poniedziałek, 8 maja 2017

404. Hiszpania: ojczyzna ZARY

Czy ktoś wie, gdzie narodziła się marka odzieżowa ZARA? W Szklanym Mieście na północy Hiszpanii. Urodził się w nim Annancio Ortega, który w 1975 r. utworzył markę i właśnie w swoim mieście otworzył pierwsze sklepy.
Dlaczego Szklane Miasto? Prawdziwa nazwa brzmi w języku galicyjskim A Coruña. Wcześniej obowiązywała hiszpańska La Coruña. Swój przydomek miasto zyskało dzięki charakterystycznym balkonom wypełnionym szkłem.




Historia miasta sięga starożytności i czasów Cesarstwa Rzymskiego. Rozkwit osady nastąpił w II w., z tego okresu pochodzi m.in. tzw. Wieża Herkulesa – najstarsza na świecie i wciąż działająca latarnia morska, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Legenda głosi, że wybudował ją sam Herkules. Niestety, nie dotarliśmy na cypel, na którym stoi.
Warto wiedzieć, że w A Coruñie spędził kilka lat dzieciństwa Pablo Picasso, który właśnie tutaj uczył się malować.
Współcześnie jest to drugie co do wielkości (po Santiago de Compostela) miasto Galicji, raj dla surferów, siedziba przemysłu stoczniowego, handlowego i rybackiego, ruchliwy port pasażerski. Posiada własną rafinerię, hutę żelaza i przetwórnię tytoniu.



W gościnnej A Coruñie, zaludnionej sympatycznymi mieszkańcami, trafiliśmy na średniowieczny festiwal.



W labiryncie uliczek rozwieszono arrasy i znaki rycerskie...








...rozstawiono stragany...








...labirynty i stoliki z grami, z których do woli mogli korzystać przechodnie.






Stoiska z jadłem kusiły mięsiwami i ogromnymi bochnami chleba.



Zapuściwszy się w głąb starego miasta, przeszliśmy obok najstarszej w mieście świątyni – romańskiego kościoła św. Jakuba (Iglesia de Santiago) z XII w.



Drugi, z XIII w. – późnoromańska kolegiata Santa Maria del Campo – był otwarty, dlatego bez wahania weszliśmy do środka. Wewnątrz potwornie śmierdziało stęchlizną, ale wytrzymałam. Zachwyciło mnie krzywe sklepienie kolebkowe, oznaka prawdziwej starości. Kolegiata była przez długi czas kościołem gildii żeglarzy, którzy kierowali tam pierwsze kroki po zejściu na ląd, w podziękowaniu za szczęśliwe dotarcie do portu.












Zawędrowaliśmy również na Plac Marii Pity, gdzie znajduje się ratusz miejski – siedziba władz miasta.





Naprzeciw ratusza wzniesiono pomnik Marii Pity, galicyjskiej bohaterki walk obrończych A Coruñy z czasów angielskiego najazdu (1589 r.). Bohaterskie czyny kobiety zostały nagrodzone przez króla Filipa II. Pomnik przedstawia bohaterkę z włócznią. U jej stóp płonie zawsze pamiątkowy znicz.





Na koniec przespacerowaliśmy się nadmorską promenadą i trzeba było ruszać w dalszą drogę.




Nowoczesna latarnia morska
Wieczorem, w hotelu, wyjaśniła się zagadka żałobnych emblematów. Z hiszpańskich wiadomości telewizyjnych wynikało jasno, że w Santiago de Compostela, do którego zmierzaliśmy, wydarzyła się tragiczna w skutkach katastrofa kolejowa. Jej efekty mieliśmy wkrótce zobaczyć na własne oczy.

36 komentarzy:

  1. Najbardziej podoba mi sie latarnia morska, tak oryginalnej jeszcze nie widzialam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja zawsze wybieram morze. W tym wypadku to nawet ocean!

      Usuń
  3. Teoretycznie marki ciuchów i ich geneza lata mi koło pióra, ale takie zwiedzanie jest super. Nawet poczułam ten aromat przypraw....Lubię wyjazdy i nowe zakamrki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *zakamarki miało być.... okulista się kłania

      Usuń
    2. A mnie nie tylko teoretycznie, ale nawet praktycznie. Nie znam prawie żadnej marki nawet z nazwy, a te, które znam, to przez przypadek (duże litery na galeriach handlowych). Nie stać mnie na markowe ciuchy, a gdyby nawet jakaś przecena, to w markowych sklepach i tak nie ma na mnie rozmiarów, więc nie mam najmniejszego powodu, żeby się nimi interesować. Zwłaszcza, że ubieram się w ubrania, a nie w metki. Natomiast z punktu widzenia krajoznawczego fajnie jest takie rzeczy wiedzieć: ta ziemia, po której stąpa moja kształtna stópka, to ojczyzna ZARY :))

      Usuń
    3. Tobie okulista, a mnie preparat antysklerozowy. Przypominaj mi o czwartku!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. O ile sama będziesz pamiętać, staruszko :)
      To co? Niebieskie Migdały?

      Usuń
  5. Na jednej wystawie to średniowieczne buty są? Te z zakręconymi czubkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Cudne ciżmy z prawdziwej skóry :) I wszystko średniowieczne było, nawet misiurkę na sąsiednim straganie można było kupić.

      Usuń
    2. Chyba jako odzienie ochronne przed zbójami :)

      Usuń
    3. Przed zbójami to chyba raczej cała zbroja, najlepiej płatowa. Misiurkę traktuję jako zalotne i twarzowe okrycie głowy, ładnie się w tym wygląda.

      Usuń
    4. Ciekawe, gdyby tak wykonać ją z grubszego tiulu i denka w formie toczka?

      Usuń
    5. To już nie będzie misiurka, tylko toczek z woalką :) Za czasów Barona von Dupersztangla, tj. pierwszego męża Tobołkowej, nasi mężowie trudnili się produkcją kolczug i misiurek. Nosiłam nieraz. Ciężkie to jak szlag i sto choler, wciska głowę do żołądka normalnie.

      Usuń
  6. Troszkę mało "staroci" ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie trafiliśmy na właściwa część imprezy. Byliśmy tylko tranzytem, w drodze...

      Usuń
  7. Lokalne stragany, bazary, targowiska. Coś pięknego. Zawsze znajduję czas żeby sobie połazić po takich miejscach.
    A zabytki jak wszędzie. Interesujące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię bazary, najbardziej ze straganami, na których sprzedaje się oliwki, egzotyczne owoce i sery.

      Usuń
  8. Lubię oglądać przeróżne detaliki architektoniczne. Zwłaszcza gotyk nie żałował ich sobie. Późniejsze epoki już nie były tak pomysłowe. Jeśli nawet, to zupełnie inne. Taka secesja, miała ich też dużo, ale to już inna piosenka.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nareszcie się odezwałaś. Już nie wiedziałam, czy w ogóle żyjesz.

      Usuń
    2. Ja też nie wiedziałam.
      Wszystko mi się mota. Zwłaszcza z komputerem. Może teraz będzie nareszcie dobrze? Cuda jakieś wymyślają, chyba po to, żeby obrzydzić nam życie. Jak cierpią na braki finansowe, to niech podniosą opłaty za używanie komputera i tyle!

      Usuń
    3. Dziwne, że innym tak nie obrzydzają i nic się nie mota. Tylko Tobie jednej.

      Usuń
    4. Wiesz co wymyślili?
      Takie bzdury, że głowa mała. Udawali, że mam awarię komputera, a wystarczyło zapytać użytkownika. Chętnie się zgodzę na jakąś podwyżkę w opłatach za komputer.
      ;)))

      Usuń
    5. O to przecież chodziło!

      Usuń
    6. Czy Ty w ogóle czytasz, co do Ciebie piszę?!

      Usuń
    7. Nie wiem czy mnie jednej, bo w Warszawie na pewno nie jestem jedyna.
      O co chodzi, dowiedziałam się 1-2 dni temu.

      Usuń
    8. Ostatnio nie bardzo, bo piszemy jednocześnie. Stąd te nieporozumienia!

      Usuń
    9. To usiądź, przeczytaj instrukcję, którą Ci wysłałam i odblokuj blog. Przypomnij sobie również, co Ci napisałam w długim mailu kilka dni temu i przestań wypisywać głupoty.

      Usuń
    10. Mnie jednej tu,u Ciebie, bo może w innych częściach Polski, firmy emitujące sygnał komputerowy, takich numerów użytkownikom nie wywijają !

      Usuń
    11. A co Ty myślisz, że inni warszawiacy blogów i komputerów nie mają? Że nie mam w Warszawie znajomych i rodziny? I nikt, poza Tobą, nie wypisuje ani nie wygaduje takich rzeczy.

      Usuń
  9. Oj, zazdroszczę takiej wycieczki, fotki cudne i wreszcie wiem skąd taka nazwa, chociaż niewiele tam kupuję, bo u mnie nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w życiu nie byłam w takim sklepie, tylko napisy i neony widzę...

      Usuń
  10. Święty Jakub z Kompostowa... Fatalny nick a taka popularność! Ale ja nie o tym... Masz, Gnaedige Frau, u mnie Wykaz Imion Polaków Pierwszego Sortu na luty - jak oczekiwałaś.
    Prosit!
    P.S.
    Cokolwiek mnie przyćmiło. Czy to Hiszpanie wymyślili stringi lamowane drutem kolczastym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Hiszpanie, to wesoły naród... Zwłaszcza, jeśli zrzeszeni w szeregach.

      Usuń