sobota, 18 lutego 2017

389. Hiszpania: którędy do Hiszpanii? Przez Mediolan!



Dalsza droga wiodła przez Czechy, Niemcy, Austrię… Szczególnie zachwycające okazały się Tyrol i oczywiście Alpy.



Koniec końców, dotarliśmy do Mediolanu, który był kolejnym przystankiem w drodze do Hiszpanii.
Mediolan (Milano) jest drugim co do wielkości po Rzymie miastem we Włoszech i stolicą regionu Lombardia, najważniejszym ośrodkiem gospodarczym kraju i jednym z najbogatszych miast Europy.

Jego historia jest bardzo długa i burzliwa. Został założony w IV w. p.n.e. przez Celtów, należał do Cesarstwa Rzymskiego, pełnił funkcję rezydencji cesarzy i biskupów, przechodził w ręce Longobardów, Karolingów, Niemców. Zburzony, odbudowany i odzyskany dzięki staraniom Ligi Lombardzkiej, w 1329 r. przeszedł we władanie rodu Viscontich. Gdy główna linia rodu wygasła, panowanie przeszło na Sforzów, spośród których wywodził się mąż ostatniej księżniczki Visconti. Dom Sforzów uczynił z Mediolanu centrum sztuki i kultury, za ich panowania tworzyło tu wielu wielkich artystów dobry renesansu, m.in. Leonardo da Vinci. W połowie XVI w. miasto przeszło w ręce Hiszpanów, w XVIII w. – Austriaków. Do Włoch wróciło po Wiośnie Ludów. Od tej pory rozpoczął się jego dynamiczny rozwój. Dziś zamieszkują je Włosi i obcokrajowcy z całego świata.
W centrum Mediolanu króluje wspaniały zamek Sforzów (Castello Sforzesco).



Pierwszy zamek wybudował w 1368 r. Galeazzo II Visconti, ale prawdziwą perłą i jednym z najwspanialszych dworów renesansowych stał się za panowania Francesca I Sforzy i jego syna (Lodovico II Moro). Przebywali tam i tworzyli m.in. Leonardo da Vinci i Donato Bramante, który nadali rezydencji wygląd godny rangi stolicy. Niestety, po zdobyciu miasta przez Francuzów zaczęła ona stopniowo popadać w ruinę – aż do XIX w., kiedy to rozpoczęto odnowę zamku, który od 1896 r. pełni funkcję miejskiego muzeum. Wybudowany został z czerwonej cegły, na planie kwadratu i otoczony murem z blankami, a w narożnikach blankowanymi basztami.







Umberto I - król Włoch, syn Wiktora Emanuela II (pierwszego króla)










W okresie wojen napoleońskich rezydował w nim Napoleon Bonaparte, który wybudował z tyłu, w Parku Sempione, Łuk Triumfalny zwany Łukiem Pokoju (Arco della Pace).

Na wprost wejścia do zamku znajduje się piękna fontanna.

Przechodząc przez ulicę, tylko ja zwróciłam uwagę na postacie stojące w jakimś ruchliwym miejscu i zapewne tylko ja je rozpoznałam. Dopiero gdy wrzasnęłam: „Arcimboldo!”, inni rzucili się w tym kierunku. Nie wiem, kto postawił te figury i z czego są zrobione, ale stanowią trójwymiarową realizację manierystycznych obrazów Giuseppe Arcimboldo, jedynych w swoim rodzaju.


Centralnym rynkiem w Mediolanie jest Plac Handlowy (Piazza Mercanti) – w średniowieczu serce miasta. W XIII w. prowadziło nań sześć wejść, każde związane z konkretną branżą – od płatnerzy po kapeluszników.

Północno-wschodnią stronę placu zamyka zabytkowa budowla z XIII w., Palazzo della Ragione.


Była to w dawnych czasach siedziba sądu i jednocześnie budynek administracyjny. Pałac zdobi relief przedstawiający Oldrado da Tresseno (znanego polityka i burmistrza miasta z początku XIII w.)



oraz płaskorzeźba „półwełnistego” dzika – najstarszego symbolu Mediolanu.



Związana z nim legenda mówi, że celtycki książę Belloveso przybył na te tereny z misją zwyciężenia Etrusków. Gdy odpoczywał w dolinie Padu, we śnie ukazała mu się bogini w postaci lochy o niezwykle długiej sierści w przedniej części ciała i wskazała mu miejsce założenia miasta.
Naprzeciwko Palazza della Ragione znajduje się Loggia Osii – symbol wymiaru sprawiedliwości. Budynek ten wzniósł Oldrado da Tresseno. Urzędowali w nim prawnicy miejscy, sędziowie ogłaszali edykty i wyroki z balkonu ozdobionego orłem trzymającym zdobycz.



Na Piazza Mercanti znajduje się również siedziba najbardziej prestiżowej średniowiecznej szkoły wyższej w Mediolanie – Palazzo delle Scuole Palatine, założonej przez Giovanniego Marię Viscontiego. Nauczali tutaj m.in. Augustyn z Hippony (św. Augustyn) oraz Cesare Beccaria (prawnik, pisarz polityczny i wybitny humanista XVIII w.). Stary budynek spłonął w pożarze, obecny zaś pochodzi z 1644 roku.



Pałac Giureconsulti (Palazzo dei Giureconsulti), wybudowany na zlecenie Piusa IV, został zaprojektowany przez Vincenza Seregniego. Budowę rozpoczęto w 1562 r., gmach wieńczy piękna wieża zegarowa. Budowla mieściła szkołę dla polityków i prawników, a od XIX w. była siedzibą giełdy papierów wartościowych.


Plac zamyka od zachodu zabytkowy, gotycki Dom Notariuszy (Casa Panigarola). Wybudowała go zamożna rodzina notariuszy nazwiskiem Panigarola.

Na środku Piazza Mercanti znajduje się XVI-wieczna studnia z dobudowanymi do niej kolumnami z XVIII wieku. Przed nią znajdowała się czarna płyta, zwana płytą bankrutów, gdzie stał pręgierz. Wymierzano przy nim kary osobom z rodów szlacheckich.

Na Placu Katedralnym (Piazza del Duomo) króluje wielki symbol Mediolanu, trzeci co do wielkości kościół na świecie (po bazylice św. Piotra i katedrze sewilskiej) – katedra pw. Narodzin NMP (Duomo St. Maria Nascente).





Budowa giganta została zapoczątkowana w 1386 r. przez Viscontiego i trwała pięć wieków. W 1572 r. świątynia została poświęcona przez kardynała i biskupa Mediolanu, Karola Boromeusza. Ogromna, gotycka bryła z białego marmuru, o fascynującej strukturze i imponujących rozmiarach (175 m długości i 93 m szerokości), widoczna jest nawet z odległych wierzchołków Alp.
Katedra została wybudowana na planie krzyża i podzielona na pięć naw. Wieńczy ją istny las sterczyn (w liczbie 135), rzeźb (2244) i gargulców. Każdy posąg ma od 3 do 4 m wysokości, a mimo to wyglądają z dołu jak maleńkie figurki.


 


Centralnie umiejscowiona strzelista wieżyczka zwieńczona jest czterometrową postacią Madonny wykonaną z pozłacanej miedzi.


Na placu przed katedrą stoi potężny pomnik pierwszego króla Włoch, Wiktora Emanuela II. Jego autorem jest Ercole Rosa. Monument upamiętnia zwycięstwo władcy nad Austrią pod San Martino w 1859 r. Na cokole umieszczono płaskorzeźby wyobrażające epizody z bitwy pod Solferino i triumfalny powrót spod Magenty.





Nieopodal katedry wznosi się praprzodek wszystkich ogromnych galerii handlowych – elegancki, wielopiętrowy pasaż – Galeria Wiktora Emanuela II.




Zaprojektował go Giuseppe Mengoni, który nie dożył jego otwarcia, gdyż na dzień przed uroczystością spadł z dachu, na który wspiął się, aby sprawdzić szczegóły wykończenia. Budowa, rozpoczęta w 1865 r., trwała dwanaście lat.
W Galerii Wiktora Emanuela II mieszczą się elegancie butiki najsłynniejszych projektantów mody, ekskluzywne kawiarnie, siedmiogwiazdkowy hotel. Ceny sięgają astronomicznych cyfr, a jednak nie brakuje takich, którzy chętnie pozbywają się zawartości portfeli. Po zakupy przyjeżdżają tam światowe sławy, takie jak Madonna, księżna Yorku czy księżniczki Monaco.



Ściany galerii pokryte są malowidłami i płaskorzeźbami, a podłogi mozaiką.




Podobno przydepnięcie piętą jąder byka na herbie Turynu i wykonanie obrotu wokół własnej osi gwarantuje szczęście i pomyślność.


Gmach pokryty jest szklanym dachem z kopułą.


 

Łączy Piazza del DuomoPiazza della Scala, na którym mieści się najsłynniejsza opera świata. W XIV w. stanął w tym miejscu kościół Santa Maria alla Scala, którego fundator, książę Bernabo Visconti, pojął za żonę Beatrycze Reginę della Scala i od jej nazwiska nadał świątyni nazwę.
Inicjatorem budowy opery była grupa bogatych mediolańskich rodzin, które ją sfinansowały, a potem dofinansowywały teatr. W zamian otrzymały na własność loże. La Scala zainaugurowała swoją działalność w 1778 r. Na jej deskach odbywały się i odbywają premiery najsłynniejszych dzieł. Każdy miłośnik opery chciałby choć raz znaleźć się na widowni, a każdy artysta – wystąpić na scenie La Scali.



Mnie powstrzymała przed obfotografowaniem całego budynku i stojącego przed nim pomnika Leonarda da Vinci chmara komarów, która zaatakowała znienacka i obsiadła nas czarnym rojem. Nigdy przedtem i nigdy potem nie przeżyłam takiej inwazji! Do hotelu na przedmieściach Mediolanu wyjeżdżałam z przekonaniem, że zostałam zeżarta co najmniej do połowy.

42 komentarze:

  1. Ale na szczescie wloskie komary nie daly Ci rady.
    Dawno temu pewien wloch (celowo mala litera) niecnie nas oszukal, kupe kasy stracilismy i od tamtej pory wszystko, co italianskie, bardzo zle mi sie kojarzy. Nie bede wiec zachwycac sie ta wycieszka, a te wszystkie ichnie zabytki powinny lec w gruzach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odbudowałam tkankę po pożarciu
      Nie była to wycieczka do Włoch, tylko ten Mediolan zaliczyliśmy po drodze. Mam nadzieję odrobić Twoje straty moralne :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie. Wiałam przed komarami aż się kurzyło :)

      Usuń
    2. Też bym wiała, ale najpierw bym przydepnęła i się obróciła. A nuż by się sprawdziło?

      Usuń
    3. E tam... Tyle już odprawiłam lokalnych rytuałów w różnych częściach świata i nic!

      Usuń
  3. Zadeptali jajka temu biednemu byku ;D A komary mogą obrzydzić każde, nawet najpiękniejsze miejsce, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie deptałam i mam czyste sumienie. O! :)

      Usuń
  4. Zainteresowały mnie wieże, z ludzkimi postaciami na szczycie. Coś mi przypominają, ale nie pamiętam co to mogło być. Kojarzą mi się z "Sagradą Familią", był też kościół z bryłą jak ten pokazany przez Ciebie.
    "Ciemność widzę, ciemność". W tej chwili tylko tyle mogę powiedzieć. Jak sobie przypomnę to się zgłoszę ;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaś w Hiszpanii, a tam jest mnóstwo katedr wartych grzechu - może z którąś z nich Ci się skojarzyło.

      Usuń
    2. Z dwoma ! Tę drugą znajdę!
      :)))

      Usuń
    3. W Hiszpanii jest mnóstwo pięknych katedr. Może coś Ci się przypomni, gdy już do niej dojadę i zobaczysz zdjęcia.

      Usuń
    4. To śledź uważnie rozwój sytuacji :)

      Usuń
  5. z ogromną przyjemnością przeczytałam i zdjęcia zobaczyłam ...
    a mam zagadkę:
    co łączy Wiktora Emmanuela z Giuseppe Verdim ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inicjały zawołania "Viva Vittorio Emanuele Re D'Italia!" i litery w nazwisku Verdiego :)

      Usuń
  6. Piękno i piękne a skąd tam komary, bagniste tereny? Wnioski: ludzie piękne rzeczy potrafią tworzyć, niestety twórcy zawsze muszą mieć bogatych mecenasów by tworzyć.
    Z zachwytem obejrzałam szczególnie że bez komarów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego bagna, upał jak cholera, sucho jak pieprz. Ale wyleciała chmara z jakichś krzaczorów i rzuciła się żarłocznie na niewinną ludzkość :)

      Usuń
    2. Poczuły zdrową, polską krew i się rzuciły :))

      Usuń
    3. Co prawda, to prawda. Na mnie leci wszystko, co żyje (oprócz mojego męża).

      Usuń
  7. Jestem pod wrażeniem zdjęć, które zamieściłaś.
    Fascynujące miasto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mediolan to wielka rzecz!

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie zwiedzać także Mediolan :)

      Usuń
    3. Marzę o zwiedzeniu całego świata...

      Usuń
  8. Komary zwiedzały w grupie? A może na "stopa" się załapały? Zawsze się gdzieś wcisną... A z drugiej strony chcesz ograniczyć ich prawa do zwiedzania Mediolanu?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczać cokolwiek komarom? A w życiu! Ja się tylko przestraszyłam, że jak im za bardzo posmakuję, to mnie za dużo ubędzie, a ja taka słodka jestem...

      Usuń
  9. Lubię nawet włoskie komary - to nie do wiary!
    A póki co wróciłam znad morza i ferie się kończą
    i "mam znowu doła".

    Życie jest durnowate.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezsprzecznie durnowate! A co przeżyłam dzisiaj, to moje... Jakby walec drogowy po mnie przejechał. I to jeszcze nie koniec.

      Usuń
  10. Przepiękne miejsca, cudowne zdjęcia... Tak sobie pomyślałam, żeby zwiedzić choć część z miejsc przez Ciebie odwiedzonych musiałabym zacząć planować i to szybko mnóstwo wyjazdów i wycieczek. Jak na razie nie widziałam większości miejsc, które u siebie tak pięknie przedstawiasz i opisujesz. Może mi się kiedyś uda... :)
    Dzięki za wprowadzenie do tego świata, co jak co, ale Milano chętnie bym kiedyś odwiedziła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero się rozpędzam :)
      Myślę, że odkąd zamieszkałaś w normalniejszym świecie, masz teraz sporo większe szanse zobaczenia czegoś fajnego niż ja.

      Usuń
  11. Miałam kiedyś przyjaciela. ..był w połowie Włochem, urodził się w Milano, pomieszkiwal tam w każde wakacje, każdy urlop tam spędzał ...kochał to miasto, cudnie je fotografowal. ..obiecał, ze kiedyś mnie tam zabierze i pokaże mi każdy kamień. ..nie zdążył, zaginął pod kołami rozpedzonego auta....eh, tak mi się zebrało na wspominki. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najsmutniejsze jest to, że najszybciej odchodzą porządni ludzie.

      Usuń
  12. Z przyjemnością obejrzałem, wróciły wspomnienia :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja byłam tylko przelotem... Jak te komary :)

      Usuń
  13. A w Galerii coś ciekawego sobie kupiłaś? Czy same starocie tylko i niemodne łachy tam wisiały? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żenada po prostu. Tanio jak w podrzędnym szmateksie! To oczywiste, że wstyd by mi było kupować taki szajs.

      Usuń
    2. Tak myślałam. Za tanio nie ma co kupować, jakość i metka ma swoje znaczenie w końcu ;)

      Usuń
    3. Cóż, hołduję zasadzie, że jak spadać z konia, to z wysokiego!

      Usuń
    4. Racja :))
      Niech sami te szmaty kupują :))))

      Usuń
    5. Gardzę tanią szmirą! :)

      Usuń
  14. Frau! Nie mam jak Ciebie zawiadomic.
    Jurek jest w szpitalu.
    ozonewa

    OdpowiedzUsuń