poniedziałek, 5 czerwca 2017

411. Hiszpania i Portugalia: Fatima, czyli Cova da Iria

Około południa 13 maja 1917 r. w Cova da Iria niedaleko Fatimy trójka pastuszków ujrzała najpierw na jasnym niebie błyskawicę, a potem tajemniczą postać, która ukazała im się ponad pobliskim dębem. Kazała dzieciom zbliżyć się, a potem poleciła codziennie odmawiać różaniec. Ta sama postać, w której zobaczyły Matkę Boską, ukazała się trójce dzieci ponownie 13 czerwca i zleciła ustanowienie nabożeństwa do jej niepokalanego serca, obiecując zbawienie tym, którzy będą je odprawiali. Głos słyszała tylko 10-letnia Łucja, pozostali byli tylko „widzącymi”. W czasie trzeciego objawienia (13 lipca) Matka Boska przekazała pastuszkom trzy tajemnice, z których pierwsza była wizją piekła, druga informowała o mającej nastąpić II wojnie światowej jako karze za grzechy, a trzecia stanowiła widzenie zrujnowanego miasta, w stronę którego zmierzał papież z duchowieństwem. 13 sierpnia do spotkania nie doszło, ponieważ dzieci zostały uwięzione – odbyło się 6 dni później. Usłyszały wówczas, że w czasie ostatniego z objawień dokona się cud. 13 września pojawieniu się Matki Boskiej miały towarzyszyć „nadprzyrodzone” zjawiska w postaci nagłego przyćmienia słońca, spadku temperatury, delikatnych opadów śniegu i błyskawic. 13 października nastąpił zapowiadany „cud”, nazwany później „cudem słońca”, które miało wirować po niebie, rozsypując snopy płomieni po niebie. Liczne fotografie przedstawiają zgromadzonych wiernych, jednak na ani jednej nie zarejestrowano ani Matki Boskiej, ani rzekomego cudu.
Dziś w miejscu objawień sprzed stu lat kwitnie bujnym kwieciem przemysł dewocyjny. Niewielka Fatima stała się jednym z największych katolickich centrów pielgrzymkowych. Na rondzie w przytulonym do miasta Cova da Iria wita przybyłych pomnik pastuszków.





Teren sanktuarium to ogromny, asfaltowy plac modlitwy poświęcony Piusowi XII (Praça de Pio II) – temu samemu, który szedł na kompromisy z Hitlerem i nazistami – z rozmieszczonymi na nim rozmaitymi obiektami. Wolna przestrzeń może pomieścić do miliona ludzi naraz.



Miejsce, w którym pastuszkom miała objawić się Matka Boska, zostało w 1919 r. obudowane przeszkloną Kaplicą Objawień (Capela das Aparições). Po rosnącym tam dębie nie ma dziś śladu. Wierni roznieśli go w drzazgi. Tam, gdzie rósł, postawiono postument, a na nim figurę M. B. Fatimskiej. Wykonano ją z cedru brazylijskiego, ma 1,1 m wysokości. Jest poświęcona i koronowana. Wykonana w Lizbonie korona została ozdobiona perłami i kamieniami szlachetnymi. Jest darem kobiet portugalskich. Kaplicę poświęcił w 1982 r. Jan Paweł II, który później ofiarował sanktuarium kulę, którą wystrzelił do niego zamachowiec. Została umieszczona w koronie figury.





Do kaplicy wiedzie od bramy głównej sanktuarium słynna Droga pokutników (Pista dos penitentes) w postaci marmurowego chodnika. Niektórzy pielgrzymi pokonują ją na kolanach, nawet po kilka razy.



Niedaleko Kaplicy Objawień znajduje się Trocheiro – rodzaj pieca, w którym pali się wota z wosku.








Obok niego ustawiono stragany, na których można je nabyć: od kilkumetrowej wysokości świec większych od karniszy po woskowe części ciała i figurki.






Na środku placu, na wysokim postumencie, stoi figura Najświętszego Serca Jezusa z uniesionymi dłońmi (Sagrado coração de Jesus) z 1932 r. Tuż przy niej bije „cudowne” źródełko.



Właściwą Bazylikę M. B. Różańcowej (Basílica do Santuário) wzniesiono w latach 1928 – 1953 w stylu neobarokowym. Zbudowana została z jasnego kamienia, a ołtarze wykonano z portugalskich marmurów.




Nad głównym wejściem znajduje się nisza, w której umieszczono posąg M. B. Fatimskiej z różańcem.


Fasadę wieńczą figury aniołów.




Od kościoła rozchodzą się w dwie strony kolumnady podobne do tych w Lourdes.



W ich cieniu kryją się stacje drogi krzyżowej.



W bazylice znajdują się miejsca pochówku Łucji (pochowanej w klasztorze i przeniesionej tu po roku), Hiacynty i Franciszka.













Naprzeciw niej, po drugiej stronie placu, zlokalizowana została druga świątynia – gigantyczna Igreja da Santíssima Trindade (kościół Najświętszej Trójcy). Wzniesiono go w latach 2004 – 2007 z ofiar pielgrzymów. Ma 95 m długości, 115 m szerokości i 20 m wysokości.



Wewnątrz przypomina raczej stadion niż świątynię. Amfiteatralnie rozlokowane siedziska przeznaczone są dla 8600 osób, w prezbiterium mieści się 100 księży.







Gigantomania dotknęła także bezpośrednie otoczenie kościoła, o czym świadczy tyleż wielki, co brzydki, dwudziestopięciometrowy Wysoki Krzyż (Cruz Alta) z 1951 r.



Przed kościołem ustawiono rzeźbę Jana Pawła II (dzieło Polaka, Czesława Dźwigaja), po drugiej stronie zaś Pawła VI.




Na tyłach świątyni wybudowano Centro Pastoral Paulo VI (Pasterski Ośrodek Pawła VI) – centrum kongresowe na 2800 miejsc. Po obu stronach placu znajdują się domy rekolekcyjne.
Codziennie o godzinie 2100 rozpoczyna się na placu nabożeństwo i procesja ze świecami. Gęsty tłum odmawia różaniec w różnych językach świata.

52 komentarze:

  1. No dobra, te woskowe główki, rączki i nuszki to jeszcze może rozumiem, choć nie wiem na czyją cześć, ale CYCKI???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Cycki fatimskie wymiatają! Frapuje mnie inne pytanie - dlaczego nie było wotywnych penisów? Czyżby uczestniczki pielgrzymek wykupiły co do sztuki?

      Usuń
    2. Zdecydowanie panie przynoszą je ze sobą i cichaczem uprawiają tam swoje voo-doo :)))!

      Usuń
    3. Fatimskie voo-doo. Dobra nazwa!

      Usuń
    4. Haha, a ja ich nie zauważyłam, musialam się cofnąć do zdjęć :))
      Mogłaś się o penisa spytać - wotywnego :)))))

      Usuń
    5. Chciałam! Tylko portugalskiego nie znam, a za próbę pokazania na migi mogłabym mieć na terenie sanktuarium pewne nieprzyjemności :)

      Usuń
  2. Przerażające te części ciała jako dewocjonalia...
    Przypomniał mi się dowcip, ale może znasz. Na lotnisku celnik pyta pasażera, co wywozi? na to turysta, że wodę ze źródełka z Fatimy. Celnik kazał otworzyć i próbuje. Przecież to alkohol! No widzi pan, już cud...

    OdpowiedzUsuń
  3. No dobra , moje poczucie smaku jest "inne", zrozumie doniczkę ze spodni czy cementowe butki, ale te woskowe rączki nóżki główki - fuj...jeszcze tylko brakuje knotka i świeczka gotowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za różnica, z knotkiem czy bez... I tak są do spalenia. Bez sensu.

      Usuń
    2. Ale po co się je pali?

      Usuń
    3. Jeśli wotywne, to w podziękowaniu za coś. Z tym, że ewentualny bóg nie ma z tego nic, a klechy nieprzerwany strumień kasy.

      Usuń
    4. Rozumiem świece wotywne, ale elementy anatomii? A, może jak się spali to ręka/głowa/noga czy co tam jeszcze przestanie boleć? Albo głupota przeminie?

      Usuń
    5. Poza tym, już Ci kiedyś mówiłam, że czym większe sanktuarium czy kościół tym mniej w nim Boga. Dobrze mówi Anna Maria P. (nomen omen jak ja imienna), że to li tylko targowisko próżności i kasa, jakiej w żadnego totka nie wygrasz.

      Usuń
    6. Boga jest, moim zdaniem wszędzie po równo, czyli zero, od sanktuarium po wychodek. Chociaż... boga Tadeusza pełno w świątyni, którą sobie wystawił.

      Usuń
    7. Moim zdaniem, jak się spali głowę, to głupota pozostanie na wieki i przejdzie nawet do życia pozagrobowego. I chyba już wiem, dlaczego wotywnych penisów nie było... Co komu po spalonym?!

      Usuń
  4. I ciemny narod wierzy w te cuda? Najwiekszym cudem calego tego targowiska proznosci jest kasa, jaka kler trzepie na naiwnosci wiernych. Gdyby mi nawet doplacali, nigdy bym tam nie pojechala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, wątpisz w wiarę ciemnego ludu? Daj im cudowne figurki, płaczące obrazy, krwawiące szyby w oknach, a zaniosą czarnym kasę na kolanach.
      Dzięki nim jest co zwiedzać :))

      Usuń
  5. Targowisko. ..wokół same budki, sklepiki, sklepy z "cudownymi" ...św powietrze z Fatimy w butelkach niedługo będą sprzedawać: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, nie rozpędzaj się. Święte powietrze to jest z pierdami JP 2.

      Usuń
    2. ... ależ mi wstyd... nie wiedziałam: )

      Usuń
    3. A mnie jak wstyd! Nie kupiłam...

      Usuń
    4. Musisz tam koniecznie wrócić ...

      Usuń
    5. Może święte powietrze będzie dostępne i u nas?

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Trudno, zawsze możemy złożyć ofiarę przebłagalną na tacę albo na budowę nowego sanktuarium. Tylko patrzeć, jak nam Rydzyka kanonizują jeszcze za życia, przydadzą się fundusze :)

      Usuń
    2. A po śmierci zamkną go w formalinie i będą po wsiach obwozic 😀

      Usuń
    3. Długo to nie potrwa - dewoty rozerwą na strzępy i wezmą jako najświętsze relikwie.

      Usuń
  7. To centrum przypomina mi drugie, niedaleko Konina, w Licheniu, które odwiedzałam kilka lat temu, też kościół stary, do tego nowy olbrzymi. Gigantyczny przemysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tam kiedyś, gdy zwiedzaliśmy z Eksem Polskę. Królestwo kiczu!

      Usuń
  8. Nalezy tylko dodac, ze i w Portugalii znajdzie sie nie takie znowu rzadkie opinie, ze caly ten "cud" byl sprytnie zmontowana historia, bardzo na reke ówczesnym wladzom i koscielnym zwierzchnikom, a powiedzonko ze "ciemny lud wszystko kupi" jest tu jak najbardziej na miejscu. Tutejszy kosciól i, posrednio Watykan, trzepie na tym miliardy i raczki tylko zacieraja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Portugalii i wszędzie. Ciemny lud kupi niejedno i to za ciężkie pieniądze. Nawet w pewnym sensie rozumiem tych, którzy do jakiegoś tam stopnia są wierzący. Przestaję rozumieć w momencie, gdy ciężko się natną, a mimo to dalej brną w tę niedorzeczność.

      Usuń
  9. jednym z powodów, dla których nigdy nie wybrałam zorganizowanej wycieczki do Portugalii, jest to, że w programie każdej jest Fatima i sto tysięcy innych klasztorów, kościołów, i innych takich. Może i niektóre piękne, ale jak dla mnie, nadmiar szkodzi. A to, co pokazałaś, tylko to potwierdza. Może obrażam czyjeś odczucia religijne, ale dla mnie coś takiego to koszmar, podobnie jak Licheń czy niestety Częstochowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tam wsio ryba, mogę oglądać wszystko, co jest na świecie do oglądania. Jestem żądna wiedzy i darowanej wycieczce nie zaglądałam w zęby :) Ale faktem jest, że zataczanie się od kościoła do kościoła jest wybitną polską specjalnością. Z miejsc "świętych" rodzimych najbardziej koszmarny wydaje mi się Licheń, ale i Częstochowie niczego nie brakuje. Zwłaszcza pod względem zagęszczenia ilości miejsc do pozbywania się pieniędzy na rzecz watykańskiej mafii na metr kwadratowy.

      Usuń
    2. No jak darowane to i może bym się poświęciła, chociaż nie wiem, nie wiem. ALe jak musze wybulić cięzko zapracowaną kasę, to wybieram to, co najbardziej lubię - a do tej kategorii zaliczam głównie cuda, ale natury. Ale zdjec natrzaskałas nieźle. Ten pomnik pastuszków nawet ciekawie wygląda, musze powiedzieć.

      Usuń
    3. Cóż, gdybym miała bulić ciężko zapracowaną kasę, to stać by mnie było jedynie na rowerową wycieczkę do Pcimia Dolnego :)

      Usuń
    4. Sanktuariom fatimskie nalezy raczej omijac duzym lukiem, natomiast Mosteiro da Batalha, lezace niedaleko, mozna zaliczyc.

      Usuń
    5. *Sanktuarium oczywiscie (w tutejszym narzeczu czesto "o" pisane jest wymawiane jako "u" i czesto mi sie to kicka)

      Usuń
    6. Gdybym miała możliwość ponownego wyjazdu, a do tego wyboru, na pewno ominęłabym Fatimę. Za pierwszym razem mogę oglądać wszystko. Mam w sobie żądzę zwiedzania, oglądania, zbierania informacji.

      Usuń
    7. A Ty nie mieszkasz w Polsce?

      Usuń
    8. Ja? Juz prawie 36 lat w Portugalii :).

      Usuń
  10. Na pewno warto chociaż raz takie miejsce zwiedzić, obejrzeć i wyciągnąć wnioski.
    Co do objawienia w Fatimie, to czytałam "wywrotowe" artykuły, że już wtedy była to zaawansowana technologia kosmiczna.
    Cóż ... niech tam każdy sobie wierzy, w co chce ... niektórzy się przebudzą, a inni nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czytałam. W ufo wierze w tym samym stopniu, co w bogów wszelakich, ale w ludzki spryt do trzepania kasiorki na czym się da nigdy nie zwątpię!

      Usuń
  11. Mnie się wydaje, że cuda zdarzają się codziennie. Trzeba tylko zmienić punkt widzenia i spojrzeć bliżej.
    Na ludzi!
    Jestem potomkinią osoby, która w czasie II wojny , ratowała Żydów!
    I tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była moja babcia.

      Usuń
    2. Bycie potomkinią ani ratowanie Żydów nie należą do sfery nadprzyrodzonej.

      Usuń
  12. Jak już pisałem, jeden widzi budynek, drugi piękny kościół, trzeci miejsce cudu. Opis miejsca mnie ujął, prosto i konkretnie, chwała Ci. Dyskusja pod postem ciekawa. Podobno 70% populacji w Polsce to ludzie wierzący, Czyżbyś miała znajomych w pozostałych 30%. Ja lubię oglądać kościoły, więc z ciekawości bym i ten zobaczył.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak to jest z tą "populacją wierzących". Liczby są duże, a życie pokazuje co innego.
      Ze znajomymi to jest tak, że człowiek chyba mimo woli otacza się ludźmi w pewnym sensie do niego podobnymi. Nie z wyglądu, a w poglądach. Znam osoby wierzące, ale albo ich osobowości, charaktery, sposób bycia to w większości nie moja bajka, albo sami sobie nie dają szansy, nachalnie usiłując mnie "nawrócić" na każdym kroku.
      Statystyki rozkładają się różnie - mieszkam akurat w "najpobożniejszym" regionie Polski, zwanym przez niektórych "najdalej wysuniętą na południowy wschód dzielnicą Torunia". I to jest prawda. Ale ile w tym wielkim odsetku jest prawdziwej wary, a ile statystyki, trudno powiedzieć. Na północy Polski z kolei są już miejscowości, gdzie ani jedna osoba nie chodzi do kościoła. Moja koleżanka przeprowadziła się trzy lata temu do Szczecina. Mąż przykładnie ciągnie ją co niedzielę do kościoła (z własnej woli by nie poszła), a ich szczecińskie otoczenie pęka ze śmiechu, bo dla nich "kościółkowi" to jakaś rzadka atrakcja zoologiczna.
      Niezależnie od tego wszystkiego uważam, że należy zobaczyć i zwiedzić wszystko, co tylko jest człowiekowi dostępne. Nawet jeśli jest to czwarty kościół w ciągu godziny. Od nadmiaru wiedzy ani kultury nikt jeszcze nie umarł...

      Usuń
    2. Też tak uważam, ostatnio w Ołomuńcu zaliczyłem chyba siedem kościołów w ciągu niecałych trzech godzin pobytu. Ale były wyjątkowej urody.
      Pozdrawiam

      Usuń