piątek, 12 maja 2017

405. Niebieskie Migdały


A otóż:
* * *
Spotkanie nastąpiło po uprzedniej licytacji mailowej, która z nas jest grubsza, która ma straszniejszą mordę i która jest bardziej pierdolnięta (wyniki ściśle tajne!) oraz po burzy mózgów na temat, gdzie mianowicie powinno się odbyć.
* * *
Dyskusja zaowocowała osiągnięciem consensusu – padło na lokal o wdzięcznej nazwie Niebieskie Migdały.
* * *
Na dziesięć minut przed oznaczonym terminem rozgorzała dysputa SMS-owa.

FRAU BE DO JAGI A:
„WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI. Znaki szczególne debila: kawał sera zawinięty w biało-zieloną reklamówkę, rozmazany makijaż, rozczochrany łeb, wzrok dziki, szata plugawa.”

JAGA A DO FRAU BE:
„Koszula farmera w kratę. Nadchodzę”

FRAU BE DO JAGI A:
„Czaję się w bramie jubilera, bo słońce.”

* * *
Następnie świat okrył się chmurą białego pyłu, ale wcale nie dlatego, że Jaga pędziła jak stado bizonów. Wzniecili ją niezliczeni robotnicy pracujący przy przebudowie deptaka o nazwie ul. 3 Maja, którzy radośnie cięli budulec w pełnym słońcu.
* * *
Z opadającej chmury, niczym Świtezianka z jeziora, wyłoniła się postać, co do której nie zdążyłam się zorientować, czy rzeczywiście jest po farmersku kraciasta, gdyż runęła na mnie z siłą wodospadu i z triumfalnym okrzykiem zawisła na mej łabędziej szyi.
* * *
Wniosek z powyższego jest taki, że kompozycja twarogu z rozmazanym makijażem i plugawą szatą sprawdza się dobrze w dziedzinie rozpoznawalności.
* * *
W Niebieskich Migdałach z satysfakcją pożarłyśmy, co miałyśmy pożreć i wypiłyśmy, co miałyśmy wypić, pracowicie mieląc przy tym ozorami.
* * *
(Uwaga, reklama!) Gadanie z Jagą to jak gadanie z samą sobą: tempo, częstotliwość, tok myślenia identyczne z naturalnym. Czysta, żywa przyjemność!
* * *
Dokopanie się do wspólnych znajomych i wspólnych tematów poszło błyskawicznie. Z przyczyn niezależnych od nas pula nie została wyczerpana, mimo że bardzo się starałyśmy.

WNIOSKI:

- obiecane piwo zostanie wypite,
- absolutnie przypadkowa zbieżność tła na jednym i drugim blogu nie może być chyba tak absolutnie przypadkowa,
- zupełnie przypadkowy fakt, że ona jest A, a ja jestem Be, nie może być chyba tak zupełnie przypadkowy…


56 komentarzy:

  1. A Jaga jest z Twoich stron? Znaczy z Ukrainy?
    Jezeli jest taka sama wariatka jak Ty, to juz Ja kocham. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko z tych samych stron, ale w dodatku z tego samego miasta. Możesz ją kochać z czystym sumieniem!

      Usuń
    2. Nie tylko z tego samego miasta ale i z sąsiedniego osiedla (os. Nowe Miasto + os. Mieszka I)

      Usuń
    3. Z tym, że Nowe Miasto przejściowo - od 12 do 25 roku życia. wcześniej i później - os. Grota-Roweckiego ("wcześniej" się tak pewnie nie nazywało).

      Usuń
    4. To ja też w tym czasie mieszkałam w okolicach Mieszka I, później wyemigrowałam. Aż dziwne, że mając tylu wspólnych znajomych nie spotkałyśmy się wcześniej :)

      Usuń
    5. A może się spotkałyśmy, tylko o tym nie wiemy albo nie pamiętamy?

      Usuń
    6. No pewnie, bo w Waszym wieku pamiec zaczyna szwankowac. :)))

      Usuń
    7. Rozumiem, w XXI wieku pamięć obowiązkowo szwankuje :)

      Usuń
  2. Obejrzałam sobie. Przyjemne miejsce. I smakowite, sądząc po ciastach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. Wyprawiłyśmy tam Tobołkowej "ostatnie pożegnanie", gdy wyjeżdżała na stałe do Niemiec.

      Usuń
  3. Zazdraszczam, qrczę, ja też chcę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkać się z Tobą, Ty bratnia duszo (w duszę nie wierzysz, wiem). :)

      Usuń
    2. W duszę? Czemu by nie? W końcu ta niematerialna, psychiczna cześć mnie to dusza :) Może kiedyś nam się uda spotkać?

      Usuń
  4. Miło było, bardzo miło... Więcej Ci kadzić nie będę, bo gotowa jesteś popaść w samouwielbienie i nie będziesz chciała już na piwo w Rynku się umówić. Tylko pamiętaj że Świtezianka w rzeczywistości miała być nimfą wodną. A ja raczej nimfę bagienną przypominam :P
    PS Wcale nie Twój ser i szata plugawa przykuły mą uwagę tylko wielkie, roześmiane i serdecznie przyjazne oczyska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, co ludzie mają z tymi wielkimi oczyskami. Moimi. A serowi proszę nie umniejszać zasług, pyszny jest :)

      Usuń
    2. To nie ludzie mają z oczyskami - to Ty je masz.... Ser był w kamuflażu - a wiesz, że tak mi teraz do łba przyszło że mogłaś się podzielić, bo też lubię.

      Usuń
    3. W takim razie następnym razem wrzucę Ci go do piwa. Kobiety w "Panu Tadeuszu" na śniadanie taką potrawę jadły.

      Usuń
    4. Wolę ze świeżym chlebem :) .... i piwkiem. Jako czekadełko.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. A.
      Swoją drogą, przepadam za białym serem z Vegetą pikantną :)

      Usuń
    2. MNiam... No widzisz.. ja też lubię. a VEGETĘ sama robię - z dodatkiem suszonych pomidorów :)

      Usuń
    3. O. Przepis poproszę.

      Usuń
  6. Takie spotkanie to jest coś, przez duże "C " rzecz jasna: )

    OdpowiedzUsuń
  7. Spotkać się ze swoim niemal alter ego to musiała być olbrzymia przyjemność!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo... Nie musiała, ale była! :)

      Usuń
  8. Każdy powód dobry żeby pójść na browara :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pici bez mężczyzn - grzech największy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic podobnego. Czego nie wypiją chłopy, będzie dla nas!

      Usuń
  10. Zawsze musi być ten pierwszy raz!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobno nic tak nie zbliża dwóch kobiet, jak obgadywanie wspólnych znajomych.
    Ja tam nie wiem, ale dobre piwo nie jest złe :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiesz, dobrze! Popieram w całej rozciągłości.

      Usuń
  12. Ale trzcionkie macie rozno :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w końcu musi nas różnić! :)

      Usuń
  13. To musiało być fascynujące spotkanie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcake nie musiało, ale było :)

      Usuń
    2. *wcale- !!!Znów literówka. Norma.

      Usuń
    3. Pierwsza moja myśl: "nie musiało, ale było".

      Usuń
    4. Druga moja myśl: "No oczywiście. Już nawet myślimy to samo" :)))

      Usuń
    5. A do okulisty jesteś zarejestrowana?

      Usuń
  14. No to dobrałyście się jak dwa ziarenka w korcu maku, fajnie :-) Lubię takie nazwy dla kafejek, w Poznaniu u syna mam ulubione: Ptasie radio, U mnie czy ciebie? Cacao republika, a u mnie podoba mi się nazwa Nierówno pod sufitem...
    Pozdrawiam i dzięki za odwiedziny:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa "Nierówno pod sufitem" wymiata! :)

      Usuń
  15. Te tło na blogu... przypadek ? - Nie sądzę. Fajnie, że spotkanie się udało i w ogóle szok, szok, szok, że wychodząc z przestrzeni wirtualnej też można się z kimś dogadać ?! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, można... Moja przyjaciółka w ten sposób wyszła szczęśliwie za mąż!

      Usuń
    2. No sorki FrauBe, ale ja już zamążpójścia nie planuję, jakaś zajęta jestem :) chociaż , chociaż... za Twe oczy....

      Usuń
    3. Nie szkodzi. Płciowo jesteś... nie w moim typie :)

      Usuń