czwartek, 9 lutego 2017

387. Hiszpania: którędy do Hiszpanii? Przez Drezno!

Dwa i pół tysiąca km, w porywach do trzech, to nie w kij dmuchał. Za to po drodze, przy takim kilometrażu, można zobaczyć małe, a nawet duże co nieco. Na przykład stolicę Saksonii.
Nieopodal miejsca, gdzie dzisiaj przebiega granica niemiecko-czeska, znajdowała się słowiańska niegdyś wioska łużycka o nazwie Drážd’any. Z czasem na jej miejscu wyrosło miasto Drezno (Dresden). Pierwsza pisemna informacja o nim pochodzi z 1206 r. Większego znaczenia zaczęło nabierać około XV w. W 1685 r. uległo doszczętnemu spaleniu, po którym odbudowywano je przez kilkadziesiąt lat. Była to siedziba możnego rodu Wettynów, której lata świetności przypadają na pierwsza połowę XVIII w., gdy władał nim August Mocny. Nie zważając na koszty, doprowadził Drezno do rozkwitu w tym stopniu, że zyskało tytuł „Florencji Północy”, a w 2004 r. zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Pozycji tej zagraża konieczność budowy nowego mostu, który odciążyłby zakorkowane ulice starego miasta. Mocno ucierpiało w bombardowaniach podczas II wojny światowej, a gdy znalazło się w NRD, bardzo powoli podnosiło się z gruzów. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec odbudowa nabrała prędkości. Dziś jest ośrodkiem przemysłowym, komunikacyjnym, gospodarczym, turystycznym i kulturalnym.
Pierwszym ważnym obiektem, który minęliśmy w drodze na Stare Miasto, była Nowa Synagoga.


Niegdyś istniała w tym miejscu bożnica zbudowana przez słynnego architekta Gottfrieda Sempera, którą całkowicie zniszczono w czasie nocy kryształowej w 1938 r. Nową Synagogę zbudowano w latach 1997 – 2001 jako pierwszą nową bożnicę na terenie byłej NRD. Należy do najnowocześniejszych na świecie. Jest to budowla w kształcie sześcianu lekko skręconego w kierunku Wschodu, dokąd kierują swoje modlitwy Żydzi. W jej mury wbudowano pozostałości starej synagogi, ze złota Gwiazdą Dawida nad wejściem włącznie. Zawiera salę modlitw i siedziby licznych instytucji kulturalnych poświęconych Żydom drezdeńskim. W 2003 r. została nominowana do prestiżowej Nagrody im. Ludwiga Miesa van der Rohe.
Jedną z najsłynniejszych budowli Drezna jest Albertinum.



Budynek powstał w latach 1559 – 1563 jako zbrojownia, która – obok wiedeńskiej i weneckiej – należała do największych w Europie. W latach 1884 – 1887 przebudowano ją i zaadaptowano do potrzeb archiwum państwowego. Gromadzono tam także rzeźby. Od 1953 r. pełni funkcję muzeum. Na parterze znajduje się długa na 75 m hala mieszcząca Galerię Rzeźby. Zgromadzono w niej m.in. rzymskie kopie dzieł egipskich, etruskich, greckich, a także europejskie rzeźby wczesnośredniowieczne. Nazwa Albertinum nawiązuje do imienia króla Saksonii, Alberta I Wettyna.


 
 


 
 

Na Nowym Rynku (Neumarkt) wznosi się przepiękna świątynia luterańska Frauenkirche (Kościół Marii Panny), wybudowana w latach 1726 – 1734 w stylu późnobarokowym.




  

W 1945 r. została zniszczona w czasie bombardowania Drezna, a w latach 90-tych pieczołowicie odbudowana metodą postarzania, z wykorzystaniem oryginalnych pozostałości. Już sama zewnętrzna forma wprowadza w zachwyt, zapowiadając atrakcyjne wnętrze. Niestety, zastaliśmy Frauenkirche zamknięty i nie doczekaliśmy się otwarcia. Pozostało rozejrzeć się po Nowym Rynku i uwiecznić pomnik Marcina Lutra z brązu, wykonany przez Adolfa von Donndorfa w 1885 r.

Pomnik Marcina Lutra na tle Frauenkirche

Nowy Rynek







 

 

 
 
 


Przy Augustusstraße, łączącej najważniejsze zabytki starówki drezdeńskiej, znajduje się jedyne w swoim rodzaju malowidło grafitowe, zatytułowane Orszak książęcy. Jest długie na 102 metry i przedstawia hrabiów, książąt elekcyjnych, królów z rodu Wettynów oraz osoby ze świata nauki i sztuki. Autorem Orszaku jest Wilhelm Walther, który tworzył go w latach 1872 – 1876. Aby zabezpieczyć dzieło przed zwietrzeniem, przeniesiono je na 25 000 płytek z porcelany miśnieńskiej.






Największym kościołem katolickim w Dreźnie jest Hofkirche (Kościół Nadworny), pełniący dzisiaj funkcję katedry pod wezwaniem Św. Trójcy.



Wybudował go król Fryderyk August II. Aby móc zostać obranym królem Polski, musiał wówczas dokonać konwersji na katolicyzm (podobnie jak jego ojciec). Przy budowie kościoła pracowali architekci włoscy i niemieccy. Powstała trzynawowa bazylika z malowidłem ołtarzowym „Wniebowstąpienie Chrystusa” i budzącą zachwyt amboną wykonaną przez rzeźbiarza Balthasara Permosera.







Kryje ona w krypcie sarkofagi katolickich Wettynów. Niezwykle cenny element wyposażenia stanowią organy mistrza Gottfrieda Silbermanna – ostatnie, jakie wykonał przed śmiercią i uznawane za najpiękniejsze.



Na Placu Teatralnym mieści się okazały gmach Opery Państwowej – Opera Sempera, nazwana tak od nazwiska swojego budowniczego, Manfreda Sempera (syna Gottfrieda). Powstała w latach 1871 – 1878 w stylu włoskiego renesansu i należy do największych osiągnięć architektury niemieckiej.




Stąd już blisko do Zwingeru – późnobarokowego zespołu architektonicznego wybudowanego na zlecenie Fryderyka Augusta I zwanego Mocnym (króla Polski znanego pod imieniem Augusta II). Należy do najbardziej znaczących zabytków baroku. Jego nazwa pochodzi od położenia budowli między dawnymi wewnętrznymi i zewnętrznymi murami obronnymi miasta. Powstawał w latach 1711 – 1728, jego twórcą był Matthäus Pöppelmann. W założeniu miał to być budynek podobny w funkcji do Koloseum – miały się w nim odbywać rozmaite uroczystości. Wokół wewnętrznego dziedzińca mieszczą się galerie, fontanny, pawilony, ogrody i bramy, spośród których najbardziej imponująca jest Kronentor.






W Dreźnie znajduje się pałac Taschenbergpalais, należący niegdyś do metresy Augusta Mocnego, słynnej hrabiny Cosel. Aktualnie mieści się w nim luksusowy hotel.



Zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń był relaksujący rejs po Łabie (Elbe) statkiem turystycznym, z którego oglądaliśmy oba brzegi.


Mijaliśmy urozmaicony asortyment jednostek pływających...







...zamki, pałace i pałacyki...

Fragment zamku rezydencyjnego Wettynów
Zamek rezydencyjny

Zamek rezydencyjny



 




...wille i winnice...















...mosty...






...i inne obiekty.




Wbrew pozorom nie jest to meczet, a Yenidze - do 1997 r. fabryka papierosów, a współcześnie biurowiec

Noc spędziliśmy w Czechach, w miejscowości Mariańskie Łaźnie (Mariánské Láznĕ), położonych około 30 km od Karlowych Warów, wysoko w górach, na terenie parku narodowego. Przed hotelem znajdują się grupy rzeźb przedstawiających postacie lub sceny z bajek.

Hotel Krakonos w Mariańskich Łaźniach
 

Taaakie grzyby tam rosły!
Postacie z baśni o Czerwonym Kapturku
Czeska bajka o Pływaczku
Kaj, Gerda i Królowa Śniegu z baśni H. Ch. Andersena
O trzech rusałkach i wodniku - bajka wodna


Postacie z popularnego serialu Baśnie Karkonoskie
I dla odmiany szopka



32 komentarze:

  1. Niby nie mamy do Drezna daleko, bo raptem 330km, ale na jedniodniowy wypad to jednak za daleko, a z noclegiem za drogo. Wschodnioniemieckie zabytki bardzo zyskaly na zjednoczeniu Niemiec, bo przedtem nie bylo kasy na takie inwestycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a zwiedzania jest tam po horyzont i ciut, ciut!

      Usuń
  2. Zastanawia mnie dobry stan zabytków. Odtworzyli je? Odbudowali? Podobno, Drezno, po koniec ostatniej wojny było nękane nalotami dywanowymi aliantów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś post, czy tylko obejrzałaś zdjęcia? Bo w poście o tym pisałam.

      Usuń
    2. Czytałam i obejrzałam. Jak widać, to o nalotach przeoczyłam. Nie, nie przeoczyłam. Zapomniałam, że czytałam? Jakoś mi ostatnio czas przecieka przez palce. Chcę robić wszystko na raz i takie są skutki.

      Usuń
    3. Ozonku,
      ja Cię najprawdopodobniej w najbliższej przyszłości uduszę. Obiecałaś następny post i co? Twój blog nadal ma czytelników w odwłoku!!!

      Usuń
    4. Ani ja, ani tym bardziej blog nie mamy nikogo w odwłoku. Raczej przeciwnie. Ale..
      Przyszła pora na solidne zapuszczenie korzeni w nowym/starym miejscu jak i zrobienie porządku z tym całym chłamem przywiezionym z poprzedniego mieszkania. Wiesz ile tego było i ile jeszcze jest, że o książkach nie wspomnę? Solidnie zasiliłam miejscową bibliotekę. Staram się jak mogę, ale i życie ma swoje prawa.
      Dziś zakładano mi nowe oświetlenie. Stare, to była jedna żaróweczka. Nic, tylko oślepnąć! Teraz będą "bajery-rowery" ;) Przecież nie usiądę przed komputerem, gdy człowiek coś dla mnie robi na moje życzenie. Obcy człowiek.
      Jeszcze dzień czy dwa a może jakoś w międzyczasie , usiądę i skrobnę solidny post:) Materiał mam. Aż nadto!
      Pozdrawiam:)))

      Usuń
    5. A wtedy Cię ozłocę! :)

      Usuń
    6. O kurczę!
      Od bardzo dawna o tym nikt mi o tym nie mówił!

      Usuń
    7. Wiesz, jak się ucieszyłam, gdy zobaczyłam, że wreszcie ruszyłaś z kopyta? Tylko żebyś nie spoczęła na laurach!

      Usuń
  3. Byłam w Dreźnie dwa tygodnie jak było jeszcze DDR, w osiemdziesiątych latach. Miasto pamiętam głównie z okien tramwaju, powiedziano mi oczywiścei z dumą że miasto było bardzo zrujnowane, ale większość z tego już była pięknie odbudowana. Szkoda że nie miałam okazji poznać miasta bliżej, ale wtedy za zachodnią granicę się jeździło w celu zwiedzania sklepów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym okresie byłam w Lipsku. I tylko na Targach :)

      Usuń
  4. Zrobilas dla mnie specjalnie powrot do przeszlosci, dziekuje :)
    Z racji "wspolpracy" DDR i PL jezdzilam czesto z grupami, i zwiedzalam rzeczywiscie duzo. Taki przekroj "polnoc-poludnie". Niestety bylo to dawno, pamiec zawodna, z Drezna zostala mi w oczach sciana z Orszakiem ksiazecym i ruiny kosciola Frauenkirche (jeszcze nie odbudowanego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Nie widziałam osobiście ruin, ale czytałam gdzieś, że bardzo długo te ruiny pozostawały symbolem miasta. Do lat 70-tych, czy jakoś tak...

      Usuń
  5. Byłam w Dreźnie dawno temu, jako nastolatka. Pamiętam, że miasto bardzo mi się podobało, ale z Twoich zdjęć wynika, że te lekcję trzeba powtórzyć. 430 km, niby nic, 4 godz 30 min samochodem, ale 'casu ni ma kruca bomba' ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Ty jesteś kobieta zachodnia, to masz rzut beretem :)

      Usuń
  6. Drezno-zawsze pierwsze skojarzenie to to, że jest to miasto rosyjskie chociaż wiem, że tak nie jest ;).
    Chyba kojarzy mi się tak przez tych Słowian połabskich.

    Pięknie pokazane i opisane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak dobrze Cię widzieć!

      Usuń
    2. Zaraz wpadnę pogadać, ale nie wiem, czy będziesz...

      Usuń
  7. Tam nie byłam, ale za to zaniosło mnie do Poczdamu. Bardzo młodą Dzieweczką wtedy byłam :) I tyz piknie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, wierzę - Poczdam to moje marzenie!

      Usuń
  8. Zajebista wycieczka.
    Grzybki w Czechach to jakieś halucynogeny...?
    Aha, jakoś mi nie brzmi "Przy ulicy Augustusstraße". Zastrzegam, że nie jestem ani polonistą ani germanistą. Mam jednaj wrażenie, że Augustusstraße zawiera już określenie "ulica" :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Leslie, to jest bardzo słuszne spostrzeżenie. Sprzeczność bierze się z rożnych rozwiązań językowych. Chciałam sprostać wymogom języka polskiego, więc trzeba było użyć słowa "ulica", a potem przytoczyć nazwę. Ale myślę, że trzeba to zmienić, co niniejszym czynię. co się zaś halucynków tyczy, piękna rzecz. Przykucnęłam przy jednym (próbując go zerwać) i wyszło mi, że jestem od niego niewiele większa :)))

      Usuń
    2. Mam gdzieś w pamięci taki zbitek słowny z czasów jak moja córka (wtedy początek podstawówki) mówiła o sojej pani od angielskiego "Pani Miss Agnes". Jak sobie przypomnę to humor sobie poprawiam nawet dziś.
      Te grzybki to tak właśnie wyglądają na niewiele mniejsze od ludzi...

      Usuń
    3. Leslie, no przecież ja jestem Pani Frau! :) Grzybki... trochę ciężkostrawne :))

      Usuń
    4. Pani Frau, dlatego tu chętnie zaglądam :-)

      Usuń
    5. Z powodu Pani, Pani Frau Be.
      Grzyby jem tylko te, które sam zbieram.

      Usuń
    6. A ja nie tylko. Rosyjska ruletka! :) Tego czeskiego halucynka nie udało mi się wyrwać o własnych siłach...

      Usuń
  9. Kocham Drezno.
    I Pragę.
    I często tam jestem.

    I... wreszcie od poniedziałku będę mieć ferie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko :) Nie pamiętam, kiedy u nas były :))))))

      Usuń