wtorek, 23 maja 2017

407. Bez jaj

Ja już chyba nie do końca wiem, na jakim świecie żyję. W dodatku wygląda na to, że usilne próby pozostania choć w części normalną są z mojej strony niedorzeczną fanaberią.
Proszę ja, dajmy na to, w sklepie o chleb albo bułki. I zawsze muszę podkreślać, że „zwykłe” (a i to nie zawsze działa), w przeciwnym razie bowiem jestem zasypywana paszą dla kur nazywaną szumnie pieczywem. Ja rozumiem, że panuje moda na kurze móżdżki, ale bez przesady, nie mam dziobu i grzebienia. O ile mnie lustro nie myli, nie mam też na gębie wypisane „drób”. Czy żeby bez problemu kupić normalny chleb albo bodaj bułkę, muszę chodzić z transparentem albo wytatuować sobie na czole napis „ptasiej karmy nie jadam”?!
Obrok, kuźźźwa, też nie dla mnie. Koń, jaki jest, każdy widzi i Jaga mi świadkiem, że nie przypominam (chyba?) tego szlachetnego zwierzęcia, dlaczego więc co rusz ktoś mi podtyka pod nos końskie ciastka?
W pracy dwie trzecie żeńskiej populacji usilnie poleca mi młody jęczmień. O ile się orientuję, jęczmieniem karmi się trzodę chlewną, więc chyba powinnam się obrazić. Zastanawiające jest jednak to, że te, co polecają, same namiętnie piją świńskie wywary. Pewnie już do końca się zeświniły. Inne wpieprzają śmierdzące sianem tabletki z wodorostów i… Nie, nie, kurwa mać, drogie panie, dziękuję, nie jestem glonojadem!
A w sklepie mleko i masło bez laktozy, czekolada bez kakao, kawa bez kofeiny, mąka bez glutenu, cukierki bez cukru, piwo bez alkoholu…
Do tego facetów bez jaj coraz więcej, że o ludziach bez mózgu nie wspomnę. Ktoś ma jakiś pomysł, jak nie ocipieć pośród tego festiwalu obłędu?

110 komentarzy:

  1. Też się zastanawiam, jak tu nie ocipieć i na razie tak mi się średnio na jeża udaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnio na jeża to jest bardzo dobrze powiedziane, również jeśli chodzi o mnie.

      Usuń
  2. Pozostać wierną swoim upodobaniom i smakom! Ja lubię nowinki kulinarne, ale bez przesady. Kiedyś w święta, chyba wielkanocne próbowaliśmy tworów kulinarnych mojej bratanicy. Dlaczego tworów? Bo sernik bez sera, chleb bez mąki, cukierki bez cukru itp.
    Nagle wszystkim szkodzi gluten, cukier powoduje raka, a od laktozy wąsy rosną.Moja babcia mawiała, że jak placek to z najlepszych składników, jak sie tuczyć to najlepszym... żadne erzace, zamienniki itd. Jak coś mi szkodzi to nie jem w ogóle.
    Ale to prawda, że o jaja i ludową mądrość to dziś trudno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia miała rację, trzeba się tego trzymać :)

      Usuń
    2. Jotka, jeszcze trochę i za Ciebie wyjdę! Przywracasz mi wiarę w człowieka.

      Usuń
    3. Lidka, wszystkie babcie miały rację, bo żyły w normalnych czasach.

      Usuń
    4. Tak, chociaż dwie wojny zdarzyło się im przeżyć :) ale jedzenie normalniejsze było, a nie takie tam coś.
      Albo te wszystkie light produkty! Ściema jedna wielka, a ludzie łykają ją jak pelikany.

      Usuń
    5. No nie wiem, bo ja chrapię podobno ;-)

      Usuń
    6. Produkty light są jeszcze bardziej bez smaku niż można to sobie wyobrazić.

      Usuń
    7. Jotka, mnie też mówią, że chrapię. Nie wierzę w te oszczerstwa, ale jakby co, sen mam mocny, możesz chrapać :)

      Usuń
  3. Chodzić do samoobsługowego. I zbywać wszystkie "W czym mogę pomóc?" grzecznym/niegrzecznym: Dziękuję, poradzę sobie/Wypad! (albo gorzej)... A na jęczmień i siano w pigułce jesteś zbyt inteligentna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem polega na tym, że w samoobsługowym też paszy po horyzont, a jak przyjdzie co do czego, to biorę coś na oko normalnego, w składzie niby wszystko w porządku, a w środku... siurpryza.

      Usuń
    2. Jeszcze może być zaprzyjażniona piekarnia, taka z dziada pradziada w jednych rękach.

      Usuń
    3. Tam "ź" miało być. Raz nawet sama chleb upiekłam. Bez niczego, dobry był.

      Usuń
    4. A skąd ja zaprzyjaźnioną piekarnię wezmę?

      Usuń
    5. I dziada pradziada na dodatek?!

      Usuń
    6. A nie masz tam gdzieś u siebie, na osiedlu? Piekarni, nie dziada pradziada :)

      Usuń
    7. Mam tylko Wypiekarnię. Rany, jakie oni ciastka mają!!!

      Usuń
    8. To może i chlebuś dobry umią, jak niektórzy mawiają...

      Usuń
    9. Nie, oni w ogóle nie robią pieczywa. To jest ciastkarnia. W życiu nie jadłam podobnych rzeczy!

      Usuń
  4. A jaka to jest pasza dla kur zwana pieczywem, bo sie nie orientuje? A w ogole to ostatnio sie odchudzam i zapomnialam juz, co to jest pieczywo, a bulke widzialam wieki temu. Odzywiam sie jak przezuwacz surowa zielenina, a na deser chrupie marchewki. Porzygac sie idzie! Torta bym zjadla albo schabowego z kapucha... albo niezdrowa pszenna bulke do slodkiego kakao.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a co kury jedzą? Ziarna jakieś dziobią. Czego by do ręki nie wziął, to ma w środku pełno tego gówna. Nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś od "niezdrowej pszennej" bułki umarł.
      Jak wpadasz na głupie pomysły, to mi Cię nie żal, jedz sobie te marchewki, choć między bogiem a prawdą to ja warzyw i owoców pochłaniam mnóstwo, bo lubię, a gdyby mi kazano zjeść schabowego, to bym się porzygała a starcie. Tortów też nie, lubię - jak chcę sobie bułę zjeść, to wolę na słono.

      Usuń
  5. Pantera, szybciutko do mnie! Ukrecilam sobie dzisiaj pyszny kremik z: tlustego twarogu, smietanki kremowki i zelatyny. Wszystko zalecane jako niezdrowe, a mi tak blogo..... smaruje sobie biszkopta za biszkoptem.... popijam gorzka herbata.... zycie jest piekne!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym się wkręcić?... Z tym, że wolałabym samą bita śmietanę, a twarożek z rzodkiewką, ogórkiem i cebulką :)

      Usuń
    2. Oczywiscie,zapraszam! Moze bita smietana z prawdziwymi truskawkami? Wlasnie sie pokazaly i smakuja cudownie :)
      Twarozek musisz zamowic dzien wczesniej, bo kupuje go w miescie w rosyjskim sklepie i musze te pare km do miasta jechac. Twarozek jest swiezutki, gramulowany, pychotka!

      Usuń
    3. Mniam! Biorę wszystko!

      Usuń
  6. Poświadczam, że lico FrauBe konia w niczym nie przypomina, nawet nie rży jak w/w zwierz !!
    Też nie wiem skąd ten bezglutenowy bezlaktozowy i bezcukrowy obłęd. Sory, ale prosta jestem i żrem chleby "NORMALNE" tzn pszenne ew. pszenno żytnie. Za mlekiem nie przepadam ale do kawy też sobie życzę "NORMALNE" i popier...nym produktom mówię NIE
    PS a mówiłam, że upiekę Ci dobry chleb?? Normalny ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie.... Tylko ludzkie chleby jadam. Na specjalne życzenie mogę Ci słonecznikiem określić albo pestkami dyni.

      Usuń
    2. *OKRASIĆ . Okulista umówiony juz tuż tuż

      Usuń
    3. Nienawidzę surowego słonecznika.

      Usuń
    4. Mój okulista się oddalił - z 26 czerwca na 3 lipca. Oczywiście przez pracę. Do ortopedy pójdę nie wiem, kiedy.

      Usuń
    5. Pozostaje dynia siemię lub sezam - do środka lub na posypkę

      Usuń
    6. Siemię niech sobie dziobią ptaszki, a sezam nadaje się tylko na sezamki :)

      Usuń
    7. Drogą eliminacji zostają pestki z dynie - na okrasę :)

      Usuń
    8. NIE! Po cholerę?! Chlebowi to zaszkodzi, pestki z dyni do książki.

      Usuń
    9. No doooobra,,,,, niech będzie łysy

      Usuń
    10. *OKRASIĆ . Okulista umówiony juz tuż tuż

      Usuń
    11. Taaa. Wiem. Ten z ziarnami jest popie...y. 😛

      Usuń
    12. Którego ten Twój okraszony okulista?

      Usuń
    13. Owszem, popierdolony! Na chlebie niepopierdolonym ma prawo być kminek albo mak.

      Usuń
    14. A ja lubię chleb z żurawinami, o. Z Biedronki.

      Usuń
    15. Noga moja w Biedronce nie postaje, nie znoszę tej sieci i nie umiem w niej robić zakupów. Żurawina wprawdzie jadalna jest i niepaszowa, ale nic, co słodkie, do pieczywa mi nie pasuje.

      Usuń
    16. Właśnie ona specjalnie słodka nie jest i do chleba pasuje jak ulał. Już się nauczyłam, zresztą po newiele rzeczy tam chodzę.

      Usuń
    17. No jak nie jest, jak jest? Wszystkie owoce są słodkie, nawet te kwaśne.

      Usuń
    18. Bo ta żurawina hodowlana jest, nie prawdziwa, leśna. Pamiętam, że leśna wykrzywiała gębę jak ocet siedmiu złodziei, ale pyszna była. Może i był w niej cukier, ale niewyczuwalny.

      Usuń
    19. A Tobie się z borówką brusznicą nie pomyliło?

      Usuń
    20. Ladies, a bułeczka maślana z rodzynkami? Pycha. Z miodem na ten przykład.
      Pozdrawiam

      Usuń
    21. Byle bez kurzej paszy!

      Usuń
    22. Nie. Borówka to borówka, a żurawina to żurawina. Zbierało się to u nas w okołoaugustowskich lasach. Żurawiny robiło się tylko z cukrem, na surowo, a borówki smażyło z gruszkami. Nic lepszego nie jadłam.

      Usuń
    23. Leslie, drożdżówka z rodzynkami posmarowana grubo masłem (tym prawdziwym), świeże mleko albo gorąca herbata z cytryną to do dziś jedno z moich najulubieńszych jedzeń :)

      Usuń
    24. Popatrz, a ja myślałam, że żurawina w mokrym rośnie.

      Usuń
    25. Te drożdżówki z rodzynkami to ja nie wiem, skąd Wy bierzecie.

      Usuń
    26. Prawdę powiadasz, bo się zbierało na bagnie w Kozim Rynku.

      Usuń
    27. Mama piekła, a że ja nie umiem to kupuję w sklepie, ale jest jak domowa, albo i lepsza.

      Usuń
    28. Co to jest Kozi Rynek z bagnem?

      Usuń
    29. W życiu nie widziałam w sklepie drożdżówek z rodzynkami.

      Usuń
    30. https://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_przyrody_Kozi_Rynek
      Niby w rezerwacie nie wolno, ale wszyscy tam chodzą.
      U nas jest taka piekarnia "Cymes" - ich drożdżówka nie dość, że ma kruszonkę to i rodzynek do licha i trochę...

      Usuń
    31. Przyznam, że nazwa "Kozi Rynek" jest debeściacka (mniejsza o drożdżówki, bo i tak nie lubię)!

      Usuń
  7. Jadam różne rzeczy, wszystkie w postaci żywności, jaką lubię, bez trawy i tabsów. Sama sobie piekę chleb, jaki lubię i mi dobrze 😊 Mam gdzieś, co konsumują inni i to ratuje mnie przed ocipieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co konsumują inni, to ja też mam gdzieś, ale jak mnie się epatuje gównem, to zrywam pakt o nieagresji.

      Usuń
  8. Taaak? Ale Frau Be - wierzga! Wczoraj mi dokopała i niech mnie do Opola w Kielcach z siedzibą w Toruniu i sceną w Kuciapkach zaproszą, jeżeli wiem dlaczego... A niby niepodkuta!
    Co do chleba - masz, Frau rację. Tylko że w mojej rodzinie jej żeńska część dostała, chyzia i żre to [bo jak to nazwać jedzeniem?], czym mój dziadek psa by nie nakarmił, litość dla zwierzaka mając. Podobno to co i we mnie wmuszają jest zdrowe i ekologiczne wegańskie i wegetariańskie. Podobno - jak przyjdzie co do czego - umrę zdrowszy! Przyjdzie zacząć uczęszczać na tajne komplety żywieniowe.
    A wszystko to BABSKI WYMYSŁ!!!

    Piję zdrowie tych, co jadają niezdrowo!

    Głodu życzę P.T. Pomysłodawczyniom "zdrowego", żeby ich niestrawność nie opuszczała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzgam, a nawet zadem biję, boś mnie - łgarzu! - haniebnie oszukał. Ale widzę, żeś się zrehabilitował niczym Kmicic albo inny Jacek Soplica, to Ci pośmiertnie kielona na nagrobku zawieszę.

      Usuń
  9. Tyle sie napisalam i mi komentarz wcielo!
    No to teraz napisze krotko. Ja glutenu jesc nie moge, bo cierpie potem dwa dni. Co nie przeszkadza mi pocierpiec od czasu do czasu, bo ilez czlowiek moze wytrzymac na tym syfie. Ale mleczko jak najbardziej tluste (a nasze tluste jest tlustsze niz Wasze, he he), maselko a nie margaryna, a produktow light nie kupuje juz od bardzo dawna. A lody jakie tlusciutkie sobie robie, no cut po prostu! Zdrowo sie odzywiac to znaczy z umiarem a nie wpieprzac pasze - tu sie w zupelnosci zgadzam. Nie cierpie pieczywa ziarnistego. Nie cierpie czekolady bez czekolady, kawy bez kawy i alkoholu bez alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, dobrze że wspomniałaś! Co najmniej raz w tygodniu w drodze do pracy wpadam do Tesco i zakupuję pyszną chałwę waniliową, którą potem konsumuję po lanczu, mniam!

      Usuń
    2. Ja też kocham chałwę. Waniliową, bez żadnych dodatków.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Na tym, że jest nafaszerowane paszą dla kur, to znaczy ziarnami wszelkiego autoramentu.

      Usuń
    2. Ja tam nie wybrzydzam. Biorę takie, na jakie mam właśnie ochotę. Najczęściej razowe. Jak najbardziej naturalne.
      Pa

      Usuń
    3. Razowe jest ok, byle bez kurzęcej paszy.

      Usuń
  11. Chleba normalnego, takiego na zakwasie, daj nam Panie. Może być z makiem. I wypieczony, a nie nadmuchany, co w nocy z niego powietrze schodzi. To nic, że był po 8 zł, ale ważył 1600 gram. I bułki, takie normalne z przedziałkiem, po 50 gr. A rogale, pamiętacie smak dawnych rogali, tych po 85 gr.
    Zaraz, kiedy to było ? A za pieprzonej komuny.
    A to wszystko najlepiej smakowało z masłem od baby na targu. Chyba 10 zł ale za 500 gr.
    Tak, ciekawe co będą wspominały nasze dzieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "pieprzonej komuny" wszystko było lepsze... Nawet ludzie.

      Usuń
    2. Jedzenie było prawdziwe, bez ulepszaczy...gęsta śmietana, tak gęsta, że można było ja kroić nożem, mleko bez uht, które naprawdę kwasnialo, kapusta była kiszona nie kwaszona octem, i chleb...bez cudów. ..a ludzie? życzliwi. ..

      Usuń
    3. I mięso bez antybiotyków też było. ..

      Usuń
    4. I grube, pyszne kożuszki na mleku...

      Usuń
    5. I cytrynada w woreczkach...

      Usuń
    6. ...słomka to była chyba: )

      Usuń
    7. Ach, i te wierszyki... "Dziadek babci nie dał rady, bo nie pijał cytrynady!"

      Usuń
    8. Co za cudowne czasy były...

      Usuń
  12. No tak, i chłopy byli z jajami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądząc po mężczyznach z mojej rodzinie, to tak.

      Usuń
  13. Hmmm...co by tu rzec...
    Chleb od czasu do czasu piekę sama, strucle drożdżowe też. Nawet chałkę sama piekłam. Sezam,słonecznik,dynię siemię lniane uwielbiam w pieczywie (czarnuszkę też!). W sklepach jestem z musu, jak mam lenia lub nie mam czasu na kucharzenie. Bezgluteny, lighty i inne wynalazki mam w poważaniu. Alkohol to tylko ten mocny, kawa to tradycyjna parzona lub po turecku, czekolada z orzechami lub ze skórką pomarańczy i chili.
    I we wszystkim powinien być umiar!!!
    Chociaż z tym u mnie trudno ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Ty jesteś w sytuacji uprzywilejowanej...
      Ale czarnuszka to jest syf wyjątkowy!

      Usuń
  14. Prosze keczup. A jaki? a taki. A mały czy duży? duzy. Proszę mleko. A jakie? takie. W kartonie czy w butelce? w butelce. A jakie? takie. Proszę masło. Które? takie. W pudełku czy w kostce? W pudełku. itak dwadzieścia minut... wolę do samoobsługowego jednak. a chleba z ziarnami nie jem, bo nie mogę, ale chyba mam osobowośc kury, bo chciałabym takowy jeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mogę, ale nie znoszę, to mogę się z Tobą zamienić :)

      Usuń
  15. Uwielbiam wszelkie ziarna i razowy chleb! A co do mody na różne nietolerancje - moja własna, osobista siostra okazało się, że fruktozy nie toleruje. Bida tym większa, że ona weganka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera!
      Jak się komentuje na Twoim blogu?! Napisałam komentarz i go nie publikuje, a wszystkie komunikaty w jakimś pogańskim języku są...

      Usuń
    2. Na górze jest pole z komentarzami (comments). Trzeba sobie założyć konto w Disqus.

      Usuń
    3. No i weź tu, człowieku, zakładaj sobie cokolwiek, jak tam wszystko w pogańskim języku jakimś! Dlaczego w Polsce nie może być po polsku?

      Usuń
    4. Ło matko? W niepolskim języku, na moim blogusiu? Hał kom?

      Usuń
    5. No tak! Takie dziwne rzeczy tam są!

      Usuń
  16. A ja się zajadam i tym jęczmieniem, glony też czasem dorzucam do koktajli, pieczywo lubię najchętniej tylko ciemne z różnymi ziarenkami, kawę i herbatę od kiedy pamiętam pijam bez cukru, a jeśli to tylko z trzcinowym, ziarna, suszone owoce i orzechy uwielbiam pogryzać jako przekąski i tylko gluten mi nie przeszkadza. Białe pieczywo zwykłe jest za to dla mnie niecodziennym rarytasem, z którego korzystam w restauracjach albo u przyjaciółki, która takowe własnymi rączkami wypieka!
    I pozostaję przy tym doskonale sobą, a czasem doczytuję, co tam jeszcze nowego w tych ekosklepach dają, żeby czegoś nie przegapić albo po prostu z ciekawości spróbować, kiedy mam przypływ gotówki albo chęć się wylaszczyć na wiosnę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, nudno wypadam w towarzystwie :)

      Usuń
    2. E, nie. Każdemu wolno jeść, co chce, nawet psie łajno, jeśli takowe lubi. Rzecz w tym, że chciałoby się mieć wybór, a tu wszędzie przewaga zwierzęcych karm nad normalnym jedzeniem i nawet sprzedawcy nie reagują normalnie.

      Usuń
  17. W/g mnie, te przedziwne wytwory konsumpcyjne, co to mają nam normalną żywność zastępować, to o kant... potłuc. A gdzie normalność produktów spożywczych.No gdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie te łamańce z nazwami s.ą po to, żeby podnieść, choć trochę, cenę;(

      Usuń
    2. A idź, to koszmar jakiś.

      Usuń
    3. Całe szczęście, że koleżanka mi ze wsi mi nabiał przywozi: prawdziwe mleko, prawdziwą śmietanę, mało, ser, serwatkę, jajka. Podstawowe produkty mam!

      Usuń
  18. Ja bym dodała jeszcze baby bez babskich krągłości (kragłości, nie sadła!)

    OdpowiedzUsuń
  19. A my mieszkamy niedaleko bazarku i o prawdziwy ser czy masło czy co tam się chcesz jest dziecinnie łatwo. Widać, że ludzie nie zgłupieli i na byle co nie dadzą się skusić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mieszkam przy ryneczku, jednak problem polega na tym, że zawsze spieszę się do pracy, a potem to już bab z nabiałem nie ma.

      Usuń
  20. Hurra, bratnią duszę znalazłam. Wkurza mnie, że wiekszość moich koleżanek nagle ma jakieś niedomogi i tego albo tego nie je, tamtego nie pije a w ogóle to na specjalnej diecie jest. najlepiej pudełkowej. i wierzą, że tam w tych pudełkach same zdrowe cudeńka im dają. Prosze bardzo, niech wierzą, ale jak mnie zapraszają dajmy na to na imieniny, to chyba nie powinnam być zmuszana do weganizmu bo gospodyni tak jada. Albo wina nie ma, bo gospodarze nie pija. Albo... jest tych albo. A ja myślę, że albo zapraszam i każdy ma coś co jada i lubi, albo nie zapraszam. I już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff! Co za ulga, bo już myślałam, że tylko ja taka parszywa owca pośród stada baranów...

      Usuń