sobota, 20 maja 2017

406. Hiszpania: buen Camino!

Camino de Santiago. Szedł nią słynny pielgrzym Paulo Coelho, szedł pisarz, szli średniowieczni pątnicy, aby dotrzeć na koniec ówczesnego świata i pokłonić się doczesnym szczątkom apostoła Jakuba Większego. Miejsce, w którym zostały złożone, znajduje się nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. Według „Złotej legendy” po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Chrystusa św. Jakubowi Większemu przypadła w udziale ewangelizacja Hiszpanii. Wyruszył tam więc, lecz osiągnął niewiele i chciał powrócić do Jerozolimy przed wyznaczonym czasem. W pobliżu dzisiejszej Saragossy zatrzymała go Matka Boska, która ukazała mu się na kolumnie i zażyczyła sobie, aby wybudował dla niej świątynię. Gdy wywiązał się z tego zadania, wrócił do domu i wpadł prosto w ręce prześladującego chrześcijan cesarza Heroda Agryppy. Został ścięty mieczem i w ten sposób stał się pierwszym męczennikiem spośród apostołów. Uczniowie Jakuba, Teodor i Atanazy, wykradli jego ciało i cudownie znalezionym statkiem wywieźli do Hiszpanii. Gdy złożyli je na brzegu, kamień, na którym spoczywały zwłoki, zamknął się wokół nich, tworząc sarkofag. Tam więc go pochowali. Działo się to mniej więcej w połowie I w. Ponad 700 lat później, w 813 r., jego grób został odnaleziony w niemniej cudownych okolicznościach. Pustelnik o imieniu Pelayo ujrzał nad zapomnianym cmentarzem przedziwne światło pochodzące od deszczu spadających gwiazd. Król Alfons II Cnotliwy wyznaczył wokół grobu św. Jakuba święty obszar i kazał wybudować w tym miejscu kościół. Miejsce to nazwano „Compostela” od łacińskiego wyrażenia „campus stellae” oznaczającego „pole gwiazd”.
Od tamtej pory do Santiago de Compostela wędrowali dziewięcioma szlakami, łączącymi się w jeden, pielgrzymi z całej Europy. Pod dotarciu na miejsce palili swoje pielgrzymie szaty, obmywali się w wodach Atlantyku (co symbolizowało oczyszczenie z grzechów), a na dowód, że na własne oczy widzieli koniec świata (za który uważano wówczas Przylądek Finisterre), zabierali stamtąd muszle przegrzebka, nazwane później muszlą św. Jakuba. Stały się one odtąd symbolem Camino de Santiago (pielgrzymiej drogi do grobu św. Jakuba). Droga św. Jakuba oznaczona jest żółtym symbolem muszli na niebieskim tle. Pielgrzymujący nią pozdrawiają się słowami: „Buen Camino!”.



Motyw muszli widnieje nawet na studzienkach kanalizacyjnych


Istniejąca współcześnie świątynia (Catedral de Santiago de Compostela) powstawała w latach 1075 – 1211.



Powstała na planie krzyża łacińskiego. Długość głównej nawy wynosi 97 m. Wejście główne do katedry mieści się w fasadzie zachodniej (Fachada do Obradioro) – pięknej, monumentalnej fasadzie barokowej, wzniesionej w XVIII w. Zasłoniła ona oryginalną bryłę romańską.





Motyw muszli św. Jakuba na fasadzie

Pracował nad nią architekt Fernando de Casas Novoa, który wybudował bogato zdobione, 74-metrowe wieże i zwieńczył część centralną posągiem św. Jakuba odzianego w tradycyjny strój pielgrzymi, któremu towarzyszą dwaj uczniowie (Teodor i Atanazy).




Codziennie o godzinie 1200 odbywa się tam specjalna msza pielgrzymia, której atrakcją jest możliwość zobaczenia rozkołysanego Botafumeiro – ogromnej, 700-letniej kadzielnicy zawieszonej na 30-metrowej linie, do której rozhuśtania potrzeba 8 mężczyzn. Czynią to mnisi z zakonu św. Jakuba.






Świątynia posiada bogato zdobiony, barokowy ołtarz, na którym umieszczona została romańska rzeźba św. Jakuba z 1211 r. Ustawia się do niej niekończąca się kolejka wiernych, którzy obejmują ją i całują. Za ołtarzem znajdują się Porta Santa (Święte Drzwi), które otwierane są tylko w Roku Świętym, ogłaszanym przez papieża.





Przepiękne organy barokowe z poziomymi piszczałkami



Sercem katedry jest krypta, gdzie w srebrnej trumnie spoczywają szczątki św. Jakuba.



Ostatnim przystankiem na Camino jest budowany przez 700 lat Plac Seminaryjny (Praza do Obradoiro), którego nazwa nawiązuje do galicyjskiego określenia „obradoiros” oznaczającego warsztaty kamieniarskie. Stały one właśnie w tym miejscu i należały do kamieniarzy pracujących przy Fachada do Obradoiro.
Plac zamykają z trzech stron zabytkowe budynki. Pierwszy z nich to Hostal Dos Reis Católicos – dawniej schronisko dla ubogich i chorych pielgrzymów, a dziś najstarszy hotel świata.




Na wprost katedry wznosi się neoklasycystyczny Pazo Raxoi – siedziba władz regionu (Xunta de Galicia). W centralnym tympanonie umieszczono płaskorzeźby przedstawiające sceny z bitwy pod Clavijo, podczas której św. Jakub miał pojawić się na białym koniu, aby wspomóc chrześcijan w rozgromieniu muzułmanów.




Ostatnia budowla to Colexio de San Xerome – szkoła dla biednych studentów i artystów założona w 1501 r.



Nieopodal katedry wznosi się zabytkowy kościół z klasztorem franciszkańskim. Zespół powstał XIII w. W XVIII w. kościołowi dodano barokową fasadę.






Dziś Santiago de Compostela jest stolicą regionu Galicia o międzynarodowej popularności, która zawdzięcza św. Jakubowi. Dlatego każdego 25 lipca, w dzień św. Jakuba, od rana odbywa się Fiesta de Santiago – wielkie święto rozpoczynające się obrzędami religijnymi, a kończące się koncertami, pokazami sztucznych ogni, tańcami, występami i najróżnorodniejszymi imprezami towarzyszącymi. W Santiago de Compostela mieści się jeden z najstarszych i najlepszych hiszpańskich uniwersytetów (Universidade de Santiago de Compostela). W 1985 r. średniowieczny ośrodek miasta wpisano w całości na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Zanim tam się znaleźliśmy, nazwa miasta wybrzmiała w naszych uszach niepokojąco wiele razy. Powtarzano ją na wszystkich kanałach telewizyjnych i radiowych. Wywabiła mnie z hotelowej łazienki podczas mycia głowy. I bez znajomości hiszpańskiego bez trudu dało się zorientować, co się stało. W mieście, do którego zmierzaliśmy, miała miejsce potworna katastrofa kolejowa, w wyniku której zginęło 79 osób z ponad 200 podróżujących. Nowoczesny pociąg, jadący z prędkością przekroczoną o ponad 100 km/h, wykoleił się niedaleko od stacji Santiago de Compostela. Wjeżdżając do miasta, widzieliśmy wrak roztrzaskanego pojazdu i dźwigi pracujące nad jego podniesieniem. Wywoływały przygnębiające wrażenie, które przyćmił dopiero widok imponującej katedry.


Wszechobecna żałoba
Widać wrak lokomotywy


46 komentarzy:

  1. Przytlaczajaca ta katedra, ma wzbudzac w wiernych poczucie malej wartosci, malosci w ogole. No i nachodzic sie trzeba, zeby dotrzec do oltarza. Nie znosze takiej pompy, gdzie tam jest miejsce dla ich boga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boga nie ma. Zabytkowe katedry natomiast mi się podobają, bo niezależnie od intencji twórcy, są zawsze pomnikiem geniuszu ludzkiego. Dzieła architektury i każdej innej dziedziny sztuki zachwycają mnie bezgranicznie.

      Usuń
    2. Wiesz ile lat budowano te katedry czy kościoły? Wieki całe trwały takie budowy!
      Przecież budowniczowie nie dysponowali obecną techniką. Ale wychodziły spod ich rąk arcydzieła cenione do dziś.Nieśmiertelne!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Przypadkiem wiem, nie sami idioci chodzą po ziemi.
      Swoja drogą, kocham "Filary ziemi" Kena Folletta.

      Usuń
    4. Pytanie było retoryczne. Przecież wiem, że wiesz!

      Usuń
    5. A jak się miewa Twój blog?

      Usuń
    6. Kiedy zwiedzałam Toledo, stale myślałam o tej książce. Odczepić się nie chciała.
      :)

      Usuń
    7. To się nawzajem uzupełniamy - zwiedzałyśmy rożne miejsca w Hiszpanii. Dokończyłaś swój cykl postów o niej?

      Usuń
    8. Odżywa, mam nadzieję. To o blogu.

      Usuń
    9. Cóż, to w takim razie powodzenia w jego ożywianiu życzę.

      Usuń
    10. Mam wrażenie, że tak. Ale nigdy nie można tego powiedzieć o czymkolwiek na 100%. Zawsze da się jeszcze coś jeszcze z tego "wycisnąć"!

      Usuń
    11. Nowy post już jest.

      Usuń
    12. Być może, ale ja na Twój blog nie wejdę, o czym doskonale wiesz.

      Usuń
    13. Mam wrażenie, że coś przegapiłaś.

      Usuń
    14. Na przykład co? Bo przed chwilą sprawdzałam, w dalszym ciągu blog otwarty jest tylko dla zaproszonych czytelników i nie mam na niego wstępu.

      Usuń
    15. O kurde blaszka!
      Nie wiem co mam zrobić? Poczekam do jutra i może "złapię" fachowca od ustawień!
      ;(

      Usuń
    16. Jakiego fachowca od jakich ustawień?! Przecież blog został odblokowany, co znowu kombinujesz? Patrz na godziny, kiedy piszesz komentarze i maile!

      Usuń
  2. Do tej pory znałem tylko nazwę, nie miałem pojęcia jak wygląda to miejsce. Ładnie przybliżyłaś nam to miejsce i ciekawą jego historię. Podobnie jak i Ty, w takich miejscach widzę głównie piękno mnie otaczające i wielki kunszt dawnych mistrzów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, nie masz pojęcia, jak bardzo przemawiają do mnie dzieła sztuki, jak mówią wieki, ludzie, którzy kiedyś żyli i dysponowali wielkimi talentami...

      Usuń
  3. Wydaje się, że to bardzo klimatyczne miejsce - nie wiem, bo nie byłam.
    Mnie tam nigdy takie miejsca nie przytłaczają, co najwyżej zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie też, bo żywię wielki podziw i szacunek dla twórców. To były prawdziwe, wielkie talenty - nie jak te współczesne miernoty od kółka i krzyżyka na tle rury od odkurzacza.

      Usuń
  4. Wreszcie mogę coś napisać, bo miałam awarię internetu.
    Przejście szlakiem św.Jakuba jest moim marzeniem, póki co obejrzałam Twoje zdjęcia i film "Droga życia".
    Nie wiem czy dałabym radę, ale pomarzyć można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wpadłabym na taki pomysł, choć piechurem jestem raczej dobrym. Wolałabym raczej móc zobaczyć jak najwięcej tego pięknego świata...

      Usuń
  5. Przez moje lubuskie przebiega Droga sw Jakuba...
    Katedra cudna, aż trudno uwierzyć, że jest dziełem ludzkich rąk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też biegnie przez miasto, ale nawet nie wiem, którędy.

      Usuń
    2. Nie ma znaku muszli?

      Usuń
    3. Nie wiem, pewnie jest, ale nie przyszło mi do głowy sprawdzać, którędy biegnie szlak i gdzie ta muszla.

      Usuń
    4. Może kiedyś przypadkiem się natkniesz :)

      Usuń
    5. Albo się tym zainteresuję. na razie dotarłam do informacji, którymi ulicami wiedzie szlak, ale tylko od centrum ku wyjściu. Pierwszej połowy nie mam.

      Usuń
    6. Czyli...polowa pracy za Tobą: )

      Usuń
    7. W sumie nie. Najwięcej pracy zajmie poszukiwanie muszli w naturze :)

      Usuń
    8. Czy to coś to jest maseczka na twarzy? Czy kaganiec? :)

      Usuń
    9. :) nie to się wbilo co miało: )

      Usuń
    10. Nie szkodzi, przynajmniej było śmiesznie :)

      Usuń
    11. A każdy uśmiech jest na wagę zlota.: )

      Usuń
    12. Nawet, jeśli zasłonięty maseczką :))

      Usuń
  6. W poprzednie wakacje moja koleżanka przeszła sama szlakiem Świętego Jakuba... Pomyśleć że nie chce mi się iść na nogach do sklepu kilkadziesiąt metrów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszła to przeszła. Mnie się do sklepu czasem chce, a czasem nie chce, to zależy, czy jest po co. Do Santiago de Compostela jest po co - w celu zwiedzania. ale żeby zwiedzać, nie trzeba iść piechotą przez całą Europę, wystarczy przemieścić się jakimś środkiem lokomocji.

      Usuń
  7. Nie mam tyle czasu na zwiedzanie co Ty, ale wybieram się w połowie czerwca do Barcelony. Będę miał prywatnego czasu pół środy...
    Nie wiem ile w tym czasie zobaczę, ale zawsze coś.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno coś tam zobaczysz. A resztę u mnie :)

      Usuń