niedziela, 30 kwietnia 2017

402. Hiszpania: bajkowe Oviedo

W północnej Hiszpanii, u stóp Gór Kantabryjskich, leży Oviedo (zwane w lokalnym dialekcie asturyjskim Uviéu). Zostało założone we wczesnym średniowieczu, w 761 r., na wzgórzu Ovetao przez dwóch benedyktynów: Fromestana i Máxima. Przez całe średniowiecze stanowiło jeden z ważnych punktów na szlaku prowadzącym do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela (Camino de Santiago). Jego centrum stanowiły klasztor i uniwersytet. Dziś jest to miasto prowincjonalne, ale wciąż liczące się jako ośrodek uniwersytecki i przemysłowy.







Oviedo szczyci się posiadaniem zabytkowej katedry San Salvador (Najświętszego Zbawiciela), wpisanej na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, kryjącej w sobie drogocenną relikwię chrześcijaństwa – tzw. sudarium.






Świątynia została wzniesiona w stylu gotyku płomienistego z jasnych bloków kamiennych na miejscu pierwszego kościoła, zburzonego na przełomie X i XI w. przez Maurów. Jej odbudową zajął się król Alfons II Cnotliwy w latach 1388 – 1528.








Wewnątrz znajduje się jego grobowiec i wiele cennych zabytków z innych hiszpańskich kościołów, które ukrywano tutaj w czasach najazdów Maurów.




Niesłychanie piękny ołtarz katedry


Najcenniejszym z nich jest tzw. chusta z Oviedo, czyli domniemane sudarium Chrystusowe, którym miała być okryta jego twarz przed zawinięciem ciała w całun i złożeniem do grobu. Płótno przechowywane jest w zamknięciu, chronione przed światłem i wpływami atmosferycznymi, a wystawiane na widok publiczny jest raz albo dwa w roku. W kaplicy można oglądać jego kopię, za odpowiednią opłatą, oczywiście.



W mieście znajduje się przedziwne zagęszczenie rzeźb i pomników. Podobno jest ich dokładnie 107. Szczególnie spodobały mi się Macierzyństwo (Madernidad) Fernanda Botera...


...i grupa postaci o nieznanym mi tytule.



Szczególnym eksponatem jest rzeźba przedstawiająca Woody’ego Allena. Reżyser umieścił w Oviedo część akcji swojego filmu „Vicky Cristina Barcelona” i tutaj kręcono do niego wiele scen. Sam Woody Allen zachłysnął się urokiem miasta, nazywając je „pięknym, czystym, egzotycznym, ładnym i cichym, nie należącym do tego świata, bajkowym”. W czasie prezentacji filmu podczas Festiwalu Filmowego w San Sebastian powiedział: „Oviedo jest oazą, ucieczką, gdy świat staje się niebezpieczny”.



Wędrując ulicami miasta zauważyliśmy obecne w oknach czarne wstążki. Sądziliśmy, że być może to jakaś lokalna żałoba, może po miejscowym notablu.


Zagadka rozwiązała się dopiero wieczorem, w hotelu, gdzie straszliwie śmieszyła mnie zawieszka na drzwi o treści „Por favor, no molesten”.


Zanim jednak tam dotarliśmy, wstąpiliśmy jeszcze po drodze do gościnnej A Coruñy.

środa, 26 kwietnia 2017

401. Zazdrość nie zazdrości

Każdemu chyba zdarzyło się w życiu westchnąć:
- Ach, jak ja ci zazdroszczę!
Zazdrościmy innym ludziom rzeczy małych i wielkich, dupereli i spraw wielkiej wagi, czegoś zupełnie oczywistego i tego najbardziej zaskakującego. Nie jest ważne, co budzi w nas to nostalgiczne pożądanie – ważne, że inni owym obiektem naszych pragnień dysponują, a my możemy sobie o nim tylko pomarzyć. To właśnie w takich okolicznościach z udręczonej bądź zachwyconej piersi wydzierają się półnabożne westchnienia:
- Ach, jak ja ci zazdroszczę!
Niestety, bardzo często w ślad za nimi idą głosy oburzenia i komentarze pouczające o tym, że zazdrość niszczy, zżera, jest grzechem, a ten, który zazdrości, jest podły, nikczemny, małostkowy, nienawidzi ludzi i żółć go zalewa.
- Dlaczego? – pytam.
Problem polega prawdopodobnie na myleniu pojęć. Zazdrość to nie to samo, co zawiść. Zazdrość to smutek z powodu niezaspokojonego pragnienia, który budzi się, gdy widzimy obiekt naszych westchnień u kogoś innego. Czy to naprawdę takie naganne uczucie? To przecież dopiero zawiść prowadzi do frustracji, złości, nienawiści wobec bogu ducha winnego szczęśliwca i pragnienia, żeby szlag trafił od tego, co posiada, po niego samego. To zawiść jest destrukcyjna dla trawionego nią delikwenta i może skutkować nieobliczalnymi pomysłami.
A swoją drogą… Na świecie jest w gruncie rzeczy niewiele spraw, których zazdroszczę innym. Nigdy w życiu nie pomyślałabym jednak, że można by czegoś zazdrościć mnie.

sobota, 15 kwietnia 2017

400. Taki akcencik

W ramach życzeń wielkanocnych macie ode mnie… A, sami sobie zobaczcie. Poniższe należy skopiować i wkleić w Gogle.


1.2+(sqrt(1-(sqrt(x^2+y^2))^2) + 1 - x^2-y^2) * (sin (10 * (x*3+y/5+7))+1/4) from -1.6 to 1.6

środa, 12 kwietnia 2017

399. Hiszpania: Bilboróżności i kibelkowa przygoda

Bardzo ciekawym miastem północnej Hiszpanii jest Bilbao. Założone przez don Diega Lópeza de Haro V, który zbudował w tym miejscu miasto Villa, przeżywało kolejne okresy świetności, zwłaszcza w XIX w., kiedy to masowy wytop żelaza przyśpieszył industrializację. Nieatrakcyjna i ekonomicznie podupadła w XX w. miejscowość (dawniej przemysłowa) przeżyła nagły rozkwit, zwany „efektem Bilbao”, dzięki któremu dzisiaj odwiedzają ją miliony turystów. Stało się tak za sprawą starań władz miejskich, które usiłowały przywrócić miejscowości dawne znaczenie. Przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, który zmienił Biblbao w kulturalną stolicę Baskonii było wybudowanie awangardowego budynku muzealnego – Guggenheim Bilbao. Do jego powstania przyczyniła się fundacja założona przez amerykańskiego przemysłowca, kolekcjonera dzieł sztuki, Salomona Guggenheima.
Muzeum Guggenheima – dzieło kanadyjskiego architekta Franka Gehry’ego – wygląda jak przedziwna, baśniowa rzeźba wykonana z kamienia, płytek tytanowych i szkła. W słońcu lśni bajecznie i zmienia wygląd w zależności od pory dnia i pogody. Za jego sprawą miasto stało się centrum sztuki współczesnej.




Moją niepodważalną faworytką stała się od pierwszego wejrzenia „Mama” – gigantyczna pajęczyca z brązu, której autorką jest francuska artystka Louise Bourgois. 


Kapitalnie wyglądają srebrzyste kule, które przypominają mi bąbelki w wodzie – wykonał je brytyjski specjalista od błysku i połysku, Anish Kapoor.


Muzeum Guggenheima sprawiło, że miasto na powrót stało się jednym z największych portów i ośrodków ekonomicznych na północy Hiszpanii. Nowoczesność i luksus widać na każdym kroku. Nawet filmowcy docenili to miejsce, kręcąc tu sceny do filmu z Jamesem Bondem „Świat to za mało”.
Przez Bilbao przepływa rzeka Nervión, po której kursują „Bilboats”, a po ulicach jeżdżą „Biblbobusy”.




Tuż przy Muzeum Guggenheima znajduje się wkomponowany w jego strukturę most de la Salve.



Idąc popularnym deptakiem Paseo Campo de Volantín podziwialiśmy niezwykłą architekturę miasta, w którym tradycja elegancko komponuje się z nowoczesnością.

Hotel Hesperia Bilbao






Na tymże deptaku rozegrały się sceny lepsze niż u Dantego. W pewnym momencie wyrósł przed nami elegancki szalet miejski. Część męska, umiejscowiona od strony deptaku, składała się z zawieszonych niejako na zewnątrz pisuarów, osłoniętych jedynie drzwiami w stylu westernowych salonów. Gdy męska część ekipy postanowiła skorzystać z przybytku, my natychmiast złapałyśmy za aparaty, na co panowie zareagowali zbiorowym krzykiem. Tymczasem po drugiej, żeńskiej stronie rozgrywał się istny dramat z udziałem mojej arcynarwanej koleżanki zwanej Kościotrupem. Przytupując z niecierpliwości przed drzwiami zamkniętej kabiny, o mało nie wyrwała ich z futryną natychmiast po tym, jak uchyliły się i wyjrzała z nich koleżanka Buraczkowłosa. Raptus Kościotrup jak wpadł do wymarzonego wc, tak natychmiast wypadł z niego z krzykiem i piskiem, wykapany od stóp do głów. Nie zdążył bowiem przemyśleć sprawy automatycznego mycia i dezynfekcji kabiny wraz z sedesem za pomocą gorącej wody i detergentów. Nie da się ukryć, satysfakcję miałam przednią, bo czego jak czego, ale narwaństwa nie lubię.
Bardzo ważnym obiektem Bilbao jest nowoczesny most Puente Zubizuri, zaprojektowany przez słynnego architekta Santiago Calatravę.



Prowadzi on do Isozaki Atea – bliźniaczych szklanych wieżowców mieszkalnych o 22 kondygnacjach, zaprojektowanych przez japońskiego architekta Aratę Isozakiego. Słowo „atea” w języku baskijskim oznacza „bramę”, która prowadzi z mostu do nowoczesnej części miasta.


W modernistycznym budynku Casa Consistorial de Bilbao mają swoją siedzibę władze miejskie Bilbao.




Przed ratuszem ustawiono dziwaczną rzeźbę ze stali o niewiele mówiącym tytule „Variante Ovoide de la Descoupacion de la Esfera”. Ma 6 m średnicy, 8 m wysokości, nie wiadomo, co symbolizuje i jest, krótko mówiąc, paskudna. Za to jej autor, Jorge Oteiza, jest sławny.


W pobliżu ratusza zlokalizowany jest neobarokowy gmach Teatru Arriaga z XIX w., inspirowany architekturą Opery Paryskiej.


Przy Placu św. Mikołaja mieści się barokowy kościół św. Mikołaja (Iglesia de San Nicolás) z 1756 r.





Zapuszczając się głębiej w stare miasto, napotykamy gotycką katedrę św. Jakuba z 1350 r. Niedzielne msze odprawia się tam w dwóch językach: hiszpańskim i baskijskim.

Frau Be podkościelna


 

Niebiańskiej urody portal



Ważnym obiektem w Bilbao jest usytuowana na nadbrzeżu największa w Europie hala targowa Mercado de la Ribera, przypominająca łódź albo statek.





Warto zwrócić również uwagę na śliczny budyneczek Bilbao-Concordia – końcową stację kolejową linii FEVE.