wtorek, 28 lutego 2017

390. Co one w nim widzą?!



Pstrąg jest moim dobrym kolegą, ale trzeba sprawy nazywać po imieniu. Pstrąg jest również leserem.
Odkąd sięgam pamięcią, był lekkoduchem. Jeszcze w wieku dwudziestu kilku lat ożenił się, ojciec załatwił mu wcale przyjemną, państwową posadkę. Zdecydowanie jednak nie doceniał tego, co miał. Dla żony stracił zainteresowanie po tym, jak urodziła nie do końca sprawne dziecko, od partycypowania w jego wychowaniu także się uchylał. Dość szybko doszło do rozwodu, niedługo potem w potężnej firmie Pstrąga redukowano etaty i przypadkiem (a może i nie), zredukowano także i jego. Pstrąg nie czuł się specjalnie przygnębiony życiowymi niepowodzeniami. Zamieszkał ze starszą ciotką, która dała mu wikt i opierunek.
Podczas gdy była żona Pstrąga samotnie harowała w pracy i przy niepełnosprawnym dziecku, a rodzeństwo Pstrąga w pocie czoła dorabiało się własnych mieszkań i pozycji zawodowych, on sam bawił się świetnie, chadzając na piwko z kumplami i skacząc z kwiatka na kwiatek. W zależności od tego, który z kwiatków miał mu do zaoferowania więcej (kolacyjki, wożenie samochodem, niekrępujące lokum, ciepłe łóżeczko i przytulne, najczęściej pulchne ciałeczko), na tym przysiadał.
Zawsze wiedziałam o jego kolejnych podrywach, gdyż z jakiegoś powodu Pstrąg upodobał mnie sobie jako powiernicę. Przy pierwszej (choć nie ostatniej) próbie przystawiania się do mnie jasno ustaliłam zasady: możemy się przyjaźnić, możemy razem pić piwo, ale o tym, że noszę spódnicę, ma zapomnieć.
- Wiem, wiem – powiedział z pewnym odcieniem żalu w głosie. – Ty jesteś mądrą kobietą, zbyt mądrą na to, żeby być z kimś takim jak ja.
Już sama ta kwestia (powtarzana wielokrotnie w ciągu niemal ćwierćwiecza) daje do myślenia. Skoro ja jestem zbyt mądra, to w takim razie te, które na niego lecą, są głupie. Logiczne, prawda? I wyraźnie dowodzi, że Pstrąg ich nie szanuje.
Przed moimi oczami przewinął się przez te wszystkie lata barwny korowód żeńskich imion i postaci. Członkinie palestry, nauczycielki, urzędniczki piastujące kierownicze stanowiska w najważniejszych instytucjach województwa, kobiety wykształcone, samodzielne, utytułowane, cieszące się zasłużonym szacunkiem w swoich środowiskach… Od lat zachodzę w głowę, jak to możliwe, że jedna w jedną lokują uczucia w Pstrągu, który ani nie jest przystojny (obrzydliwie czarne włosy i oczy, szpiczasta bródka, chuderlawość, wada wymowy), ani przesadnie wykształcony (repetent, absolwent LO bez matury), ani bogaty (stare mieszkanie u starej ciotki, robotnik majowy, etatowe bezrobocie z okresowymi pracami dorywczymi, z których natychmiast wylatuje), ani szczególnie pracowity (mistrzostwo świata w miganiu się od każdej roboty, od sprzątnięcia po sobie szklanki po pracę zawodową), ani rozsądny (długi w instytucjach parabankowych, wiekuista ucieczka przed komornikiem), ani specjalnie uczuciowy (zupełny brak kontaktu z porzuconym dzieckiem, wieloletnie uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego, jedyna prawdziwa miłość – do siebie samego), ani przewidujący (za 15 lat będzie samotnym emerytem bez emerytury), ani zbytnio błyskotliwy (książek nie czyta, krzyżówek nie rozwiązuje, karmi mózg meczami z TV).
Jedno, czym dysponuje Pstrąg w obfitości, a nawet nadmiarze, to nieokiełznana chuć. Gdyby tak się dało, bez zastanowienia przeleciałby w tydzień wszystko, co się rusza i nie spieprza na drzewo. Przepaść umysłowa, moralna, materialna i emocjonalna, jaka dzieli go od lecących na niego stadami kobiet, napawa nieustającym zdumieniem w aspekcie powodzenia, jakim cieszy się Pstrąg. Nie mam najbledszego pojęcia, co one wszystkie w nim widzą. Dla mnie to nie on, ale one są fenomenem dostarczającym powodu do permanentnego zdziwienia. Pstrąg jest chyba ostatnim facetem na świecie, którego bym się czepiła. Dlaczego tracą dla niego głowę?!

58 komentarzy:

  1. Zadajesz pytania retoryczne, na ktore juz wczesniej dalas wyczerpujaca odpowiedz: "... czym dysponuje Pstrąg w obfitości, a nawet nadmiarze, to nieokiełznana chuć." Moze ma jeszcze jakies walory z tym zwiazane, o ktorych nie wiesz, bo (jak znow wczesniej wspomnialas) nie mialas ochoty ich nawet wyprobowac. Z powodu wrodzonej madrosci.
    Ot, i zagadka Pstraga rozwiazana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale na litość boską... Wszystkim oczy chujem zarosły?! Ale żeby nawet, to najpierw trzeba spróbować, a żeby spróbować, to musi coś w facecie pociągać... Co to jest, u licha?!

      Usuń
    2. To nie miłość, to hormony :)

      Usuń
    3. Ale żeby u wszystkich?! To dlaczego nie u mnie?

      Usuń
    4. Wyjątek albowiem potwierdza regułę :)

      Usuń
    5. Znaczy, hormonów nie posiadam?!

      Usuń
    6. Chodza po swiecie takie dziwadla, ktorym oczytanie i jakis tam poziom inteligencji drozsze sa od dlugosci i wyczynow. ;)

      Usuń
    7. Na dodatek dziwadła hołdujące jasnym włosom i niebieskim oczom :)

      Usuń
    8. Masz hormony, jak najbardziej, tylko masz jeszcze rozum, trzeźwą ocenę sytuacji i oczy z przodu głowy, a nie w doopie.

      Usuń
    9. Moje hormony działają na jasny blond :)))

      Usuń
    10. Moje na ciemnny i na turkusowoniebieskie oczy :(

      Usuń
    11. A to nie jest przypadkiem oksymoron? Coś jak zimne ciepło, wyuczalny tuman albo pyszne wino? :))

      Usuń
    12. Nie mam bladego pojęcia :))

      Usuń
    13. Tak mi się wydaje :)

      Usuń
  2. Cześć. Teraz nie mam za bardzo czasu się rozpisywać. Mam jednak przemyślenia po lekturze Twojego tekstu. Jak dożyję skrobi coś wieczorem. Na razie muszę się zbierać do wyjazdu prowadząc nierówno walkę z grypą albo inną francą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bardzo grzecznie proszę, abyś dożył tego wieczoru, albowiem ciekawa jestem Twoich przemyśleń (jako żeś facet).

      Usuń
    2. Przejechałem ponad 600 kilometrów z gorączką. Czuję się jakbym nie dożył...

      Usuń
    3. Leslie, z bolesnym niesmakiem stwierdzam, że Ty jakiś chorowity jesteś.

      Usuń
    4. Złośliwość przemilczę.
      Twój znajomy Pstrąg, jak wyczytałem między wierszami, ma dużo wolnego czasu. Nie rozprasza go na pracę, żonę, inne obowiązki. Bo ich nie ma. W całości poświęca czas swoim kobietom. I to je przyciąga. Przynajmniej przez jakiś czas. Za możliwość wykorzystania tych pań nie tylko seksualnie oferuje siebie całego dla nich. Która by tak nie chciała?
      I to jest jego atut. Bez względu na motywy. Mam wrażenie, że te kobiety dadzą wiele i zniosą wiele żeby tylko przez jakiś czas dla kogoś były najważniejsze. Nawet tylko przez chwilę. Nawet jeśli jest to oszukiwanie się. I to wyjaśnia fenomen Pstrąga i jemu podobnych adoratorów.
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Halo, halo, Panie Warszawski! Jaką złośliwość?! Nic nie wiem, do żadnej złośliwości się nie przyznaję!
      Przyznam za to, że mi zaimponowałeś. Bardzo mądre przemyślenia i chyba masz całkowitą rację. A ciąg dalszy po tym, jak Pstrąg zostanie wzięty przez desperatkę z całym dobrodziejstwem inwentarza, wygląda następująco: kończy się sielanka i zaczynają się schody. Babka pracuje, a Pstrąg romansuje albo szuka kolejnej podrywki na lewo. Długów nie płaci, pracy szuka tak, żeby przypadkiem nie znaleźć. Zanim się kobitka zorientuje, już ma złamane serce i wyrzuca go z domu, płacząc.
      Jednak się różnimy - ja bym wywalała z wściekłością, nie ze łzami :)

      Usuń
  3. Tak myślałam, że o chuć chodzi.
    Hormony pewnie i Ciebie działają, ale rozum funkcjonuje przy tym pełną parą i żaden Pstrąg oczu Ci nie zamydla. Tak myślę.
    Widocznie lubisz z facetem również i porozmawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie zapominajmy, że pasjami uwielbiam jasnych blondynów o niebieskich oczach (takich jak urodzeni w Lebensborn).
      :)

      Usuń
    2. No tak, a Pstrąg blondynem najwyraźniej nie jest ;)

      Usuń
    3. Pstrąg jest obrzydliwie czarny.

      Usuń
  4. Ale dlaczego same negatywy? Jak się ma wszystko w życiu (dom, pracę, pieniądze, zdrowie itede) a jedyne czego się nie ma to fajny seks, to ja nie widze problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seks rozumiem. Ale one tracą dla niego głowę i się zakochują! I tego nie rozumiem.

      Usuń
    2. Bo baba tym sie od faceta rozni ze kocha glowa a nie kutasem :-)))

      Usuń
    3. Ale dlaczego go kochają, na litość boską? Za co? Za wspomnianego kutasa?! Rozpacz w zielone ciapki...

      Usuń
  5. To się nazywa przerost macicy nad mózgiem albo kobieca twarz desperacji - litość bierze jak czytam o takich niemedycznycznych wypadkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam jeszcze o syndromie niedopchnięcia, ale myślę, że desperacja to chyba najwłaściwsze słowo.

      Usuń
  6. Nie wiem, co baby w takich wizą, ale fakt faktem, miłych, ułożonych, zaradnych życiowo i znośnych pod względem charakteru, dla wszystkich nie wystarcza.

    Co do "mojej tfórczości" - w wolnej chwili wrzucę ją na jakiś dysk internetowy, zahasłuję, a Tobie podrzucę hasło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to by było piękne! :) Tfórczośc mam na myśli. Jestem uzależniona :)

      Usuń
    2. Cierpliwości; na razie uporałam się z przerzuceniem bloga o Bronowicach - ufff... Niby własny hosting to niby coś, ale primo: ekonomia i secundo - Wordpress to dla mnie jednak męczarnia... W każdym razie dam znać co do tfórczości

      Usuń
    3. Widziałam Bronowice. Na tych hostingach i innych ja się nie znam. Tfórczości absolutnie pragnę i pożądam!

      Usuń
    4. A ty wiesz, że ja znalazłam jakiś mój stary blog na blog.pl? Zapisałam go sobie na kompie i wykasowałam z blog.pl. Może go ujawnię jako jakieś totalne archiwum :-)

      Usuń
  7. Co niektóre kobiety lubią ...pstrągi: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pstrągi w sensie opisany przez Ciebie typ: )

      Usuń
    2. Też miałam na myśli ten tym. W gruncie rzeczy Pstrąg jest leszczem.

      Usuń
  8. Co one w nim widzą?
    Wg mnie faceta.
    Wg mnie facet facetowi nierówny; podobnie jak człowiek człowiekowi. Niby dwie ręce, dwie nogi, korpus i głowa. Ale...wiadomo. Czasami głowę się traci. Ale ja to inaczej nazywam i bardziej konkretnie.
    Mózg opuścił czaszkę (powiedzenie/stwierdzenie mojej koleżanki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, tylko nie rozumiem, DLACZEGO opuścił.

      Usuń
    2. Może trafniej będzie,że mają tylko miejsce na mózg.

      W sumie zawiłe to w istocie,że ten sam organ (o mózg mi się rozchodzi) , a inaczej u każdego funkcjonuje...

      Usuń
    3. Moim zdaniem u niektórych jakoś dziwnie i nie umiem tego rozgryźć.

      Usuń
  9. Kolejna próba mojego tu wpisu.
    Ryb nie lubię, poza trzema rodzajami, októrych tu mowy nie ma.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się wpisałam. To miała być przenośnia a wyszło jak zwykle!

      Usuń
    2. Domyśliłam się, że przenośnia :)

      Usuń
    3. A jeśli chodzi o konsumpcje Pstrąga (przez duże "P"), to ja też nie gustuję :)))

      Usuń
    4. Mam własnego i dobrze mi z tym:)

      Usuń
    5. A ja nie mam i tez mi dobrze.

      Usuń
    6. W/g mnie, należy Ci się porządny, ogromy, szczupak. Najlepiej z mazurskich jezior:)

      Usuń
    7. Osobiście, najlepiej robię karpia w galarecie!

      Usuń
    8. Po żydowsku, z cytrynką :)

      Usuń
    9. A po co mi ten szczupak?

      Usuń