środa, 26 kwietnia 2017

401. Zazdrość nie zazdrości

Każdemu chyba zdarzyło się w życiu westchnąć:
- Ach, jak ja ci zazdroszczę!
Zazdrościmy innym ludziom rzeczy małych i wielkich, dupereli i spraw wielkiej wagi, czegoś zupełnie oczywistego i tego najbardziej zaskakującego. Nie jest ważne, co budzi w nas to nostalgiczne pożądanie – ważne, że inni owym obiektem naszych pragnień dysponują, a my możemy sobie o nim tylko pomarzyć. To właśnie w takich okolicznościach z udręczonej bądź zachwyconej piersi wydzierają się półnabożne westchnienia:
- Ach, jak ja ci zazdroszczę!
Niestety, bardzo często w ślad za nimi idą głosy oburzenia i komentarze pouczające o tym, że zazdrość niszczy, zżera, jest grzechem, a ten, który zazdrości, jest podły, nikczemny, małostkowy, nienawidzi ludzi i żółć go zalewa.
- Dlaczego? – pytam.
Problem polega prawdopodobnie na myleniu pojęć. Zazdrość to nie to samo, co zawiść. Zazdrość to smutek z powodu niezaspokojonego pragnienia, który budzi się, gdy widzimy obiekt naszych westchnień u kogoś innego. Czy to naprawdę takie naganne uczucie? To przecież dopiero zawiść prowadzi do frustracji, złości, nienawiści wobec bogu ducha winnego szczęśliwca i pragnienia, żeby szlag trafił od tego, co posiada, po niego samego. To zawiść jest destrukcyjna dla trawionego nią delikwenta i może skutkować nieobliczalnymi pomysłami.
A swoją drogą… Na świecie jest w gruncie rzeczy niewiele spraw, których zazdroszczę innym. Nigdy w życiu nie pomyślałabym jednak, że można by czegoś zazdrościć mnie.

76 komentarzy:

  1. Też zazdroszczę, ale nauczyłam się to robić bez zawiści. Zazdroszczę koleżance białego kota - mój jest czarny. Nie uważam, że zazdrość jest czymś złym i nagannym. Wiem, że są typy zazdroszczące wszystko wszystkim życząc przy okazji szczęśliwym posiadaczom wszystkiego co najgorsze. A Tobie zazdroszczę przystosowania się do zimnego klimatu. Ja zamarzam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A od czego farba? Możesz mieć kota nawet w paski!!!

      Usuń
    2. Próbowałam :) nie do twarzy mu z paskami

      Usuń
    3. Jaga, moim zdaniem, kiedy się zazdrości, życząc najgorszego, to właśnie już nie jest zazdrość, tylko zawiść. A ta bywa groźna w skutkach.

      Usuń
    4. Tyyy... A jak by tak w kopki tego kota?...
      Pozdrawiam z sąsiedniej wsi :)

      Usuń
  2. Dzień dobry Frau Be.
    Ciekawy temat. Dla mnie osobiście zazdrość to bodziec do działania. Nie mam czegoś a inni mają. Co muszę zrobić aby zdobyć coś takiego. Cokolwiek to jest. Czasem powiedzenie, że się czegoś zazdrości jest zwykłym użaleniem się. Nie mogę mieć czyjegoś zdrowia, ale nad kondycją mogę popracować. Nie mogę mieć czyjejś urody, ale mogę popracować nad sylwetką. I tak dalej. Zazdrość o rzeczy materialne, przynajmniej u mnie, sprowadza się do zwiększenia aktywności w kierunku zdobya tego czegoś. Jeśli uznaję, że jest to rzeczywiście warte zachodu.
    A czego zazdroszczę Tobie? Jest taka jedna rzecz. To Twój blog. Jest zajebisty. Jak już kiedyś pisałem, nie podzielam wszystkich Twoich poglądów, ale czyta się świetnia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałem w pośpiechu i wkradło się trochę błędów. Upraszam się łaski i wybaczenia.

      Usuń
    2. Leslie, masz moją łaskę bez łaski!

      Usuń
    3. Wybaczenie też masz. Permanentne :) W abonamencie.

      Usuń
  3. Twoj ostatni akapit podzielam w zupelnosci. Nie zazdroszcze nikomu rzeczy materialnych, bo co chce to sobie sama zdobede, a jak mnie nie stac to trudno, jak sie nie ma co sie lubi trzeba lubic co sie ma. Facjaty tez sobie nie zmienie ani dupska nie przerobie.
    Ale niektorych niematerialnych walorow to czasami tak, pewnie troche zazdroszcze. Tak jak napisalas, ogarnia mnie smutek z powodu niezaspokojenia pragnien, ktorych zaspokoic sie nie po prostu nie da bo sa cechami osobowosci, ktorych ja nie posiadam i nie posiade, choc sie staram. Na przyklad nie potrafie peplac o wszystkim i o niczym, jak niektorzy, a chcialabym czasami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemyślawszy sprawę gruntownie doszłam do wniosku, że na świecie jest tylko jedna, jedyna rzecz, której ludziom zazdroszczę. To chyba niewiele, mogę sobie więc pozwolić na luksus zazdroszczenia ile sił :)

      Usuń
  4. Za-wiść i za-zdrość...Pierwsza prowadzi do wyniszczenia psychicznego zawistnika i -często - do zniszczenia obiektu zawiści a często także osoby "zawiśniętego" [po ponad tysiącleciu rozwoju naszej mowy brak słowa określającego osobę poddaną presji zawistnika?!!!]. Druga - może niekiedy być wartością pozytywną. Zazdroszczę ci, człowieku, czegoś - postaram się to samo uzyskać[oby drogą uczciwą]...
    Ot - świeży przykład:
    - Ktoś pozazdrościł panu ministrowi Szyszce sławy wycinacza drzew i wyciął mu na jego posesji sporo rosnących tam drzew... Ależ pan minister Szyszko wydalił z siebie wrzask!!! - Wandale!!! Niszczyciele przyrody! Mojej!!! Własnej!!! Furda Puszcza Białowieska, furda chronione drzewostany! Tamto narodowe, a to MOJE!!! Po-lic-ja!!!
    - Ciekawe, czy ów detaliczny wycinacz zdobędzie sławę...
    Zazdroszczę natomiast panu ministrowi tych...pniaków po ściętych drzewach... Mogą przetrwać dłużej niż jego jasńiepańskie ministrzenie się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, numer wyciął (nomen omen) nasz drwal popisowy.

      Usuń
    2. O kurczę! Ale numer mu ktoś wyciął (nomen, omen), że NO !!!!
      Wcale tego ministra wycinki nie żałuję! Chciał.. niech ma!

      Usuń
    3. Ministra nie żal, ale drzew tak.

      Usuń
  5. Z zazdrości nauczyłam się języka. Do motywujący stan. Zazdroszczę innym wolnego czasu, a inni mnie fascynującej pracy na dwóch niesamowitych polach. Zawiści nie toleruję i szkoda mi na nią czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie okrutnie :) Nie stanem motywacyjnym, ale fucktem, że można komuś zazdrościć znajomości angielskiego :)

      Usuń
    2. Wiesz, ja się wtedy posługiwałam językiem Moliera i Puszkina, tyle, że one były bezużyteczne, gdyż kontakt miałam głównie z ludźmi władajacymi językiem Szekspira. Większość moich kumpli go znała i to mnie tak strasznie gniotło, że po dwóch latach dogoniłam towarzystwo, a potem było już tylko lepiej 😊

      Usuń
    3. No popatrz, że też mi nie przyszło do głowy spojrzeć na temat tak literacko... Co znamienne, cholernie nie lubię Szekspira :)

      Usuń
    4. No, chociaż tyle zbieżności :)

      Usuń
    5. A reszta jest milczeniem :)

      Usuń
  6. Zeby nie bylo pomylek i nieprawidlowych odbiorow, nie zazdroszcze tylko sobie "zazdraszczam", zawsze wtedy wiadomo, ze to takie pozytywne zazdroszczenie. Zazdrosc kojarzy mi sie z dramatami milosnymi i czyms chorobliwym, co z zawiscia nie ma zadnego zwiazku. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim mniemaniu sama zazdrość to raczej emocja pozytywna z nutką żalu.
    Zawiść to chorobliwa zazdrość połączona z nienawiścią.

    Jest jeszcze zazdrość "miłosna",której nigdy nie rozumiałam i chyba nie zrozumiem, bo nie wyobrażam sobie, by ktoś był zazdrosny o mnie lub ja o kogoś(chodzi mi o partnera,faceta, męża).


    p.s. A jest coś czego Ci zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo wiem, co by to mogło być...

      Usuń
    2. To Ci wyliczę to czego ludziom zazdroszczę:
      -szczęśliwego (a chociażby normalnego) dzieciństwa,
      -rodziców, którzy poświęcają swą uwagę dziecku,a zwłaszcza ojca, który chociażby nauczyłby jeździć na 3-kołowym rowerku...
      -normalnych relacji z rodziną(chociaż,każdy ma swoją "normalność"...),
      -krasomówstwa i "krasopisania", bo często nie umiem określić tego co myślę,

      Może i jeszcze czegoś zazdroszczę, ale to są błahostki materialne, które być może kiedyś sobie kupię. A jak nie kupię to przeżyję bez tych "błahostek".

      Usuń
    3. Ej, ej, nie rozpędzaj się! Ja nie mam niczego wartościowego materialnego...

      Usuń
    4. Materialne wartości to błahostki.
      A moja zazdrość jest prawdziwa aż do bólu. Dzieciństwa i normalnej rodziny zazdroszczę nie tylko Tobie, ale wszystkim ludziom napotkanym w mym życiu. Oczywiście nie obnoszę się z tym, ale mam to w sobie chociaż zdarza mi się napomknąć to tu, to tam. Niektórym nawet takie napomknięcie daje do myślenia i bardziej doceniają to co mają.

      Trudnoświetnie...trza żyć....

      Usuń
    5. Pewnie każdy ma coś takiego... Tak, ja też mam coś, czego zazdroszczę wszystkim, którzy to mają - jak leci.

      Usuń
    6. Do "Ja".
      To co piszesz....
      Nic nie jest czarne albo białe. Ideały... to tylko w marzeniach.

      Usuń
    7. No i ja, oczywiście. Ten ideał :))

      Usuń
  8. A ja czasem zazdroszczę ludziom... umysłu. Tak, tak...światłej mózgownicy. I pisarzom, którzy piszą coś takiego, od czego oderwać się nie mogę (nawet nad ranem)....
    Też bym chciała tak potrafić! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak ja Cię dobrze rozumiem! Pisać, pisać, pisać!...

      Usuń
  9. Zazdrość kojarzy mi się z pozytywnym bodźcem, zawiść z kopem w najmniej spodziewanym momencie w najbardziej czułe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli ta zazdrość wiąże się z bezgranicznym smutkiem?...

      Usuń
    2. Cholera... ciekawe, skąd...

      Usuń
  10. Czasem też odczuwam zazdrość ale w sposób spokojny,pozytywny bez agresji. Nigdy nikomu nie zazdrościłam rzeczy materialnych. Czasem mam tak, jak "Ariadna Nemezis".
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mają umysły wyższe :)

      Usuń
    2. W domu się nie przelewało a ja chciałam mieć fajne ciuchy. No to nauczyłam się szyć, robić na drutach i.t.p. Szyłam sobie i innym, robiłyśmy z siostrą szaliki i czapki na zimę. Jak wglądały sklepy w czasach komuny, wielu pamięta. Mnie te braki sklepowe nie obchodziły.

      Usuń
    3. Bardzo przydatna umiejętność. Ja z moim talentem manualnym to... do Pacanowa!

      Usuń
    4. Gdybyś jeszcze nauczyła się robić buty, byłabyś samowystarczalna! :)))))

      Usuń
    5. Butów nie umiem, resztę tak.

      Usuń
    6. Ale jeśli skarpety mogą robić za buty, to umiem :D

      Usuń
    7. Skarpetki się nie nadają.

      Usuń
    8. Buty, to nie ta branża. To już nieco wyższa "szkoła jazdy"!
      Na buty miałam sposób. Kupowałam tylko to , co na to zasługiwało. Oprócz doskonałego wykonania, powinny być modne i nie do zdarcia, czyli trwałe. To samo z torebkami. Żadnych plastików. Wyłącznie, porządna skóra.

      Usuń
    9. Babcia i mama zawsze powtarzały, że jak się nie ma zbyt wiele kasy, to należy zbierać na coś porządnego, żeby za dwa dni, nie uległo zniszczeniu.

      Usuń
    10. "Modne" i "nie do zdarcia" się wyklucza.

      Usuń
    11. I wbrew pozorom, nie lubię rzeczy nie do zdarcia, bo potem nudzą się do wyrzygania.

      Usuń
    12. Jeśli są odpowiednio zrobione... Mam taką torbę. Ciągle ma się świetnie mimo zmieniających się mód. Upływ czasu nic jej nie szkodzi. Zwiedziłam z nią kawałek Świata. Jest pakowna , chociaż wcale na taką nie wygląda. Czasami wizyta u porządnego szewca, w celu odświeżenia jej i jest jak nowa. Toreb mam sporo, ale ta jest jedyna w swoim rodzaju.

      Usuń
    13. Moja mama tez taką miała, po kilku latach klęła na czym świat stoi, że już na nią patrzeć nie może, a wyrzucić szkoda, bo jest jak nowa. Takie inwestycje dla mnie nie mają sensu.

      Usuń
    14. Dla mnie mają!
      Lubię ją i jest "pakowna". W dodatku "nie do zdarcia". Mam też i inne, ale to takie przerywniki "modowe".

      Usuń
    15. A ja nie lubię, kiedy jest nudno.

      Usuń
  11. Zycia bez bólu zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o czym mówisz i współczuję. Bywają też bóle duchowe - nie mniej męczące od tych fizycznych...

      Usuń
    2. No to masz doświadczenie na całego...

      Usuń
    3. No wiesz, mi jak się coś przydarza to prawie zawsze dubeltowo...

      Usuń
    4. Tego raczej chyba nie można zazdrościć :)

      Usuń
  12. Chyba, że ktoś chciałby 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba musiałby to być jakiś hardcore'owiec :)

      Usuń
    2. Jak Ty te mordy wstawiasz?

      Usuń
    3. Piszę z ...📱
      😄

      Usuń
  13. Dobry temat, faktycznie powszechnie piętnuje się zazdrość, a to zawiść jest niszcząca dla nosiciela. Zazdrość odczuwałam częściej, kiedy byłam młodsza, niedojrzała i wydawało mi się, że jeśli będę miała to, co on/ona, to będę szczęśliwsza. Potem zrozumiałam, że to nie tak działa. Jeśli komuś zazdrościłam czegoś, to starałam się to różnymi metodami osiągnąć i to była pozytywna zazdrość. Zawiść to niszcząca zmora, na szczęście nie zostałam w nią wyposażona, raczej dobrze życzę wszystkim ludziom, którym się szczęści ot tak, po prostu. Czasem sobie myślę, że jakaś wielka suma pieniędzy przyniosłaby mi szczęście, bo nie musiałabym już pracować, tylko nadrobiłabym wszystkie niezrealizowane wyjazdy i urlopy, zobaczyłabym kawał świata. Tych podróży to chyba czasem ludziom troszkę zazdroszczę, bo ja jeździłam głównie do pracy i nie było przy tym aż tak dużo czasu na zwiedzanie. Poza tym od lat miałam krótkie urlopy, więc poświęcałam je głównie na plażing, żeby w ogóle móc się zregenerować. A na wycieczki i poznanie czegoś najczęściej brakowało czasu.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zawsze jest tak, że każdy czegoś zazdrości innym i sam jest powodem - nierzadko nieoczekiwanym - zazdrości innych.

      Usuń
    2. Czego Ci zazdroszczę napisałam pod najnowszym postem. Chociaż w sumie wiem, że zwiedzanie powoli zaczyn być też w moim zasięgu, to jednak dotychczas najeździłam się głównie w celach zawodowych. Pewnie dla Ciebie to oczywiste, że zwiedziłaś kawał świata. Miałam kiedyś takie plany, a potem rodzina i rozwój wydarzeń w moim życiu wpłynęły na zmianę planów, ważniejsze okazało się zbieranie na miejsce na ziemi. Może jeszcze uzupełnię te moje deficyty :).
      Uściski!

      Usuń
    3. Nie, wbrew pozorom to nie takie oczywiste... Ty za to masz coś, czego zazdroszczę Tobie i innym i czego - żebym nie wiem, co zrobiła - nigdy w życiu mieć nie będę. Tu otwiera się dla mnie pole do zazdrości... do końca życia :)

      Usuń
  14. Sama prawda, uważam , że zazdrość (nie zawiść) może być motywująca. Oczywiście nie myślę o motywacji typu: sąsiedzi mają nowe auto, to my też musimy...ale na pewno wiesz, o co chodzi:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o co chodzi, ale jestem zdemotywowana :)

      Usuń