czwartek, 19 stycznia 2017

382. Litwa, Łotwa, Estonia: dziedzictwo Perkuna



Wilna (Vilnius) nie mieliśmy w planie. Mimo to znalazło się trochę czasu, żeby zboczyć z trasy i zakończyć wycieczkę elementami znanymi z historii i literatury. Mimo że na ulicach często można usłyszeć język polski i zauważyć polskie akcenty, Wilno nie należy do polskich miast, ale jest tyglem wielokulturowym.
Pierwsza osada funkcjonowała tutaj już w V wieku. Na przełomie XII i XIII w. powstał gród, którym władał książę Świntoróg. Jego następcą był słynny Mendog. Za panowania Giedymina, który zjednoczył plemiona litewskie, w XIV w. Wilno zostało stolicą Litwy. Znajdowała się tam największa świątynia słowiańskiego Perkuna, której zburzenie obrali sobie za cel Krzyżacy. Toczące się wojny z zakonem wyniszczały państwo, toteż w 1385 r. Władysław Jagiełło w porozumieniu z księciem Witoldem podpisał w Krewie unię, na mocy której Litwa stawał się częścią Rzeczypospolitej i doprowadziła państwo do chrztu oraz położenia kresu kultom pogańskim. Na miejscu świątyni Perkuna stanęła drewniana katedra św. Stanisława. Unia polsko-litewska wygasła w czasie zaborów.
W XIX wieku Wilno pełniło funkcję centrum kulturalnego Litwy. Mieszkali w nim i tworzyli m.in. Ludwik Kondratowicz (Władysław Syrokomla), Józef Ignacy Kraszewski, Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Stanisław Moniuszko. W dwudziestoleciu międzywojennym Uniwersytet Wileński wydał Czesława Miłosza i Teodora Bujnickiego.
W miejscu, gdzie najpierw znajdowała się świątynia Perkuna, a później drewniana katedra św. Stanisława, dziś wznosi się świątynia murowana – archikatedra pod wezwaniem św. Stanisława (Akikatedra bazilika).


Jest to główna świątynia katolicka na Litwie. Posiadała status kościoła monarszego, odbywały się w niej synody, wybory biskupów, posiedzenia kapituły, uroczyste nabożeństwa, koronacje królów i książąt litewskich. W średniowieczu działała przy niej szkoła katedralna. Chowano w niej magnatów, książęta, biskupów, kryje w sobie szczątki króla Polski i Wielkiego Księcia Litewskiego Aleksandra Jagiellończyka, wnuka Giedymina i najpotężniejszego litewskiego władcy – Witolda i jego żony Anny, dwóch żon króla Zygmunta Augusta (Elżbiety z Habsburgów i Barbary Radziwiłłówny), urnę z sercem króla Władysława IV Wazy. Większość grobowców znajduje się w podziemiach, do których nie weszliśmy, ponieważ obowiązuje wcześniejsza rezerwacja biletów.
Obecny kształt katedra zyskała w XVIII w., kiedy to przebudowano ją pod kierunkiem najwybitniejszego architekta wileńskiego, Wawrzyńca Gucewicza. Zewnętrznie stanowi czysty pomnik klasycyzmu.
W 1946 r. została zamknięta przez władze ZSRR i przekształcona na magazyn, a później zamieniona w galerię obrazów z salą muzyki organowej. Przywrócenie jej właściwego przeznaczenia nastąpiło w 1989 r.
Do świątyni prowadzi monumentalny, sześciokolumnowy portyk Gucewicza. Płaskorzeźby w tympanonie przedstawiają ofiarę Noego po wyjściu z arki. Kompozycję i inne zdobienia fasady wykonał Tomasso Righi – nadworny artysta króla Stanisława Augusta. Rzeźby na szczycie to postacie św. Heleny (na środku), św. Stanisława (po lewej) i św. Kazimierza (po prawej).



Wnętrze kryje liczne obrazy XVIII-wiecznych artystów: Franciszka Smuglewicza i Constantina Villaniego. Współczesny wystrój został jednak pozbawiony polskich akcentów, takich jak meble, nagrobki, przedmioty liturgiczne i tablice opatrzone polskimi napisami. Ołtarz główny zaprojektował Wawrzyniec Gucewicz. Zawiera on obraz Franciszka Smuglewicza Śmierć św. Stanisława.




W katedrze znajduje się dwanaście kaplic, z których najważniejsza to kaplica św. Kazimierza symbol świetności Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Nazwano ją najpiękniejszą barokową kaplicą Rzeczypospolitej. Powstała ona na zlecenie Zygmunta III Wazy, a autorem projektu był architekt królewski Matteo Castello. Wnętrze zostało wyłożone różnokolorowym marmurem. Znajduje się w niej srebrna trumna ze szczątkami św. Kazimierza (polskiego królewicza Kazimierza Jagiellończyka) oraz posrebrzane posągi Jagiellonów: Władysława Jagiełły, Władysława Warneńczyka, Kazimierza Jagiellończyka, Jana Olbrachta, Aleksandra Jagiellończyka, Zygmunta Starego, Zygmunta Augusta. W części centralnej umieszczona została stiukowa postać Madonny z Dzieciątkiem Pietra Perettiego i obraz św. Kazimierza o trzech rękach. Legenda głosi, że jedna z dłoni omyłkowo została namalowana w złym miejscu, ale mimo poprawek wciąż pozostawała widoczna. Uznano to za znak boży i tak pozostawiono.









Na uwagę zasługuje również kaplica Gasztołdów z obrazem Matki Boskiej Różańcowej Sapiehów, tzw. Madonny Sapieżyńskiej.


Obok katedry wybudowana została – na bazie jednej z baszt dawnej fortyfikacji obronnej – dzwonnica o wysokości 57 m. Jej podziemna część pochodzi z XIII lub XIV w., część dolna (z wąskimi oknami) z XIV – XV w., natomiast górne partie zostały dobudowane później, aby dostosować basztę do potrzeb dzwonnicy. Zegar, w którym brak wskazówki minutowej, odmierza czas biciem dzwonów co kwadrans. U stóp dzwonnicy, na jednej z płytek chodnikowych wypisano słowo „cud”. Legenda głosi, że temu, kto stanie w tym miejscu i obróci się dookoła własnej osi, spełni się życzenie.


Na Placu Katedralnym, będącym od wieków sercem miasta, stoi pomnik Wielkiego Księcia Litewskiego Giedymina, jednego z najsłynniejszych władców litewskich. Zasłynął on jako dowódca wojskowy i świetny dyplomata, który dwukrotnie powiększył terytorium swojego państwa, przyłączając do niego Ruś Kijowską, Witebsk i Wołyń. Pomnik, zaprojektowany jeszcze przed wojną przez Vytautasa Kašubę, stanął w 1993 roku i w ogóle mi się nie podoba. Koń i wilk (który według legendy przyśnił się Giedyminowi i przepowiedział mu założenie stolicy) są jeszcze w miarę do przełknięcia, sam Giedymin natomiast, stojący na samym brzegu cokołu i wyciągający ręce przed siebie, wygląda jak zombie na chwilę przed samobójstwem.




42 komentarze:

  1. No cóż! Warto spróbować?
    Opisywałam tę świątynię jak i całe Wilno dość dokładnie.
    Może Tobie uda się dotrzeć do naszych "czytaczy"?
    Bo mam wrażenie, ze mnie się nie udało;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zaraz wrócę na Twój blog, pogrzebię w nim i przypomnę sobie, co pisałaś. I jakie wrażenie wywarło to na czytaczach :)

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że żadne:(

      Usuń
    3. To było opisywane kilka lat temu. 3-5 ?

      Usuń
    4. Ale o samej katedrze napisałaś bardzo niewiele.

      Usuń
    5. Bo, praktycznie rzecz biorąc, nie wiedziałam nic na jej temat.

      Usuń
    6. Myślałam, że poświeciłaś jej oddzielny post.

      Usuń
    7. Bardzo bym chciała!
      Zwiedzanie odbywało się w tempie expresowym!
      Nie wyszło. Na cmentarz poświęcono jednak sporo czasu!
      Było co ogląda
      Pozdrówka !
      Ewa

      Usuń
    8. Nie byłam na cmentarzu i w ogóle nie byłam prawie nigdzie, bo Wilna nie było w planie i tylko zahaczyliśmy o nie.

      Usuń
  2. Czytacze idą na łatwiznę.
    Niczego nie zazdroszczę nikomu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Listopad 2012. Mnie jeszcze wtedy u Ciebie na blogu nie było. A czytacze bardzo często nie są czytaczami, tylko oglądaczami, a to zasadnicza różnica.

      Usuń
    2. Czyli obrazy, li i tylko!
      To choroba jakaś?
      Aaaaa!!!!Wiem!
      To amnezjologia stosowana i głupota w jednym pakiecie!

      Usuń
    3. Raczej brak zainteresowań łamane przez analfabetyzm funkcjonalny :)

      Usuń
    4. Aż tak "brutalna" nie jestem!
      Zawsze byłam nastawiona optymistycznie do przeróżnych zdarzeń;)

      Usuń
    5. A ja jestem realistką.

      Usuń
    6. Realizm jest wskazany, ale optymizm ... Optymizm przenosi góry !

      Usuń
    7. Mnie nic nie przeniósł, dlatego zostałam realistką. A realista wie, jak hula świat, więc z definicji jest też pesymistą :)

      Usuń
  3. I co? Stanelas na tym cudzie i obracalas sie wokol swojej osi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak.
      I od razu mogę Ci powiedzieć, co osiągnęłam.
      Łajno.

      Usuń
    2. Czyli, NIC NIE DZIAŁA!

      Usuń
    3. Pewnie, że nie działa. Wypróbowałam wszelkie możliwości, zawsze na tym samym życzeniu.

      Usuń
    4. No to "propozyszyn" mam. Jedźmy tam razem!

      Usuń
    5. RANY! Frau!
      Jedźmy we te wakacje ma Litwę!
      Mój chłop niekłopotliwy a hotele tam są jak trzeba!
      Byliśmy tam wielokrotnie!
      No i co ja będę;(
      Pa:)

      Usuń
    6. Miało być :"No co ja Ci będę"!

      Usuń
    7. Chyba, że chcesz zorganizować, blogowo-przyjacielską wycieczkę międzynarodowo-poznawczą!
      Tyle;(

      Usuń
    8. Mhm.
      Generalnie to pomysł jest niezły, ale niespecjalnie garnę się do bycia piątym kołem u wozu, a raczej trzecim kołem u roweru.
      Marzę bowiem o klasztorze bazylianów i "celi Konrada"!

      Usuń
    9. Przyznam, że też wolę zwiedzanie "na własną łapkę". Po Wilnie chodzimy sami. Umawiamy się z przewodnikiem gdzie będzie zbiórka i już;)

      Usuń
    10. ...i dzięki temu nie wiemy, gdzie jesteśmy, co widzimy i jak dojść tam, gdzie chcemy. Świetny pomysł.

      Usuń
  4. I jak tam, stanęłaś, zakręciłaś się i spełniło Ci się życzenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanęłam, zakręciłam się i... się nie spełniło. Oszustwo jakieś, psia kość!

      Usuń
    2. A w którą stronę trzeba się na tym cudzie okręcać?

      Usuń
    3. Cierpliwość nie jest moją najmocniejsza stroną...

      Usuń
    4. Strona dowolna, w zależności od upodobań.

      Usuń
    5. Boś w gorącej wodzie kąpana :)

      Usuń
    6. To i koziołka można fiknąć. Ciekawe, czy by pomogło...

      Usuń
    7. Niestety, to nie kwestia gorącej wody...

      Usuń
    8. Przypadkiem wiem, że i fiknięcie kozła by nie pomogło.

      Usuń