środa, 12 kwietnia 2017

399. Hiszpania: Bilboróżności i kibelkowa przygoda

Bardzo ciekawym miastem północnej Hiszpanii jest Bilbao. Założone przez don Diega Lópeza de Haro V, który zbudował w tym miejscu miasto Villa, przeżywało kolejne okresy świetności, zwłaszcza w XIX w., kiedy to masowy wytop żelaza przyśpieszył industrializację. Nieatrakcyjna i ekonomicznie podupadła w XX w. miejscowość (dawniej przemysłowa) przeżyła nagły rozkwit, zwany „efektem Bilbao”, dzięki któremu dzisiaj odwiedzają ją miliony turystów. Stało się tak za sprawą starań władz miejskich, które usiłowały przywrócić miejscowości dawne znaczenie. Przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, który zmienił Biblbao w kulturalną stolicę Baskonii było wybudowanie awangardowego budynku muzealnego – Guggenheim Bilbao. Do jego powstania przyczyniła się fundacja założona przez amerykańskiego przemysłowca, kolekcjonera dzieł sztuki, Salomona Guggenheima.
Muzeum Guggenheima – dzieło kanadyjskiego architekta Franka Gehry’ego – wygląda jak przedziwna, baśniowa rzeźba wykonana z kamienia, płytek tytanowych i szkła. W słońcu lśni bajecznie i zmienia wygląd w zależności od pory dnia i pogody. Za jego sprawą miasto stało się centrum sztuki współczesnej.




Moją niepodważalną faworytką stała się od pierwszego wejrzenia „Mama” – gigantyczna pajęczyca z brązu, której autorką jest francuska artystka Louise Bourgois. 


Kapitalnie wyglądają srebrzyste kule, które przypominają mi bąbelki w wodzie – wykonał je brytyjski specjalista od błysku i połysku, Anish Kapoor.


Muzeum Guggenheima sprawiło, że miasto na powrót stało się jednym z największych portów i ośrodków ekonomicznych na północy Hiszpanii. Nowoczesność i luksus widać na każdym kroku. Nawet filmowcy docenili to miejsce, kręcąc tu sceny do filmu z Jamesem Bondem „Świat to za mało”.
Przez Bilbao przepływa rzeka Nervión, po której kursują „Bilboats”, a po ulicach jeżdżą „Biblbobusy”.




Tuż przy Muzeum Guggenheima znajduje się wkomponowany w jego strukturę most de la Salve.



Idąc popularnym deptakiem Paseo Campo de Volantín podziwialiśmy niezwykłą architekturę miasta, w którym tradycja elegancko komponuje się z nowoczesnością.

Hotel Hesperia Bilbao






Na tymże deptaku rozegrały się sceny lepsze niż u Dantego. W pewnym momencie wyrósł przed nami elegancki szalet miejski. Część męska, umiejscowiona od strony deptaku, składała się z zawieszonych niejako na zewnątrz pisuarów, osłoniętych jedynie drzwiami w stylu westernowych salonów. Gdy męska część ekipy postanowiła skorzystać z przybytku, my natychmiast złapałyśmy za aparaty, na co panowie zareagowali zbiorowym krzykiem. Tymczasem po drugiej, żeńskiej stronie rozgrywał się istny dramat z udziałem mojej arcynarwanej koleżanki zwanej Kościotrupem. Przytupując z niecierpliwości przed drzwiami zamkniętej kabiny, o mało nie wyrwała ich z futryną natychmiast po tym, jak uchyliły się i wyjrzała z nich koleżanka Buraczkowłosa. Raptus Kościotrup jak wpadł do wymarzonego wc, tak natychmiast wypadł z niego z krzykiem i piskiem, wykapany od stóp do głów. Nie zdążył bowiem przemyśleć sprawy automatycznego mycia i dezynfekcji kabiny wraz z sedesem za pomocą gorącej wody i detergentów. Nie da się ukryć, satysfakcję miałam przednią, bo czego jak czego, ale narwaństwa nie lubię.
Bardzo ważnym obiektem Bilbao jest nowoczesny most Puente Zubizuri, zaprojektowany przez słynnego architekta Santiago Calatravę.



Prowadzi on do Isozaki Atea – bliźniaczych szklanych wieżowców mieszkalnych o 22 kondygnacjach, zaprojektowanych przez japońskiego architekta Aratę Isozakiego. Słowo „atea” w języku baskijskim oznacza „bramę”, która prowadzi z mostu do nowoczesnej części miasta.


W modernistycznym budynku Casa Consistorial de Bilbao mają swoją siedzibę władze miejskie Bilbao.




Przed ratuszem ustawiono dziwaczną rzeźbę ze stali o niewiele mówiącym tytule „Variante Ovoide de la Descoupacion de la Esfera”. Ma 6 m średnicy, 8 m wysokości, nie wiadomo, co symbolizuje i jest, krótko mówiąc, paskudna. Za to jej autor, Jorge Oteiza, jest sławny.


W pobliżu ratusza zlokalizowany jest neobarokowy gmach Teatru Arriaga z XIX w., inspirowany architekturą Opery Paryskiej.


Przy Placu św. Mikołaja mieści się barokowy kościół św. Mikołaja (Iglesia de San Nicolás) z 1756 r.





Zapuszczając się głębiej w stare miasto, napotykamy gotycką katedrę św. Jakuba z 1350 r. Niedzielne msze odprawia się tam w dwóch językach: hiszpańskim i baskijskim.

Frau Be podkościelna


 

Niebiańskiej urody portal



Ważnym obiektem w Bilbao jest usytuowana na nadbrzeżu największa w Europie hala targowa Mercado de la Ribera, przypominająca łódź albo statek.





Warto zwrócić również uwagę na śliczny budyneczek Bilbao-Concordia – końcową stację kolejową linii FEVE.


40 komentarzy:

  1. O ile w przypadku muzeum Guggelheima mam dosc mieszane odczucia, tak inne obiekty mnie zachwycily. Cos nie po drodze mi z nowoczesna sztuka czy architektura, jestem zachowawcza tradycjonalistka. :)
    A narwana kolezanke tak w calosci zmoczylo, z glowa, czy tylko z sedesu bryzgalo? Nie oceniaj jej zbyt surowo, moze tak ja nacislo, ze nie mogla juz wytrzymac? Ja tak mam ne przyklad, jak mnie przyprze, to musze natentychmiast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jej nie oceniam - ja ją dobrze znam :) Sikanie sikaniem, a kościotrupizm swoją drogą. Łba jej chyba nie zbryzgało, ale ogólnie ciuchy tak, powyżej kibla też, bo tam ściany dezynfekuje.
      Mnie się budynek muzeum akurat podoba, czego generalnie o sztuce współczesnej nie mogę powiedzieć. Ten akurat wybryk uważam za udany. Jednak zakochana bez pamięci jestem w "Mamie".

      Usuń
    2. No, w "Mamie" - jak byk stoi napisane o niej :)

      Usuń
  2. Portal niczego sobie, prawie jak w moim rodzimym kosciele. Ktory nota bene jest obecnie bazylika, cokolwiek to znaczy. Z ogromu i wspanialosci obiektu zdalam sobie sprawe dopiero w ubieglym roku, kiedy wlazlam do niego jako turysta. Cudze chwalicie swojego nie znacie. Sprawdza sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylika to chyba coś mniej niż katedra. Niestety, u siebie takich cudów nie mam, a ja a starocie łasa jestem :)

      Usuń
    2. O nie nie, to cos troche innego. Katedra to generalnie kosciol diecezjalny, ale ten, chociaz kosciolem diecezjalnym nie jest, byl nazywany (i potocznie nadal jest) katedra ze wzgledow historycznych, bowiem niegdys byl siedziba biskupow wroclawskich. Tytul bazyliki zostal mu nadany przez poprzedniego papieza, a to jest wielki komplement, a poza tym kosciol zostal uznany za Pomnik Historii rozporzadzeniem Prezydenta RP w 2011 roku. A poza tym , jakbys ten kociol nazwala?
      https://iwand71.blogspot.co.uk/2016/06/polska-jest-piekna.html

      Usuń
    3. A cholera go wie... Jak nie widzę tabliczki z napisem, to nie wiem, na takich subtelnościach jak hierarchia kościołów to ja się nie znam :(

      Usuń
  3. Takie srebrne kule chętnie bym sobie postawiła w ogródku :O Nowoczesne tam są nie tylko spłuczki w kibelkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym urazić Twojego ogródka, ale mogłyby się nie komponować :)))

      Usuń
    2. Spoko - u mnie wszystko pasuje - nawet debil sąsiad

      Usuń
    3. Ty to masz szczęście w życiu!

      Usuń
  4. Czyli, jeśli się chce, to można :)i z zapyziałej dziury zrobić kurort ;)
    Podobają się mi te budynki, oprócz muzeum - kojarzy się mi z elektrownia jądrową ;)
    I serdecznie dziękuję Ci za kartkę :)) Przyleciała wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy że podobno efekt Bilbao nie działa w innych miejscach.
      Guggenheim podoba mi się z zewnątrz bardzo, z pajęczycą włącznie. Poczta nam chyba zwariowała - uwinęła się tak szybko, że nawet do Pantery doszło piorunem (wysyłałam równocześnie i bez priorytetu!).

      Usuń
    2. Poczta jak chce, to potrafi ;) A o efekcie Bilbao nie słyszałam ;)

      Usuń
    3. No, to jest właśnie nagłe przerobienie zapyziałej dziury na metropolię, u góry tam pisałam. Tutaj robotę zrobił Guggeheim. Podobno próbowano tej sztuczki w różnych innych miastach Europy czy nawet świata, ale nie wyszło.

      Usuń
    4. Widocznie Guggenheim ma jakieś dodatkowe moce ;)

      Usuń
    5. Albo zawartość muzeum.

      Usuń
  5. Po czym wnosisz, że to pajęczyca a nie pająk?

    OdpowiedzUsuń
  6. Hiszpanii jeszcze nie znam, nigdy nie byłam. A tu się okazuje, że warto, nie tylko z uwagi na architekturę historyczną, ale i na miejsca nowoczesne. Podobają mi się soczyste barwy, wpleciona między budowlami sztuka, pająk Mama oczywiście też cudny.
    I szkoda, że jednak nie zrobiłaś zdjęcia chociaż tych szaletów z drzwiami westernowymi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam zrobiłam, ale zabronili pokazywać :)

      Usuń
  7. Ja chcę taką "Mamę"!!!!

    W sumie to ciekawe połączenie w architekturze. Coś starego i coś nowoczesnego. Ma to jakąś nazwę, ale nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że "Mama" jest boska?!

      Usuń
    2. Czy boska czy nie-boska, ale podoba mi się bardzo.
      I chyba wolę tę starszą architekturę, chociaż nie mam odruchu odrzutu na nowoczesność. Tylko, że w tych pokazanych nowoczesnych budynkach można chyba....
      ...zabłądzić ;)

      Usuń
    3. W sumie nie wiem. Nie próbowałam :)

      Usuń
  8. Jak patrzę na tę katedrę,to dochodzę do wniosku, że wszystko robiono "na jedno kopyto". Czy Bilbao, czy Toledo, czy Barcelona. Może tych "sióstr" jest jeszcze więcej? Mimo wszystko, warte są odwiedzenia.
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że warte... Poza tym - czy wymyślono coś piękniejszego od gotyku?!

      Usuń
    2. Pamiętasz co napisałam, po odwiedzeniu "Sagrady Familii" i gotyckich i neogotyckich kościołów?
      Ich uroda zwala z nóg! Wziąwszy pod uwagę brak wojen...
      Wszystko stoi jak stało. Aż mi żal, dlaczego nie u nas?

      Usuń
    3. Zwala, oj, zwala z nóg jak złoto! My, niestety, byliśmy opóźnieni kulturowo. Przecież tam, gdzie już trwało średniowiecze, u nas jeszcze państwa polskiego nie było. A 500 lat opóźnienia to dużo.

      Usuń
  9. Sztuka współczesna. .,jestem na nie, nie lubię, nie rozumiem..szkaradne to :) na starówkę to bym się chętnie zapuscila, jest co podziwiać i jest czym się zachwycać: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem przeciw. Zresztą, pisałam już kiedyś o tym. Odnoszę wrażenie, że sztuka współczesna ma na celu li i jedynie tuszowanie braku talentu u tzw. artysty.
      Ale "Mama" jest cudna :)

      Usuń
    2. Jacy artyści, taka sztuka! "Z pustego to i Salomon....". Czy wyobrażasz sobie coś takiego przed wojną lub dawniej?
      To ten ustrój... jakby to grzecznie napisać... " powojenno - gomółkowski i późniejszy "! Do dziś tak jest. Zupełnie jak z tym protegowanym Macierewicza.
      Szkoda czasu na to .
      Pa:)

      Usuń
    3. Nie wyobrażam sobie, ale na "ustrój" nie ma co zwalać. Trend jest ogólnoświatowy.

      Usuń
  10. Nigdy nie byłam w północnej Hiszpanii, więc z przyjemnością odbyłam ten spacer.
    Wydaje mi się, że Hiszpania północna, zdecydowanie różni się od południowej. Podobnie jak Włochy.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Różni się dość zauważalnie.

      Usuń