niedziela, 30 lipca 2017

416. Szatan znowu szaleje

Raz na jakiś czas pojawia się na rynku nowy „hit”, zazwyczaj jakaś pierdółka, za to okrzyczana. Tym razem jest to – jak dla mnie dosyć gówniana – zabaweczka o nie przetłumaczonej do tej pory nazwie „fidget spinner”. Miała być podobno pomyślana jako pomoc terapeutyczna, co jednak nie wypaliło. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego stała się tak popularna i co skłania ludzi do kupowania czegoś tak bezużytecznego, w dodatku za niemałe pieniądze (w zwykłym kiosku „Ruchu” widziałam toto w cenie 16,99 zł), ale to sprawa drugorzędna. Na plan pierwszy wysuwa się znów… szatan. Po tym, jak szalał w komunikacji miejskiej, przeniósł się do tychże niepozornych gadżetów.
Jak twierdzą koła dobrze poinformowane, zabawka ma kształt pentagramu, a w trakcie wykonywanego przez nią ruchu obrotowego widoczne są trzy szóstki. Portale chrześcijańskie alarmują, że „fidget spinner” to narzędzie wykorzystywane przez szatana do indoktrynacji dzieci (i nie tylko). W naszym umiłowanym kraju prym wiedzie (dlaczego mnie to nie dziwi?) niejaki Tomasz Terlikowski – wyjątkowo obrzydliwy wybitny przedstawiciel otchłani debilizmu myśli katolickiej. Wprawdzie nie powinnam się dziwić komuś, kto popiera gwałt jako formę prokreacji, zrównuje antykoncepcję z cyklonem B, uczestniczki Czarnego Protestu z esesmankami, a lekarzy z islamskimi terrorystami, mimo to jednak bezmiar ludzkiej głupoty wciąż przepełnia mnie osłupieniem pomieszanym z uznaniem dla jej potęgi.


sobota, 29 lipca 2017

415. Koniec wagarów

Jak w tytule – przynajmniej taką mam nadzieję. Trochę dlatego, że stęskniłam się za Wami, a trochę dlatego, że uporczywie łomoczecie. A jak nie wrócić do kogoś, kto łomocze i za kim się tęskni?