach domowych wyrecza, ale do roboty w srodku nocy to juz musze wstawac sama.
    Nie moge Cie pocieszyc, bo sama cierpie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kysz!... Gdy ja miałam chłopa w domu, to miałam dwa razy więcej brudnej roboty... A kysz!

      Usuń
  5. U Chmielewskiej było napisane, że służebna panienka herbaty nie poda, bo "ni mo sensu" :D To a propos pirgla... A co do reszty popieram, chyba tylko za wyjątkiem wstawania o 12. Wolę o 9, bo inaczej głowa mnie boli :) Zresztą, i tak głodny kot nie pozwoli dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a mnie boli głowa, gdy śpię krócej niż do 12.00!

      Usuń
  6. A ja bym nie zniosla, gdyby mi sie jakas sluzaca krecila po chalupie. Przegonilabym na trzy wiatry! To moj dom i moj kram.
    Frau Be, zastanawiam sie czy Ty sie urodzilas zbyt pozno czy jeszcze zbyt wczesnie na takie porzadki spoleczne. :DDD
    Swieta sa do byczenia sie! Po co sprzatac? Po co balaganic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkiem znam odpowiedź. Zbyt późno. Jestem w gruncie rzeczy dość staroświecka i chętnie żyłabym u schyłku XIX wieku.

      Usuń
  7. Ponieważ pocieszać nie potrafię, a nawet osiągam rezultaty odwrotne do zamierzonych, więc ryzykować nie będę, jedynie łączę się w bólu i pozwolę sobie poszperać w archiwum, można?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akularku, witaj u mnie po stuleciach niewidzenia! Ciesze się, że Cię widzę. Czuj się jak u siebie na blogu! :)

      Usuń
  8. Utwórz na pulpicie folder "Bałagan" i upchnij go w "Koszu", o czym wykasuj zawartość "Kosza" i po bałaganie. Problemu wstawania o konkretnej pożądanej porze nie rozwiążę, bo sama bywam niedospana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że w ten sposób można tylko wirtualną rzeczywistość posprzątać :)

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam... To codziennie sprzątaj max 5 rzeczy, to znaczy np. odkładaj na miejsce 5 rzeczy :-)

      Usuń
    3. Biorąc pod uwagę tempo robienia się bajzlu, to tym systemem najdalej po dwóch tygodniach zginęłabym, przysypana stertą wszystkiego. A poza tym co z myciem podłóg, kuwetą, łazienką?...

      Usuń
    4. Sprawa do rozparzenia; u mnie bałagan robi "dzidzia" i tata "dzidzi" - też mam co robić. Codziennie dzień świstaka - "przecież wczoraj w tym kącie sprzątałam... i przedwczoraj... i tydzień temu...

      Usuń
    5. No i właśnie do tego potrzebna jest służba.
      A'propos - ile latek ma już Dzidzia?

      Usuń
    6. Dzidzia wciąż jedna i ta sama, już "mocno podrośnięta" - w połowie stycznia kończy 5 lat, ma wiec już spore doświadczenie w bałaganieniu (choć nie aż takie jak jej tata :-))

      Usuń
    7. Ooo... Postarzała się pannica :) Dopiero po cudzych dzieciach widać upływ czasu. No, to znamy się już spory kawałek...
      P. S. Jeśli odziedziczy talent po tatusiu, to współczuję. Moja, niestety, odziedziczyła.

      Usuń
    8. Moja miała po kim dziedziczyć - po tacie i po swojej ulubionej cioci - mojej siostrze :D

      Usuń
    9. Nie wiem, czy istnieje ktoś, kto jest większym flejtuchem od Eksa... Po powrocie z wczasów potrafiłam zastać dosłownie czarną wannę, jakby trzymał w niej węgiel i mieszkanie, po którym przeleciał tajfun... Płakałam godzinami. Gdy się rozbierał, wychodził po prostu z ubrania tam, gdzie stał i zostawiał je na podłodze. Nawet gdyby miał się o nie zabić, nie podniósłby... Nie chcę nawet pamiętać tamtych czasów.

      Usuń
    10. Nie, moi to nie flejtuchy - nie aż takie. Czasem nie mogę się doprosić, żeby J. schował swoje wyprane ubrania, innym razem, jak on sprząta z małą, to po prostu przekładają zabawki z jednego miejsca na drugie i układają "w kupkę" :D Do garażu mu się nie mieszam, ale ile to ja razy słyszałam jak klnie, bo nie może czegoś znaleźć... Ale cóż, nikt nie jest doskonały. Z dwojga złego wolę bałaganiarstwo, niż pijaństwo, chodzenie trzy tygodnie w tych samych gaciach...

      Usuń
    11. Iiii... Takie bałaganiarstwo to żadne bałaganiarstwo.

      Usuń
    12. To zapraszam na wczasy sprzątające :D

      Usuń
    13. O, to brzmi... bardzo źle! :)

      Usuń
    14. Jak zdzierżysz typową wiochę, "z daleka od szosy" to się dogadamy; mamy dodatkowe "spanie :-)

      Usuń
    15. Taż ja marze o zaszyciu się w takiej wiosze na wieki wieków amen!
      Tylko to sprzątanie mnie przeraża, bo jak mnie do niego zapędzisz, to alleluja :)

      Usuń
    16. Ja siebie czasem nie mogę zapędzić, jak mi już łapy opadną, a co dopiero kogoś :D

      Usuń
    17. Mnie zastanawia, kto wychowywał Twojego Eksa? Jak znam życie, żadna matka czegoś podobnego nie zdzierżyłaby.

      Usuń
    18. Wyobraź sobie, że przypadkiem wiem, kto go wychował. Wyobraź sobie również, że przypadkiem znam jego i jego tatusia. Moja Teściowa była bezradna wobec tego betonu, tak jak potem byłam bezradna ja. Ta sama matka wychowała również siostrę Eksa, a owa siostra jest pedantką. Niestety, wychowanie to nie wszystko.

      Usuń
    19. Gosiu z Uroczyska, odwiedzę Cię dopiero po odebraniu uroczystego ślubowania, że nie każesz mi sprzątać :)))

      Usuń
    20. Nie każę nikomu sprzątać :-)

      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!

      Usuń
    21. Uff, co za ulga!
      Do siego i oby nam się :))

      Usuń
  9. A ja Ci powiem tak - odkąd mam Chłopa to i sprzątać mi się czasami chce. Pod warunkiem że on odkurza. Gary sam zmywa, nawet się nie proszę. A jak mi się w dzień śfienty zachce w łóżku poleżeć do dwunastej to leżę, a jak mi się nie chce jeść to nie jem, a jak mi się chce to jem. Bo Chłop do łóżka przyniesie, i kawusię też. Tak że tego... chłopa normalnego se znaleźć musisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odsetek normalnych jest znikomy, a do tego są oni tak chytrze porozstawiani, że trudno na nich trafić. Trafienie zaś niczego nie gwarantuje, bowiem najczęściej są zajęci.

      Usuń
  10. Ehhh, hrabino nasza :)) odrabiasz chyba karę jakiejś prababki, tudzież praciotki, która służbę swą haniebnie traktowała ;))
    A tak serio bardziej. Może zatrudnij czasem kogoś do większych porządków? Niekoniecznie panią, a może przystojnego pana??? ;)) Łazienkę Ci gruntownie posprząta, okna pomyje, kurze gdzieś tam wysoko pościera ... a Ty sobie oko nacieszysz i odpoczniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... bardzo śmieszne! A skąd kasę brać na takie fanaberie?
      Swoją drogą, rozmarzyłam się nieco... Już widzę te anielskie blond loki i te jasne, błękitno-przejrzyste oczy... I tę miotełkę z piór :)))

      Usuń
    2. Taka fanaberia nie jest ponoć aż taka droga - no raz na jakiś czas byłoby Cię na pewno stać na cherubinka, który z miotełką przeleciałby Ci ;)) mieszkanie :)) Wizja jest zaiste kusząca.
      Może do skarbonki zacznij zbierać, albo jakąś fuchę sobie załatw ;) drobne z zakupów odkładaj, pożyczkę weź ;)
      A tak poza tym, odwiedziłaś mnie przedwczorajszej nocy :))) Tak. Przyjechałaś do mnie i żeby było śmiesznie, mieszkałam jeszcze u rodziców, a pokój miałam urządzony tak,jak w czasach późnego dzieciństwa i lat nastoletnich ;) I w tym pokoju sobie siedziałyśmy i konwersowałyśmy, z jeszcze jedną jakąś koleżanką ...

      Usuń
    3. Bardzo mi się ta opcja podoba. Ciekawe, czy tą koleżanką nie była przypadkiem Pantera albo inna Jaśka :)
      W sumie fajny byłby taki zlocik.

      Usuń
    4. Chyba nie, ale taka młodsza od nas była i to sporo. Na pewno nie Pantera, ani Jaska, niestety. Ale miła :)

      Usuń
    5. Może dopiero się objawi :) Młodsza niekoniecznie musiała być, skoro czasy były nasze nastoletnie.

      Usuń
    6. Ta miotełka z piór, to z przodu czy z tyłu?

      Usuń
  11. Obejrzyj, jak zapierdzielają kobiety u tzw dzikich plemion, może wtedy Twój los nie wyda Ci się aż tak zły. Co innego taki ich macho, złowi rybkę lub jakąś jaszczurkę i sjesta do wieczora. Potem też ma się dobrze.
    A może zmiana płci ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja się urodziłam w dzikim plemieniu?! Żadna mi to pociecha, że ktoś ma gorzej... I jaszczurek ani żadnych istot żywych nie jadam!

      Usuń
  12. Sorry, bo zapomniałem o najważniejszym:
    Dosiego Roku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak do siego, nie byłem pewny, trzeba było sprawdzić. Dzięki Tobie wejdę mądrzejszy w ten Nowy Rok :)

      Usuń
    2. Nie pisałam tego, żeby Cię pouczać :) Ale faktycznie, powinno być osobno, bo to tak, jak "do tego", "do tamtego".
      W każdym razie - wszelkiej pomyślności w 2017 roku!

      Usuń
  13. "Jest mus i tyle " - mawiał mój tato. ..tylko nie każdy "ten mus czuje ":)
    Do siego: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go bardzo nie czuję :)
      Do siego!

      Usuń
  14. Taaak, to były piękne czasy, służące, kucharki, może nawet i analfabetki, bo im rodzice zabraniali do szkoły chodzić i obce słowa poznawać. Takie podłe czasy nastali nam w Polszcze niestety, tyle wieków dobrze było i komu to przeszkadzało? :) Moja babcia natomiast mówiła, gdy siły już były mniejsze i trzeba było najmitów zamawiać do pracy w polu, patrząc na dwoje ludzi męża i żonę (szeroko rozsunięte nogi i czarne reformy widoczne pomiędzy nimi, to moje wspomnienie gdy ich uzgadniali do pracy w polu)"był fornalem i fornalem pozostał". Świadomość przedwojenna pozostała jakby taka sama powojenna a tu czasy się zmienili. :)
    Teraz mało sprzątam udaję że nie widzę zdrowie jakby już nie takie jak wtedy gdy dźwigałam, leżałam na podłogach i gotowałam jak kto głupi, zmądrzałam lepiej późno - podobno, niż wcale.
    Sprzątaczki i kucharki nie analfabetki w Nowym Roku życzę :) a poza tym niech będzie cudowny całkiem ten Nowy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, może być i analfabetka :)

      Usuń
  15. Wychowanie to JEST wszystko. Córkę wychowała na pszczołę-robotnicę a syncia na trutnia? Jak nie bez racji mawiają, przykład idzie z góry.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale w tym momencie napisałaś oczywistą bzdurę. Po pierwsze, ja znam te wszystkie osoby od lat i wiem najlepiej, jak jest i jak było, Ty natomiast wiesz o tym cały guzik. Po drugie, nie jest to jedyny przykład, jaki znam. Kulka ma troje dzieci, też wychowywanych w jednym domu, dwójka jest w porządku, a z jednym (środkowym) są same problemy i brak sposobu na polepszenie, za to charakterek jest warunkowany genetycznie po babci i to też widać gołym okiem. Wychowanie to bardzo dużo, ale NIE wszystko. Są rzeczy, na które nie ma się wpływu, żeby to nie wiem, co. Być może wiedziałabyś o tym, gdybyś miała własne dzieci.

      Usuń
    2. No to pa!
      Brak porozumienia wystarczy. Dziwi mnie, tak późna reakcja.

      Usuń
    3. Jaka późna reakcja? O czym Ty piszesz?

      Usuń
    4. Frau!
      Wielbię Cię jak niewielu. Pewne cechy ludzkie, uwielbiam.Masz je.
      Drogę do mnie znajdziesz, jeśli zechcesz.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    5. Mówisz jak Sfinks. Zagadkami.

      Usuń
    6. Czasami inaczej się nie da;)

      Usuń
  16. Życzę Ci
    Zdrowia, co nie szwankuje,
    Miłości, która nie zawodzi,
    Spokoju serca
    i Troski Najbliższych ...
    -------------

    też by mi się tabunik służących przydał, napiszę na Berdyczów, przyślą z pewnością

    póki co też zasuwam ale przy komputerze, jak zwał tak zwał zasuwać "trza"
    a u mnie za oknem sypie ... sypie ... sypie ...
    zanęciłam go, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donoszę uprzejmie, że u nas też sypie. Zima ze śniegiem ładniejsza niż bez, więc niech sypie!

      Usuń
  17. Pada śnieg!
    Srebrzyście i lirycznie.... pada......
    Pa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham, uwielbiam śnieg!

      Usuń
    2. A łopatologię? ;>

      Bo tego nie znoszę w zimie.
      - 20 rozumiem, drobne opady śniegu rozumiem.
      No, ale co kilka godzin przewalać śnieg, by wyjść z domu na podwórko...?
      Albo zaraz za dupą zawiewa...
      No nie. Tego nie da się ani kochać, ani uwielbiać!

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc, nigdy w życiu nie trzymałam w rekach łopaty i nawet nie wiem, czy umiałabym jej użyć :) No ale po co co chwilę wychodzić na podwórko?

      Usuń
    4. Niestety w moim wypadku trzeba wychodzić. Domagają się tego kury,koty,psy i te większe czyli cielęta i krowy. I jechać czasami gdzieś trzeba np. do tyrania. I aby jechać muszę odśnieżyć, bo mimo swych koni mechanicznych auto sobie nie poradzi.
      łopatologię trenowaliśmy z Chłopem z samego rana,by drzwi do garażu otworzyć.
      Do tego w pakiecie grypa z rwącym kaszlem. No nie! Nie pokocham zimy przynajmniej za tę(tą?) łopatologię!

      Usuń
    5. Jak dla mnie, zima ze śniegiem wygląda ładnie i jest znośna tylko na zdjęciach. Odkąd mieszkam na zapadłej wsi śnieg i lód na drodze to czasem gorszy horror niż na większości ulic w miastach, choć oczywiście i tam drogowcy dają się w styczniu zaskoczyć (bo przecież śnieg i lód w styczniu to w Polsce sprawa niesłychana :D)

      Usuń
    6. Jaśku,
      fakt, psy i kot można wypuścić z domu, a potem wpuścić bez wychodzenia, ale krowiny i drobie sobie nie poradzą. Dużo razy trzeba do nich chodzić?

      Usuń
    7. Gosiu, u nas drogowcy permanentnie zaskoczeni. Dozorcy też, nie udało mi się jeszcze w tym tygodniu wyjść z domu na odśnieżony chodnik! Brnę przez śnieg, który wsypuje mi się do butów górą i nawet nie odbiegnę do autobusu. Mimo to kocham zimę i już! :)

      Usuń
    8. Najmij się do odśnieżania :-) Ja to znam z własnego doświadczenia - z początku nawet się podoba, ale po jakimś czasie...

      Usuń
    9. No wiesz... Chętnie bym dorobiła, ale to, zdaje się, nie jest zbyt intratne zajęcie :)

      Usuń
    10. Zależy, jak na to spojrzysz - jak robisz coś dla siebie, żeby później Tobie było wygodnie (np. żebyś mogła wygodnie przejść, a nie po kostki w śniegu, pod którym może kryć się lód), to Ty sama wiesz, ile ta praca jest warta :)

      Usuń
    11. Miałam na myśli raczej pieniądze.

      Usuń
    12. A jakbyś własne podwórko odśnieżała, też byś sobie sama płaciła? :D

      Usuń
    13. Nie mam, niestety, własnego podwórka, nad czym boleję bardzo. Pewnie nikt by mi nie zapłacił, ale dla własnego warto się pomęczyć.

      Usuń