poniedziałek, 27 marca 2017

396. Rozliczanie w Klechistanie



O tym, że żyje się w najdalej wysuniętej na południowy wschód dzielnicy Torunia, nie sposób nie pamiętać. Nawet gdyby się człowiek mocno starał na chwilę zapomnieć, to realia życia tu i teraz same upomną się o pamięć. Tym razem upomniały się w osobie pewnego Wicedyrektora pewnej placówki oświatowej.
Jednym z zadań należących do obowiązków tego nieszczęsnego człowieka należy rozliczanie nadgodzin pracowników, to znaczy nauczycieli: płatnych zastępstw, indywidualnego nauczania, zajęć rewalidacyjnych, godzin ponadwymiarowych itp. Człowiek ów wykonuje swą pracę sumiennie i dokładnie, bo pod każdym nazwiskiem składa swój podpis, za którym idą pieniądze. Ma z tym co miesiąc urwanie gwizdka. Zanim złoży autograf i odeśle dokument do księgowej, starannie sprawdza wszystko po kilkakroć i tak, aby nawet mysz się nie prześlizgnęła. Czyni tak, bo jest człowiekiem uczciwym, a i ewentualne kontakty z prokuraturą nie są tym, o czym marzy. I tak, licząc skrupulatnie nauczycielskie godziny, minuty i sekundy, doliczył się raz, drugi, trzeci pewnych nieprawidłowości, dziwnym trafem skumulowanych u zatrudnionych na państwowej posadce duchownych. Raz, drugi, trzeci zatem taktownie i grzecznie zwrócił im uwagę, że pomylili się w swoich formularzach. Errare humanum est wprawdzie, kiedy jednak pomyłki – zawsze na niekorzyść budżetu państwa – zaczęły się regularnie powtarzać, Wicedyrektora zaczął trafiać szlag. Ile razy bowiem można omyłkowo wpisywać sobie zastępstwa lub inne zajęcia w tym samym czasie, gdy prowadziło się lekcję z inną klasą? Albo ileż można wykazywać, że prowadziło się lekcje w czasie, gdy nie było się w szkole, a powinno się być?
Trafiony szlagiem Wicedyrektor wziął sobie tyle uduchowionych, co niefrasobliwych pracowników na rozmowę, w czasie której podjął się wyjaśnienia, co znaczą słowa „oszustwo”, „nieuczciwość”, „kradzież”, „szachrajstwo” i parę innych, które kto jak kto, ale duchowni powinni znać najlepiej. Praktyka, jak widać, świadczy o tym, że jednak niekoniecznie.
Efekt rozmowy znacznie przerósł oczekiwania biednego Wicedyrektora i dał się poznać już następnego dnia po rzeczonej rozmowie. Godny pożałowania Wicedyrektor, będąc tylko „wice-”, został bowiem wezwany na dywanik swojego Zwierzchnika i, ku swemu bezdennie naiwnemu zdumieniu, dostał regularny opierdol, niczym diabeł od archanioła Michała. Za opierdolem poszło rozjaśnienie zaćmionego uczciwością umysłu. Mianowicie, u Zwierzchnika pojawił się proboszcz, utyskujący na prześladowania chrześcijan dokonujące się pod dachem państwowej instytucji. Prześladowcą, który gnębi cnotliwe ofiary w czarnych kiecuszkach niczym rzymski chrześcijanożerca Dioklecjan, okazał się Wicedyrektor.
Winowajca, beznadziejnie ślepy na otaczającą go rzeczywistość, wzruszył na to dictum ramionami i buńczucznie wyrzekł trzy słowa:
- No to co?
Ściągnął tym na swoją głowę burzę z piorunami, podczas której uświadomiono mu, że pracowicie piłuje gałąź, na której siedzi oraz że w tym wieku powinien już wiedzieć, jakie są układy.
Zdenerwowany, dając dowód cielęcej prostoduszności, wykrzyczał hardo:
- Prawo jest po mojej stronie!
Dopiero trzy następne zdania, wysyczane mu prosto do ucha, objaśniły pechowcowi, w jak niefartownym znalazł się położeniu. Uprzytomniwszy zaś sobie, że kolejne wersje podziału godzin układane są przez Zwierzchnika w ten sposób, aby były jak najściślej dopasowane do życzeń parafialnego bonzy, poczuł nareszcie, w jak bardzo czarnej dupie się znalazł.
Sam sobie jest winien, bo czego się frajer spodziewał, żyjąc w najdalej wysuniętej na południowy wschód dzielnicy Torunia?

102 komentarze:

  1. Bidulek ten wice!

    A w Toruniu to byłam i na pewien teren się bez problemu dostałam z wycieczką starowinek. :))
    I nawet pierdyknęłam słit - fociaszka bożej matuli otulającej embriony, których w wyniku zabiegu pozbyły się "złe" kobiety - traumatyczne doświadczenie.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Toruń... jest bardzo daleko od "najdalej wysuniętej na południowy wschód dzielnicy Torunia" :) Biedny ten Twój aparat fotograficzny - ma traumę jak nic!

      Usuń
    2. Przestawienie czasu i zastępstwo na pierwszej lekcji w poniedziałek, trochę mnie zmuliły. :)

      Usuń
    3. Ty się ciesz, że nie mieszkasz w najdalej na południowy wschód wysuniętej dzielnicy Torunia - dopiero byś miała jazdy! :))

      Usuń
    4. Nie mieszkam, ale u mnie wcale nie jest lepiej i czasem nasuwa na słówko: wyPiSdalać - dotyczące niemal wszystkiego, co dzieje się w tym kraju.

      Słyszałaś o "podwyżkach"? 4 dyszki dla dyplomowanego - orgazm w locie na wylocie.

      Usuń
    5. I to po równo i dla pracujących, i dla "uczących" religii.

      Usuń
  2. Bardziej papiescy niż sam papież.... Dzielnica Torunia :) ha ha ha... jeszcze trochę to Toruń będzie naszą dzielnicą. A swoją drogą po co księdzu nadmiar kasy? Żeby rodzinę utrzymać ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzinę, samochód, swoja garderobę... Wiesz, że ludzkie potrzeby nie znają ograniczeń!

      Usuń
    2. Rozumiem, że pisząc "rodzinę", miałaś na myśli rodzinę księdza! I nie chodzi mi o rodziców, ale o inny rodzaj pokrewieństwa!

      Usuń
    3. Dokładnie to miałam na myśli :) Sama znam osobiście cztery księże kochanki, z czego dwie mają z "uduchowionymi" dzieci.

      Usuń
    4. W drodze do Augustowa jest pewien kościół, o którego proboszczu chyba, mówi się to samo ;(

      Usuń
    5. Jakoś mnie to nie dziwi. Który normalny facet traktuje celibat na serio?

      Usuń
    6. Jeśli już, to niewielu.
      Co wobec tego może powiedzieć zwykły obywatel? Ksiądz codziennie , po kilka razy, zbiera na tacę. Może utrzymać sporą rodzinę. Uważam, że celibat powinien zostać zniesiony. Księża natomiast, powinni płacić podatki jak wszyscy obywatele. Tak byłoby sprawiedliwie.
      :)))

      Usuń
    7. Oczywiście, że tak. Ale możemy sobie tylko o tym pomarzyć.

      Usuń
  3. Nóż się w kieszeni otwiera. Czyli klechy potęgą nadal są i basta. Kurde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A spodziewałaś się, że nie są?!
      Nie w tym kraju...
      Nie w tym mieście...
      Nie za tej władzy...

      Usuń
    2. Ja tego u siebie nie wiedzę, ale może u nas działają dyskretniej.

      Usuń
    3. No wiesz, u Ciebie jednak nie jest ta Polska D i pewnie jakieś normy obowiązują.

      Usuń
    4. A bo ja wiem .... jakby nie było słynna sprawa Paetza miała miejsce w Poznaniu ... który to seminarzystów molestował. Ale dziada usunęli, gdzieś tam sie czasem pokaże jednakowoż. Wstydu nie ma, stary pryk. Obrzydliwy.

      Usuń
    5. Podejrzewam, że gdyby molestował u nas, to seminarzyści dostaliby wpierdol od rodzice za obrzucanie kalumniami jego świątojebliwości.

      Usuń
    6. Ojacie, weź przestań ... u nas gotowało się przez jakiś czas, bo oczywiście zarzucano chłopakom kłamstwa, ale w końcu trochę zamieciono sprawę, zboczucha odsunięto, chyba do Niemiec wyjechał na jakiś czas ... ehhh, taki wpierdol to by się przydał co niektórym spuchniętym i nadętym.

      Usuń
    7. Jednak jakaś rozpierducha była. W najdalej na południowy wschód wysuniętej dzielnicy Torunia coś takiego nie wchodzi w grę. Tutaj wierzy się w ksiunca, który jest bogiem i wszystkimi świętymi w jednopaku. Jak zresztą widać na przykładzie Zwierzchnika i Wicedyrektora.

      Usuń
  4. A może czarne by się tak obraziły i jako te dyskryminowane, same by odeszły tam, gdzie płacą czy się stoi, czy się leży? Nie? Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiego numeru. Łatwej, nienależnej kasy nie porzuca się dla jakichś fanaberii. Gdzie im będzie lepiej niż w szkołach?! Zawsze sucho, zawsze pewnie, zawsze bezpiecznie...

      Usuń
    2. No tak, nic nie robio, a kasę biro. Nigdzie nie będzie im tak dobrze, a zmarnowane godziny, podczas których dzieciaki mogłyby się uczyć fizyki, geografii i chemii, zupełnie ich nie umierają 😑

      Usuń
    3. Jeśli okradanie państwa ich nie uwiera, dlaczego miałyby uwierać zmarnowane godziny?

      Usuń
    4. A tak na marginesie - jak Ty to robisz, że wstawiasz do komentarzy emotikony?

      Usuń
    5. Piszę z telefonu, dlatego czasem mój mądrala wtrąca się do dyskusji (jak wyżej) 😁

      Usuń
    6. A. Znaczy, z normalnego komputera się nie da. Uff.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda. Tylko niektórzy naiwniacy i inni frajerzy wciąż się dziwią, że można tak na chama i to bezkarnie...

      Usuń
    2. Można, w majestacie prawa nawet :)

      Usuń
    3. ...i sprawiedliwości, rzecz jasna.

      Usuń
  6. Ja chodziłem na religię do kościoła. Nie było jej w szkołach. Nie było, w związku z tym, opisywanych przez Ciebie problemów.
    A to (co opisałaś) to patologia. Bez względu na to kto się jej dopuszcza powinna być ścigana z urzędu.
    Pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw była w szkołach, potem dopiero przeniesiono ją do kościoła. Teraz ... szkoda gadać.
      Mam nadzieję, że po zmianie władz, naszych "ukochanych", wszystko wróci na swoje miejsce. Oby nigdy więcej "powtórki,z tak nędznej,rozrywki"!
      Pa:)

      Usuń
    2. Leslie, religia nauczana za państwowe pieniądze w państwowej szkole, w laickim państwie, to już patologia sama w sobie.

      Usuń
    3. Ozon, przypominam Ci, że religia została wprowadzona do szkół nie przez obecny rząd, tylko grubo wcześniej.

      Usuń
    4. Otóż to i poprzednie (nie)rządy miały mnóstwo czasu i możliwości, żeby zrobić z tym porządek.

      Usuń
    5. ...a zrobiły konkordat.

      Usuń
    6. Przecież to właśnie napisałam! Kiedy poszłam do szkoły, religia była w szkołach. Chodziłam na religię jakby podwójnie. W szkole była i w kościele też, na które to lekcje religii chodziłam. I tu i tu. Dopiero później, pod innymi rządami, religię ze szkół wyprowadzono. I dobrze! Ludzie powinni mieć możliwość wyboru a nie tylko indoktrynację od pierwszych lat szkoły!
      Chciałoby się krzyknąć "Komuno wróć". Bo pod tym względem była, ta komuna, normalna.
      :)))

      Usuń
    7. Nie o czasy przedwojenne mi chodziło ani o wczesnopowojenne, tylko o moment, w którym znowu władowano ten absurd do szkół. Zrobiono to tylnymi drzwiami w 1990 roku, z naruszeniem konstytucji, jeszcze przed nowym konkordatem.

      Usuń
    8. A na religię, chodziłam prawie do matury. Prawie, bo w jakimś momencie ta religia kolidowała z moim rozkładem zajęć w szkole.

      Usuń
    9. Ja tez do matury, bo byłam głupie cielę i robiłam, co mi kazano.

      Usuń
    10. Nie jestem aż tak stara. Bez przesady! ;)))

      Usuń
    11. Wiem. Masz tyle lat, co brat mojego taty, bo jesteś z jego rocznika :)

      Usuń
    12. Nie takie znowu "cielę" :)))

      Usuń
    13. To był dobry rocznik:)))
      Piszę tak, jakby dotyczyło to wina:)
      Coś w tym jest:)

      Usuń
    14. Kiedyś tak! Cielęcina pierwszej klasy.

      Usuń
    15. Coś w tym jest, bo to mój ulubiony wujek.

      Usuń
    16. Widać, ze minęło Ci to "cielęcenie" bezpowrotnie!

      Usuń
    17. O, tak. Życie tak mi dokopało, że doszłam do rozumu w piorunującym tempie.

      Usuń
    18. Państwo jest laickie tylko w teorii. Może w większych miastach. Pozdrawiam z laickiego Amsterdamu

      Usuń
    19. I dlatego można spokojnie stawiać ponad prawem funkcjonariuszy religii. Po prostu cud, miód i ultramaryna!

      Usuń
    20. To jest temat długi jak rzeka.
      Uważam, że ukrócenie "sukienkowych" w latach 60 i późniejszych, to było doskonałe posunięcie. Należałoby do tego powrócić!
      Dziwnie mi się skojarzyło: "Modli się pod figurą a diabła ma za skórą".
      Howgh!

      Usuń
    21. Obawiam się, że póki co, powrót do sielanki jest niemożliwy.

      Usuń
    22. No chyba się nie spodziewałaś, że jest?

      Usuń
    23. Nie, nie spodziewałam się.
      Wiesz Frau, ja starawa jestem i pamiętam czasy dawnych... jak ich zwali... Pierwszych Sekretarzy?
      Nawet wtedy, oni, ci obecnie nazwani całym złem ówczesnej Polski są jak malutkie krasnoludki przy obecnie "nam panującym z Torunia". "Pikusie" jakieś, czy co?

      Usuń
    24. Ja jestem młodsza od Ciebie i towarzyszy pierwszych sekretarzy też pamiętam :) Partyjnych nazywano wówczas "betonem", ale dziś jesteśmy w rękach takiego samego betonu.

      Usuń
    25. Żeby "temu betonu" podpadały te łapki!

      Usuń
    26. Nie bój żaby, nic im nie będzie. To są święte krowy w naszym państwie, jak kapłani egipscy.

      Usuń
    27. A wiesz, że 1. 04 urodziła się córka Tobołkowej? Poród był przed terminem, więc nikt nie chciał uwierzyć wydzwaniającemu do rodziny i przyjaciół tatusiowi, bo każdy myślał, że go nabiera. Uwierzyłam mu tylko ja jedna :)

      Usuń
    28. Gratuluję:)
      Gratuluję wiary w przyjaciółkę:)
      :)))

      Usuń
    29. Chyba raczej sklerozy, nie pamiętałam, że jest prima aprilis :))

      Usuń
  7. Zgadzam się w całej rozciągłości z Lesliem, szkoda tylko, że to temu Wice na plaster, że my się z nim zgadzamy... :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam obserwować takich cwaniaczków co to na ziemię są sprowadzani, z wielkich figo fago robią się malutkimi skulonymi robaczkami ;-)
    PS: mieszkasz w Toruniu?? Ja ostatnio bardzo pokochałam to miasto, w ciągu roku odwiedziłam je 3 razy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Madziuchna. Najdalej na wschód wysunięta dzielnica Torunia leży zupełnie gdzie indziej niż Toruń :) To taka metafora. Podobnie jak nie widzę w tej smutnej i wkurzającej historii ani pół sprowadzonego na ziemię cwaniaczka.

      Usuń
    2. no to nie zacziłam nic, ale ja blondynka jestem ;-)

      Usuń
    3. Spokojnie, spokojnie, przeczytaj jeszcze raz i Ci się rozjaśni :)

      Usuń
    4. no dobra ale nadal nie wiem co oznacza "Najdalej na wschód wysunięta dzielnica Torunia" tzn coś tam się domyślam ;-)

      Usuń
    5. To znaczy, że chodzi o zagłębie katolicko-pisiarsko-radiomaryjne położone najdalej na południowy wschód od Torunia (siedziby jaśnie panującego imperialisty w sutannie).

      Usuń
    6. tak coś mi się kołatało w głowie ... ale, ze ja uparta jestem to wrócę do Torunia (wiem ja odbiegam od tematu tego nieszczęśnika i tej wkurzającej historii) Toruń to takie cudne miasto, z takim niezwykłym klimatem i historią, a przez te "złote" sutanny taką kiepską sławę zyskało.

      Usuń
    7. Wiem, wiem... Byłam tam kiedyś, co prawda raz, ale też dostrzegłam jego niezwykłą urodę.

      Usuń
  9. "Zbawienie nadejdzie w chwili, gdy ostatni z królów zostanie uduszony kiszkami wydartymi z brzucha ostatniego z klechów." - Denis Diderot
    uściski
    p.s. postaci Dioklecjana poświęciłem cały monodram; jeżeli byłabyś zainteresowana, to mogłóbym Ci go przesłać tzw. pocztą zwrotną (nie znam Twego adresu e-mail).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pardon; już znalazłem Twój e-mail na blogu.

      Usuń
    2. Nie bez powodu wiek XVIII nazwano wiekiem rozumu :)

      Usuń
    3. Klaterku, napisałeś monodram?! O, to czapki z głów!

      Usuń
  10. U nas na tę "Twoją" dzielnicę mawia się. ..Katolland :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że cała Polska nim jest, ale stanowczo moja dzielnica jest pod tym względem najgorsza.

      Usuń
    2. Mój kraniec po trosze...na szczęście 😃

      Usuń
    3. Moja koleżanka wyemigrowała 3 lata temu do Szczecina. Mówi, że ludzie tam zupełnie inni, mentalność o lata świetlne oddalona od naszej, a jak ją pobożny mąż zaczął w niedzielę wyciągać do kościółka, to ich wszyscy znajomi popękali ze śmiechu.

      Usuń
    4. Bo zachodni kraniec jest lewicowy, i to ma niebagatelne znaczenie

      Usuń
    5. A ja siedzę w najbardziej zapisionym kurwidołku.

      Usuń
    6. Nie mam jak wstawić emotikony :)

      Usuń
    7. W tym wypadku Android jest lepszy niż Windows😍 pozwala na pismo obrazkowe 😀

      Usuń
    8. Kiszka! I to pasztetowa.

      Usuń
  11. Nie wiem, czy mam westchnąć, czy po głowie zacząć się drapać. Nie pierwszy to raz, gdy sutanny dyktują, co jest dobre, a co złe. Może oni mają jednak inne przykazania, niż pozostała większość, czyli my, świeccy...? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec każdego prawa, świeckiego czy kościelnego, zawsze są równi i równiejsi.

      Usuń
    2. Według mnie, obecna sytuacja w Polsce, o której tu sporo piszecie, jest do ogromnej bani.
      Wiem, że przy następnych wyborach zwycięży rozum , nie wiara.
      Pa:)

      Usuń
    3. Nie wierzę w ten rozum, to raz. A dwa, to w Polsce lepiej już było, a od dłuższego czasu jest tylko gorzej, niezależnie od wyników wyborów.

      Usuń
    4. Też racja! Niestety.
      I bez okularów daje się to zauważyć!
      Rządy PiS są nieudolne. Taplają w rzadkim błotku małostkowości jak stara przekupa, zamiast zabrać się za poważne sprawy.
      PiS przypomina mi niedouczonego bachora, któremu się wydaje, ze zeżarł wszystkie rozumy.
      Lekceważenie UE, to poważny błąd.

      Usuń
    5. Z tym, że nie tylko PiS. Poprzednie rządy rozpieprzyły, co się dało, pisiory tylko kończą to, co zostało.

      Usuń